Connect with us

Hodowca i Jeździec

Zanim Kupisz Konia, Ucz się, Obserwuj i Pytaj

Sport i wyścigi

Zanim Kupisz Konia, Ucz się, Obserwuj i Pytaj

Jakiego konia szu­ka­my? Dla kogo? Do cze­go ma słu­żyć, a w koń­cu – ile ma kosz­to­wać? I zawsze – dla­cze­go tak dro­go? Rzecz o tym, jak wybrać konia…

tekst: Hubert Szaszkiewicz

Ogier Kathmandau sp (Zinedine KWPN – Kleopatra sp po Samurai KWPN), ur. 2012, hod. Agnieszki Sztandar-Sztanderskiej, wł. Oliwii Grabowskiej, pod Markiem Wacławikiem SKJ Bobrowy Staw, maj 2017; zwy­cięz­ca czem­pio­na­tu 2-let­nich koni w wol­nych sko­kach – KJ Zbyszko 2014 fot. Dominika Tatoń, Maciej Dudek

W poprzed­nim nume­rze „Hodowcy i Jeźdźca” uka­zał się mój arty­kuł doty­czą­cy oce­ny koni w tak zwa­nych kon­kur­sach na styl konia. Są to kon­kur­sy spe­cjal­ne, gdzie oce­nia się przy­dat­ność mło­dych koni do przy­szłych poważ­nych kon­kur­sów w sko­kach. Mam nadzie­ję, że dość przy­stęp­nie opi­sa­łem te naj­waż­niej­sze cechy, któ­re powin­ny decy­do­wać o pożą­da­nym typie konia do prio­ry­te­to­wych kon­kur­sów w sko­kach. Jeśli mamy konia oce­niać, to go wspól­nie poszu­kaj­my. W tym arty­ku­le chciał­bym się podzie­lić z czy­tel­ni­ka­mi tymi kry­te­ria­mi, któ­ry­mi sta­ram się kie­ro­wać przy wybo­rze konia.

Pojęcie wybo­ru konia jest tak sze­ro­kie jak powie­dze­nie: szu­kam czer­wo­ne­go wina. Dla znaw­ców tego szla­chet­ne­go trun­ku takie okre­śle­nie trą­ci kom­plet­ną igno­ran­cją, bo gdzie tu miej­sce na gatu­nek, szczep gro­na, nazwę pro­du­cen­ta i wie­le innych infor­ma­cji, któ­re potem moż­na odna­leźć w kie­lisz­ku, delek­tu­jąc się tym napo­jem bogów. Jakiego konia szu­ka­my? Dla kogo, do cze­go ma słu­żyć, a w koń­cu ile ma kosz­to­wać i dla­cze­go tak drogo?

To jak ma wyglą­dać ten koń?

Zacznijmy od konia, któ­ry nigdy nie był sio­dła­ny, powiedz­my trzy­let­nie­go, któ­re­go chcie­li­by­śmy przy­go­to­wać do Mistrzostw Polski Młodych Koni. Pomińmy jeźdź­ca, któ­ry ma na nim jeź­dzić, pamię­ta­jąc, że mło­de­go konia powi­nien przy­go­to­wać do kon­kur­sów jeź­dziec doświad­czo­ny. Gdzie będzie­my szu­kać takie­go deli­kwen­ta? U zna­nych, uzna­nych hodow­ców pol­skich, u hodow­ców zagra­nicz­nych lub na aukcjach, czy też pod­czas aukcji uzna­ją­cych ogie­ry lub kla­cze do przy­szłej hodow­li. Co chce­my kupić – klacz, któ­rą po karie­rze wcie­li­my do hodow­li, czy ogie­ra, któ­ry oka­że się wybit­nym skocz­kiem i jako repro­duk­tor z wyso­ką staw­ką za sta­nów­kę uczy­ni nas boga­ty­mi ludź­mi? Jeśli taki koń ma tra­fić do hodow­li, to bar­dzo waż­ny jest rodo­wód. Mówi nam wie­le o pre­dys­po­zy­cjach wystę­pu­ją­cych w danej rodzi­nie (kla­czy) lub rodzie (ogie­ra). Tam wła­ści­wie znaj­dzie­my wszyst­kie infor­ma­cje o przod­kach nasze­go konia, tyl­ko trze­ba umieć czy­tać te papie­ry i znać histo­rię hodow­la­no-spor­to­wą naszej dys­cy­pli­ny, czy­li skoków.

