Connect with us

W tro­sce o jasność języ­ka hipo­lo­gicz­ne­go

Od Redakcji

W tro­sce o jasność języ­ka hipo­lo­gicz­ne­go

Roman Krzyżanowski

…sta­nów­ka ogie­rem xom,
bon. 81 pkt. gnia­dy, 167-185-21 cm
Rodowód: Jongleur xx, Amok xo, Andrus xo
Ułus xo, Sajajio xx, Nearco xx, Aquino xx
Typ: oo, linia xx, sko­ki: C, ujeż­dże­nie: N
woj. ślą­skie tel. .….….….….….…..

Jak podo­ba się Państwu takie ogło­sze­nie: „Koń Polski”, Nr 3/238/2004 str. 30. Albo z tego same­go nume­ru i stro­ny: Źrebicę rocz­ną z linii Gotharda. Niewiele z tego rozu­miem, pomi­mo, iż pra­cu­ję zawo­do­wo w bran­ży hodow­li koni ponad 30 lat, skoń­czy­łem stu­dia zoo­tech­nicz­ne, roz­licz­ne kur­sy sędziow­skie i tre­ner­skie, i czy­tam na tema­ty „koń­skie” dosłow­nie wszyst­ko co mi wpad­nie w ręce. Domyślam się, iż ogło­sze­nio­daw­ca chciał jak naj­bar­dziej lapi­dar­nie zawrzeć wszyst­kie waż­ne jego zda­niem infor­ma­cje. Ale czy osią­gnął swój cel? Moim zda­niem wręcz prze­ciw­nie…

Czytając wie­le nauko­wych i popu­lar­nych publi­ka­cji doty­czą­cych hodow­li i użyt­ko­wa­nia koni spo­ty­kam się z nie­zbyt jed­no­li­tym posłu­gi­wa­niem się facho­wą ter­mi­no­lo­gią. Jeszcze gorzej jest w wypo­wie­dzia­mi ust­ny­mi z zasa­dy znacz­nie bar­dziej nie­sta­ran­ny­mi. Różni auto­rzy czy roz­mów­cy odmien­nie rozu­mie­ją zna­cze­nie róż­nych ter­mi­nów, innych nie rozu­mie­ją wca­le, co pro­wa­dzi do nie­peł­ne­go lub co gor­sza fał­szy­we­go rozu­mie­nia wyra­żo­nych myśli.

Pojęcia w aka­de­mic­kich pod­ręcz­ni­kach nie pod­le­ga­ją dys­ku­sji i trze­ba je przy­jąć jako obo­wią­zu­ją­ce. Ale i tu w star­szych, bar­dzo cen­nych wydaw­nic­twach nie­któ­re sło­wa są już nie­zro­zu­mia­łe dla współ­cze­sne­go czy­tel­ni­ka. Są po pro­stu archa­icz­ne, ale pomi­mo to war­to je poznać, nio­są bowiem wie­dzę nie­zwy­kle cen­ną popar­tą set­ka­mi lat tra­dy­cji. Ja chciał­bym się zająć języ­kiem współ­cze­snym. Najwięcej błę­dów zawie­ra­ją popu­lar­ne wydaw­nic­twa - porad­ni­ki zagra­nicz­nych auto­rów. Tłumaczone przez lin­gwi­stów nie zna­ją­cych słow­nic­twa facho­we­go sie­ją praw­dzi­wy zamęt w gło­wach licz­nych i ufnych odbior­ców.

