Connect with us

Z zagad­nień psy­cho­lo­gii - wpro­wa­dze­nie

Hodowla

Z zagad­nień psy­cho­lo­gii - wpro­wa­dze­nie

Anna Nowicka-Posłuszna

Układ ner­wo­wy osią­gnął szczyt zróżnico­wania mor­fo­lo­gicz­ne­go i fizjo­lo­gicz­ne­go u ssa­ków. Dzięki temu ukła­do­wi zwie­rzę­ta przej­mu­ją róż­ne pod­nie­ty śro­do­wi­ska ze­wnętrznego i odpo­wied­nio na nie reagu­ją.
Podstawową jed­nost­ka struk­tu­ral­ną i czyn­nościową ukła­du ner­wo­we­go jest komór­ka ner­wo­wa z jej wypust­ka­mi zwa­na neu­ro­nem (włók­na ner­wo­we to wypust­ki ko­mórki ner­wo­wej). Neurony i ich licz­ne połą­cze­nia two­rzą zasad­ni­czy skład­nik tkan­ki ner­wo­wej.
Czynnościowe zada­nie komór­ki ner­wo­wej pole­ga na przyj­mo­wa­niu ‚prze­wo­dze­niu, prze­kształ­ca­niu i prze­ka­zy­wa­niu podraż­nień ze śro­do­wi­ska zewnętrz­ne­go i we­wnętrznego.
Różne sku­tecz­ne bodź­ce dzia­ła­ją­ce na bło­nę neu­ro­nu wywo­łu­ją powsta­nie w niej zmian elek­tro­che­micz­nych sta­no­wią­cych isto­tę sta­nu pobu­dze­nia zwa­ne­go impul­sem ner­wo­wym. Impulsy prze­wo­dzo­ne przez włók­na ner­wo­we peł­nią funk­cje sy­gnałów elek­trycz­nych prze­no­szą­cych za­kodowane w ich czę­sto­tli­wo­ści infor­ma­cje do innych komó­rek.
Przekazywanie impul­sów mię­dzy neuro­nami lub mie­dzy włók­na­mi ner­wo­wy­mi a narzą­da­mi wyko­naw­czy­mi odby­wa się w synap­sach. Stanowią one miej­sce sty­ku (kon­tak­tu) zakoń­czeń jed­nych neu­ro­nów z bło­ną komór­ko­wą neu­ro­nów następ­nych lub z bło­ną komó­rek narzą­du wyko­nawczego (mię­śnia lub gru­czo­łu).
Włókna ner­wo­we nie tyl­ko prze­wo­dzą im­pulsy lecz mają waż­ny wpływ odżyw­czy na uner­wio­ne struk­tu­ry.
Zespoły neu­ro­nów two­rzą w ukła­dzie ner­wowym ośro­dek ner­wo­wy nie­zbęd­ny do wystą­pie­nia okre­ślo­ne­go odru­chu lub re­gulacji takiej czy innej czyn­no­ści, a więc układ ner­wo­wy skła­da się z 2 czę­ści czyn­nościowych: czu­cio­wej i rucho­wej.
Od czyn­no­ści ośrod­ka zale­ży odruch jaki wystą­pi, jaki będzie jego okres uta­jo­ne­go pobu­dze­nia i z jaką siłą zosta­nie pobu­dzony efek­tor.
Narządy odbie­ra­ją­ce pod­nie­ty nazy­wa­ne są recep­to­ra­mi. Od recep­to­rów włók­na ner­wowe bie­gną do komó­rek ner­wo­wych czu­cio­wych. Charakterystyczną cechą re­ceptorów jest ich wybiór­czość na jed­ne bodź­ce pły­ną­ce ze śro­do­wi­ska reagu­ją a na inne nie. Narządy wyko­naw­cze któ­ry­mi mogą być tyl­ko dwa rodza­je tka­nek mię­śniowa i gru­czo­ło­wa to efek­to­ry. Efekto­rami są więc wszyst­kie mię­śnie oraz wszyst­kie narzą­dy i komór­ki wydziel­ni­cze.

Czynniki zewnętrz­ne lub wewnętrz­ne wy­wołujące stan pobu­dze­nia nazy­wa­ne bodź­cami (lub pod­nie­ta­mi) sta­no­wią for­mę ener­gii a dzia­ła­nie ich nazy­wa­my drażnie­niem. Bodźce mogą być: natu­ral­ne (swo­iste) lub sztucz­ne (nie­swo­iste).

Ze wzglę­du na siłę, bodź­ce moż­na podzie­lić na: pod­pro­go­we, pro­go­we, śred­nie, mak­sy­mal­ne i super­mak­sy­mal­ne.
Pobudliwość tka­nek jest róż­na. Stopień pobu­dli­wo­ści okre­śla się, ozna­cza­jąc tzw. „próg pobu­dli­wo­ści”. Miarą pro­gu pobu­dliwości jest ta naj­mniej­sza siła bodź­ca, przy dzia­ła­niu któ­rej wystę­pu­je pierw­sza naj­mniej­sza dostrze­gal­na reak­cja drażnio­nej tkan­ki.
Pobudzenie prze­ja­wia się zespo­łem bio­elektrycznych, bio­che­micz­nych, termicz­nych, struk­tu­ral­nych i czyn­no­ścio­wych zmian zacho­dzą­cych w zewnętrz­nych bło­nach komór­ko­wych i cyto­pla­zmie komó­rek.

