Connect with us

Selen – jego zna­cze­nie w żywie­niu koni

Zdrowie i weterynaria

Selen – jego zna­cze­nie w żywie­niu koni

mgr inż. Marcin Różewicz, 
Katedra Żywienia Zwierząt i Gospodarki Paszowej, UPH Siedlce

Żywienie jest jed­nym z naj­waż­niej­szych aspek­tów hodow­li koni, ponie­waż do pra­wi­dło­we­go funk­cjo­no­wa­nia orga­ni­zmu oraz zacho­wa­nia zdro­wia waż­ne jest dostar­cze­nie wszyst­kich nie­zbęd­nych skład­ni­ków odżyw­czych.

Wiele uwa­gi poświę­ca się pokry­ciu zapo­trze­bo­wa­nia na waż­ne makro­skład­ni­ki dawek pokar­mo­wych, takich jak biał­ko i ener­gia, ale rów­nie waż­ne są te potrzeb­ne w mniej­szej daw­ce, bo ich nie­do­bór może mieć nega­tyw­ne kon­se­kwen­cje. Są to wita­mi­ny oraz makro- i mikro­ele­men­ty. Niedobór jed­nej z wita­min bądź jed­ne­go z waż­nych pier­wiast­ków powo­du­je zabu­rze­nia funk­cjo­no­wa­nia orga­ni­zmu. Aby pokryć zapo­trze­bo­wa­nie na te waż­ne skład­ni­ki, czę­sto sto­su­je się dodat­ki zawie­ra­ją­ce wita­mi­ny i mine­ra­ły, ale tak­że goto­we pasze o zbi­lan­so­wa­nym skła­dzie. Czasami jed­nak, szcze­gól­nie przy inten­syw­nym użyt­ko­wa­niu koni, zapo­trze­bo­wa­nie na pew­ne skład­ni­ki może być zwięk­szo­ne.

Równie czę­sto hodow­cy, chcąc utrzy­mać swo­je konie w dobrym zdro­wiu, sto­su­ją pre­mik­sy wita­mi­no­wo-mine­ral­ne, jed­nak zbyt duża daw­ka może rów­nie nega­tyw­nie oddzia­ły­wać na orga­nizm jak nie­do­bór. Warto więc zapo­znać się z przy­czy­na­mi nie­do­bo­ru, ich obja­wa­mi oraz sygna­ła­mi o zbyt dużej daw­ce dane­go skład­ni­ka. Jednym z nich jest selen. Z racji funk­cji peł­nio­nych w orga­ni­zmie koni, w tym uczest­ni­cze­nia w waż­nych pro­ce­sach fizjo­lo­gicz­nych komó­rek, pobra­nie tego pier­wiast­ka przez konie w die­cie powin­no być moni­to­ro­wa­ne.

Rola sele­nu w orga­ni­zmie konia

Selen (Se, łac. sele­nium) jako pier­wia­stek został odkry­ty na począt­ku XIX w. (1817) przez Jana J. Berzeliusa. Przez pra­wie sto lat był uwa­ża­ny za pier­wia­stek tok­sycz­ny. Jego szko­dli­we dzia­ła­nie stwier­dzo­no u zwie­rząt domo­wych spo­ży­wa­ją­cych paszę o dużej zawar­to­ści sele­nu. Dopiero w latach 50. XX w. odkry­to, że w pew­nych ilo­ściach selen jest nie­zbęd­ny w poży­wie­niu zwie­rząt, ponie­waż jego nie­do­bór tak­że wywo­łu­je nega­tyw­ne kon­se­kwen­cje. Dwadzieścia lat póź­niej stwier­dzo­no też jego pozy­tyw­ny wpływ na orga­nizm czło­wie­ka.

Wszystkie orga­ni­zmy żywe pobie­ra­ją pokarm, któ­ry dostar­cza skład­ni­ków nie­zbęd­nych do pro­wa­dze­nia pro­ce­sów życio­wych – meta­bo­li­zmu na pozio­mie poje­dyn­czej komór­ki, ale rów­nież całe­go orga­ni­zmu, oraz wyda­la­ją szko­dli­we sub­stan­cje prze­mia­ny mate­rii. W każ­dej komór­ce sta­le zacho­dzi wie­le prze­mian che­micz­nych, nie­któ­re, np. komór­ki gru­czo­łów, pro­du­ku­ją hor­mo­ny oddzia­łu­ją­ce na inne orga­ny. Aby te pro­ce­sy prze­bie­ga­ły spraw­nie i bez zakłó­ceń, koniecz­ne jest zacho­wa­nie home­osta­zy (gr. homo­íos – podob­ny, rów­ny; stásis – sta­nie, trwa­nie, posta­wa), czy­li zdol­no­ści utrzy­my­wa­nia sta­ło­ści para­me­trów. Jednym z bar­dziej zna­nych sta­nów zabu­rze­nia home­osta­zy jest odwod­nie­nie.