Zgodnie z zasa­dą, że język jest żywy i cią­gle się roz­wi­ja, obok tra­dy­cyj­nych i nauko­wych pojęć funk­cjo­nu­ją okre­śle­nia może mało lite­rac­kie ale traf­ne, zro­zu­mia­łe, sto­so­wa­ne w codzien­nym języ­ku. Te nale­ża­ło­by upo­wszech­nić, pod jed­nym wsze­la­ko warun­kiem, że są głę­bo­ko zako­rze­nio­ne w śro­do­wi­sku pro­fe­sjo­na­li­stów. Piję tu do publi­ko­wa­nej na łamach „Konia Polskiego” gwa­ry, obo­wią­zu­ją­cej jako­by w pew­nych ośrod­kach jeź­dziec­kich. Z mały­mi wyjąt­ka­mi było to żenu­ją­ce: ani śmiesz­ne, ani mądre a raczej szko­dli­we, gdyż może zna­leźć naiw­nych naśla­dow­ców. Apeluję do całe­go śro­do­wi­ska: auto­rów, funk­cjo­na­riu­szy PZHK, PZJ, innych orga­ni­za­cji spor­to­wo - hodow­la­nych, tre­ne­rów, instruk­to­rów, zawod­ni­ków, wykła­dow­ców aka­de­mic­kich i nauczy­cie­li licz­nych tech­ni­ków hodow­li koni o wspól­ne dzia­ła­nia na rzecz ujed­no­li­ce­nia ter­mi­no­lo­gii hipo­lo­gicz­nej. Język powi­nien słu­żyć poro­zu­mie­niu pomię­dzy ludź­mi, być pomo­stem a nie barie­rą w rozu­mie­niu się. Podam kil­ka przy­kła­dów, któ­re bynaj­mniej nie wyczer­pu­ją tema­tu, ale któ­re, mam nadzie­ję, spro­wo­ku­ją szer­szą dys­ku­sje. Z góry prze­pra­szam za przy­pad­ko­wość haseł, wymie­nię po pro­stu te, któ­ry­mi posłu­gu­ję się codzien­nie w kon­tak­tach z ucznia­mi, stu­den­ta­mi, zawod­ni­ka­mi i hodow­ca­mi odwie­dza­ją­cy­mi naszą stad­ni­nę. Często odno­szę wra­że­nie, że nie wszyst­kie wyra­że­nia i poję­cia są zro­zu­mia­łe dla moich roz­mów­ców lub czy­tel­ni­ków.

  • Linie hodow­la­ne: są męskie i żeń­skie. Linie męskie to rody i ozna­cza­ją przod­ków po mie­czu a więc po ojcu. Linie żeń­skie to rodzi­ny i ozna­cza­ją człon­ków po kądzie­li a więc po mat­ce ale rów­nież w pro­stej linii. Powszechne jest błęd­ne stwier­dze­nie, że ktoś posia­da konia z linii np. Landgrafa, Ramzesa, Core de La Bryere. Koń może pocho­dzić tyl­ko z jed­nej z tych linii, pomi­mo, że w rodo­wo­dzie wystę­pu­ją przed­sta­wi­cie­le innych. Określenie, że koń pocho­dzi „po”.… ozna­cza, że wymie­nia­my imię ojca, a jeśli mówi­my „od”… to myśli­my o mat­ce. Powszechnym błę­dem jest mówie­nie, że mamy konia po jakiejś tam kla­czy. Jeżeli imię jest zro­zu­mia­łe w języ­ku pol­skim to wte­dy nie ma spe­cjal­ne­go pro­ble­mu, ale jeże­li jest ina­czej, roz­mów­ca może nie­wła­ści­wie zro­zu­mieć naszą infor­ma­cję dla­te­go kon­se­kwent­ne sto­so­wa­nie sfor­mu­ło­wa­nia „od mat­ki” i „po ojcu” zapo­bie­gnie ewen­tu­al­nym nie­po­ro­zu­mie­niom.
  • Co ozna­cza pierw­sza, dru­ga, trze­cia mat­ka? Wiąże się to z poprzed­nio wyja­śnia­ny­mi poję­cia­mi linii żeń­skiej. Matka jest tyl­ko jed­na. Co więc ozna­cza dru­ga i trze­cia mat­ka? Otóż ozna­cza to mat­kę mat­ki, mat­kę bab­ki itd. a więc po linii żeń­skiej. Określenie bab­ka, lub(i) pra­bab­ka nie powin­no być sto­so­wa­ne w komen­ta­rzu rodo­wo­du, gdyż może być mylą­ce. Każdy ma dwie bab­ki a pra­ba­bek aż czte­ry itd. O któ­rą więc może cho­dzić? Aby unik­nąć tego typu nie­po­ro­zu­mień wpro­wa­dzo­no poję­cia pierw­sza, dru­ga, trze­cia mat­ka itp. co ozna­cza po pro­stu linię żeń­ską.
  • Standardowy spo­sób przed­sta­wie­nia pol­skie­go konia to: imię (nazwa), dalej imię ojca, imię mat­ki i imię ojca mat­ki. To pod­sta­wo­wa infor­ma­cja pozwa­la­ją­ca szyb­ko zorien­to­wać się słu­cha­czo­wi (czy­tel­ni­ko­wi) w pocho­dze­niu przed­sta­wia­ne­go konia. Niemcy zwy­cza­jo­wo pomi­ja­ją imio­na matek ogra­ni­cza­jąc się do: ojca pierw­szej, dru­giej, trze­ciej i kolej­nej mat­ki. Trzeba to wie­dzieć aby zro­zu­mieć pra­wi­dło­wo przed­sta­wio­ną infor­ma­cję. Jeżeli Niemiec powie, ż jego koń to np. Landgraf/Ramiro/CalettoII, to ma na myśli ojców kolej­nych matek.

