Connect with us

Hodowca i Jeździec

W tro­sce o dobro­stan naszych koni, cz. 1

Hodowla

W tro­sce o dobro­stan naszych koni, cz. 1

Jacek Łojek

Każdemu z nas, konia­rzy, sza­nu­ją­cych zwie­rzę­ta wyda­je się, że dosko­na­le zna­my potrze­by naszych ulu­bień­ców i dosko­na­le potra­fi­my zapew­nić im moż­li­wie naj­lep­sze warun­ki życia i pra­cy. To nor­mal­ne, gdy trak­tu­je się zwie­rzę jak przy­ja­cie­la i ma się do nie­go przede wszyst­kim podej­ście emo­cjo­nal­ne, a nie np. wyłącz­nie han­dlo­we. To zwie­rzę wzbo­ga­ca nasze życie, więc mamy dla nie­go sza­cu­nek. Jednak obok stro­ny etycz­nej dba­nie o dobro­stan koni ma tak­że wymiar ekonomiczny.

Dobre warun­ki utrzy­ma­nia i użyt­ko­wa­nia konia to choć­by jego dłuż­sze i lep­sze użyt­ko­wa­nie oraz mniej pie­nię­dzy wyda­nych na medy­ka­men­ty i leka­rza. Wydaje się więc, że tak­że dla osób, dla któ­rych konie są tyl­ko spo­so­bem zara­bia­nia pie­nię­dzy, powin­ny być sza­no­wa­nym part­ne­rem w biz­ne­sie. W koń­cu konie poma­ga­ją im zdo­by­wać środ­ki do życia. Jednak z prak­ty­ki wie­my, że kwe­stie warun­ków utrzy­ma­nia i postę­po­wa­nia z koń­mi pozo­sta­wia­ją jesz­cze wie­le do życze­nia. Często nie chce­my widzieć takich sytu­acji, gdy dobro­stan koni jest ewi­dent­nie naru­sza­ny, godzi­my się na drob­ne odstęp­stwa od zasad przy­zwo­ito­ści wobec koni na rzecz szyb­sze­go, łatwiej­sze­go zała­twie­nia pro­ble­mów w postę­po­wa­niu czy w pra­cy z koniem albo wyda­je się nam, że takie odstęp­stwo nie będzie dla konia zna­czą­ce. Czy wszy­scy mamy świa­do­mość, że wypa­la­nie lub wymra­ża­nie koniom nume­rów lub piętn uzna­ne jest przez Ustawę o ochro­nie zwie­rząt za znę­ca­nie się nad nimi?
Sami sobie usta­la­my gra­ni­ce, co jest dopusz­czal­ne w postę­po­wa­niu z koniem, bo go prze­cież dobrze zna­my i kocha­my. Czy mamy pra­wo czy choć wystar­cza­ją­cą ilość wie­dzy, by o tym decy­do­wać? Wydaje się więc, że powszech­ne rozu­mie­nie okre­śle­nia „dobro­stan koni” nie jest wystar­cza­ją­ce do uzna­nia spra­wy za zała­twio­ną, bo czy w ogó­le ist­nie­je coś takie­go jak powszech­ne poczu­cie „dobro­sta­nu koni”? Oczywiście że nie – każ­dy ma swo­je wła­sne wyobra­że­nia i zasób wie­dzy, któ­ry nie zawsze pokry­wa się z rze­czy­wi­sty­mi potrze­ba­mi zwie­rzę­cia. Potrzeby te nie są łatwe do okre­śle­nia tym bar­dziej, że dobro­stan zwie­rząt jest sto­sun­ko­wo mło­dą dys­cy­pli­ną nauko­wą, wciąż powięk­sza­ją­cą zasób wie­dzy i dosko­na­lą­cą stan­dar­dy utrzy­ma­nia i postę­po­wa­nia ze zwie­rzę­ta­mi prze­ka­zy­wa­ne prak­ty­ce. Trudność w zdo­by­wa­niu wie­dzy na temat potrzeb zwie­rząt pole­ga m.in. na tym, że nie wystar­cza tu już nasza wła­sna, ludz­ka oce­na i wraż­li­wość, lecz zwra­ca się uwa­gę, by odczu­cia zwie­rząt oce­niać na pod­sta­wie ich reak­cji, co nie­jed­no­krot­nie wyma­ga skom­pli­ko­wa­nych metod nauko­wych. W dodat­ku samo poję­cie dobro­sta­nu jest nie­jed­no­znacz­ne i ist­nie­je wie­le jego defi­ni­cji, kła­dą­cych nacisk na róż­ne aspek­ty tego zagadnienia.