Selen, mimo że jest potrzeb­ny w mniej­szej daw­ce, to peł­ni waż­ne funk­cje. Przede wszyst­kim jest sil­nym anty­ok­sy­dan­tem, a w orga­ni­zmie chro­ni lipi­dy przed utle­nia­niem oraz bie­rze udział w pro­ce­sach detok­sy­ka­cji. Jest skład­ni­kiem sele­no­pro­te­in uczest­ni­czą­cych w róż­nych pro­ce­sach fizjo­lo­gicz­nych (tabe­la Przykłady sele­no­bia­łek i ich funk­cje dostęp­na na stro­nie inter­ne­to­wej hij.com.pl). Selenoproteiną waż­ną dla orga­ni­zmu konia jest perok­sy­da­za glu­ta­tio­no­wa – enzym odgry­wa­ją­cy istot­ną rolę w ochro­nie przed reak­tyw­ny­mi for­ma­mi tle­nu. W momen­cie stre­su oksy­da­cyj­ne­go, czy­li po znacz­nym wysił­ku konia, kie­dy bar­dzo inten­syw­nie zacho­dzą pro­ce­sy prze­mian węglo­wo­da­nów, powsta­ją reak­tyw­ne for­my tle­nu. Obecność perok­sy­da­zy glu­ta­tio­no­wej zapo­bie­ga utle­nia­niu lipi­dów komór­ki i chro­ni ją przed znisz­cze­niem. Wykazano rów­nież syner­gicz­ne dzia­ła­nie perok­sy­da­zy glu­ta­tio­no­wej (GSHPx) z inny­mi sele­no­pro­te­ina­mi w ochro­nie lipi­dów, w tym cho­le­ste­ro­lu we frak­cji lipo­pro­te­in o niskiej gęsto­ści (LDL), przed utle­nia­niem.

Deficyt sele­nu w orga­ni­zmie zmie­nia meta­bo­lizm dejo­dy­na­zy typu I przez zaha­mo­wa­nie syn­te­zy hor­mo­nów tar­czy­cy. Towarzyszy temu obni­że­nie aktyw­no­ści dejo­dy­na­zy typu II spo­wo­do­wa­ne wzro­stem stę­że­nia tyrok­sy­ny w ukła­dzie krą­że­nia i zabu­rze­nia­mi aktyw­no­ści ukła­du anty­ok­sy­da­cyj­ne­go zwią­za­ne­go z perok­sy­da­zą glu­ta­tio­no­wą. Niedobór sele­nu wią­że się z pogor­sze­niem funk­cjo­no­wa­nia ukła­du immu­no­lo­gicz­ne­go i spad­kiem odpor­no­ści oraz nega­tyw­nie wpły­wa na roz­ród. U źre­biąt powo­du­je obni­że­nie przy­ro­stu masy cia­ła, spo­wol­nie­nie roz­wo­ju oraz częst­szą zapa­dal­ność na cho­ro­by. Jest też przy­czy­ną pokar­mo­wej dys­tro­fii mię­śni, zwa­nej cho­ro­bą bia­łych mię­śni. W wyni­ku dłu­go­trwa­łe­go bra­ku sele­nu u źre­biąt docho­dzi do zwy­rod­nie­nia mię­śni szkie­le­to­wych i mię­śnia ser­co­we­go, cze­go obja­wy moż­na zaob­ser­wo­wać tuż po uro­dze­niu. Jest to tzw. postać wcze­sna, wystę­pu­ją­ca gdy klacz w okre­sie cią­ży nie otrzy­my­wa­ła odpo­wied­niej daw­ki sele­nu w paszy. Choroba wystę­pu­je tak­że w posta­ci prze­wle­kłej od dwóch tygo­dni do nawet czte­rech mie­się­cy po uro­dze­niu, gdy nie­do­bór sele­nu w paszy nie jest dra­stycz­ny. Dostarczanie odpo­wied­niej daw­ki sele­nu i wita­mi­ny E w die­cie cię­żar­nej i kar­mią­cej kla­czy zapo­bie­ga tej cho­ro­bie źre­biąt. Jej obja­wy wystę­pu­ją w róż­nych gru­pach mię­śni i są zróż­ni­co­wa­ne:

