Connect with us

Hodowca i Jeździec

Zasady racjo­nal­ne­go żywie­nia koni, cz. 1 - Woda i poje­nie

Zdrowie i weterynaria

Zasady racjo­nal­ne­go żywie­nia koni, cz. 1 - Woda i poje­nie

mgr inż. Andrzej Sarnowski

Jednym z naj­waż­niej­szych zagad­nień nasu­wa­ją­cych się sta­le każ­de­mu hodow­cy i użyt­kow­ni­ko­wi konia, jest zagad­nie­nie racjo­nal­ne­go żywie­nia. Niemcy mówią: „rasę two­rzy kory­to”. Mądrzy hodow­cy koni nie­ustan­nie pogłę­bia­ją wie­dzę na temat żywie­nia, wie­dząc że żywie­nie jest fun­da­men­tem, na któ­rym budu­je się suk­ce­sy w cho­wie i użyt­ko­wa­niu koni. Charakterystycznym zja­wi­skiem jest to, że dopie­ro smut­ne doświad­cze­nie i bar­dzo nie­raz dotkli­we poraż­ki, zmu­sza­ją do zwró­ce­nia nale­ży­tej uwa­gi na kwe­stię racjo­nal­ne­go żywie­nia.

Nie moż­na oczy­wi­ście w szczu­płych ramach jed­ne­go arty­ku­łu zamknąć nawet zary­su tak obszer­nej nauki jaką jest nauka o żywie­niu. Podjąłem nato­miast pró­bę przed­sta­wie­nia, w kil­ku kolej­nych nume­rach „Hodowcy i Jeźdźca”, prak­tycz­nych zasad racjo­nal­ne­go żywie­nia koni.

Zasady te zacznę oma­wiać od nie­od­łącz­ne­go ele­men­tu, czę­sto uwa­ża­ne­go za odręb­ny i mniej waż­ny jakim jest woda i jej wpływ na orga­nizm oraz zna­cze­nie wła­ści­we­go poje­nia.
Woda jest naj­po­waż­niej­szym skład­ni­kiem orga­ni­zmu koń­skie­go. Stanowi 60% jego wagi. Wszystkie funk­cje życio­we odby­wa­ją się przy udzia­le odpo­wied­niej ilo­ści wody. Jej brak powo­du­je naru­sze­nie rów­no­wa­gi wewnętrz­nej. Woda jest środ­kiem, któ­ry roz­pro­wa­dza skład­ni­ki odżyw­cze przez naczy­nia krwio­no­śne i chłon­ne do wszyst­kich czę­ści cia­ła. Z dru­giej zaś stro­ny z wodą są wyda­la­ne z orga­ni­zmu osta­tecz­ne pro­duk­ty prze­mia­ny mate­rii. Woda odgry­wa rów­nież waż­ną rolę w wydzie­la­niu nad­mia­ru cie­pła przez orga­nizm. Wobec tego, że woda ma w orga­ni­zmie tak roz­ma­ite zada­nia do speł­nie­nia, zro­zu­mia­łym jest, że nie­do­sta­tecz­ne poje­nie pocią­ga za sobą mnó­stwo zabu­rzeń, zarów­no w prze­mia­nie mate­rii jak i w ogól­nym sta­nie zdro­wia. I tak brak dosta­tecz­nej ilo­ści wody powo­du­je, że tra­wie­nie oraz wchła­nia­nie odby­wa się wol­niej a pro­duk­ty roz­kła­du zbyt dłu­go są zatrzy­my­wa­ne w orga­ni­zmie, krew się zagęsz­cza, tem­pe­ra­tu­ra cia­ła wzra­sta. W celu potwier­dze­nia zna­cze­nia wody dla orga­ni­zmu konia, war­to przy­to­czyć za Prawocheńskim (1950), spe­cjal­ne doświad­cze­nia prze­pro­wa­dzo­ne z koń­mi we Francji, pod­czas któ­rych jeden koń żywio­ny obfi­cie suchą paszą ale bez wody padł na 6 dzień, nato­miast dru­gi koń, pozo­sta­ją­cy bez paszy ale pojo­ny - prze­żył 25 dni.