Czytając rodo­wo­dy w kata­lo­gach holen­der­skich nale­ży pamię­tać, iż dla nich lewa stro­na rodo­wo­du ozna­cza ojca a pra­wa mat­kę, odwrot­nie niż u wszyst­kich innych.

Określenie ras.

  • Anglik - ten ter­min ma okre­ślać konia peł­nej krwi angiel­skiej ale rzad­ko jest uży­wa­ny przez pro­fe­sjo­na­li­stów. Ci wyma­wia­ją peł­ną nazwę rasy albo kró­cej, koń peł­nej krwi, albo z nie­miec­ka fol­l­blut.
  • Arab - w odróż­nie­niu od poprzed­nie­go ten ter­min nie razi i ozna­cza konia czy­stej krwi arab­skiej, lub kró­cej, wystar­czy powie­dzieć czy­stej krwi i spra­wa jest jed­no­znacz­na. Radziłbym jed­nak uwa­żać z uży­wa­niem sło­wa arab w roz­mo­wie z Niemcami, bo dla nich ozna­cza to całą gamę koni pocho­dze­nia arab­skie­go.
  • Wielkopolan, mało­po­lan - okre­śle­nie to razi w języ­ku zawo­do­wym. Lepiej mówić koń wiel­ko­pol­ski lub koń mało­pol­ski.
  • Koń pół­krwi - moi roz­mów­cy czę­sto rozu­mie­ją to okre­śle­nie jako konia posia­da­ją­ce­go 50% krwi jed­nej z ras czy­stych a więc peł­nej lub czy­stej krwi. Tymczasem ozna­cza to konia przez wie­le poko­leń uszla­chet­nia­ne­go jed­ną lub obie­ma tymi rasa­mi. A więc mamy konie pół­krwi angiel­skiej, pół­krwi arab­skiej lub pół­krwi anglo­arab­skiej. Nasycenie rodo­wo­du rasa­mi czy­sty­mi może być bar­dzo róż­ne, co nie wpły­wa na sens okre­śle­nia. I tak np. koń, któ­ry posia­da 75% peł­nej krwi w rodo­wo­dzie pozo­sta­je nadal koniem pół­krwi angiel­skiej, tyle, że bar­dziej zaawan­so­wa­nym w krew.
  • Określenie zaawan­so­wa­ny w krew ozna­cza konia z dużym udzia­łem fol­l­blu­ta w rodo­wo­dzie.
  • Półbrat, pół­sio­stra - ozna­cza osob­ni­ka pocho­dzą­ce­go od tej samej mat­ki, ale po innym ojcu. Tylko takie okre­śle­nie nie­sie w sobie jed­no­znacz­ną infor­ma­cję. Niestety, część nawet poważ­nych auto­rów okre­śla tym mia­nem konia pocho­dzą­ce­go po tym samym ojcu a od róż­nych matek. Gdyby przy­jąć tę zasa­dę, okre­śle­nie to prze­sta­je być nośni­kiem waż­nej infor­ma­cji. Po nie­któ­rych ogie­rach było­by bowiem set­ki i wię­cej pół­ro­dzeń­stwa.
  • Brat, sio­stra rodze­ni - czę­sto uży­wa się okre­śle­nia peł­ny brat lub peł­na sio­stra.