  • mię­śnie zadu – pro­ble­my z utrzy­ma­niem posta­wy sto­ją­cej oraz chwia­nie się źre­biąt na boki; czę­sto, aby utrzy­mać posta­wę, źre­bię opie­ra się o ścia­nę bok­su
  • mię­śnie klat­ki pier­sio­wej – obser­wu­je się trud­no­ści z oddy­cha­niem
  • mię­śnie gór­ne­go odcin­ka prze­wo­du pokar­mo­we­go (szczę­ki, język, prze­łyk) – utrud­nio­ne pobie­ra­nie pokar­mu i utra­ta odru­chu ssa­nia.

W przy­pad­ku dra­stycz­nych nie­do­bo­rów sele­nu docho­dzi do ostrej posta­ci pokar­mo­wej dys­tro­fii mię­śni i brak szyb­kiej reak­cji pro­wa­dzi do śmier­ci źre­bię­cia. Dostarczanie pew­nej ilo­ści tego pier­wiast­ka w paszy, któ­ra jed­nak nie pokry­wa peł­ne­go zapo­trze­bo­wa­nia, powo­du­je postać podo­strą. W takich przy­pad­kach moż­na pod­jąć dzia­ła­nia zarad­cze, a śmier­tel­ność jest znacz­nie niż­sza. Pierwszym obja­wem jest osła­bie­nie mię­śni, szcze­gól­nie widocz­ne przy poru­sza­niu się źre­bię­cia. Występuje wte­dy sztyw­ny chód i drże­nia koń­czyn, mię­śnie są moc­no napię­te i twar­de, moż­na zaob­ser­wo­wać trud­no­ści pod­czas wsta­wa­nia. Dla peł­nej dia­gno­zy zazwy­czaj doko­nu­je się pomia­ru wspo­mnia­nej perok­sy­da­zy glu­ta­tio­no­wej – jej niskie stę­że­nie świad­czy o nie­do­bo­rze sele­nu.

Aby zapo­biec wystą­pie­niu nie­do­bo­rów sele­nu, pre­wen­cyj­nie moż­na wyko­nać bada­nie krwi u kla­czy w cią­ży. Okres oko­ło­po­ro­do­wy jest zwią­za­ny z pod­wyż­szo­nym ryzy­kiem nie­do­bo­ru sele­nu. Występuje wte­dy wyż­sze zapo­trze­bo­wa­nie na ten pier­wia­stek – orga­nizm kla­czy wyko­rzy­stu­je go na swo­je potrze­by, jest też nie­zbęd­ny dla pra­wi­dło­we­go roz­wo­ju pło­du. Jednocześnie nie powin­no się poda­wać go w nad­mia­rze, gdyż może wywo­łać tok­sycz­ne dzia­ła­nie. Kontrola zawar­to­ści perok­sy­da­zy glu­ta­tio­no­wej pozwa­la okre­ślić zaopa­trze­nie orga­ni­zmu kla­czy w selen i ewen­tu­al­nie sko­ry­go­wać jego daw­kę. Warto tu przy­to­czyć bada­nia prze­pro­wa­dzo­ne przez Górecką i wsp. (1999) na kla­czach zim­no­krwi­stych z cen­tral­nej i wschod­niej Polski. Uzyskana w ich krwi aktyw­ność perok­sy­da­zy glu­ta­tio­no­wej była znacz­nie niż­sza czte­ry tygo­dnie po poro­dzie niż w szó­stym mie­sią­cu cią­ży, co świad­czy o zwięk­sza­ją­cym się zapo­trze­bo­wa­niu na selen wraz z roz­wo­jem pło­du oraz potrze­bie suple­men­ta­cji u kla­czy cię­żar­nych. Pośrednią war­tość odno­to­wa­no dwa tygo­dnie przed poro­dem. Niska aktyw­ność enzy­mu mogła świad­czyć o nie­do­bo­rze sele­nu. W skład dawek pokar­mo­wych tych kla­czy wcho­dzi­ły pasze wła­snej pro­duk­cji bez sto­so­wa­nia dodat­ków mine­ral­nych.