Znowu ana­lo­gia do wina: na ety­kie­cie i z przo­du, i z tyłu jest wie­le infor­ma­cji, któ­re doświad­czo­ny kone­ser potra­fi szyb­ko roz­szy­fro­wać i zna­leźć wino naj­bar­dziej w danej chwi­li poszu­ki­wa­ne. I pyta­nie bar­dzo nie­ele­ganc­kie wśród dżen­tel­me­nów, ale jak­że istot­ne dla spra­wy – ile może­my zapła­cić? Jeśli w kup­nie ma par­ty­cy­po­wać kobie­ta, to tak jak przy zaku­pie samo­cho­du istot­na będzie maść konia. Ktoś powie, że to bzdu­ra, ale życie tro­chę znam i takie kwiat­ki w naszym zawo­dzie się zda­rza­ją. Wspaniały koń, pro­szę pana, ale ja bym chcia­ła… siwego.

Ogier Kathmandau sp (Zinedine KWPN – Kleopatra sp po Samurai KWPN), ur. 2012, hod. Agnieszki Sztandar-Sztanderskiej, wł. Oliwii Grabowskiej, pod Markiem Wacławikiem SKJ Bobrowy Staw, maj 2017; zwy­cięz­ca czem­pio­na­tu 2-let­nich koni w wol­nych sko­kach – KJ Zbyszko 2014
fot. Dominika Tatoń, Maciej Dudek

Klient nasz pan, szu­ka­my siwe­go, ale zwra­ca­jąc uwa­gę na: koń w dzi­siej­szej dobie powi­nien być ład­ny, z lek­ką gło­wą, nie za wiel­ki (166 – 170 cm w kłę­bie), moc­nej, zwię­złej budo­wy, ale lek­kie­go typu, świet­nie się rusza­ją­cy we wszyst­kich trzech cho­dach. Jeśli sko­czek, to naj­waż­niej­szy jest u nie­go stęp i galop. Wydatnie kro­czą­cy koń w stę­pie ma z natu­ry pod­sta­wio­ny zad i będzie dużo łatwiej­szy do jaz­dy. Jego ruch zaczy­na się tak jak powi­nien, czy­li od zadnich nóg. Koń, któ­ry spie­szy się przed­ni­mi noga­mi i cią­gnie za sobą zad, nie będzie łatwy do pod­sta­wie­nia tego zadu pod kło­dę. Nigdy jego skok nie będzie sil­ny, sprę­ży­sty i szyb­ki. Zawsze będzie spra­wiał wra­że­nie konia ska­czą­ce­go w dal. Galop ma być niski, ryt­micz­ny, wyno­szą­cy lek­ko przód konia do góry, grzbiet ela­stycz­nie amor­ty­zu­ją­cy w takt galo­pu. Zad moc­no umię­śnio­ny, sze­ro­ki, lek­ko spa­dzi­sty, prze­cho­dzi w smu­kłe tyl­ne nogi o wyraź­nie zazna­czo­nych sta­wach sko­ko­wych, nie za dłu­gich, ale sze­ro­kich, spra­wia­ją­cych wra­że­nie solid­nej kon­struk­cji. Kopyta dobrze wykształ­co­ne, nie za jasne, sze­ro­kie z przo­du, nie za bar­dzo zwę­żo­ne z tyłu. Grzbiet wraz z kością krzy­żo­wą moc­no zary­so­wa­ny i dobrze umię­śnio­ny. Kłąb wyraź­ny, nie za wyso­ki i nie roz­la­ny, żeby nie było kło­po­tu z dopa­so­wa­niem sio­dła. Łopatki moc­no umię­śnio­ne, lek­ko sko­śne, co uła­twia swo­bod­ny i wydat­ny ruch. Oczy wyraź­nie zazna­czo­ne, o spo­koj­nym spoj­rze­niu, zdra­dza­ją­ce łagod­ny cha­rak­ter, ale poka­zu­ją­ce żywy i weso­ły tem­pe­ra­ment. Uszy spo­koj­nie usta­wio­ne, zachę­ca­ją­ce do zawar­cia bliż­szej zna­jo­mo­ści. Te ozna­ki świad­czą o dobrej gło­wie, któ­ra tak bar­dzo jest potrzeb­na kla­so­we­mu skoczkowi.