W trosce o dobrostan koniJest jesz­cze jeden pro­blem w kwe­stii dobro­sta­nu koni, a mia­no­wi­cie prze­świad­cze­nie róż­nej maści orga­ni­za­cji i fun­da­cji obroń­ców praw zwie­rząt o tym, że to one naj­le­piej zatrosz­czą się o konie. Część z nich jest nie­przy­chyl­na hodow­com, licy­tu­je się w rady­ka­li­zmie dzia­łań, emo­cjo­nal­nym i bez­kom­pro­mi­so­wym podej­ściu do spra­wy, prze­świad­czo­na o swych racjach, zde­ter­mi­no­wa­na w wal­ce o dobro koni rozu­mia­ne po swo­je­mu, bez dosta­tecz­nej wie­dzy i przy­go­to­wa­nia mery­to­rycz­ne­go. Na szczę­ście w wal­ce o spon­so­rów i 1% odpis od podat­ku PIT mno­żą­ce się orga­ni­za­cje obroń­ców praw zwie­rząt zwal­cza­ją się mię­dzy sobą i pod­wa­ża­ją wła­sną wia­ry­god­ność w swym, jak­że czę­sto popu­li­stycz­nym, dzia­ła­niu. Na konia oddzia­łu­je prze­cież wie­le nega­tyw­nych czyn­ni­ków śro­do­wi­sko­wych, nie tyl­ko na konie utrzy­my­wa­ne w staj­niach, ale tak­że na konie cho­wa­ne na swobodzie.
Ewolucja dała koniom umie­jęt­ność radze­nia sobie z takim czyn­ni­ka­mi, gdyż nie jest i nigdy nie było moż­li­we ich cał­ko­wi­te wyeli­mi­no­wa­nie z życia zwie­rzę­cia. Problem zaczy­na się wte­dy, gdy zwie­rzę nie jest już w sta­nie pora­dzić sobie z oddzia­łu­ją­cy­mi na nie czyn­ni­ka­mi ota­cza­ją­ce­go śro­do­wi­ska. Musimy wie­dzieć, kie­dy koń znaj­du­je się w takim wła­śnie sta­nie, a jesz­cze lepiej w ogó­le do nie­go nie dopusz­czać. Do tego nie jest koniecz­ne wła­sne prze­ko­na­nie o cier­pie­niu dozna­wa­nym przez zwie­rzę, ale przede wszyst­kim kon­kret­na wie­dza o potrze­bach konia i zna­jo­mość jego reak­cji. Nie ist­nie­je bowiem ide­ał dobro­sta­nu, może­my jedy­nie dążyć do zapew­nie­nia konio­wi jak naj­lep­szych warun­ków utrzy­ma­nia i pra­cy, warun­ków okre­ślo­nych przez zna­jo­mość bio­lo­gii konia i zwią­za­nych z tym wyma­gań zwie­rzę­cia – wie­dzę wciąż dosko­na­lo­ną przez wie­le dzie­dzin hipo­lo­gii. Jak moż­na wyko­rzy­stać taką wie­dzę do oce­ny dobro­sta­nu konia w kon­kret­nych warun­kach – o tym w dru­giej czę­ści arty­ku­łu w następ­nym nume­rze HiJ.
Skoro tak wie­le gre­miów przy­pi­su­je sobie pra­wo instru­owa­nia naszych hodow­ców, co jest naj­lep­sze dla koni, war­to poka­zać, że kwe­stie dobro­sta­nu koni nie są obce nasze­mu śro­do­wi­sku. Stąd pro­po­zy­cja, by do stro­ny inter­ne­to­wej Polskiego Związku Hodowców Koni dołą­czyć zakład­kę poświę­co­ną dobro­sta­no­wi koni. Każdy z hodow­ców czy odwie­dza­ją­cych stro­nę mógł­by się tam dowiedzieć:

