Connect with us

Koń zaprzę­go­wy - pol­ski pro­dukt eksportowy

Sport i wyścigi

Koń zaprzę­go­wy - pol­ski pro­dukt eksportowy

Tadeusz Kodź

Konie spor­to­we hodow­li pol­skiej, w dodat­ku użyt­ko­wa­ne przez zagra­nicz­nych jeźdź­ców, na tle ogrom­nej licz­by koni bio­rą­cych udział w glo­bal­nym współ­za­wod­nic­twie spor­to­wym sta­no­wią rela­tyw­nie nie­wiel­ki procent.

Na razie nie jeste­śmy potę­gą w hodow­li koni sko­ko­wych i ujeż­dże­nio­wych pod wzglę­dem licz­by zaan­ga­żo­wa­nych kla­czy ani wyho­do­wa­nych wybit­nych koni spor­to­wych. W ostat­nich latach sytu­acja nie­co się zmie­nia na korzyść i sły­szy się o zaku­pie w Polsce koni dla zagra­nicz­nych jeźdź­ców, ale część tych trans­ak­cji to reek­sport - konie zaku­pio­ne wcze­śniej za gra­ni­cą, któ­re po odcho­wa­niu, wytre­no­wa­niu, potwier­dze­niu star­ta­mi kla­sy, wra­ca­ją do kra­ju pochodzenia.
Do pol­skiej spe­cjal­no­ści nale­żą konie zaprzę­go­we. Są eks­por­to­wa­ne do wie­lu kra­jów euro­pej­skich, ale rów­nież do Ameryki. Poza tra­dy­cyj­ny­mi odbior­ca­mi z Francji, Niemiec czy Włoch poja­wi­li się kup­cy z Kazachstanu, Belfastu, Litwy czy ostat­nio z Korei Południowej. Polskie konie cięż­ko pra­cu­ją, cią­gnąc brycz­ki i powo­zy z tury­sta­mi w wie­lu euro­pej­skich kuror­tach i lan­da na uli­cach Wiednia, Rzymu i innych zabyt­ko­wych miast. Można je oglą­dać w super­pro­duk­cjach euro­pej­skie­go kina - ostat­nio w tele­wi­zyj­nej adap­ta­cji dzie­ła Lwa Tołstoja „Wojna i Pokój” krę­co­nej w Wilnie wystą­pi­ły w róż­no­ra­kich powo­zach, ale rów­nież pod sio­dłem żoł­nie­rzy wro­gich armii, czte­ry pol­skie gnia­de ślą­za­ki. Nie była to dla Bunta, Luksa, Diadema i Aborta pierw­sza przy­go­da z fil­mem, gdyż ich wła­ści­ciel Almas Raiła od lat bie­rze udział ze swo­imi koń­mi w wie­lu fil­mo­wych pro­duk­cjach reali­zo­wa­nych w Wilnie przez zachod­nich reży­se­rów. Podczas reali­za­cji tego fil­mu konie swo­imi umie­jęt­no­ścia­mi, cha­rak­te­rem, wszech­stron­no­ścią zro­bi­ły tak duże wra­że­nie na twór­cach fil­mu, że zapro­si­li Almasa z całą czwór­ką do współ­pra­cy przy fil­mie reali­zo­wa­nym w Buda-pesz­cie. A prze­cież, na Węgrzech zna­ko­mi­tych zaprzę­gów nie brakuje…

