Get Adobe Flash player

Użycie pomocy – rzecz oczywista? cz. 1

Jan Skoczylas

Wszyscy wiedzą, jak używać pomocy. Gdy próbuję cokolwiek wytłumaczyć, słyszę: „Ja wiem, jak używać łydki, ja chcę wiedzieć, jak wykonać trawers”. Gdyby jeździec naprawdę wiedział, jak używać łydki, dosiadu, ręki, bata i ostrogi, i wiedział jak wygląda trawers, nikt nie musiałby mu tłumaczyć, jak trawers wykonać. Jeżeli jeździec rozumie użycie pomocy i nauczy konia reagowania na nie, jest w stanie wykonać każde ćwiczenie z zakresu klasycznej sztuki jazdy w granicach możliwości ruchowych konia.

Każde wystąpienie trudności dowodzi większych lub mniejszych błędów w działaniu pomocy. Mamy kłopoty nie dlatego, że konie są trudne, ale dlatego, że w większym lub mniejszym stopniu nie umiemy jeździć. Używanie pomocy nie jest „naciskaniem guzików”. Sztuka jeździecka zawsze stanowi zwarty system. Wszelkie działania muszą być ułożone w logicznym ciągu, a cały proces – zmierzać do zaplanowanego celu.
Koń nie rozumie pomocy. Pomoce ma rozumieć jeździec. Koń kojarzy proste sytuacje i bardzo łatwo wytwarza nawyki. Jeżeli wytworzony przez jeźdźca nawyk zgadza się z jego oczekiwaniami, mówimy, że koń jest chętny i zdolny. Jeżeli jest niezgodny z oczekiwaniami… koń staje się upartym i zbuntowanym „gadem”.
Wszelkie zło polega na tym, że jeździec, nie rozumiejąc użycia pomocy, wytwarza u konia nawyki, które nie odpowiadają oczekiwanym rezultatom. „Złe” nawyki można podzielić na dwie grupy. Nawyki z pierwszej grupy od razu wywołują dyskomfort jeźdźca. Dzięki temu łatwo je zauważyć i wyeliminować (poprawiając użycie pomocy), wytwarzając nawyki „dobre”. Do tej pierwszej grupy należy np. rzucanie głową, tendencja do ponoszenia, stawanie. Nawyki z drugiej grupy są bardzo trudne do „wyleczenia”. Koń wytwarza je w trakcie długotrwałego procesu posłusznego podporządkowania się jeźdźcowi i jego oczekiwaniom, wyrażanym przez takie, a nie inne użycie pomocy. Jeździec szkoli w ten sposób konia świadomie i celowo. Jest mu z tym miło i wygodnie. Do momentu, kiedy nie wzrosną sportowe wymagania. Wtedy okazuje się, że na koniu nauczonym rzucania się na przeszkodę nie ma co szukać na parkurze 150, a koniom chodzącym ujeżdżenie „na pamięć” FEI co jakiś czas „złośliwie” zmienia czworoboki. Okazuje się, że stale przeganaszowany skoczek, jeżdżony na czarnej wodzy, ma na parkurze kłopoty z uniesieniem przodu, a celowo znieczulony na pomoce dresażysta (żeby nie był nadpobudliwy) nie osiąga wymaganej lekkości chodów. Koń stale jeżdżony w „czapsach” dziwnie reaguje na użycie buta na zawodach, a potrzebny na parkurze bat trzeba pospiesznie wyrzucać.

Jest to fragment artykułu, aby przeczytać pełny tekst zapraszamy do zakupu kwartalnika „Hodowca i Jeździec” Rok IV nr 2 (9) 2006.
Pismo dostępne jest w Okręgowych / Wojewódzkich Związkach Hodowców Koni, Biurze PZHK, za pośrednictwem prenumeraty oraz w wybranych sklepach jeździeckich.



Partner przy wydawaniu pisma
Prenumerata "Hodowcy i Jeźdźca" w wyjątkowej cenie! Teraz tylko 44 zł rocznie zamiast 75,96 zł.
Prenumerata "HiJ" się opłaca!

Reklama:

Ubezpieczenia
Ubezpieczenia
Monitoring Stajni
Stajnia Wygoda
LEX HIPPICA
SO Sieraków
Jagodne
Cichondressage