  • jakie są aktu­al­ne dzia­ła­nia PZHK w zakre­sie popra­wy dobro­sta­nu koni (np. teraz kon­sul­to­wa­ny jest przez Związek doku­ment nt. prak­tycz­nej oce­ny warun­ków trans­por­to­wa­nia koniowatych);
  • spraw­dzić kra­jo­wy i unij­ny stan pra­wo­daw­stwa nt. dobro­sta­nu koni, teraz umiesz­czo­ny w kil­ku miej­scach. Często sły­szy się, że staj­nia urzą­dzo­na jest według prze­pi­sów unij­nych, co czę­sto jest mitem, gdyż Unia Europejska dość ogól­nie okre­śla wyma­ga­nia w tym wzglę­dzie, pozo­sta­wia­jąc kra­jom człon­kow­skim szcze­gó­ło­we rozwiązania;
  • war­to by tu umie­ścić arty­ku­ły na temat dobro­sta­nu koni, któ­re uka­zy­wa­ły się prze­cież dość czę­sto w poprzed­nich nume­rach HiJ, co two­rzy­ło by swo­istą biblio­te­kę czy raczej pli­ko­te­kę „dobro­sta­no­wą” PZHK, zwłasz­cza że w „popu­lar­nych” maga­zy­nach o tema­ty­ce koń­skiej czę­sto skom­pli­ko­wa­ne i trud­ne pro­ble­my dobro­sta­nu koni nie są pre­zen­to­wa­ne zbyt czę­sto. Można by też zamiesz­czać tu infor­ma­cje doty­czą­ce aktu­al­nych zda­rzeń z dzie­dzi­ny dobro­sta­nu, bul­wer­su­ją­cych opi­nię publicz­ną, Rzeczowe naświe­tle­nie pro­ble­mu pozwo­li oddzie­lić real­ne oko­licz­no­ści zda­rze­nia od war­stwy sen­sa­cji. Przykładem może być afe­ra zwią­za­na z obec­no­ścią koni­ny w mię­sie woło­wym. Z lek­tu­ry doku­men­tów na stro­nach Głównego Inspektoratu Weterynarii, gdzie nie każ­dy zaglą­da, moż­na sobie wyro­bić zda­nie na temat tej gru­by­mi nić­mi szy­tej afe­ry, a nie zda­wać się na pro­pa­gan­do­we komu­ni­ka­ty prasowe;
  • w zakład­ce mogły­by się też zna­leźć nowin­ki praw­ne z innych kra­jów, byśmy byli zorien­to­wa­ni w kwe­stii bie­żą­cych ini­cja­tyw praw­nych w tym zakre­sie. Kraje zachod­niej Europy dyk­tu­ją tu wyso­kie stan­dar­dy, a u nas jest jesz­cze spo­ro do zro­bie­nia w tej kwe­stii, więc war­to zawcza­su wie­dzieć, w któ­rą stro­nę ewo­lu­ują ich prze­pi­sy, nawet jeśli nie jeste­śmy jesz­cze goto­wi na przy­ję­cie takich rozwiązań;
  • zakład­ka była­by forum wymia­ny poglą­dów na tema­ty zwią­za­ne z dobro­sta­nem, wymia­ny doświad­czeń w dosko­na­le­niu warun­ków utrzy­ma­nia i pra­cy z koń­mi. Sami sobie może­my pomóc, sto­su­jąc spraw­dzo­ne, dobre roz­wią­za­nia. Warto pre­zen­to­wać nowe roz­wią­za­nia sto­so­wa­ne np. w warun­kach utrzy­ma­nia koni, choć wyda­je się nam, że prze­cież nic się tu nie da już wymy­ślić. Czasem ludzie chcą­cy wybu­do­wać staj­nię lub adap­to­wać inny budy­nek na koń­skie potrze­by nie wie­dzą, jak to zro­bić. Niektóre pro­jek­ty archi­tek­to­nicz­ne nie nada­ją się ani dla koni, ani dla pra­cu­ją­cych dla nich ludzi. Tu moż­na by zna­leźć kon­kret­ne wska­zów­ki co do pra­wi­dło­wych roz­wią­zań. Są tak­że tema­ty trud­ne, rzad­ko poru­sza­ne, a wyma­ga­ją­ce mery­to­rycz­nej dys­ku­sji, np. temat euta­na­zji – kie­dy przy­cho­dzi ten czas na konia, że nie powin­ni­śmy dopusz­czać, by cierpiał;
  • wzra­sta jakość koni, wzra­sta poziom wraż­li­wo­ści ludzi na kwe­stie zwią­za­ne z dobro­sta­nem zwie­rząt, a tym samym kon­tro­la spo­łecz­na, widocz­ny jest postęp cywi­li­za­cyj­ny, stąd licz­ba przy­pad­ków złe­go postę­po­wa­nia wobec koni male­je. Wciąż jed­nak potrzeb­na jest wywa­żo­na kam­pa­nia kul­tu­ro­wa mają­ca na celu pro­pa­go­wa­nie etycz­ne­go trak­to­wa­nia koni, zwłasz­cza w śro­do­wi­skach pro­du­cen­tów i przed­się­bior­ców zwią­za­nych z han­dlem koni rzeź­nych. Konie się zmie­nia­ją, trze­ba zmie­niać tak­że zacho­wa­nia ludzi wobec nich. To co było dopusz­czal­ne jesz­cze 10 lat temu, dziś już nie przystoi.