Przy oce­nie konia i jego użyt­ko­wo­ści bar­dzo czę­sto uży­wa się okre­śleń wycho­dzą­cych poza język zoo­tech­nicz­ny:

  • Koń pły­to­wy - tzn. pra­wi­dło­wo zbu­do­wa­ny ale o nie­spraw­dzo­nej dziel­no­ści, czy­li wła­snej war­to­ści użyt­ko­wej. Określenie to pocho­dzi od sło­wa pły­ta, czy­li utwar­dzo­nej nawierzch­ni słu­żą­cej pre­zen­ta­cji konia w pozy­cji na „stój”.
  • Koń mięk­ki - nie­wy­trzy­mu­ją­cy obcią­żeń tre­nin­go­wych, wraż­li­wy na nie­ko­rzyst­ny wpływ śro­do­wi­ska lub inten­syw­ną eks­plo­ata­cję.
  • koń twar­dy - prze­ciw­nie: o żela­znym zdro­wiu, zacho­wu­ją­cy peł­nię spraw­no­ści przez wie­le lat pomi­mo dużych obcią­żeń w pra­cy.
  • mięk­ki grzbiet - łęko­wa­ty czy łęgo­wa­ty, ale w mniej­szym nasi­le­niu.
  • mięk­ka pęci­na - naj­czę­ściej zbyt dłu­ga o wadli­wym ską­to­wa­niu. Skrajnym przy­pad­kiem jest pęci­na niedź­wie­dzia.
  • sztor­co­wa pęci­na - stro­ma, wadli­wie, zbyt pio­no­wo ską­to­wa­na.
  • koń o dobrym ruchu - dla spor­tow­ca czy dla hodow­cy koni pół­krwi ozna­cza konia dobrze rusza­ją­ce­go się w kłu­sie. Jeżeli chce­my okre­ślić rów­nież inne cho­dy musi­my dodać np. „dys­po­nu­je dobrym ruchem we wszyst­kich cho­dach”. Inaczej będzie w roz­mo­wie z tre­ne­rem koni wyści­go­wych, gdzie okre­śle­nie „dobrze się rusza” ozna­cza konia dys­po­nu­ją­ce­go aktyw­nym, ener­gicz­nym galo­pem.
  • Galop pła­ski - cha­rak­te­ry­zu­je czę­sto konie peł­nej krwi angiel­skiej, nawet te naj­lep­sze i ozna­cza akcję przed­nich koń­czyn prze­no­szo­nych pła­sko, tuż nad pod­ło­żem. U koni pół­krwi jest to cecha ujem­na i dla­te­go nie każ­dy wybit­ny koń wyści­go­wy nada­je się na repro­duk­to­ra do pół­krwi, gdzie ocze­ku­je się galo­pu „okrą­głe­go”.
  • Galop okrą­gły - o obszer­nej i wyż­szej akcji nóg przed­nich z wyraź­nie zazna­czo­ny­mi faza­mi.
  • Pcha się zadem - ozna­cza bar­dzo pozy­tyw­ną cechę pole­ga­ją­cą na aktyw­nej z natu­ry pra­cy tyl­nych koń­czyn. Może doty­czyć wszyst­kich cho­dów.
  • Śledź - nie­zbyt ele­ganc­kie ale zro­zu­mia­łe okre­śle­nie konia o wąskiej kło­dzie (tuło­wiu).
  • Łup - brzyd­kie, nie­za­le­ca­ne moim zda­niem w piśmie ale w mowie czę­sto sto­so­wa­ne okre­śle­nie konia mało szla­chet­ne­go, mało uro­dzi­we­go, ina­czej ordy­nar­ne­go, topor­ne­go, brzyd­kie­go.