Co powi­nien umieć?

Bez spo­ko­ju w pra­cy, nie­oka­zy­wa­nia nad­mier­nej pło­chli­wo­ści, ogra­ni­czo­nej reak­cji na każ­dy zewnętrz­ny bodziec (hałas, wiatr i róż­ne dziw­ne dźwię­ki) nie doj­dzie­my z koniem do wiel­kich wyni­ków. To one poza talen­tem do sko­ków, dokład­no­ścią, wraż­li­wo­ścią, a przede wszyst­kim siłą mają decy­du­ją­cy wpływ na pra­cę z takim koniem i abso­lut­nie warun­ku­ją jego dal­sze suk­ce­sy sportowe.

Załóżmy, że te pożą­da­ne cechy odnaj­du­je­my u konia, któ­re­go chce­my spró­bo­wać w sko­kach luzem. Na co powin­ni­śmy zwró­cić uwa­gę, obser­wu­jąc, jak swo­bod­nie bie­ga mię­dzy prze­szko­da­mi? O spo­ko­ju, galo­pie już się prze­ko­na­li­śmy. Ważne, żeby zaob­ser­wo­wać jego zacho­wa­nie przy zmia­nach kie­run­ku w galo­pie. Jeśli nie zmie­nia nóg bez obcią­że­nia jeźdź­ca, może być kło­pot pod jeźdź­cem. Zmiany nogi cza­sem są dużym pro­ble­mem i nie zawsze koń szyb­ko się tego uczy. Jeździec, któ­re­go koń opor­nie zmie­nia nogi, tra­ci czas w dystan­sie, ma kło­po­ty ze zna­le­zie­niem wła­ści­we­go odbi­cia, szcze­gól­nie w cia­snych liniach, oraz pro­blem z pra­wi­dło­wym wyje­cha­niem zakrę­tu. Obserwując konia w sko­kach luzem, przy­glą­da­my się jego sku­pie­niu na prze­szko­dzie, utrzy­ma­niu ryt­mu galo­pu oraz dokład­no­ści i spo­so­bie poko­ny­wa­nia prze­szko­dy. Kontrolujemy para­me­try, któ­re omó­wi­łem w poprzed­nim arty­ku­le: siłę, dokład­ność, cechy, któ­re zawa­żą na jezd­no­ści, oraz tech­ni­kę skoku.

Ważnym kry­te­rium jest odwa­ga, któ­rą musi­my odróż­nić od głu­po­ty i bra­ku myśle­nia u konia. Przykład: koń doda­je do prze­szko­dy i robi zrzut­kę dość bole­sną. Następny najazd jest jesz­cze szyb­szy i kolej­na zrzut­ka. Proszę wła­ści­cie­la o odpro­wa­dze­nie konia do staj­ni. Przestał mnie inte­re­so­wać. Ten sam koń po pierw­szej zrzut­ce się zatrzy­mu­je. Co robię? Obniżam prze­szko­dę i przy­glą­dam się jego reak­cji. Jeśli sko­czył, nawet źle sty­lo­wo, na powrót zaczy­na być inte­re­su­ją­cy. Dlaczego? Myśli! Nie chciał zno­wu się ude­rzyć, bo jest wraż­li­wy (dokład­ny), nie wie­dział, jak sko­czyć, ale to zro­bił, byle nie dotknąć drą­ga, bo już wie, że to mało przy­jem­ne doświad­cze­nie. Reasumując: lep­szy roz­waż­ny wraż­li­wy, któ­ry się nauczy, bo wycią­ga wnio­ski, niż wariat lecą­cy na oślep do przo­du, byle jak naj­szyb­ciej mieć to za sobą.