Działanie bodź­ca na pobu­dli­wą tkan­kę nie zawsze wywo­łu­je stan pobu­dze­nia. Pod wpły­wem nie­któ­rych bodź­ców prze­bieg funk­cji draż­nio­nej komór­ki ule­ga osłabie­niu lub zatrzy­ma­niu.
Nie każ­da infor­ma­cja czu­cio­wa dociera­jąca do ośrod­ko­we­go ukła­du ner­wo­we­go wywo­łu­je natych­mia­sto­wą reak­cję. Jedną z głów­nych funk­cji tego ukła­du jest wła­śnie takie prze­ka­zy­wa­nie infor­ma­cji, by mogły wywo­łać tyl­ko wła­ści­we reak­cje rucho­we.
W następ­stwie doko­ny­wa­nej selek­cji im­pulsów ośrod­ko­wy układ ner­wo­wy sta­le odrzu­ca ponad 99 % infor­ma­cji czucio­wych jako nie­waż­nych dla orga­ni­zmu, a więc okre­ślo­ne struk­tu­ry ośrod­ko­we­go ukła­du ner­wo­we­go peł­nią role selek­to­ra reak­cji.
Informacja zako­do­wa­na w posta­ci impul­sów ner­wo­wych, jak już wspo­mnia­no, prze­ka­zy­wa­na jest z jed­ne­go neu­ro­nu do dru­gie­go za pośred­nic­twem synaps.
Niektóre z nich prze­ka­zu­ją z łatwo­ścią sy­gnały z jed­ne­go neu­ro­nu na dru­gi w in­nych pro­ces ten zacho­dzi z pew­ną trudno­ścią. Synapsy prze­pro­wa­dza­ją­ce selek­cje impul­sów blo­ku­ją czę­sto sła­be sygna­ły, pozwa­la­jąc na przej­ście sil­nych, wybie­ra­ją i wzmac­nia­ją pew­ne sła­be impul­sy, jak rów­nież wysy­ła­ją czę­ściej sygnał nie w jed­nym lecz w kil­ku kie­run­kach, do okre­ślonych ośrod­ków rucho­wych.
Liczne waż­ne infor­ma­cje czu­cio­we mogą być rów­nież maga­zy­no­wa­ne w ośrodko­wym ukła­dzie ner­wo­wym w prze­bie­gu pro­ce­su zwa­ne­go pamię­cią. Pamięć poma­ga w selek­cji waż­nych no­wych infor­ma­cji czu­cio­wych i umoż­li­wia albo prze­ka­zy­wa­nie ich do wła­ści­wych miejsc maga­zy­no­wa­nia albo prze­ka­zu­je do stref rucho­wych aby wywo­łać okre­ślo­ną reak­cję.

Fizjolodzy roz­róż­nia­ją trzy zasad­ni­cze po­ziomy czyn­no­ścio­we ukła­du ner­wo­we­go:

  • poziom rdze­nia krę­go­we­go - wszyst­kie reak­cje rucho­we zacho­dzą­ce za pośred­nictwem rdze­nia krę­go­we­go są automa­tyczne i sta­no­wią natych­mia­sto­wą odpo­wiedź na sygnał czu­cio­wy - dla­te­go nazy­wane są reak­cja­mi odru­cho­wy­mi,
  • niż­szy poziom mózgo­wy - w skład któ­rego wcho­dzi sze­reg struk­tur kontrolują­cych mimo­wol­ne czyn­no­ści orga­ni­zmu (oddy­cha­nie, ciśnie­nie, utrzy­ma­nie rów­nowagi cia­ła, funk­cje prze­wo­du pokarmo­wego i reak­cje emo­cjo­nal­ne),
  • wyż­szy (koro­wy) poziom mózgo­wy - kon­tro­la i koor­dy­na­cja dowol­nych funk­cji orga­ni­zmu w tym świa­do­me­go spostrzega­nia, koja­rze­nia, widze­nia, sły­sze­nia, koor­dynacji ruchów cia­ła, myśle­nia, snu, czu­wania itd.

Podstawową funk­cją ukła­du ner­wo­we­go jest pośred­nic­two w cha­rak­te­ry­stycz­nych reak­cjach orga­ni­zmu jakim jest odruch.

Odruch jest auto­ma­tycz­ną, ste­reo­ty­po­wą odpo­wie­dzią żywe­go orga­ni­zmu na po­drażnienie recep­to­rów zewnętrz­nych i wewnętrz­nych.
Impulsy ner­wo­we w cza­sie odru­chu prze­biegają dro­gą zwa­ną łukiem odru­cho­wym - skła­da się on z pię­ciu zasad­ni­czych ele­mentów:

1.receptora > 2.drogi dopro­wa­dza­ją­cej > 3.ośrodka ner­wo­we­go > 4.drogi wy­prowadzającej > 5.efektora

Odruchy podzie­lić moż­na na odru­chy bez­wa­run­ko­we (wro­dzo­ne) i odru­chy warun­ko­we (naby­te w życiu osob­ni­czym). Odruchy wro­dzo­ne są taki­mi samy­mi re­akcjami na ten sam bodziec, nie­zmien­ny­mi w cią­gu życia i są ele­men­ta­mi niż­szej czyn­no­ści ner­wo­wej.

Odruchy naby­te wyka­zu­ją dużą zmien­ność w reak­cjach i są ele­men­ta­mi wyż­szej czyn­no­ści ner­wo­wej.

Wytwarzanie odru­chów warun­ko­wych u zwie­rząt gospo­dar­skich jest dość łatwe co jest cen­ne ze wzglę­du na zna­cze­nie adap­ta­cyj­ne. Umożliwiają one o wie­le szyb­sze i dokład­niej­sze przy­sto­so­wa­nie zwie­rzę­cia do oto­cze­nia (np. wyszu­ki­wa­nie pokar­mu, uni­ka­nie nie­bez­pie­czeń­stwa), pod­trzy­mu­ją naby­te w cią­gu życia umie­jęt­no­ści i po­zwalają na orien­ta­cję w śro­do­wi­sku.

Bodźcami warun­ko­wy­mi mogą być widok lub zapach paszy, poja­wie­nie się per­so­ne­lu kar­mią­ce­go, zmia­na roz­kła­du dnia pod­czas zawo­dów itp. Część z tych odru­chów ule­ga zani­ko­wi ze wzglę­du na brak specy­ficznych i pona­wia­nych bodź­ców.

Zachowanie się a więc reak­cja zwie­rząt na bodź­ce róż­ne­go typu ma swo­je neurofi­zjologiczne pod­sta­wy i jest zróż­ni­co­wa­na w zależ­no­ści od ana­to­micz­nych i fizjolo­gicznych wła­ści­wo­ści ukła­du ner­wo­we­go Głównymi ele­men­ta­mi spo­so­bu zacho­wań się są wro­dzo­ne odru­chy i instynk­ty mody­fikowane przez naby­te doświad­cze­nia i ucze­nie się.