Jeśli w chwi­li pra­gnie­nia nie damy konio­wi wody, potrzeb­na ilość musi być pobra­na z wody wcho­dzą­cej w skład tka­nek, powo­du­jąc utra­tę sił i ogra­ni­cze­nie odpor­no­ści orga­ni­zmu. Podstawową część wody koń wypi­ja lub pobie­ra jako skład­nik paszy. Zaobserwowano jed­nak, że ilość wyda­la­nej wody z cia­ła jest nie­co więk­sza (śred­nio o 1/7) od pobra­nej. Jest to wyni­kiem wytwa­rza­nia się pew­nej ilo­ści wody w pro­ce­sach prze­mia­ny mate­rii. Ilość wody wyda­la­nej przez prze­wód pokar­mo­wy jako skład­nik kału zale­ży od rodza­ju pasz i jest sko­re­lo­wa­ny z zawar­to­ścią nie­straw­nych skład­ni­ków. Zwiększa się pod­czas skar­mia­nia pasz obję­to­ścio­wych soczy­stych oraz dzia­ła­ją­cych roz­wal­nia­ją­co. Ilość wody wyda­la­nej w moczu jest tym więk­sza im pokarm zawie­ra wię­cej biał­ka i soli mine­ral­nych. Koń wyda­la w cią­gu doby od 5 do 13 l moczu. Stosunkowo nie­wiel­ka ilość wyda­la­nej w ten spo­sób wody wyni­ka stąd, że konie mają moż­li­wość wyda­la­nia jej przez gru­czo­ły poto­we, znaj­du­ją­ce się na całej powierzch­ni skó­ry. W cza­sie upa­łów i cięż­kiej pra­cy konie wyda­la­ją znacz­nie wię­cej wody z potem niż z moczem. Koń wydzie­la rów­nież pew­ną ilość wody przez płu­ca, szcze­gól­nie pod­czas pra­cy.

Wynikałoby z tego, że powin­ni­śmy dać konio­wi moż­li­wość sta­łe­go uzu­peł­nia­nia bra­ku wody a więc poić jak naj­czę­ściej. Byłoby to kło­po­tli­we a cza­sem wręcz nie­wy­ko­nal­ne. Na szczę­ście natu­ra wypo­sa­ży­ła konia w dosko­na­ły zbior­nik wewnętrz­ny w posta­ci jeli­ta śle­pe­go. Jelito śle­pe posia­da, dzię­ki chłon­no­ści swych ścian oraz spe­cjal­nej budo­wie, zdol­ność zatrzy­my­wa­nia dużej ilo­ści pły­nu. Obecność tak dosko­na­łe­go zbior­ni­ka na wodę usu­wa potrze­bę bar­dzo czę­ste­go poje­nia. Ilość wody potrzeb­nej do tra­wie­nia i prze­mia­ny mate­rii u konia zale­ży od zawar­to­ści suchej masy w daw­ce pokar­mo­wej. Przyjmuje się, że koń pobie­ra na 1 kg spo­ży­tej suchej masy 2 - 3 l wody na jed­nost­kę masy.

W zwy­kłej, tak zwa­nej, czy­stej wodzie zawar­ta jest zawsze mniej­sza lub więk­sza domiesz­ka powie­trza, dwu­tlen­ku węgla i innych gazów jak rów­nież soli, drob­no­ustro­jów i czę­ści orga­nicz­nych. Gatunek wody zale­ży od jako­ści i ilo­ści znaj­du­ją­cych się w niej domie­szek. Teoretycznie naj­lep­szą wodą do picia dla koni jest woda rzecz­na. Przyjmując, że nie jest zanie­czysz­czo­na. Dlaczego rzecz­na? Bo jest nie­co chłod­niej­sza niż powie­trze w lecie, nie­co cie­plej­sza w zimie. Woda ze źró­deł i stud­ni, cho­ciaż zazwy­czaj czy­sta, prze­waż­nie zawie­ra sole wap­nia, któ­re powo­du­ją, że jest „twar­da”. Duża zawar­tość wap­nia powo­du­je u koni zatwar­dze­nie. Kiedyś hodow­cy prze­ciw­dzia­ła­li temu doda­jąc do wody sody oczysz­czo­nej. Jednak wodę mięk­ką, ubo­gą w sole mine­ral­ne, konie piją nie­chęt­nie. Woda desz­czo­wa jest do poje­nia nie­od­po­wied­nia, ponie­waż brak w niej jest wszel­kich sub­stan­cji mine­ral­nych. Woda zbyt twar­da zawie­ra­ją­ca dużo skład­ni­ków mine­ral­nych, nie jest odpo­wied­nia dla koni w tre­nin­gu. Jak poda­je Sasimowski i Budzyński (1987), w cen­trum tre­nin­go­wym koni wyści­go­wych w Newmarket i Kentucky, gdzie woda jest moc­no wapien­na, poi się konie wodą na pół zmie­sza­ną z desz­czów­ką a nie­któ­rzy tre­ne­rzy poją tyl­ko desz­czów­ką. Zaobserwowano tak­że, że poje­nie wodą wodo­cią­go­wą lub ze stud­ni pogor­szy­ło wygląd koni i postę­py w tre­nin­gu. Natomiast po powro­cie do poje­nia desz­czów­ką, konie popra­wi­ły się znacz­nie w cią­gu tygo­dnia. Nie nale­ży z tych fak­tów wycią­gać pochop­nych wnio­sków. Deszczówka dzia­ła pozy­tyw­nie tam gdzie woda jest zbyt twar­da. wody opa­do­we zawie­ra­ją znacz­ne ilo­ści gazów, zwłasz­cza azo­tu, tle­nu i dwu­tlen­ku węgla, któ­ry nada­je wodzie odczyn kwa­śny, co pozba­wia ją wła­ści­we­go sma­ku.