Koń ska­cze wszyst­ko, kie­dy wie­rzy w swo­ją siłę. Naturalnie gdy zaczy­na­my sko­ki luzem, prze­szko­dy mają być niskie, posta­wio­ne za zakrę­tem, żeby konia nie pro­wo­ko­wać do ata­ku, i na odpo­wied­nich odle­gło­ściach. Patrzę, jak skła­da przed­nie nogi – nad­garst­ki powi­nien pod­cią­gać pod żuchwę. Jak na szer­szych prze­szko­dach pro­wa­dzi zadnie nogi. Czy nogi wyrzu­ca wyso­ko do góry – świad­czy to o jego odwa­dze i kon­tro­li siły przy lądo­wa­niu. Czy nie lądu­je za dale­ko za prze­szko­dą – to może w przy­szło­ści rzu­to­wać na sko­ki w sze­re­gach i liniach, może się nie mie­ścić. To wszyst­ko moż­na zaob­ser­wo­wać na prze­róż­nych aukcjach. Dodając te wszyst­kie infor­ma­cje, mam obraz konia dzi­siaj i sta­ram się wyobra­zić sobie go w tre­nin­gu i potem na zawo­dach. Nie zawsze te obser­wa­cje się potwier­dza­ją, ale dobrze jest mieć doświad­cze­nie lub z nie­go korzystać.

Pomagałem w zaku­pie wie­lu koni, mię­dzy inny­mi ogie­ra Durano W, któ­ry potem pod Krzysztofem Praskiem został mistrzem Polski koni 4-, 5- i 6-let­nich. To na pew­no też szczę­ście, ale dobrze, jak oprócz nie­go bazu­je się na doświad­cze­niu. Koniecznie trze­ba zoba­czyć konia w staj­ni i zaob­ser­wo­wać jego zacho­wa­nie. Durano został z rin­gu tak szyb­ko wypro­wa­dzo­ny, że szu­ka­jąc go w staj­ni, zauwa­ży­li­śmy samo­chód, a on spo­koj­nie stał już w środ­ku. Poprosiliśmy o wypro­wa­dze­nie, żeby go dokład­nie obej­rzeć na twar­dym pod­ło­żu. Spokojnie wyszedł, dał się obej­rzeć, pod­nieść nogi i zno­wu maje­sta­tycz­nie, powo­li wszedł na ram­pę samo­cho­do­wą i zajął miej­sce koło innych koni. Przypadkowo dosta­li­śmy masę infor­ma­cji o koniu, któ­re nie zawsze są do zaob­ser­wo­wa­nia na aukcjach. A mia­no­wi­cie: wyj­ście i wej­ście z powro­tem do samo­cho­du było spo­koj­ne i bez emo­cji. Potrafił opu­ścić towa­rzy­szy podró­ży bez zde­ner­wo­wa­nia, mimo że dopie­ro co został zała­do­wa­ny do auta. Luźno poka­zał swo­je cho­dy i jesz­cze wyko­nał kil­ka spo­koj­nych sko­ków w hali tre­nin­go­wej. Mieliśmy peł­ny obraz konia i jego zacho­wa­nia w przy­znaj­my nie­co­dzien­nych warun­kach dla 2,5-latka.