Problem mio­pa­tii, czy­li upo­śle­dze­nia funk­cji mię­śni, zwią­za­ny z nie­do­bo­rem sele­nu rza­dziej jest stwier­dza­ny u doro­słych koni, jed­no­cze­śnie z lite­ra­tu­ry opi­su­ją­cej takie przy­pad­ki wyni­ka, że zazwy­czaj koń­czy­ły się śmier­cią. Najczęstszym obja­wem zauwa­żal­nym pod­czas kar­mie­nia jest trud­ność w żuciu i prze­ły­ka­niu paszy. Selen nale­ży do skład­ni­ków wpły­wa­ją­cych na płod­ność zwie­rząt. Jak dowo­dzą bada­nia nauko­we, wraz z wita­mi­ną E ma pozy­tyw­ny wpływ na jakość nasie­nia. W bada­niach prze­pro­wa­dzo­ne na ogie­rach kry­ją­cych, któ­rych daw­kę pokar­mo­wą wzbo­ga­co­no w selen (2,5 mg dzien­nie) oraz w wita­mi­nę E i cynk, zaob­ser­wo­wa­no popra­wę cech mor­fo­lo­gicz­nych plem­ni­ków i ich ruchli­wo­ści. W sezo­nie roz­pło­do­wym war­to więc wzbo­ga­cić daw­kę pokar­mo­wą ogie­rów o ten pier­wia­stek.

Selen jest rów­nież istot­ny w żywie­niu koni spor­to­wych, szcze­gól­nie inten­syw­nie tre­no­wa­nych i bio­rą­cych udział w raj­dach. Z wyni­ków badań prze­pro­wa­dzo­nych przez Cieślę i wsp. (2013) wyni­ka, że u koni inten­syw­nie użyt­ko­wa­nych w suro­wi­cy krwi odno­to­wu­je się spa­dek stę­że­nia sele­nu. Autorzy wska­za­li, że u koni pra­cu­ją­cych 5 – 6 godzin dzien­nie ule­gło obni­że­niu o mniej wię­cej jed­ną trze­cią (z 32,13 μg/l do 21,00 μg/l). Takiej zależ­no­ści nie zauwa­żo­no u osob­ni­ków pra­cu­ją­cych kró­cej i wyko­nu­ją­cych mniej­szy wysi­łek fizycz­ny, a stę­że­nie sele­nu w suro­wi­cy krwi było dwu­krot­nie wyż­sze (67,81 μg/l). Warto nad­mie­nić, że konie te nie otrzy­my­wa­ły żad­nych dodat­ków paszo­wych zawie­ra­ją­cych selen. Wyniki tych badan świad­czą o wyż­szym zapo­trze­bo­wa­niu na ten pier­wia­stek u koni cię­żej pra­cu­ją­cych oraz koniecz­no­ści suple­men­ta­cji. Tę pra­wi­dło­wość potwier­dza­ją rów­nież wyni­ki uzy­ska­ne przez innych bada­czy.

Źródła i suple­men­ta­cja sele­nu

Ze wzglę­du na rolę, jaką peł­ni selen w orga­ni­zmie koni, war­to zapo­znać się z moż­li­wy­mi jego źró­dła­mi w paszy. Składniki mine­ral­ne do daw­ki pokar­mo­wej dostar­cza­ne są m.in. przez zada­wa­nie zbi­lan­so­wa­nej paszy o zna­nym skła­dzie odżyw­czym, co jed­nak wią­że się z kosz­tem wyko­na­nia ozna­czeń poszcze­gól­nych skład­ni­ków, choć w przy­pad­ku nie­któ­rych może­my się wzo­ro­wać na tabe­lach ich zawar­to­ści. Znanym źró­dłem będą tak­że sze­ro­ko dostęp­ne dziś pre­pa­ra­ty oraz dodat­ki paszo­we.