Konie są bar­dzo wraż­li­we na smak wody i jej zapach, nawet wte­dy gdy są bar­dzo spra­gnio­ne.

Woda z sadza­wek, sta­wów sto­ją­cych, rowów jest szko­dli­wa z powo­du zanie­czysz­cze­nia jej gni­ją­cy­mi cząst­ka­mi orga­nicz­ny­mi, gazem błot­nym, lar­wa­mi róż­nych owa­dów oraz drob­no­ustro­ja­mi, któ­re jeśli dosta­ną się do prze­wo­du pokar­mo­we­go konia podraż­nia­ją go i tru­ją, wywo­łu­jąc nie­żyt jelit.

Przy okre­śle­niu ilo­ści wody potrzeb­nej dla koni nale­ży brać pod uwa­gę tem­pe­ra­tu­rę oto­cze­nia, nasy­ce­nie parą wod­ną powie­trza, rodza­ju i inten­syw­no­ści pra­cy oraz od rodza­ju spo­ży­wa­nej paszy. Przeciętnie dla konia robo­cze­go wyno­si ono pod­czas pra­cy śred­niej 7 - 13 l na 100 kg masy cia­ła konia, a przy pra­cy cięż­kiej 8 - 15 l. Zwłaszcza dużo wody potrze­bu­ją kla­cze kar­mią­ce - oko­ło 10 l na 100 kg m.c. Źrebięta potrze­bu­ją wię­cej wody na jed­nost­kę masy cia­ła niż zwie­rzę­ta doro­słe, pijąc 2 - 4 razy wię­cej wody na jed­nost­kę masy cia­ła niż konie doro­słe. Może to nie­któ­rym wyda­wać się dziw­ne ale źre­bię­tom rów­nież w okre­sie ssa­nia nale­ży zapew­nić dostęp do wody od pierw­szych dni życia. Odsadki, zależ­nie od rasy i masy cia­ła potrze­bu­ją 4,5 - 8 l wody na dobę, rocz­nia­ki 12 - 30 l, dwu­lat­ki 16 - 35 l, trzy­lat­ki 30 - 40 l. Bezpośrednim skut­kiem ogra­ni­cze­nia daw­ki wody jest zmniej­sze­nie spo­ży­cia i wyko­rzy­sta­nia paszy, a przez to zaha­mo­wa­nie wzro­stu.

Woda z wodo­cią­gu, ze źró­deł z głę­bo­kich stud­ni jest zazwy­czaj znacz­nie chłod­niej­sza niż powie­trze zewnętrz­ne, wsku­tek cze­go zacho­dzi nie­bez­pie­czeń­stwo zazię­bie­nia. Żeby tego unik­nąć nale­ży w lecie nale­wać chłod­ną wodę do koryt względ­nie wia­der lub innych zbior­ni­ków i trzy­mać przez dwie godzi­ny na powie­trzu, o ile to moż­li­we to na słoń­cu aby się ogrza­ła przed poje­niem. W staj­ni ogrze­wać nie wol­no gdyż woda pochła­nia­ła­by szko­dli­wy amo­niak. Lepiej jest poić konie nie­co zim­niej­szą ale zupeł­nie świe­żą i czy­stą niż odsta­ną w staj­ni (cie­plej­szą), któ­ra może być zanie­czysz­czo­na.