W gru­pie mecha­ni­zmów wro­dzo­nych fi­zjolodzy roz­róż­nia­ją odru­chy i instynk­ty.

Odruchy jako pro­ste for­my zacho­wa­nia adap­ta­cyj­ne­go mogą ule­gać mody­fi­ka­cji i tłu­mie­niu przez bar­dziej zło­żo­ne reak­cje zwa­ne instynk­ta­mi.

Instynkt to zło­żo­ny zespół zacho­wań ru­chowych i innych form cha­rak­te­ry­stycz­ny dla dane­go gatun­ku zwie­rząt wywo­ła­ny przez bodź­ce zewnętrz­ne i wewnętrz­ne. Instynkty słu­żą zaspa­ka­ja­niu życio­wych potrzeb orga­ni­zmu takich jak: odży­wia­nie się (instynkt pokar­mo­wy), ochro­na przed czyn­ni­ka­mi szko­dli­wy­mi (instynkt samo­zachowawczy), zacho­wa­nia gatun­ku (in­stynkt płcio­wy, rodzi­ciel­ski), dąż­ność do swo­bo­dy, pozna­nia śro­do­wi­ska itp.

Reakcje instynk­tow­ne są wro­dzo­ne i za­programowane już w okre­sie embrional­nym roz­wo­ju orga­ni­zmu, są charaktery­styczne dla każ­de­go gatun­ku i wyni­ka­ją z roz­wo­ju filo­ge­ne­tycz­ne­go.
Udomowienie mia­ło nie­wąt­pli­wie wpływ na stę­pie­nie „reak­cji instynk­tow­nych”, ale zabu­rze­nia te mogą wystą­pić rów­nież z powo­du złe­go sta­nu zdro­wia czy zmian zacho­dzą­cych w ota­cza­ją­cym świe­cie (np. nie­na­tu­ral­ne warun­ki byto­wa­nia).

Mimo że instynkt jest odzie­dzi­cza­ny, wpływ na tego typu zacho­wa­nia mają: wiek, pora roku, ruch, kon­dy­cja itp.

Instynkt odży­wia­nia - przy­kła­dem „nie­skażonego” doświad­cze­niem instynk­tu jest instynkt ssa­nia u źre­ba­ka (w tym cza­sie docho­dzi do gło­su rów­nież potrze­ba ru­chu). Akt ssa­nia jest odru­chem bezwarun­kowym, zwią­za­nym z czyn­no­ścią prze­wodu pokar­mo­we­go. Noworodek zaczy­na ssać (mat­kę, mam­kę) na sku­tek pobudze­nia ośrod­ka łak­nie­nia - w odru­chu ssa­nia zasad­ni­czą rolę odgry­wa­ją rów­nież im­pulsy zewnętrz­ne (np. pobu­dze­nia oko­li­cy warg). Źrebię po 15 - 20 minu­tach wsta­je i począt­ko­wo nie­udol­nie poszu­ku­je strzy­ków - w koń­cu tra­fia na gru­czoł mle­czy mat­ki. Pozycja źre­ba­ka pod­czas picia mle­ka jest wyjąt­ko­wo nie­wy­god­na - na­stępuje zała­ma­nie osi gło­wa - szy­ja oraz skrę­ce­nie gło­wy. Ssące źre­bię stoi zwró­cone tyłem ku gło­wie mat­ki i co pewien czas ude­rza pyskiem w wymię. Na pastwi­sku źre­bak zbli­ża się na sygnał mat­ki, dość ostroż­nie wycią­gnię­tą gło­wą i szy­ją, aby nie popeł­nić pomył­ki. W pierw­szych dniach źre­bak pod­cho­dzi do mat­ki „od przo­du”, póź­niej zaś ze wszyst­kich stron. Źrebię ssie począt­ko­wo z szyb­ko­ścią 120 łyków na minu­tę. Podczas każ­de­go posił­ku (ssa­nia), któ­ry trwa od 30 - 50 sek, źre­bak wypi­ja ok. 0,4 l mle­ka, w pierw­szym tygo­dniu życia ok. 0,8 l, w dru­gim ok. 1,1 l. Źrebię ssie mle­ko z obu strzy­ków na prze­mian. W cią­gu całej lak­ta­cji trwa­ją­cej u kla­czy ras szla­chet­nych ok. 200 dni źre­bak wypi­ja od 1200 - 1700 litrów mle­ka. Częstotliwość i wiel­kość pobie­ra­nia mle­ka zale­ży od, masy cia­ła, wie­ku i rasy mat­ki, warun­ków śro­do­wi­sko­wych, cza­su ssa­nia źre­bię­cia. Jako przy­kład moż­na podać wy­niki badań prze­pro­wa­dzo­nych w Polsce, gdzie źre­ba­ki rasy peł­nej krwi angiel­skiej ssa­ły śred­nio w cza­sie lak­ta­cji 11 razy dzien­nie po 34 sek., źre­bię­ta rasy czy­stej krwi arab­skiej - 15 razy dzien­nie po 36 sek., a źre­bię­ta anglo­arab­skie 17 razy dzien­nie przez 41 sek. Przerwy mię­dzy po­siłkami wyno­si­ły śred­nio 53,68 i 100 se­kund. Wraz z wie­kiem czę­sto­tli­wość po­dejścia do ssa­nia male­je. Od ponad 50 razy na dobę do 1 - 2 razy przed odsa­dze­niem.

Osobliwością funk­cjo­no­wa­nia instynk­tu odży­wia­nia jest odmo­wa spo­ży­wa­nia no­wych, nie zna­nych pasz. Konie czę­sto nie chcą spo­ży­wać tego co nie jest im zna­ne (roz­po­zna­ją róż­ni­ce sma­ko­we) dla­te­go zmia­ny pasz nale­ży robić stop­nio­wo. Nie­które konie cha­rak­te­ry­zu­ją się łapczywo­ścią co jest przy­kła­dem nie­wła­ści­we­go ukie­run­ko­wa­nia instynk­tu (może dojść do np.: pęk­nię­cia żołąd­ka).