W żywie­niu koni w sezo­nie pastwi­sko­wym sto­su­je się zie­lon­ki. Pastwisko jest źró­dłem war­to­ścio­wej paszy, choć skład che­micz­ny runi warun­ku­je zasob­ność gle­by w poszcze­gól­ne pier­wiast­ki. Na gle­bach zasob­nych w selen rów­nież pora­sta­ją­ca je ruń będzie zawie­ra­ła jego znacz­ne ilo­ści. Pobrany przez rośli­ny z gle­by jon Se(VI), bez che­micz­nej mody­fi­ka­cji, jest szyb­ko trans­por­to­wa­ny przez naczy­nia drew­na do pędów. Dobrym źró­dłem sele­nu w żywie­niu koni jest więc tra­wa pastwi­sko­wa, nie tyl­ko ze wzglę­du na samą jego zawar­tość, ale tak­że wyso­ką przy­swa­jal­ność, gdyż wystę­pu­je w for­mie sele­no­me­tio­ni­ny i sele­no­cy­ste­iny.

Jego zawar­tość w czę­ściach zie­lo­nych roślin jest zmien­na, zale­ży od zasob­no­ści gle­by oraz gatun­ku roślin. Zasadniczo konie żyją­ce w cen­tral­nej Europie są gorzej zaopa­trzo­ne w ten pier­wia­stek niż te z kra­jów poło­żo­nych bli­żej oce­anu. Ponadto obser­wu­je się znacz­ne róż­ni­ce w obrę­bie poszcze­gól­nych państw i ich regio­nów, zwłasz­cza w Niemczech. Podaż sele­nu jest bar­dzo dobra w zachod­nich czę­ściach kra­ju, pod­czas gdy na wscho­dzie sytu­acja wyglą­da zgo­ła odmien­nie (Müller i wsp. 2012). Dużo koni utrzy­my­wa­nych na tere­nach ubo­gich w selen ma nie­do­bór tego skład­ni­ka. Według róż­nych auto­rów o nie­do­bo­rze sele­nu u koni moż­na mówić, gdy jego stę­że­nie w peł­nej krwi wyno­si poni­żej 55 – 75 μg/l (Ludvíková i wsp. 2005). U koni lek­ko pra­cu­ją­cych nawet niż­sza zawar­tość sele­nu w zie­lon­kach może być wystar­cza­ją­ca, jed­nak u kla­czy cię­żar­nych i koni inten­syw­nie użyt­ko­wa­nych koniecz­na jest suple­men­ta­cja. Sama jed­nak zawar­tość sele­nu w pre­pa­ra­tach nie wystar­czy, by pokryć zapo­trze­bo­wa­nie konia, ponie­waż waż­na jest też jego for­ma.

Obecnie naj­po­pu­lar­niej­szą for­mą dostar­cza­nia skład­ni­ków mine­ral­nych oraz nie­któ­rych wita­min są che­la­ty. Są to orga­nicz­ne for­my łączą­ce mikro­ele­men­ty z ami­no­kwa­sa­mi, głów­nie metio­ni­ną lub gli­cy­ną. W żywie­niu zwie­rząt dopusz­czo­ne są che­la­ty żela­za, mie­dzi, cyn­ku, man­ga­nu oraz sele­nu. Cechuje je znacz­nie wyż­sza przy­swa­jal­ność niż związ­ków mine­ral­nych, jed­nak ich cena jest wyż­sza. Mimo to wyż­sza przy­swa­jal­ność, czy­li wyko­rzy­sta­nie skład­ni­ków mine­ral­nych zawar­tych w pre­pa­ra­tach che­la­to­wych, prze­ma­wia na ich korzyść zarów­no pod wzglę­dem eko­no­micz­nym, jak i czy­sto prak­tycz­nym. Preparaty che­la­to­wa­ne są też bez­piecz­niej­sze w sto­so­wa­niu ze wzglę­du na zmi­ni­ma­li­zo­wa­nie ryzy­ka przedaw­ko­wa­nia, a co za tym idzie – zatru­cia. Istnieją mine­ra­ły, któ­re łatwo przedaw­ko­wać, np. cynk, chrom czy wła­śnie selen, jed­nak dzię­ki pro­ce­so­wi che­la­to­wa­nia nie są szko­dli­we i mogą zostać bez­piecz­nie usu­nię­te z orga­ni­zmu. Preparaty są dostęp­ne zarów­no w posta­ci syp­kiej, jak i gra­nu­lo­wa­nej. Preparaty o struk­tu­rze gra­nu­la­tu mają tę zale­tę, że ist­nie­je moż­li­wość kon­tro­li ich wyja­da­na, nato­miast pre­pa­ra­ty prosz­ko­we mogą pozo­sta­wać nie­wy­je­dzo­ne lub być wydmu­chi­wa­ne, co zmniej­sza pobra­nie pre­pa­ra­tu i efek­tyw­ność jego sto­so­wa­nia.