Ogier Durano W KWPN (Vicenzo – Valanita po Placido), ur. 2008, pod Krzysztofem Praskiem wygry­wał MPMK dla
4-, 5- i 6-let­nich koni
zdję­cie Anna Pawlak, „Świat Koni”

Dla jakie­go jeźdźca?

Zacznijmy poszu­ki­wa­nie pierw­sze­go konia dla dziec­ka lub junio­ra zaraz po roz­sta­niu się z kate­go­rią pony. Tutaj musi­my pole­gać przede wszyst­kim na zna­jo­mo­ści ryn­ku oraz naszej wie­dzy wyni­ka­ją­cej z oglą­da­nia zawo­dów kon­nych i zna­jo­mo­ści koni oraz jeźdź­ców, któ­rzy te konie przy­go­to­wu­ją. Najlepiej szu­kać konia, któ­ry potwier­dza swą przy­dat­ność, już cho­dząc kon­kur­sy pod mło­dzie­żą. Często trze­ba poszu­kać dla junio­ra konia o więk­szych moż­li­wo­ściach sko­ko­wych i wte­dy może­my sko­rzy­stać z oka­zji sprze­da­ży takie­go, któ­re­go my aku­rat szu­ka­my. Jeśli nie za bar­dzo orien­tu­je­my się w wyni­kach koni, łatwo to dzi­siaj odtwo­rzyć, w inter­ne­cie znaj­dzie­my całą karie­rę dane­go konia. To samo doty­czy koni, któ­rych poszu­ku­je­my za gra­ni­cą i siłą rze­czy mamy mniej infor­ma­cji na ich temat.

Wiemy, któ­re konie nada­ją się do tego, żeby uczyć począt­ku­ją­cych jeźdź­ców. Wiemy, któ­ry jeź­dziec potra­fi przy­go­to­wać konie, by były posłusz­ne w rękach mało doświad­czo­nych jeźdź­ców. Nie wszyst­kie małe konie są dobry­mi nauczy­cie­la­mi dla dzie­ci. Zazwyczaj krót­ko galo­pu­ją i nie­ste­ty nie uczą wyczu­cia tem­pa i ryt­mu. Wtedy trze­ba zna­leźć konia nie za duże­go (by ten prze­skok z pony był łagod­ny), bar­dzo spo­koj­ne­go, o dobrym ryt­micz­nym galo­pie, nie ata­ku­ją­ce­go za moc­no prze­szkód, a przede wszyst­kim chęt­nie ska­czą­ce­go wszyst­kie ich rodza­je. Taki koń nie jest wca­le łatwy do kupie­nia, bo potrze­bu­ją go wszy­scy począt­ku­ją­cy jeźdź­cy. To nie powi­nien być koń o ogrom­nej sile. Wręcz prze­ciw­nie. Wielka siła konia ogra­ni­cza w dużym stop­niu zła­pa­nie rów­no­wa­gi przez mniej doświad­czo­ne­go jeźdź­ca po sko­ku, gdyż wyrzu­ca go z sio­dła. To nie musi być koń super­do­kład­ny. Jeśli jest nad­wraż­li­wy, to ska­cze wszyst­ko za wyso­ko i ma za duży respekt przed prze­szko­dą oraz potrze­bu­je doświad­czo­ne­go jeźdź­ca z moc­ny­mi łydkami.