Charakterystyczne dla koni obgry­za­nie gałą­zek nie jest cechą ata­wi­stycz­ną a wyni­ka z nie­do­bo­ru pew­nych skład­ni­ków. Pewnym odchy­le­niem instynk­tu jest spo­ży­wa­nie cukru - więk­szość koni począt­ko­wo go nie przyj­mu­je. Dopiero po pew­nym cza­sie koń się przy­zwyczaja a poku­sa ta robi wra­że­nie na­łogu.

Charakterystyczne jest zacho­wa­nie się koni na pastwi­sku w gru­pie gdzie warun­ki odpo­wia­da­ją natu­ral­nym. Największe oży­wie­nie ma miej­sce wcze­snym ran­kiem i wie­czo­rem (lub nocą) co wią­że się z so­czystością paszy (tra­wa pokry­ta jest rosą). Na pastwi­sku konie bez­u­stan­nie się prze­mieszczają, szu­ka­jąc smacz­niej­szych ga­tunków traw i ich uroz­ma­ice­nia.

W wypad­ku zakłó­ce­nia rów­no­wa­gi fizycz­nej lub psy­chicz­nej koń odma­wia przyj­mowania pokar­mu i to nie tyl­ko przy za­kłóceniu pra­cy prze­wo­du pokar­mo­we­go ale rów­nież przy:

  • nie­pra­wi­dło­wo­ściach krą­że­nia,
  • nie­wy­dol­no­ści ukła­du oddecho­wego,
  • scho­rzeń apa­ra­tu ruchu,
  • odsa­dze­niu źre­ba­ka od mat­ki,
  • w cza­sie „tre­my” przed­star­to­wej,

Niechęć do spo­ży­wa­nia paszy jest rów­nież pew­ne­go rodza­ju „auto­te­ra­pią” i wpły­wa korzyst­nie na psy­chi­kę co cza­sa­mi wyja­śnia wstrzy­my­wa­nie się koni od po­bierania pokar­mów.

Instynkt ruchu - czyn­no­ści rucho­we zwie­rząt wyż­szych są wyni­kiem aktywno­ści skur­czo­wej mię­śni szkie­le­to­wych. Właściwa koor­dy­na­cja ruchów wyma­ga współ­pra­cy ośrod­ków ner­wo­wych znaj­dujących się w róż­nych struk­tu­rach mó­zgowych.

Wraz z pod­wyż­szo­nym stop­niem roz­wo­ju bio­lo­gicz­ne­go wzma­ga się potrze­ba ruchu. Uważa się, że ist­nie­je ści­sły zwią­zek mie­dzy ruchli­wo­ścią a roz­wo­jem intelektual­nym osob­ni­ka. Ograniczenie ruchu prowa­dzi do dys­funk­cji wszyst­kich ukła­dów i poszcze­gól­nych narzą­dów.

Wśród zwie­rząt gospo­dar­skich szcze­gól­nie koń jest zwie­rzę­ciem ruchu.

Dzięki prze­miesz­cza­niu się konia pod­czas prze­mian ewo­lu­cyj­nych nastą­pi­ły zmia­ny zarów­no fizycz­ne jak i psy­chicz­ne. Konia uwa­ża się za zwie­rzę, któ­re w histo­rii ludz­ko­ści speł­nia­ło role „pobu­dza­nia ru­chliwości czło­wie­ka”.

Człowiek w porów­na­niu z koniem uwa­żany jest za skraj­ne­go doma­to­ra - koń jest „włó­czę­gą”. Upodobania do ruchu jest cen­ną cechą istot żywych. Uważa się , że dużym błę­dem w wycho­wa­niu mło­dych orga­ni­zmów jest ogra­ni­cze­nie ruchu. Przy wycho­wie źre­biąt ogra­ni­cze­nie ruchu jest ogrom­nym zubo­że­niem zarów­no cech fi­zycznych jak i cech psy­chicz­nych (wy­chowuje się osob­ni­ka „pasyw­ne­go”).

Wyjątkowe upodo­ba­nia do ruchu przypi­suje się wśród zwie­rząt gospo­dar­skich wyłącz­nie koniom (i psom jeże­li zali­czymy je do tej gru­py) -„ruch jest życiem konia - kto kon­tro­lu­je jego ruch, kon­tro­lu­je jego umysł”.

Inne zwie­rzę­ta wyko­rzy­sty­wa­ne jako żywa siła pocią­go­wa nie są takie szyb­kie np. sło­nie i wiel­błą­dy, są bar­dzo ocię­ża­łe, wół nie rusza się z miej­sca jeże­li nie jest do tego zmu­szo­ny, a i osła i muła trze­ba do pra­cy pona­glać.

Ważną for­mą ruchu jest zaba­wa, któ­ra w roz­wo­ju osob­ni­czym zaj­mu­je miej­sce, zna­czą­ce - jest to ruch bez przy­mu­su i wy­nika wyłącz­nie z ini­cja­ty­wy każ­de­go osob­ni­ka. Wyraźny popęd do zaba­wy moż­na zaob­ser­wo­wać wśród źre­biąt - u star­szych koni o wie­le rza­dziej tym bar­dziej, ze nie­któ­re zacho­wa­nia (np. „bara­nie sko­ki”) są przez użyt­kow­ni­ka kara­ne i uwa­ża­ne za brak posłu­szeń­stwa.
Niektórzy bada­cze twier­dzą, że zwie­rzę­ta któ­re chęt­niej uczest­ni­czą w zaba­wie są dziel­niej­sze i lepiej się roz­mna­ża­ją („kto umie się bawić umie też pra­co­wać”).

Formą zaspo­ko­je­nia ruchu jest rów­nież udział w róż­nych dys­cy­pli­nach spor­tów kon­nych (ruch mię­dzy zaba­wa a pra­cą), choć dla więk­szo­ści z nich szcze­gól­nie uczest­ni­czą­cych w tzw. spo­rcie kwalifi­kowanym lub w rekre­acji jest to duży wy­siłek. Istotnym jest odpo­wied­ni spo­sób przy­go­to­wa­nie konia do cze­ka­ją­cych go zadań a więc tre­ning (czy­li ćwi­cze­nia i za­dania, któ­re będą przy­po­mi­na­ły zaba­wę) co może wią­zać się z kom­for­tem fizycz­nym (żywie­nie, opie­ka, zabie­gi odno­wy bio­lo­gicz­nej itd.) i psy­chicz­nym (pozy­tywne emo­cje!).