  • Skakać z odwrot­nym krzy­żem - poważ­na wada tech­ni­ki sko­ku konia pole­ga­ją­ca na nie­pra­wi­dło­wym odgię­ciu szyi i krę­go­słu­pa, prze­ci­wień­stwo baski­lu. Bardzo czę­sto towa­rzy­szą temu nie­do­sta­tecz­nie pod­cią­gnię­te i zgię­te koń­czy­ny przed­nie. Spotkałem się kie­dyś z zarzu­tem pra­cow­ni­ka nauko­we­go, że okre­śle­nie to jest bez sen­su, gdyż kości odcin­ka krzy­żo­we­go krę­go­słu­pa są zro­śnię­te i nie mogą odgi­nać się pra­wi­dło­wo, czy też nie­pra­wi­dło­wo. Tymczasem dla zawo­dow­ców okre­śle­nie to jest jasne i zro­zu­mia­łe i nie powin­no się go zwal­czać. W języ­ku pol­skim sło­wo krzyż ozna­cza prze­cież rów­nież ple­cy, grzbiet.
  • Baskilować - z fran­cu­skie­go, pra­wi­dło­wa, pożą­da­na tech­ni­ka sko­ku pole­ga­ją­ca na tym, że syl­wet­kę konia nad prze­szko­dą moż­na­by wpi­sać w koło od noz­drzy poprzez szy­ję, kłąb, grzbiet aż do zadu. Niemal zawsze towa­rzy­szy temu bar­dzo sta­ran­ne pod­cią­gnię­cie, zgię­cie koń­czyn przed­nich.
  • Wiszący przód - duża wada tech­ni­ki sko­ku pole­ga­ją­ca na nie­do­sta­tecz­nym zgię­ciu i pod­cią­gnię­ciu koń­czyn przed­nich nad prze­szko­dą.
  • Szybki przód - o koniu, któ­ry potra­fi bły­ska­wicz­nie pod­cią­gnąć przed­nie koń­czy­ny aby nie dotknąć drą­ga nawet gdy odskok wypadł zbyt bli­sko.
  • Poprawiać zadem - ina­czej nakry­wać się zadem. Pożądana tech­ni­ka sko­ku pole­ga­ją­ca na szcze­gól­nie uważ­nym prze­no­sze­niu tyl­nych koń­czyn wyso­ko nad prze­szko­dą.
  • Koń rachi­tycz­ny - o sta­wach z nie­pra­wi­dło­wy­mi roz­ro­sta­mi kost­ny­mi świad­czą­cy­mi o zabu­rze­niach roz­wo­jo­wych.
  • Starczy źre­bak - ozna­cza źre­bię pocho­dzą­ce po zaawan­so­wa­nych wie­kiem rodzi­cach (lub jed­nym z rodzi­ców), któ­re wyka­zu­je obja­wy nie­do­ro­zwo­ju lub mniej­szej niż u rówie­śni­ków żywot­no­ści.
  • Bilardowanie - nie­pra­wi­dło­wość ruchu pole­ga­ją­ca na zarzu­ca­niu noga­mi na boki.

Jeszcze więk­szym pro­ble­mem jest słow­nic­two śro­do­wi­ska zwią­za­ne­go z wyści­ga­mi kon­ny­mi, któ­re jest powszech­nie nie­zro­zu­mia­łe nawet dla wie­lu konia­rzy.