Jak widać, nie jest to takie banal­ne i trze­ba sobie zadać wie­le tru­du, aż znaj­dzie się tego wła­ści­we­go. Nawet ten naj­bar­dziej odpo­wied­ni może zupeł­nie nie paso­wać do dane­go jeźdź­ca. Pamiętajmy, że szu­ka­my konia dla jeźdź­ca, któ­re­go adap­ta­cja do zmie­nia­ją­cych się koni jest dość ogra­ni­czo­na. Przy pró­bach dosia­da­nia koni jeź­dziec musi czuć abso­lut­ny kom­fort. Co to zna­czy? Po pierw­sze, nie może się bać, ma sie­dzieć wygod­nie. Budowa konia nie może spra­wiać trud­no­ści w utrzy­ma­niu pra­wi­dło­we­go dosia­du (za gru­by, za chu­dy). Sam ruch w kłu­sie i galo­pie nie powi­nien być w tem­pie nara­sta­ją­cym, gdyż to powo­du­je strach u jeźdź­ca. Koń powi­nien pozo­sta­wać w tym usta­lo­nym tem­pie i wła­ści­wym ryt­mie. Czyli szu­ka­my kom­pu­te­ra koń­skie­go zapro­gra­mo­wa­ne­go przez dosko­na­łe­go pro­gra­mi­stę, czy­taj – dobre­go jeźdź­ca. Próbujący konia junior musi dostać dużo cza­su na przy­go­to­wa­nie do póź­niej­szych sko­ków. Musi dużo stę­po­wać, prze­ko­nu­jąc się, że nic złe­go się nie dzie­je. Tak samo w kłu­sie, gdzie przy prze­cho­dze­niu do stę­pa prze­ko­nu­je się o dobrej kon­tro­li nad koniem i coraz bar­dziej zaczy­na temu nie­zna­jo­me­mu ufać. Galop ma być też utwier­dze­niem jeźdź­ca, że koń go słu­cha i wyko­nu­je jego polecenia.

Pierwsze sko­ki to malut­kie krzy­ża­ki ska­ka­ne w prze­ciw­nym kie­run­ku niż wej­ście do staj­ni. Potem łączy­my dwa małe sko­ki w galo­pie, patrząc na zacho­wa­nie konia. Podwyższamy prze­szko­dy i jeśli wszyst­ko jest w porząd­ku, łączy­my kil­ka prze­szkód w mały par­kur. Obowiązkowo trze­ba sko­czyć dwa sze­re­gi. Jeden na 7,80 – 8,00 m sta­cjo­na­ta – oxer i dru­gi raz z prze­ciw­nej stro­ny. Jeśli koń utrzy­mu­je taki sam rytm mię­dzy prze­szko­da­mi, to wszyst­ko jest OK. Musimy spraw­dzić, czy ska­cze mały rów z wodą oraz rowek pla­sti­ko­wy. Są konie wspa­nia­le ska­czą­ce, ale boją­ce się wody czy pla­sti­ko­wych imi­ta­cji rowów. Poszukiwanego konia spraw­dzam tak mini­mum dwa razy. A naj­le­piej na innym hipo­dro­mie czy ujeżdżalni.

Kilkanaście lat temu, szu­ka­jąc pierw­sze­go duże­go konia dla junior­ki, tra­fi­łem do dobrze zna­ne­go mi jeźdź­ca w Belgii. Jego zna­jo­my poka­zał dobre­go konia, któ­re­go naj­pierw oglą­da­łem sam. Potem dwu­krot­nie ama­zon­ka pró­bo­wa­ła na nim ska­kać i wszyst­ko wyglą­da­ło ide­al­nie. Skakała prze­szko­dy, jakich wcze­śniej nigdy nie widzia­ła. Koń był wła­ści­wie zakle­pa­ny, a my jesz­cze dla pew­no­ści odwie­dzi­li­śmy dwa czy trzy miej­sca. Jednak ten wyda­wał się nie do pobi­cia. Mnie jed­nak coś nur­to­wa­ło i po dwóch dniach popro­si­li­śmy o moż­li­wość spró­bo­wa­nia konia na innym hipo­dro­mie, gdzie moż­na by sko­czyć cały par­kur. Na roz­prę­żal­ni odmó­wił sko­ku dwu­krot­nie na malut­kiej prze­szko­dzie. Właściciel mówi: to jakieś nie­po­ro­zu­mie­nie, chodź­my na par­kur. Stało tam ze 20 prze­róż­nych prze­szkód o wyso­ko­ści oko­ło metra. Nie uda­ło się oddać ani jed­ne­go sko­ku. Cóż, mie­li­śmy szczę­ście i naucz­kę na przyszłość.