Praca czy­li trze­cia for­ma ruchu wykony­wana jest pod przy­mu­sem a więc w sta­nie psy­chicz­ne­go obcią­że­nia, (jest uciąż­li­wa i nie­przy­jem­na).
Podczas zaba­wy orga­nizm mło­de­go konia jest wyraź­nie roz­luź­nio­ny - do tego sta­nu dąży się rów­nież w spo­rcie szcze­gól­nie w dys­cy­pli­nie ujeż­dże­nia, gdzie koń powi­nien być „prze­pusz­czal­ny” tzn. reago­wać na sta­wia­ne zada­nia bez opo­ru, spo­koj­nie i swo­bod­nie. Rozluźnienie fizycz­ne może mieć miej­sce tyl­ko wte­dy gdy koń jest roz­luź­nio­ny wewnętrz­nie, psy­chicz­nie co prze­ja­wia się w spo­koj­nym i swo­bod­nym koły­sa­niu ogo­na w rytm ruchu, uważ­nym usta­wie­niu uszu, „wyra­zie” oczu bez nie­pokoju i stra­chu i prze­żu­wa­niu wędzi­dła.

Podczas wyko­ny­wa­nia pra­cy u konia trze­ba poko­nać pewien opór, co wią­że się nie­wąt­pli­wie z dys­kom­for­tem, któ­ry może być przy­czy­ną awer­sji do pra­cy. Dlatego wdro­że­nie mło­de­go konia wyma­ga umie­jętnego zsyn­chro­ni­zo­wa­nia doj­rze­wa­nia fizycz­ne­go z doj­rze­wa­niem psy­chicz­nym. Zasada ta zna­la­zła odzwier­cie­dle­nie w prze­pi­sach i regu­la­mi­nach w spor­tach jeź­dzieckich i na wyści­gach gdzie chro­ni się mło­dy orga­nizm przed nad­mier­ną eksplo­atacją.

Czwartą for­mą ruchu są czyn­no­ści zwią­zane z bytem (wege­ta­cją): żucie pokar­mu, oddy­cha­nie itd.- jeże­li jest to jedy­na for­ma dostęp­ne­go ruchu to zwie­rzę „wege­tu­je”. Tłumienie popę­du ruchu poprzez złe wa­runki śro­do­wi­sko­we pro­wa­dzi do wie­lu cho­rób, zwy­rod­nień, wad i czę­sto nieko­rzystnych cech cha­rak­te­ru (zło­śli­wość).

Dobrą for­mą ruchu dla koni jest m.in. pły­wa­nie choć dość rzad­ko są po temu od­powiednie warun­ki.

Stwierdzono, że róż­ne­go rodza­ju wady i scho­rze­nia, któ­rych przy­czy­ną jest m.in. brak ruchu ujaw­nia­ją się u zwie­rząt szcze­gólnie war­to­ścio­wych. Jest to widocz­ne u koni ras szla­chet­nych (np. peł­nej krwi an­gielskiej), któ­re nad­miar ener­gii rozłado­wują poprzez wierz­ga­nie, kąsa­nie itp. a więc prze­ciw­sta­wia­nie się czło­wie­ko­wi.

Truizmem jest stwier­dze­nie iż pra­wi­dło­we funk­cjo­no­wa­nie wszyst­kich ukła­dów w tym pra­ca mózgu zale­ży od odpowied­niego ich ukrwie­nia co moż­na zdecydowa­nie polep­szyć poprzez ruch.

W wypad­ku nowo naro­dzo­nych źre­biąt ruch jest bar­dzo ogra­ni­czo­ny a cza­sa­mi wręcz nie­moż­li­wy, choć i w tym przy­padku bar­dzo waż­ny. Dlatego uwa­ża się, że ssa­nie mat­ki (jako pew­na for­ma aktyw­ności fizycz­nej) wpły­wa na lep­sze ukrwie­nie mózgu. Podobnie ruch mat­ki w okre­sie cią­ży wpły­wa na lep­sze ukrwie­nie maci­cy w związ­ku z czym dopro­wa­dze­nie skład­ników pokar­mo­wych i tle­nu do pło­du jest lep­sze. Również ogie­ry po lek­kiej pra­cy kry­ją o wie­le lepiej.

Instynkt swo­bo­dy, wol­no­ści, pozna­wa­nia warun­ków śro­do­wi­ska, instynkt badaw­czy. Chęć pozna­nia ota­cza­ją­ce­go środowi­ska cha­rak­te­ry­zu­je osob­ni­ki o wyjąt­ko­wej aktyw­no­ści fizycz­nej i umie­jęt­no­ści dosto­sowania się do okre­ślo­nych warun­ków śro­do­wi­sko­wych a wyni­ka z koniecz­no­ści nie­usta­ją­cej czuj­no­ści, aby nie dać się za­skoczyć nie­bez­pie­czeń­stwu.

Koń jako zwie­rzę stad­ne wyma­ga określo­nego zróż­ni­co­wa­ne­go śro­do­wi­ska, co wią­że się z potrze­bą odbie­ra­nia nowych bodź­ców i wpły­wa na zrów­no­wa­że­nie jego reak­cji. Koń „odczu­wa zado­wo­le­nie” ob­serwując oko­li­cę i w więk­szo­ści przypad­ków jest zain­te­re­so­wa­ny tym co dzie­je się w oto­cze­niu. Ta „cie­ka­wość” koni może być przez czło­wie­ka uzna­na za uciąż­li­wą (dla­te­go np. w uprzę­żach sto­su­je się spe­cjalne oku­la­ry ogra­ni­cza­ją­ce pole widze­nia) ale taki osob­nik jest zde­cy­do­wa­nie bar­dziej pojęt­ny i szyb­ciej się uczy.