  • Turf - z angiel­skie­go mura­wa, bież­nia wyści­go­wa, ozna­cza całość „prze­my­słu” wyści­go­we­go. Można powie­dzieć ze np. Omen był crac­kiem w histo­rii pol­skie­go tur­fu. Oznacza to, że był on wybit­nym koniem wyści­go­wym w histo­rii pol­skich wyści­gów kon­nych.
  • Crack - z angiel­skie­go wybit­ny koń wyści­go­wy.
  • Koń szyb­ki - bar­dzo dobry w wyści­gach krót­ko­dy­stan­so­wych (1000, 1600 m), czy­li sprin­ter lub flay­er. W tej gru­pie funk­cjo­nu­je też okre­śle­nie miler, czy­li koń, któ­re­mu naj­bar­dziej odpo­wia­da­ją wyści­gi na dystan­sie jed­ną mili angiel­skiej, czy­li ok. 1600 m. Spotkałem się z logicz­nym, wyda­wa­ło­by się zapy­ta­niem, dla­cze­go koń, któ­ry wygrał poważ­ny wyścig na dystan­sie 3200 m w rekor­do­wym cza­sie nie jest okre­śla­ny jako szyb­ki. Przecież był naj­szyb­szy nie tyl­ko wśród kon­ku­ren­tów ale i w histo­rii tego wyści­gu. Należy zapa­mię­tać, że jeże­li bieg był rze­tel­ny to zwy­cięz­ca oka­zał się koniem wytrzy­ma­łym czy­li stay­erem.
  • Stayer - koń dobry na dłuż­szych dystan­sach, ina­czej trzy­ma­ją­cy dystans.
  • Koń cią­gły - posia­da­ją­cy zdol­ność utrzy­my­wa­nia jed­ne­go, moc­ne­go tem­pa ale bez przy­spie­sze­nia na fini­szu.
  • Koń na rzut - mają­cy zdol­ność do krót­kie­go gwał­tow­ne­go przy­spie­sze­nie przed celow­ni­kiem.
  • Słup - celow­nik czy­li meta wyści­gu.
  • Koń fron­to­wy - pre­fe­ru­ją­cy pro­wa­dze­nie staw­ki koni w wyści­gu.
  • Błociarz - koń lepiej bie­ga­ją­cy po mięk­kim a nawet grzą­skim, roz­mo­kłym torze.
  • Zając - lider, koń pro­wa­dzą­cy goni­twę, usta­la­ją­cy tem­po korzyst­ne dla inne­go konia mają­ce­go wygrać wyścig.
  • Zrobił wyścig - koń, któ­ry nada­wał tem­po sprzy­ja­ją­ce zwy­cięz­cy.
  • Kanat - barie­ra ogra­ni­cza­ją­ca tor.
  • Wali się na kanat - koń zba­cza­ją­cy z toru w kie­run­ku barie­ry wewnętrz­nej.
  • Zawalił się - o koniu któ­ry leży w sta­no­wi­sku lub bok­sie w taki spo­sób, (naj­czę­ściej do góry noga­mi) , że nie może samo­dziel­nie wstać
  • Kładzie się na konia - o koniu, któ­ry zba­cza z toru galo­pu w stro­nę inne­go galo­pu­ją­ce­go przy nim konia.
  • Niesie się w wyści­gu - o koniu, któ­re­go jeź­dziec nie może opa­no­wać go w cza­sie goni­twy, koń pono­szą­cy w wyści­gu.
  • Stanął na chód - usta­lił korzyst­ny dla sie­bie rytm galo­pu w wyści­gu.
  • Pole - staw­ka koni sta­ją­ca do wyści­gu. Stąd bio­rą się inne okre­śle­nia, jak np.:
    • zamy­ka pole - o koniu, któ­ry przy­cho­dzi ostat­ni w wyści­gu
    • wygrał o pole - wygrać dowol­nie, czy­li ze znacz­ną prze­wa­gą
    • wyła­mał w pole - o koniu, któ­ry na zakrę­cie rap­tow­nie skrę­cił w stro­nę kana­tu zewnętrz­ne­go a nie podą­żył za staw­ką koni
  • prze­ken­tro­wał wyścig - ina­czej wygrał ken­trem (z ang. can­ter - galop) - wygrał bez wysił­ku, galo­po­wał jak­by na tre­nin­gu a mimo to zwy­cię­żył
  • sie­dział w koniach - tak­ty­ka jeźdź­ca pole­ga­ją­ca na galo­po­wa­niu przez więk­szość wyści­gu w środ­ku staw­ki
  • wiózł się na ogo­nach - tak­ty­ka jeźdź­ca pole­ga­ją­ca na galo­po­wa­niu w wyści­gu na koń­cu, za staw­ką koni
  • pod­pie­rał konia - tak­ty­ka jeźdź­ca pole­ga­ją­ca na galo­po­wa­niu obok inne­go konia co pobu­dza tam­te­go do więk­sze­go wysił­ku
  • posył - balans dżo­ke­ja na koniu pole­ga­ją­cy na takim zgra­niu się z ruchem konia aby pobu­dzić go do mak­sy­mal­nie efek­tyw­ne­go cwa­łu wyści­go­we­go
  • sta­nął w pień - zatkał się, o koniu, któ­ry rap­tow­nie osłabł na pro­stej fini­szo­wej
  • nie przy­jął star­tu - o koniu, któ­ry opóź­nił start
  • spu­ścił wyścig - ina­czej jechał do pia­chu, do kotła - nagan­na tech­ni­ka jeźdź­ca pro­wa­dzą­ca do celo­we­go prze­gra­nia wyści­gu co się wią­że z tym, że na ogół spraw­ca tego „wziął do buta”, czy­li przy­jął korzyść mate­rial­ną w zamian za celo­we prze­gra­nie wyści­gu
  • spa­lił się - ina­czej zago­to­wał się - o koniu, któ­ry przed wyści­giem wyka­zy­wał stan mak­sy­mal­ne­go pobu­dze­nia
  • wygrał z „mia­sta do mia­sta” - ina­czej z miej­sca do miej­sca, czy­li wygrał pro­wa­dząc od star­tu do celow­ni­ka
  • wyje­chał konia - wyko­rzy­stał do mak­si­mum moż­li­wo­ści konia w wyści­gu,
  • zdjął się wpół konia - w wyści­gu prze­szko­do­wym o koniu, któ­ry oddal skok w tym samym momen­cie co inny, wyprze­dza­ją­cy go o pół dłu­go­ści

