Connect with us

Powozy i pojaz­dy kon­ne, cz. 5. Królowa Victoria a pojaz­dy włościańskie

Historia i sztuka

Powozy i pojaz­dy kon­ne, cz. 5. Królowa Victoria a pojaz­dy włościańskie

Andrzej Jankowiak

W poprzed­nim odcin­ku naszej sagi o powo­zach i pojaz­dach powie­dzie­li­śmy pra­wie wszyst­ko o Victorii, lecz nie o Victoriach, a było wśród wie­le ich odmian, mode­li i wzo­rów. Współczesny czło­wiek chciał­by od razu poznać klucz, któ­rym by w spo­sób pro­sty potra­fił uru­cho­mić skom­pli­ko­wa­ny mecha­nizm do jed­no­znacz­ne­go posze­re­go­wa­nia wszel­kich odmian, typów, form pojaz­dów, ich manier este­tycz­nych, epok powsta­nia itd. Nic z tego. Klucza nie ma. Pozostaje wie­dza i wyczu­cie. Należy pamię­tać, że sty­lo­we pojaz­dy i powo­zy to świat sztu­ki. Sztuki użyt­ko­wej, ale jed­nak, i to przede wszyst­kim, sztuki.

Przyjrzyjmy się dla przy­kła­du trzem pre­zen­to­wa­nym tu szki­com Victorii. Wszystkie pocho­dzą z koń­ca XIX i począt­ku XX wie­ku. Na pierw­szy rzut oka wszyst­kie są do sie­bie podob­ne. A jed­nak istot­nie się róż­nią. Victoria na rysun­ku 1 to sub­tel­ny lek­ki w kro­ju linii skrzy­ni powo­zik dam­ski. W samej for­mie tego pojaz­du zamknię­ta jest pro­wo­ku­ją­ca non­sza­lan­cja oraz lek­kość z nut­ką kokieterii.

Powóz na rysun­ku 1a jest nie­co podob­ny do poprzed­nie­go, lecz bar­dziej sta­tecz­ny i o mniej pro­wo­ku­ją­cych krót­szych liniach rysun­ku skrzy­ni. Zupełnie inna od poprzed­nich i to pod każ­dym nie­mal wzglę­dem jest Victoria przed­sta­wio­na na rysun­ku 1b. Mamy tu do czy­nie­nia z powo­zem bar­dzo nobli­wym, już nie kokie­te­ryj­nym, lecz wzbu­dza­ja­cym swą powa­ga respekt. Należy przy­pusz­czać, że powo­zem tym była wożo­na jakaś oso­ba publicz­na, może wyż­szy ran­gą ofi­cer, może urzęd­nik, któż to wie? Trzy powo­zy, trzy Victorie, a gdy­by ktoś zechciał je opi­sać języ­kiem pię­cio­li­nii, to powsta­ły­by trzy jak­że róż­nią­ce się mię­dzy sobą pięk­ne utwo­ry. Fenomen budo­wy i uro­dy dobre­go powo­zu kry­je się ponad­to w tym, że powóz całą swo­ją for­mą współ­grać musi z co naj­mniej dwo­ma pięk­ny­mi isto­ta­mi, a mia­no­wi­cie z zaprzę­żo­ny­mi doń koń­mi i z widocz­nym, a nawet wyeks­po­no­wa­nym czło­wie­kiem. Dobra linia powo­zu czy­ni, iż powóz nie powo­du­je tu dyso­nan­su, a tyl­ko har­mo­nij­nie wkom­po­no­wu­je się pomię­dzy zwie­rzę a czło­wie­ka, przy­czy­nia­jąc się do wra­że­nia dosko­na­le skom­po­no­wa­nej całości.

Jest to frag­ment arty­ku­łu, aby prze­czy­tać peł­ny tekst zapra­sza­my do zaku­pu kwar­tal­ni­ka „Hodowca i Jeździec” Rok IV nr 3 (10) 2006.
Pismo dostęp­ne jest w Okręgowych / Wojewódzkich Związkach Hodowców Koni, Biurze PZHK, za pośred­nic­twem pre­nu­me­ra­ty oraz w wybra­nych skle­pach jeź­dziec­kich.

Andrzej Jankowiak
wła­ści­ciel warsz­ta­tu powoźniczego

Więcej w Historia i sztuka

  • Historia i sztuka

    WAHO i wia­dro kawioru

    By

    tekst: Jerzy Milczarek Gdy zimo­wa aura sprzy­ja tęsk­no­cie za słoń­cem i cie­płem lata, powra­cam wspo­mnie­nia­mi do gorą­cej...

  • Historia i sztuka

    Ku dosko­na­ło­ści

    By

    Andrzej Novák-Zempliński Czwarta edy­cja Międzynarodowego Konkursu Tradycyjnego Powożenia w Książu odby­ła się w dniach 23 – 24 lip­ca pod hono­ro­wym...

  • Historia i sztuka

    Rodzina, ach rodzina!

    By

    Piotr Dzięciołowski Tomasz Biernawski – czło­wiek od koni i mili­ta­riów w pol­skim fil­mie, bywa sce­no­gra­fem i deko­ra­to­rem, kolek­cjo­ner sprzę­tu...

Na górę