Głęboko zako­rze­nio­ny u konio­wa­tych in­stynkt swo­bo­dy (wol­no­ści) cha­rak­te­ry­zu­je przede wszyst­kim rasy szla­chet­ne („im wyż­szy sto­pień roz­wo­ju tym potrze­ba wol­no­ści sil­niej­sza”). Dlatego szcze­gól­nie u tych osob­ni­ków waż­ne jest umie­jęt­ne przy­zwy­cza­ja­nie do wyko­ny­wa­nia wymu­szonych czyn­no­ści (pra­cy, poda­wa­nia nogi itp.) Prawie nie­moż­li­we jest spę­ta­nie konia rasy peł­nej krwi angiel­skiej, co czę­sto ma miej­sce w wypad­ku koni zim­no­krwi­stych pozo­sta­wia­nych na nie­za­gro­dzo­nych pa­stwiskach .

Popęd konia do nie­za­leż­no­ści nale­ży umie­jęt­nie „przy­tłu­mić” uzna­niem nad­rzędnej roli czło­wie­ka (zaufa­niem) co z punk­tu widze­nia użyt­kow­ni­ka jest ko­rzystne.

Instynkt zacho­wa­nia gatun­ku płcio­wy, rodzi­ciel­ski - sami­ce róż­nych ssa­ków ży­jące na wol­no­ści są goto­we do zapłodnie­nia w usta­lo­nych przez natu­rę okre­sach. Zmiany atmos­fe­rycz­ne w poszcze­gól­nych porach roku, wpły­wa­ją na funk­cjo­no­wa­nie ukła­du roz­rod­cze­go tak, aby mło­de uro­dziły się w naj­bar­dziej opty­mal­nych dla nich okre­sach uwzględ­nia­jąc tem­pe­ra­tu­rę, nasło­necz­nie­nie, zasob­ność w paszę itp. W warun­kach udo­mo­wie­nia te warun­ki śro­dowiskowe nie maja tak duże­go wpły­wu na sezo­ny roz­rod­cze samic. U kla­czy ruja może wystę­po­wać przez cały rok choć z cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi w naszych warun­kach geo­gra­ficz­nych szczy­ta­mi w mar­cu i czerw­cu. U koni udo­mo­wio­nych prze­ja­wy popę­du płcio­we­go zarów­no u kla­czy jak i u ogie­rów są bar­dzo podob­ne do odru­chów sek­su­al­nych u koni dzi­ko żyją­cych.

Nadmierna pobu­dli­wość sek­su­al­na (wyso­kie libi­do) u ogie­rów zazwy­czaj nie idzie w parze z dobrą kon­sty­tu­cją i płod­no­ścią - prze­ciw­nie u ogie­rów war­to­ścio­wych z punk­tu widze­nia hodow­la­ne­go popęd sek­sualny uze­wnętrz­nia się mniej. Natomiast płod­ne i war­to­ścio­we kla­cze ozna­cza­ją się dobrą kon­sty­tu­cją i zazwy­czaj znaj­du­ją się na pierw­szym miej­scu w hie­rar­chii sta­da.

Zachowanie się zwie­rząt opar­te jest za­równo na wro­dzo­nych odru­chach warun­kowych jak i czyn­no­ściach naby­tych moty­wo­wa­nych jed­no­cze­śnie przez okre­ślo­ne potrze­by bio­lo­gicz­ne. Potrzeby biolo­giczne powo­du­ją czę­sto zachwia­nie rów­nowagi wewnętrz­nej orga­ni­zmu (np. brak moż­li­wo­ści zaspo­ko­je­nie gło­du) co moty­wuje go do zaspo­ko­je­nia tej potrze­by a więc odzy­ska­nia rów­no­wa­gi (home­osta­zy). Mamy więc do czy­nie­nia z zacho­wa­niem moty­wa­cyj­nym mają­cym na celu zaspo­kojenie potrze­by bio­lo­gicz­nej. Motyw skła­da się z popę­dów (pro­ces mobilizu­jący osob­ni­ka do dzia­ła­nia) i chę­ci osią­gnięcia celu (zaspo­ko­je­nia potrze­by).

Popędy moż­na podzie­lić na: zachowaw­cze (dodat­nie - popęd pokar­mo­wy, płcio­wy, macie­rzyń­ski) i obron­ne (ujem­ne - strach uciecz­ka, agre­sja).

Do potrzeb bio­lo­gicz­nych nale­ży niewąt­pliwie potrze­ba (popęd) snu. Pozbawie­nie snu zwie­rzę­ta zno­szą o wie­le gorzej niż pozba­wie­nie pokar­mu.

Fizjologiczny sen nastę­pu­ją­cy po fizjolo­gicznym okre­sie czu­wa­nia jest przej­ścio­wa utra­tą przez orga­nizm łącz­no­ści czu­cio­wej z oto­cze­niem, któ­ra może być natych­miast przy­wró­co­na przez zadzia­ła­nie dostatecz­nie sil­nych bodź­ców. Zwierzęta roślino­żerne w tym konie śpią krót­ko. Podczas snu nastę­pu­je obni­że­nie pobu­dli­wo­ści na bodź­ce zewnętrz­ne co uza­leż­nio­ne jest od tzw. głę­bo­ko­ści snu. Podczas snu tonus mię­śni ule­ga osła­bie­niu więc konie sto­ją­ce tyl­ko drze­mią. Pełny głę­bo­ki sen wystę­puje u nich wte­dy gdy się kła­dą. Fakt iż konie kła­dą się do snu sto­sun­ko­wo rzad­ko uwa­ża się za ata­wizm -pozo­sta­łość po cza­sach kie­dy musia­ły spać sto­sun­ko­wo czuj­nie w oba­wie przed zagro­że­niem i ko­niecznością szyb­kiej uciecz­ki. Konie wsta­ją zresz­tą bar­dzo szyb­ko i po prze­bu­dze­niu są bar­dzo przy­tom­ne.

Ilość snu zmie­nia się z wie­kiem. Zwierzęta mło­de śpią wię­cej niż star­sze. Również zmę­cze­nie wpły­wa na ilość snu. Sen może być wywo­ła­ny przez czyn­ni­ki środowi­skowe (wygod­ny boks, dobra ściół­ka, brak świa­tła i hała­sów).