Stworzyć modę

Polskie konie zaprzę­go­we mają rów­nież wkład w popu­la­ry­za­cje nasze­go języ­ka ojczy­ste­go w sze­ro­kim świe­cie. Dzięki nim w krę­gach zwią­za­nych z powo­że­niem powszech­nie zna­ne i rozu­mia­ne są okre­śle­nia: dalej, wio, prr i k…
Od wie­lu lat powo­żą­cy z takich kra­jów, jak Francja, Włochy, Belgia, Austria, Niemcy i wie­lu innych, pod­czas zawo­dów ran­gi mię­dzy­na­ro­do­wej star­tu­ją pol­ski­mi koń­mi i odno­szą cał­kiem spo­re suk­ce­sy. Liczba koni pol­skiej hodow­li użyt­ko­wa­nych w spo­rcie zaprzę­go­wym na prze­strze­ni lat jest zmien­na i zależ­na rów­nież od aktu­al­nej mody. Bo w spo­rcie zaprzę­go­wym, tak jak w innych dzie­dzi­nach życia, obo­wią­zu­je zmie­nia­ją­ca się moda. Moda na okre­ślo­ny model i typ konia, na okre­ślo­ny typ ruchu, a nawet na maść. I tak obec­nie panu­je moda na konie hodow­li holen­der­skiej, nale­żą­ce do typu zaprzę­go­we­go  Tuigpaard KWPN. Niewielu powo­żą­cych i ich spon­so­rów doko­nu­ją­cych zaku­pu koni tego typu bie­rze pod uwa­gę fakt, że konie te są hodo­wa­ne dla celów odmien­nych od kon­ku­ren­cji spor­to­we­go powo­że­nia zaprzę­ga­mi w rozu­mie­niu prze­pi­sów FEI. Hoduje się je do spe­cjal­nych tra­dy­cyj­nych poka­zów w małych lek­kich brycz­kach, tzw. Bugi. Pokazy te maja dłu­gą tra­dy­cję, wywo­dzą­cą się z cza­sów, kie­dy konie były w powszech­nym uży­ciu, a ich wła­ści­cie­le z oka­zji świąt, festy­nów i innych publicz­nych zgro­ma­dzeń pre­zen­to­wa­li swo­je zwie­rzę­ta chwa­ląc się ich uro­dą, parad­ny­mi cho­da­mi, pre­zen­cją. Dziś w trak­cie poka­zów oce­nia się u tych koni mie­dzy inny­mi wyso­kość uno­sze­nia koń­czyn w kłu­sie, sto­pień ugię­cia sta­wów, dłu­gość fazy zawie­sze­nia koniczyny.
Przed kil­ku­na­stu laty w celu popra­wy wcze­śniej wymie­nio­nych cech holen­der­scy hodow­cy uży­li ogie­ra rasy hak­nej o nazwie Cambridge Cole, któ­ry przez swo­je­go syna Renowo zna­czą­co wpły­nął na popra­wę spe­cy­ficz­ne­go ruchu koni typu TP, ale też moc­no „zagrzał” im gło­wy. W rezul­ta­cie praw­do­po­do­bień­stwo zna­le­zie­nia kan­dy­da­ta na wybit­ne­go spor­tow­ca wśród koni tego typu jest podob­ne, jak wśród koni innych ras pół­krwi. Niewątpliwie konie tego typu cha­rak­te­ry­zu­je bar­dzo efek­tow­ny kłus z wyso­ką akcją koń­czyn, duża dyna­mi­ka ruchu, dobre wyrów­na­nie typu, co uła­twia dobór koni do zaprzę­gów wie­lo­kon­nych. Niestety, ze wzglę­du na swój tem­pe­ra­ment, pew­ne pro­ble­my ze stę­pem, z natu­ry wyso­kie usta­wie­nie szyi, a tak­że dużą cenę, nie są to konie dla każ­de­go powożącego.
Należy przy­po­mnieć, iż w latach dzie­więć­dzie­sią­tych XX wie­ku pano­wa­ła moda na konie hodow­li rosyj­skiej, a ści­ślej kłu­sa­ki orłow­skie i rosyj­skie. Jak dowia­du­je­my się z pro­gra­mu VI Mistrzostw Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi w Poznaniu w1995 roku, na 60 star­tu­ją­cych w tych mistrzo­stwach koni 14 było hodow­li rosyj­skiej. Znajdowały się one w eki­pach Belgii, Wielkiej Brytanii (zaprzęg Georga Bowmana IV, przed­sta­wi­cie­la zna­nej fami­lii zna­ko­mi­tych powo­żą­cych), USA i naj­licz­niej w eki­pie Holandii (na dzie­więć koni w eki­pie osiem sta­no­wi­ły konie hodow­li rosyj­skiej, w tym zaprzęg zło­tej meda­list­ki tych mistrzostw Mieke van Tergauw).