Jeden z moich wiel­kich Mistrzów p. inż. Ludwik Pietrzyk z Rzecznej lubił uży­wać pew­nych żar­to­bli­wych okre­śleń któ­re potra­fi­ły bar­dzo cel­nie oddać isto­tę rze­czy np.:

  • Gięty mebel - ozna­cza­ło konia o pokro­ju pozba­wio­nym wyraź­nych dźwi­gni, o mało wyraź­nym kłę­bie, mięk­kim grzbie­cie i krót­kim okrą­głym „przy­le­pio­nym” zadzie
  • Szpindelek - patrz „śledź”
  • Za dużo tyl­nych nóg - ozna­cza­ło konia o posta­wie sza­bla­stej

Tego rodza­ju słow­nik moż­na by jesz­cze kon­ty­nu­ować, pozo­sta­wiam to czy­tel­ni­kom. Na zakoń­cze­nie pyta­nie zagad­ka z któ­rą jako mło­dy hodow­ca spo­ty­ka­łem się na prze­glą­dach… „gdy­by nie grę­pisz, był­by to dobry koń” … Może ktoś z czy­tel­ni­ków może wyja­śnić zna­cze­nie tego ter­mi­nu.

Słownictwo wyści­go­we kon­sul­to­wa­ne z tre­ne­rem
Grzegorzem Wróblewskim

Więcej w Od Redakcji

Na górę