Potrzeba (popęd) pie­lę­gna­cji skó­ry jest zwią­za­ny z wyso­ka jej aktyw­no­ścią. U koni potrze­ba ta czę­sto zaspa­ka­ja­na jest poprzez tar­za­nie (masaż skó­ry, któ­ry po­budza ukrwie­nie). Konie chęt­nie tarza­ją się w pia­sku lub kła­dą się w wodzie. Ukrwie­nie skó­ry ma ogrom­ne zna­cze­nie dla spraw­no­ści psy­cho­fi­zycz­nej orga­ni­zmu konia, dla­te­go nale­ży mu zapew­nić odpo­wiedni masaż pod­czas codzien­nych zabie­gów pie­lę­gna­cyj­nych.

Już w sta­ro­żyt­no­ści przy­wią­zy­wa­no dużą wagę do pie­lę­gna­cji skó­ry konia sto­su­jąc kura­cje potne masaż całe­go cia­ła, kąpie­le (wodą zim­ną i cie­płą), nacie­ra­nie ole­jem. Aktywność psy­chicz­na jest wyraź­nie zwią­za­na z aktyw­no­ścią skó­ry co wyko­rzystuje się u koni spor­to­wych goląc znacz­ną cześć tuło­wia po to aby odbiór bodź­ców ze śro­do­wi­ska był lep­szy. Zwie­rzęta prze­zna­cza­ją spo­ro cza­su na zabie­gi pie­lę­gna­cyj­ne. Bardzo czę­sto mat­ka po uro­dze­niu źre­ba­ka wyli­zu­je jego skó­rę szorst­kim języ­kiem co jest dosko­na­łym masa­żem.

Odruchy naby­te a więc te któ­rych zwie­rzę wyuczy­ło się poprzez doświad­cze­nie i wpra­wę - są to czę­sto nowe for­my zacho­wania w okre­ślo­nym śro­do­wi­sku.

Najwcześniejszą for­mą ucze­nia się jest tzw imprin­ting (pierw­sze sko­ja­rze­nia, wpaja­nie, wdra­ża­nie) obser­wo­wa­ny w naj­wcze­śniej­szym okre­sie życia, pozo­sta­wia­ją­cy trwa­łe śla­dy w pamię­ci i rzu­tu­ją­cy na spo­łeczne zacho­wa­nie się zwie­rząt. Jest to meto­da sto­so­wa­na w wycho­wie źre­biąt, mają­ca na celu „wdru­ko­wa­nie” w pamięć źre­ba­ka pozy­tyw­nych sko­ja­rzeń z czło­wiekiem.
Amerykański lekarz wete­ry­na­rii Robert M. Müller opra­co­wał „rytu­ał” tre­nin­gu, któ­ry roz­po­czy­na się w momen­cie, kie­dy źre­bak przy­cho­dzi na świat.

Metodę nazwał „imprint tre­ning” i defi­niuje ją jako wcze­sny tre­ning przeprowa­dzony w cza­sie kry­tycz­ne­go okre­su na­uczania źre­ba­ka a więc tuż po jego uro­dzeniu. Metoda ta zresz­tą nie jest niczym nowym, bowiem sam autor spo­ty­kał się z nią w wie­lu kra­jach (ple­mio­na indiań­skie oddzia­ły­wa­ły na źre­ba­ka jesz­cze przed jego uro­dze­niem doty­ka­jąc brzu­cha kla­czy i uży­wa­jąc gło­su).

Wybitny zoo­p­sy­cho­log K. Lorenz twier­dzi że u mło­dych zwie­rząt wystę­pu­je okres w któ­rym pew­ne infor­ma­cje są bar­dzo szyb­ko przy­swa­ja­ne - raz „wczy­ta­na „in­formacja zosta­je na całe życie. U wie­lu zwie­rząt okres szyb­kie­go ucze­nia się jest opóź­nio­ny, ponie­waż w momen­cie uro­dzenia się nie są fizycz­nie i neu­ro­lo­gicz­nie doj­rza­łe (np. szcze­nia­ki, któ­re rodzą się śle­pe i głu­che). Inne zwie­rzę­ta aby prze­żyć na wol­no­ści muszą umieć reago­wać na oto­cze­nie zaraz po uro­dze­niu. Źrebak uro­dzony na wol­no­ści musi szyb­ko sta­nąć na nogi, podą­żać za mat­ką, reago­wać uciecz­ką na nie­bez­pie­czeń­stwo.

Müller dzie­li wcze­sne naucza­nie na dzie­sięć czę­ści, któ­re prze­pro­wa­dza się w pierw­szych dwóch tygo­dniach życia źre­baka. Pierwsza część tre­nin­gu roz­po­czy­na się w momen­cie uro­dze­nia źre­ba­ka i trwa oko­ło jed­nej godzi­ny. Źrebak jest odsu­nięty od kla­czy (mat­ka znaj­du­je się w po­bliżu) a wszyst­kie czyn­no­ści wyko­nu­je przy nim czło­wiek. Podstawowym zada­niem tej czę­ści tre­nin­gu jest stwo­rze­nie wza­jem­ne­go zaufa­nia, zneu­tra­li­zo­wa­nie reak­cji uciecz­ki na nie­ocze­ki­wa­ne bodź­ce (dotyk w oko­li­cach uszu, noz­drzy, za ło­patkami, pod pode­szwą) oraz usta­le­nie domi­na­cji.

Następny tre­ning trwa ok.15 minut i jest prze­pro­wa­dza­ny po kil­ku godzi­nach po uro­dze­niu źre­ba­ka. Ma za zada­nie dal­szą neu­tra­li­za­cję reak­cji uciecz­ki oraz wy­uczenie pew­nych auto­ma­tycz­nych reak­cji (np. cofa­nia się w wyni­ku naci­sku na pierś). Następny tre­ning prze­pro­wa­dza się po ok. 24 godzi­nach. Ma na celu utrwale­nie reak­cji takich jak ruch do przo­du i do tyłu (w wyni­ku naci­sku na przed­nie lub tyl­ne par­tie cia­ła). W następ­nym eta­pie uczy się źre­ba­ka cho­dzić w kan­tar­ku i spe­cjalnie skon­stru­owa­nej mini - uprzę­ży.