Toksyczność i przedaw­ko­wa­nie

Paracelsus, szwaj­car­ski lekarz i ojciec nowo­żyt­nej medy­cy­ny, stwier­dził, że „Wszystko jest tru­ci­zną i nic nie jest tru­ci­zną. Tylko daw­ka czy­ni, że dana sub­stan­cja nie jest tru­ci­zną”. Wynika z tego, że każ­da sub­stan­cja, jeśli spo­ży­je się zbyt dużą jej ilość, może wywo­łać zatru­cie. To się odno­si rów­nież do wie­lu sub­stan­cji i związ­ków mine­ral­nych. W przy­pad­ku sele­nu też tak się dzie­je. Ponieważ począt­ko­wo zaob­ser­wo­wa­no u zwie­rząt tyl­ko obja­wy przedaw­ko­wa­nia tego pier­wiast­ka, stwier­dzo­no, że ma on dzia­ła­nie tok­sycz­ne. Dopiero póź­niej prze­ko­na­no się, że w pew­nej daw­ce jest on nie­zbęd­ny dla zdro­wia, a pro­wa­dząc bada­nia nauko­we pozna­no bar­dziej szcze­gó­ło­wo jego rolę w orga­ni­zmie.

Działanie tok­sycz­ne sele­nu po prze­kro­cze­niu pożą­da­nej daw­ki w paszy jest wie­lo­to­ro­we, m.in. ze wzglę­du na kon­ku­ren­cyj­ne dzia­ła­nie w sto­sun­ku do siar­ki w róż­nych związ­kach bio­lo­gicz­nie czyn­nych. Generalnie zatru­cia tym pier­wiast­kiem u koni zda­rza­ją się sto­sun­ko­wo rzad­ko. Może się to zda­rzyć przy zbyt wyso­kim stop­niu suple­men­ta­cji sele­nu, w szcze­gól­no­ści sola­mi tego pier­wiast­ka. Zatrucia sele­nem zda­rza­ją się w Stanach Zjednoczonych, co jest zwią­za­ne z powszech­nym sto­so­wa­niem suple­men­tów; aż 15 sta­nach stwier­dzo­no takie przy­pad­ki (Mirowski, 2014). Sporadycznie zatru­cia zwią­za­ne z pobra­niem przez konie zbyt wyso­kiej daw­ki sele­nu mogą się zda­rzyć na gle­bach bar­dzo w nie­go zasob­nych. Czasami wyni­ka to tak­że ze skła­du bota­nicz­ne­go runi, gdzie wypa­sa­ne są konie, ponie­waż pew­ne rośli­ny kumu­lu­ją w swo­ich tkan­kach selen w więk­szym stop­niu niż inne. W zachod­niej czę­ści sta­nu Iowa stwier­dzo­no przy­pad­ki prze­wle­kłe­go zatru­cia koni sele­nem. Poszukując moż­li­wych przy­czyn, prze­ba­da­no gle­bę, jed­nak stę­że­nie sele­nu w powierzch­nio­wych war­stwach gle­by nie było pod­wyż­szo­ne. Jako poten­cjal­ną przy­czy­nę wska­za­no lucer­nę, któ­ra z racji głę­bo­kie­go korze­nia palo­we­go mogła czer­pać ten pier­wia­stek z głęb­szych warstw gle­by bar­dziej w nie­go zasob­nych, a póź­niej gro­ma­dzić go w tkan­kach.