Czego moż­na oczekiwać?

Jeśli pró­bu­je­my konia w hali, to też nie zawsze mamy praw­dzi­wy obraz konia. Mała hala skra­ca konia i nawet ucie­ka­ją­cy koń może wyglą­dać na dobrze trzy­ma­ją­ce­go rytm. W takim wypad­ku trze­ba mimo wszyst­ko spró­bo­wać konia na dwo­rze. Jeśli warun­ki abso­lut­nie na to nie pozwa­la­ją, to pojedź­my do dużej hali, żeby mieć pew­ność, jak koń się zacho­wa, kie­dy ścia­ny małej hali go nie ogra­ni­cza­ją. Dlatego war­to zro­bić wię­cej prób i to na róż­nych hipodromach.

Jeśli dziec­ko czy junior już jeź­dzi na pew­nym pozio­mie i odno­sił suk­ce­sy, to chce osią­gać je też na dużych koniach. Niestety dzi­siaj zakup dobre­go konia, któ­ry zagwa­ran­tu­je suk­ce­sy, wią­że się z nie­ba­ga­tel­nym wydat­kiem. Sport jeź­dziec­ki, a przede wszyst­kim sko­ki, roz­wi­ja się z roku na rok i majęt­ni rodzi­ce poszu­ku­ją coraz wię­cej takich koni. Mimo sta­le roz­wi­ja­ją­cej się hodow­li we wszyst­kich kra­jach zachod­nich, i nie tyl­ko, jest cią­gły brak wybit­nych i bar­dzo dobrych koni oraz tych pro­fe­so­rów do nauki. Niewiele łatwiej, a może wręcz bar­dzo trud­no jest kupić konia dla doświad­czo­ne­go jeźdź­ca. Wybitnych koni, któ­re mogą podo­łać par­ku­rom czte­ro- i pię­cio­gwiazd­ko­wym i prze­być je bez błę­dów, jest nie­wie­le. A te wyjąt­ko­we osią­ga­ją ceny powy­żej 10 milio­nów euro i idą jak cie­płe bułecz­ki. Dysponując skrom­nym budże­tem, trze­ba mieć szczę­ście i tra­fić na konia nie star­sze­go niż sześć lat, kie­dy nie wszyst­kie jego zale­ty zosta­ły odkryte.

Trzeba szu­kać koni spod ama­to­rów lub mniej doświad­czo­nych jeźdź­ców albo mniej zna­nych han­dla­rzy. Nic się nie zmie­nia. Szukamy konia dobrze galo­pu­ją­ce­go, dokład­ne­go, z dobrą gło­wą i popraw­ną tech­ni­ką sko­ku. Pamiętając, że pra­cy zadnich nóg nie zmie­ni­my, bo to atu­ty koni sil­nych i odważ­nych. Szybkość i zło­że­nie przed­nich koń­czyn jest do popra­wie­nia, ale dokład­ność już nie bar­dzo. Doświadczony koniarz potra­fi zoba­czyć w koniu cechy, któ­re dla zwy­kłe­go śmier­tel­ni­ka nie są widocz­ne. To doświad­cze­nie i wie­dza pozwa­la­ją nie­licz­nym na wyło­wie­nie z masy koni tych przy­szło­ścio­wych. Doświadczony jeź­dziec zwra­ca uwa­gę przede wszyst­kim na war­tość użyt­ko­wą konia. Może być trud­niej­szy, ale o wiel­kiej sile, dokład­no­ści i woli wal­ki. Tutaj to jeź­dziec musi sta­rać się dopa­so­wać do konia. To wła­ści­wie jedy­na róż­ni­ca w poszu­ki­wa­niu koni dla mniej doświad­czo­nych i już praw­dzi­wych profesjonalistów. 

Więcej w Sport i wyścigi

Na górę