Uważam zresz­tą, że taką stro­nę powi­nien też mieć Polski Związek Jeździecki, gdzie zwra­ca­no by uwa­gę na pro­ble­my zwią­za­ne z dobro­sta­nem koni spor­to­wych i użyt­ko­wa­nych w jeź­dziec­twie rekreacyjnym.
Inną ini­cja­ty­wą, jaką mógł­by pod­jąć PZHK w zakre­sie dobro­sta­nu koni, mogło­by być stwo­rze­nie infor­ma­to­ra doty­czą­ce­go wła­ści­wych warun­ków utrzy­ma­nia, pie­lę­gna­cji i postę­po­wa­nia z koń­mi, swo­iste­go kodek­su dobrych prak­tyk na potrze­by wszyst­kich użyt­kow­ni­ków i posia­da­czy koni. Musimy pamię­tać, że do bran­ży koń­skiej gar­nie się coraz wię­cej ludzi zain­te­re­so­wa­nych tyl­ko posia­da­niem koni i ich użyt­ko­wa­niem, ludzi bez wie­dzy zoo­tech­nicz­nej, chcą­cych zapew­nić pupi­lo­wi jak naj­lep­sze warun­ki utrzy­ma­nia. Często nie mają cza­su na stu­dio­wa­nie zasad hodow­li i cho­wu koni. Łatwy do przy­swo­je­nia i komu­ni­ka­tyw­ny prze­wod­nik w tym zakre­sie z pew­no­ścią pomógł­by im w pod­nie­sie­niu pozio­mu wie­dzy o tym, co dobre dla ich pupila.
Warto wspo­mnieć, że 10 lat temu powstał taki pod­ręcz­nik (Systemy utrzy­ma­nia koni. Poradnik, Warszawa 2004) opra­co­wa­ny przez zespół auto­rów z Polski i Danii w ramach Projektu Bliźniaczego PHARE – Standardy tech­no­lo­gicz­ne dla gospo­darstw rol­nych. Miał nie­co inny cha­rak­ter niż opi­sy­wa­ny wyżej prze­wod­nik, gdyż słu­żył raczej do szko­le­nia osób pod­no­szą­cych stan­dar­dy utrzy­ma­nia zwie­rząt w naszych gospo­dar­stwach. Nawiasem mówiąc, ten pod­ręcz­nik też mógł­by zna­leźć się w zakład­ce PZHK doty­czą­cej dobro­sta­nu koni. Teraz czas na kolej­ny ruch w tym zakre­sie i sze­rze­nie wie­dzy na wszyst­kich pozio­mach zaan­ga­żo­wa­nia w koń­ską pasję.
Przedstawione powy­żej dwie ini­cja­ty­wy, jakie mógł­by pod­jąć PZHK, wska­zu­ją na dwie dro­gi postę­po­wa­nia, mogą­ce od zaraz pro­mo­wać postęp w sys­te­ma­tycz­nym dosko­na­le­niu warun­ków utrzy­ma­nia i postę­po­wa­nia z koń­mi w naszym kra­ju – edu­ka­cja i dosko­na­le­nie pra­wa nastę­pu­ją­ce w efek­cie powięk­szo­nej świa­do­mo­ści pro­ble­mów dobro­sta­nu i sta­nu wie­dzy. Dalej pozo­sta­je już tyl­ko prze­ku­wa­nie postu­la­tów w kon­kret­ne roz­wią­za­nia, któ­rych wpro­wa­dze­nie będzie real­ne ze spo­łecz­ne­go i praw­ne­go punk­tu widze­nia, by powzię­te dzia­ła­nia prze­ło­ży­ły się na real­ną popra­wę dobro­sta­nu naszych koni. Wart dodać, że popar­cie śro­do­wi­ska hodow­ców dla opra­co­wa­nia i wdro­że­nia pro­jek­tów edu­ka­cyj­nych oraz pro­duk­cji i dys­try­bu­cji fil­mów w spo­sób rze­tel­ny doku­men­tu­ją­cych obraz hodow­li koni w Polsce zosta­ło już zgło­szo­ne w otwar­tej deba­cie „Ogólnopolska Inicjatywa Koniarzy – wspól­ny­mi siła­mi dla dobra pol­skiej hodow­li”, któ­ra odby­ła się 16 mar­ca 2013 r. w Skaryszewie. Prezentowane ini­cja­ty­wy wycho­dzą naprze­ciw tym postulatom.
À pro­pos Skaryszewa. W tym roku widzia­łem tę gigan­tycz­ną impre­zę folk­lo­ry­stycz­ną. Mogę się wypo­wia­dać tyl­ko co do tych koni, któ­re sta­ły na tere­nach tar­go­wych, a nie pokąt­nie, poza nimi. Konie były w dobrej kon­dy­cji, zadba­ne, sta­ły pod wia­tą, uwią­za­ne do solid­nych konio­wią­zów, na czy­stej ściół­ce. Widziałem trzy konie z zada­mi oble­pio­ny­mi ska­wa­lo­nym gno­jem, resz­ta – wypie­lę­gno­wa­na, dobrze odży­wio­na. Podobno ktoś widział jakie­goś konia zra­nio­ne­go, ale gdy w jed­no miej­sce zjeż­dża się naraz 400 zwie­rząt, wypad­ki są nie­unik­nio­ne nie­za­leż­nie od warun­ków, jakie zapew­nio­no wystawcom.
Oczywiście nie wszyst­ko było dosko­na­łe – nie wszyst­kie samo­cho­dy wystaw­ców były przy­sto­so­wa­ne do prze­wo­że­nia koni (brak odpo­wied­nich pomo­stów, zbyt niski dach pojaz­du), nie­zro­zu­mia­ła dla mnie mania ubie­ra­nia koni w sznur­ko­we kan­ta­ry zamiast choć­by tych naj­tań­szych, par­cia­nych, wędzi­dła ze sznur­ka… Wysiłki orga­ni­za­to­rów, by dosko­na­lić warun­ki eks­po­no­wa­nia i obsłu­gi koni przy­no­szą zde­cy­do­wa­ne wyni­ki. Tym bar­dziej nie­zro­zu­mia­łe są dla mnie pro­te­sty nie­któ­rych orga­ni­za­cji obroń­ców zwie­rząt prze­ciw tym tar­gom, stąd tak­że prze­ko­na­nie, że jako zwią­zek powin­ni­śmy sami pre­zen­to­wać na zewnątrz nasze podej­ście do dobro­sta­nu koni. Niektórzy tzw. obroń­cy zwie­rząt to kiep­scy amba­sa­do­ro­wie waż­nej prze­cież dla nas wszyst­kich kwe­stii etycz­ne­go trak­to­wa­nia naszych ulubieńców.
Musimy brać pod uwa­gę to, że koń jest szcze­gól­nie postrze­ga­ny przez spo­łe­czeń­stwo, któ­re rezer­wu­je dla nie­go więk­szy stan­dard opie­ki i warun­ków utrzy­ma­nia niż dla innych zwie­rząt, pra­wie taki jak dla psów i kotów. Poza tym po trak­ta­cie lizboń­skim Unii Europejskiej (gdzie zwie­rzę­ta uzna­no za isto­ty zdol­ne do odczu­wa­nia) kwe­stia etycz­ne­go trak­to­wa­nia wszyst­kich zwie­rząt sta­ła się przy­czy­ną przy­ję­cia przez Komisję Europejską nowej stra­te­gii na rzecz popra­wy warun­ków dobro­sta­nu zwie­rząt hodo­wa­nych w gospo­dar­stwach (2 mld kur­cząt, kur nio­sek i indy­ków, 300 mln krów, świń, kóz i owiec w Europie), żyją­cych w ogro­dach zoo­lo­gicz­nych i wyko­rzy­sty­wa­nych do doświad­czeń (ok. 12 mln rocz­nie) . Strategia ta stwa­rza pod­sta­wy dla popra­wy w latach 2012 – 2015 norm w zakre­sie dobro­sta­nu zwie­rząt w kra­jach UE. Przyjmuje ona naczel­ną zasa­dę, że „każ­dy pono­si odpo­wie­dzial­ność” i zakła­da wie­lo­po­zio­mo­we podej­ście obejmujące:

  • zaję­cie się ogól­no­eu­ro­pej­ski­mi pro­ble­ma­mi przy wyko­rzy­sta­niu kil­ku ogól­nych zasad, któ­re pozwo­lą na uprosz­cze­nie prze­pi­sów i ich lep­sze egzekwowanie
  • popra­wę szko­leń dla posia­da­czy zwie­rząt i leka­rzy wete­ry­na­rii, któ­rzy prze­pro­wa­dza­ją kon­tro­le gospo­darstw rolnych
  • wspie­ra­nie państw UE w ich dąże­niach do zgod­no­ści z unij­ny­mi przepisami
  • roz­wój mię­dzy­na­ro­do­wej współ­pra­cy na rzecz popra­wy dobro­sta­nu zwierząt
  • lep­sze prze­ka­zy­wa­nie infor­ma­cji kon­su­men­tom wią­żą­ce się ich rosną­cym zain­te­re­so­wa­niem spo­so­ba­mi trak­to­wa­nia zwie­rząt w gospo­dar­stwach rol­nych i obiek­tach hodow­la­nych. Aby mia­ło to sens, infor­ma­cje te muszą być łatwo dostęp­ne, przej­rzy­ste i opar­te na fak­tach nauko­wych, co uchro­ni kon­su­men­tów od oświad­czeń wpro­wa­dza­ją­cych w błąd, z czym jak­że czę­sto mamy do czy­nie­nia w wypad­ku koni.