Jeżeli w staj­ni są zamon­to­wa­ne poidła auto­ma­tycz­ne, to trze­ba zwra­cać szcze­gól­ną uwa­gę na czy­stość misecz­ki poidła. Pozostałe reszt­ki pokar­mu gni­ją, zanie­czysz­cza­jąc wodę. Zalecałbym sto­so­wa­nie poideł budo­wa­nych na zasa­dzie naczyń połą­czo­nych, bez zawo­rów. Korzyści są widocz­ne. Po pierw­sze woda jest odsta­na, cie­plej­sza, uzu­peł­nia­na jest ze szczel­ne­go zbior­ni­ka - rezer­wu­aru, któ­re­go wiel­kość może być dowol­na. Po dru­gie nie ma, tak czę­sto spo­ty­ka­nych, awa­rii zawor­ka i z tym zwią­za­ne­go zale­wa­nia staj­ni. A trze­cie, to niski kosz mon­ta­żu. Automatyczne poidła są bar­dzo poży­tecz­ne, lecz coraz wię­cej spe­cja­li­stów hipo­lo­gii uwa­ża, że nale­ży nie­co utrud­niać koniom do nich dostęp, gdyż zbyt­nie i sta­łe roz­cień­cza­nie pobra­nej paszy wodą nie jest wła­ści­we. Dlatego w bok­sach powin­no się umiesz­czać je przy ścia­nie prze­ciw­le­głej do tej, przy któ­rej znaj­du­je się żłób, a w sta­no­wi­skach zale­ca się oddzie­lać je od nie­go pio­no­wą ścian­ką.

Poniżej przed­sta­wię zasa­dy poje­nia koni (oczy­wi­ście nie doty­czą one staj­ni gdzie są zamon­to­wa­ne poidła auto­ma­tycz­ne):

  • Poić konie nale­ży rano, w połu­dnie i wie­czo­rem przed kar­mie­niem.
  • Latem wska­za­ne jest poić czę­ściej (4 - 5 razy).
  • Jeśli konie cięż­ko pra­cu­ją, zale­ca się rów­nież poje­nie w nocy, aby konie z rana mniej piły i co za tym idzie, w cią­gu dnia mniej się poci­ły.
  • Poić nale­ży na pół godzi­ny przed poda­niem paszy tre­ści­wej.
  • Po kar­mie­niu ziar­nem nie nale­ży poić wcze­śniej niż po upły­wie dwóch godzin.
  • W razie koniecz­no­ści poje­nia zim­ną wodą, nale­ży zacho­wać ostroż­ność, nie dając poić gwał­tow­nie, lecz z mały­mi prze­rwa­mi, poda­jąc wodę w małych ilo­ściach lub kła­dąc do wia­dra garść sia­na.
  • Zgrzanego konia poić nie nale­ży wcze­śniej niż po upły­wie 1 - 1,5 godzi­ny odpo­czyn­ku, w razie koniecz­no­ści po upły­wie 45 minut, jed­nak dając wodę mały­mi por­cja­mi.
  • Jeżeli zacho­dzi potrze­ba napo­je­nia koni w cza­sie pra­cy, w mar­szu, moż­na je poić lecz nie nale­ży prze­cią­gać posto­ju ponad czas potrzeb­ny do napo­je­nia. Z regu­ły przy poje­niu nale­ży wędzi­dło wyjąć z pyska, gdy jed­nak zacho­dzi oba­wa, że koń będzie pił zbyt chci­wie, moż­na wędzi­dła nie wyj­mo­wać.
  • Na pastwi­skach, wybie­gach powin­ny być urzą­dzo­ne kory­ta do poje­nia zasi­la­ne ze stud­ni, czy­stej rze­ki bądź z becz­ko­wo­zu. Codziennie kory­ta powin­ny być opróż­nio­ne z pozo­sta­łej wody, wytar­te sło­mą i dopie­ro wte­dy napeł­nia­ne ponow­nie.
  • Konie spor­to­we i wyści­go­we należ poić do woli lecz na 2 - 3 godzi­ny przed kon­kur­sem lub goni­twą, ponie­waż pobra­na woda sta­no­wi dodat­ko­wy balast, a poza tym nagro­ma­dzo­na w jeli­cie śle­pym dzia­ła nie­ko­rzyst­nie w spo­sób mecha­nicz­ny na prze­po­nę.

Wykorzystane piśmien­nic­two:

  • Budzyński M., Rączkiewicz J., Sapuła M.: Właściwości wody i zasa­dy poje­nia koni. Życie Wet. 8, 1976.
  • Olbrycht T.: Trening koni wyści­go­wych. Rocz. Nauk. Roln. 69-B-3, 1955.
  • Prawocheński R.: Hodowla koni. PWRiL, Warszawa 1950.
  • Rączkiewicz J., Budzyński M., Rogala R.: Zmiany jako­ścio­we wody w poidle gru­po­wym w staj­ni RZD Felin w okre­sie zimo­wym. Polskie Archiw. Wet. 18, 3, 1975.
  • Sasimowski E., Budzyński M: Żywienie koni, PWRiL. Warszawa 1987.

mgr inż. Andrzej Sarnowski
Kierownik ZZHK.

Więcej w Zdrowie i weterynaria

Na górę