Pierwsze bada­nia nad tok­sycz­no­ścią ostrą sele­nu u koni prze­pro­wa­dzo­no w latach 30. ub. wie­ku. Stwierdzono, że mini­mal­na daw­ka śmier­tel­na sele­nu, po doust­nym poda­niu sele­ni­nu sodu, wyno­si mniej wię­cej 3,3 mg/kg m.c. (Miller i wsp. 1940). Najczęściej pierw­szy­mi obja­wa­mi pobra­nia zbyt wyso­kiej daw­ki sele­nu są: wypa­da­nie wło­sów z grzy­wy i ogo­na, uszko­dze­nia i defor­ma­cje kopyt, kula­wi­zny, a tak­że znacz­na utra­ta masy cia­ła. Zazwyczaj po zauwa­ża­niu pierw­szych obja­wów i zaprze­sta­niu poda­wa­nia sele­nu dość szyb­ko obser­wu­je się popra­wę, gdyż selen jest dość efek­tyw­nie usu­wa­ny przez ner­ki. Czasami obja­wy mogą wystę­po­wać u poje­dyn­czych osob­ni­ków, mimo że pozo­sta­łe są żywio­ne na tym samym pozio­mie. Wynikać może to w pew­nym stop­niu z osob­ni­cze­go zapo­trze­bo­wa­nia na selen. W prak­ty­ce hodow­la­nej w warun­kach Polski, gdzie gle­by nie są zasob­ne w selen, ostre zatru­cia mogą wystą­pić w wyni­ku przedaw­ko­wa­nia pre­pa­ra­tów zawie­ra­ją­cych ten skład­nik, np. w wyni­ku błęd­ne­go odmie­rze­nia potrzeb­nej daw­ki lub sto­so­wa­nia jej przez bar­dzo dłu­gi okres. Suplementacja nie powin­na być więc sta­ła, a cza­so­we prze­rwy w poda­wa­niu pozwo­lą orga­ni­zmo­wi konia pozbyć się nad­mia­ru. Wyłącznie inter­wen­cyj­nie powin­no się poda­wać pre­pa­ra­ty sele­nu iniek­cyj­nie.

Prewencyjne sto­so­wa­nie może zakoń­czyć się tra­gicz­nie, co mia­ło miej­sce kil­ka lat temu. U wierz­chow­ców wyko­rzy­sty­wa­nych do gry w polo stwier­dzo­no bar­dzo szyb­kie zgo­ny, mimo że konie nie wyka­zy­wa­ły wcze­śniej żad­nych nie­po­ko­ją­cych obja­wów. Przed zgo­nem zaob­ser­wo­wa­no drgaw­ki. Nasunęło to podej­rze­nia o celo­wym zatru­ciu koni, jed­nak po bada­niach tok­sy­ko­lo­gicz­nych oka­za­ło się, że przy­czy­ną było poda­nie domię­śnio­we daw­ki sele­nu i wita­mi­ny E. Śmierć wszyst­kich koni nastą­pi­ła bar­dzo szyb­ko, bo zale­d­wie w 6 godzin po iniek­cji. W pobra­nych tkan­kach z takich narzą­dów, jak wątro­ba, ner­ki, a tak­że we krwi stwier­dzo­no bar­dzo wyso­kie stę­że­nie sele­nu. Również pobra­na prób­ka moczu od jed­ne­go z koni zawie­ra­ła znacz­ną ilość sele­nu.

Podsumowanie

Z racji waż­nych funk­cji bio­lo­gicz­nych, jakie peł­ni selen, szcze­gól­nie jego roli anty­ok­sy­da­cyj­nej konie pod­da­wa­ne czę­ste­mu i inten­syw­ne­mu tre­nin­go­wi powin­ny otrzy­my­wać dodat­ko­wą jego daw­kę. Jest on rów­nież istot­ny w żywie­niu kla­czy źreb­nych, gdyż zapo­bie­ga wystę­po­wa­niu mio­pa­tii nowo naro­dzo­nych źre­biąt. W przy­pad­ku ogie­rów jego doda­tek do paszy wpły­wa korzyst­nie na jakość nasie­nia. Suplementację jed­nak nale­ży sto­so­wać ostroż­nie. Warto sto­so­wać dodat­ki paszo­we zawie­ra­ją­ce w swo­im skła­dzie che­la­ty. Jest to for­ma łatwiej przy­swa­jal­na i bez­piecz­niej­sza niż nie­orga­nicz­ne sole. W razie stwier­dze­nia obja­wów nie­do­bo­ru nale­ży wcze­śniej skon­sul­to­wać się z leka­rzem wete­ry­na­rii lub dorad­cą żywie­nio­wym w celu usta­le­nia opty­mal­nej daw­ki suple­men­ta­cyj­nej. Pomocne w dia­gno­sty­ce będzie tak­że wyko­na­nie bada­nia krwi w celu spraw­dze­nia stę­że­nia perok­sy­da­zy glu­ta­tio­no­wej oraz same­go sele­nu we krwi. Przedawkowanie może być rów­nie szko­dli­we co nie­do­bór, nale­ży więc ostroż­nie sto­so­wać suple­men­ta­cję sele­nu i nie powin­na ona trwać przez dłu­gi okres.

Więcej w Zdrowie i weterynaria

Na górę