Cenna wizy­tów­ka

Polskie konie zaprzę­go­we mają swo­ich wier­nych zwo­len­ni­ków, któ­rzy od wie­lu lat star­tu­ją koń­mi naszej hodow­li, osią­ga­jąc nie­ba­ga­tel­ne rezul­ta­ty. Zawodnicy ci, użyt­ku­jąc w cią­gu swo­jej karie­ry wie­le pol­skich koni, pod­kre­śla­ją ich war­tość jako spor­to­wych koni zaprzę­go­wych cha­rak­te­ry­zu­ją­cych się dobrym ruchem, cha­rak­te­rem, wytrzy­ma­ło­ścią, zdro­wiem, a szcze­gól­nie - jak pod­kre­śla fran­cu­ski powo­żą­cy star­tu­ją­cy wyłącz­nie pol­ski­mi koń­mi pan Bernard Pouvrau - zim­ną głową!
Do gro­na zawod­ni­ków od lat star­tu­ją­cych koń­mi pol­skiej hodow­li nale­żą wie­lo­krot­ni mistrzo­wie Francji i dru­ży­no­wi zło­ci meda­li­ści mistrzostw świa­ta z roku 1995 Pierre Jung z koń­mi Posejdon, Cumak, Tyrol, Dar oraz Gerard Dupont z koń­mi Tasko, Herszt, Figus i Szuter. Obecnie Jung star­tu­je parą ślą­skich wała­chów Luzak i ¸obuz, któ­ry­mi wcze­śniej star­to­wał Roman Kusz.
W swo­ich zaprzę­gach pol­skie konie mają wie­lo­krot­ni meda­li­ści i repre­zen­tan­ci Francji Eve Cadi Verna, Francios Evrard i wie­lu innych fran­cu­skich spor­tow­ców. Polskie konie zaprzę­go­we są bar­dzo popu­lar­ne we Francji ze wzglę­du na jakość, umiar­ko­wa­ne ceny i dzia­łal­ność takich impor­te­rów pol­skich bry­czek, uprzę­ży i koni zaprzę­go­wych, jak Denis Hulne, Bernard Pouvrau, Patrick Rebular i inni.
Do sta­łych nabyw­ców i użyt­kow­ni­ków pol­skich koni zaprzę­go­wych nale­żą człon­ko­wie eki­py wło­skiej, uczest­ni­cy wie­lu MÂ i zawo­dów CAI: Angelo Bianchi i Paola Ciani, Claudio Fumagolli, a tak­że powo­żą­cy zaprzę­giem czte­ro­kon­nym zło­żo­nym wyłącz­nie z pol­skich koni Carlo Mascheroni.
Wiele pol­skich koni, któ­re opu­ści­ły ojczy­znę przed wpro­wa­dze­niem urzę­do­wych pasz­por­tów, star­tu­je w zaprzę­gach pod zmie­nio­ny­mi nazwa­mi, np. wałach Janosh - obec­nie w zaprzę­gu Tomasa Eriksona, mistrza świa­ta z roku 1990 i 2000, a wcze­śniej u innych zna­ko­mi­tych powożących.
Do wiel­kich koń­skich sław świa­to­we­go powo­że­nia nale­ży nie­wąt­pli­wie Harris Bey po Elsing z czwór­ko­we­go zaprzę­gu wie­lo­krot­ne­go mistrza Niemiec Ludwi-ga Weinmayera, a przede wszyst­kim koń roku 2008 w USA, ślą­ski wałach Grumus z zaprzę­gu mistrza świa­ta i 7-krot­ne­go mistrza USA Chestera Webera.