Celem tego typu tre­nin­gu jest uzy­ska­nie pożą­da­nych rezul­ta­tów takich jak:

  • respekt i wza­jem­ne zaufa­nie - noworo­dek obda­rza zaufa­niem pierw­szy „obiekt” z jakim spo­tka się w życiu post­na­tal­nym - nor­mal­nie jest nim klacz - mat­ka a póź­niej osob­ni­ki „drugoplanowe”(człowiek, pies, inne konie). Kilka dni po uro­dze­niu źre­bięta pod­da­ne wcze­sne­mu naucza­niu będą tak samo ufne w sto­sun­ku do swe­go tre­nera jak i do mat­ki.
  • neu­tra­li­za­cja reak­cji uciecz­ki - stosu­jąc róż­ne­go rodza­ju bodź­ce (nie powodu­jące bólu) usu­wa się reak­cje uciecz­ki. Źre­bak nie ucie­ka przed doty­kiem, hała­sem sze­lesz­czą­ce­go papie­ru, łopo­tem flag, ry­kiem kro­wy. Wykorzystuje się tu zja­wi­sko habi­tu­acji (przy­zwy­cza­ja­nia się), któ­ra jest pro­stą for­mą ucze­nia się, obserwo­wana w cią­gu całe­go życia. Reakcja zwie­rząt na powta­rza­ją­cy się bodziec ule­ga stop­nio­we­mu osła­bie­niu i może znik­nąć cał­ko­wi­cie. Umożliwia to naucze­nie się nie reago­wać na bodziec nie odgry­wa­ją­cy istot­nej roli bio­lo­gicz­nej i chro­ni przed bez­pro­duk­tyw­ną utra­tą ener­gii.
  • wyucze­nie reak­cji auto­ma­tycz­nych - pierw­szy tre­ning prze­pro­wa­dzo­ny jest z regu­ły w dru­gim dniu po uro­dze­niu. Tech­nika pole­ga na deli­kat­nym popchnię­ciu (naci­sku) konia w kie­run­ku w któ­rym ma się poru­szać z natych­mia­sto­wym usu­nię­ciu naci­sku w momen­cie pozy­tyw­nej reak­cji. Ćwiczenie są powta­rza­ne wie­lo­krot­nie aż do momen­tu kie­dy reak­cja będzie natych­miastowa i auto­ma­tycz­na. Przy prawi­dłowo prze­pro­wa­dzo­nym „tre­nin­gu” moż­na dojść do zna­ko­mi­tych rezul­ta­tów np.: pod­no­sze­nie nogi na sygnał, przepro­wadzanie i sta­nie w kan­ta­rze bez opo­ru, prze­su­wa­nie tuło­wia konia w bok, w przód i do tyłu przy lek­kim naci­sku.
  • utrwa­le­nie domi­na­cji czło­wie­ka - pro­ces wcze­sne­go naucza­nia roz­po­czy­na się tuż po uro­dze­niu, zanim źre­bak sta­nie na wła­snych nogach. Osoba, któ­ra przepro­wadza tre­ning przyj­mu­je pozy­cje, któ­ra nie pozwa­la źre­ba­ko­wi wstać przez co ograni­cza moż­li­wość uciecz­ki. Źrebak szyb­ko się uczy że jest zależ­ny od czło­wie­ka i po kil­ku ćwi­cze­niach uzna­je jego domi­na­cję.

Metoda ta nie powin­na budzić kontrower­sji a wyko­na­na pra­wi­dło­wo daje znako­mite rezul­ta­ty pod­czas eks­plo­ata­cji konia doro­słe­go.

Dlaczego wcze­sne naucza­nie?

  • bo tre­ning roz­po­czę­ty zaraz po uro­dze­niu stwa­rza szcze­gól­ne wię­zy zaufa­nia mię­dzy źre­ba­kiem a oso­bą prze­pro­wa­dza­ją­cą tre­ning,
  • bo nowo naro­dzo­ny źre­bak uczy się dużo szyb­ciej niż doro­sły osob­nik, dla­te­go po­dobne wyni­ki moż­na osią­gnąć w znacz­nie krót­szym cza­sie,
  • bo tre­no­wa­nie źre­ba­ka jest łatwiej­sze i bez­piecz­niej­sze, ponie­waż jest fizycz­nie słab­szy i lżej­szy niż osob­nik doro­sły,
  • bo tre­ning ten niwe­lu­je nie­po­żą­da­ne re­akcje konia na bodź­ce zewnętrz­ne.

Przytoczona tu jed­na z tzw. natu­ral­nych metod tre­no­wa­nia koni jak już wspo­mniano nie jest niczym nowym. Podobnie jak pozo­sta­łe „mod­ne” meto­dy przyucza­nia - czy wdra­ża­nia konia do pra­cy (Pat Parelli, Monty Roberts, Richard Shrake) wyma­ga­ją dużej wie­dzy, doświad­cze­nia i poko­ry i dokład­ne­go zapo­zna­nia się z za­sadami jej prze­pro­wa­dze­nia.

Żadna meto­da tre­nin­gu nie może sta­wiać konia w nie­bez­piecz­nej sytu­acji - żad­na meto­da tre­nin­gu nie może sta­wiać tre­ne­ra w nie­bez­piecz­nej sytu­acji.

Koń musi być spo­koj­niej­szy po przepro­wadzonym tre­nin­gu niż przed jego rozpo­częciem co ozna­cza, że zro­zu­miał cze­go się od nie­go żąda.

Złe prze­pro­wa­dze­nie tre­nin­gu może wyrzą­dzić wię­cej złe­go niż dobre­go.

Bibliografia :

  • Blendinger W.: Psychologia konia, Wyd Zbrosławice, 1998.
  • Fraser A.F.: The beha­vior o the hor­se, CAB Intenational, 1997.
  • Gill J.,Jaczewski Zb.,Pilarski W., Wilusz E.: Zarys ana­to­mii i fizjo­lo­gii zwie­rząt gospo­dar­skich, PWRiL, Warszawa, 1968.
  • Krzymowski T. pra­ca zbio­ro­wa: Fizjologia zwie­rząt, PWRiL Warszawa, 1983.
  • Nowicki B.: Zachowanie się zwie­rząt gospo­dar­skich , PWRiL Warszawa, 1978.
  • Poetschke A.: Wczesne naucza­nie koni - Ref. POLAGRA, Poznań, 2002.

Anna Nowicka-Posłuszna
Katedra Hodowli Koni, Akademia Rolnicza w Poznaniu

Więcej w Hodowla

Na górę