Reklama po francusku

W ubie­głym roku zna­ko­mi­tą rekla­mę pol­skim koniom zaprzę­go­wym zro­bi­ły trzy konie pol­skiej hodow­li w zaprzę­gu czte­ro­kon­nym zdo­byw­cy Pucharu Świata - fran­cu­skie­go zawod­ni­ka Thibaulta Cudri’ego.
Na ryn­ku koni zaprzę­go­wych panu­je duża kon­ku­ren­cja ze stro­ny takich kra­jów, jak Holandia, Portugalia, Węgry, Czechy. Na przy­kład Węgrzy i Słowacy, a po czę­ści tak­że Słoweńcy hodu­ją konie lipi­cań­skie, któ­re mają entu­zja­stów wśród powo­żą­cych. Tymczasem w opi­nii sło­wac­kie­go powo­żą­ce­go Miroslava Matuszki wśród koni tej rasy do zaprzę­gu spor­to­we­go nada­je się co piętnasty.
Czesi hodu­ją zna­ko­mi­te konie kla­drub­skie odno­szą­ce suk­ce­sy w zaprzę­gach paro­kon­nych i czte­ro­kon­nych - popu­lar­no­ści tej rasie przy­spo­rzy­ły suk­ce­sy austriac­kie­go zawod­ni­ka Johanna Wolfmayera powo­żą­ce­go siwy­mi kla­cza­mi Suzi i Lenka.
Wcześniejsze suk­ce­sy pol­skich powo­żą­cych, zwy­cię­stwa w ran­kin­gu świa­to­wym Romana Kusza, wyso­kie miej­sca Brzoskowskiego, Koniecznego, Pietrowskiego i innych zwra­ca­ły uwa­gę świa­ta zaprzę­go­we­go na pol­skie konie, że już nie wspo­mnę o amba­sa­do­rze sprzed lat pol­skich zaprzę­gów i pol­skich koni, czy­li Zygmuncie Wali-szew-skim.
Co może­my lub wręcz powin­ni­śmy uczy­nić dziś, by móc kon­ku­ro­wać z kra­ja­mi, któ­re świa­do­mie hodu­ją konie do powo­że­nia, bazu­jąc na prze­my­śla­nych pro­gra­mach hodow­la­nych? Na jak dłu­go wystar­czy sta­le wypie­ra­nej z rodo­wo­dów krwi daw­nych koni wszech­stron­nie użyt­ko­wych? Czy wystar­czą ubie­gło­rocz­ne suk­ce­sy Jacka Kozłowskiego (zwy­cię­stwo w ran­kin­gu świa­to­wym) i uda­ne star­ty Waldemara Kaczmarka? Przydatność koni rasy ślą­skiej wyda­je się nie budzić wąt­pli­wo­ści - wszak mamy jesz­cze trze­cie z rzę­du zwy­cię­stwo Bartłomieja Kwiatka w ran­kin­gu FEI. Lecz z dru­giej stro­ny - o jakie­go ślą­za­ka nam cho­dzi? Czy konie ślą­skie, któ­ry­mi dys­po­nu­je­my, zdo­ła­ją speł­nić wymo­gi współ­cze­sne­go spor­tu zaprzę­go­we­go, a przede wszyst­kim zdo­być rynek?
Na te pyta­nia musi­my sobie szcze­rze odpo­wie­dzieć, jeśli chce­my nadal liczyć się na ryn­ku koni zaprzę­go­wych. Dziś nadal jest duże zapo­trze­bo­wa­nie na bar­dzo dobre konie zaprzęgowe.
Za konie z bar­dzo dobrym ruchem, przy­go­to­wa­ne do star­tu na pozio­mie mię­dzy­na­ro­do­wym moż­na uzy­skać cenę podob­ną tej, jaką trze­ba zapła­cić w Kladrubach czy Holandii. Problem pole­ga na tym, że takich koni w Polsce nie ma. Grupa zawod­ni­ków uję­tych w ran­kin­gu PZJ to osiem osób. W Mistrzostwach Polski star­tu­je zale­d­wie po sied­miu zawod­ni­ków w parach i sin­glach. Z tej licz­by kil­ku dys­po­nu­je koń­mi hodow­li zagranicznej.

W każ­dym wie­ku i kondycji

Sport zaprzę­go­wy jest spor­tem dla hodow­cy - moż­na powo­zić w każ­dym wie­ku, przy lep­szym lub gor­szym zdro­wiu i kon­dy­cji. Jest on szan­są na oso­bi­ste spraw­dze­nie efek­tów wie­lo­let­niej nie­raz pra­cy hodow­la­nej. Taką szan­sę wyko­rzy­stu­ją hodow­cy i wła­ści­cie­le koni zaprzę­go­wych w wie­lu rejo­nach kra­ju, star­tu­jąc w zawo­dach regio­nal­nych. Zawodnicy ama­to­rzy sta­no­wią kil­ku­set­oso­bo­wą rze­szę, któ­ra powin­na zasi­lić listy star­to­we zawo­dów ogól­no­pol­skich, a tak­że Mistrzostw Polski Młodych Koni. Na MPMK powin­ny tra­fiać wszyst­kie mło­de konie zaprzę­go­we, aby tam mogły się wyka­zać stop­niem przy­dat­no­ści i przy­go­to­wa­nia do dys­cy­pli­ny powo­że­nia i potwier­dzić lub nie słusz­ność kon­cep­cji hodowlanych.
Od rychłe­go pod­ję­cia sto­sow­nych decy­zji roz­sze­rza­ją­cych bazę zawod­ni­ków i koni w dys­cy­pli­nie powo­że­nia zale­ży rów­nież i to, czy hasło „koń zaprzę­go­wy - pol­ski pro­dukt eks­por­to­wy” będzie  nadal aktualne!

Więcej w Sport i wyścigi

Na górę