Wydaje się, że stwo­rze­nie zakład­ki poświę­co­nej dobro­sta­no­wi koni na stro­nie inter­ne­to­wej Polskiego Związku Hodowców Koni dobrze wpi­su­je się w powyż­sze założenia.
W zało­że­nia te wpi­su­je się tak­że wyda­rze­nie, jakie mia­ło miej­sce na SGGW w Warszawie. W dniach 10 – 12 kwiet­nia 2014 r. odby­ły się tu warsz­ta­ty na temat dobro­sta­nu zwie­rząt pod hasłem „Poprawa dobro­sta­nu zwie­rząt – podej­ście prak­tycz­ne”. Wzięło w nich udział pra­wie 300 leka­rzy wete­ry­na­rii, pol­skich i zagra­nicz­nych stu­den­tów Wydziału Medycyny Weterynaryjnej SGGW, urzęd­ni­cy zwią­za­ni z orga­ni­za­cją hodow­li koni. Zorganizowała je Dyrekcja Generalna ds. Zdrowia i Konsumentów Komisji Europejskiej we współ­pra­cy z Europejską Federacją Lekarzy Weterynarii (FVE), Krajową Izbą Lekarsko-Weterynaryjną, Głównym Inspektoratem Weterynarii, Warszawską Izbą Weterynaryjną oraz Wydziałem Medycyny Weterynaryjnej SGGW. Po sesji ple­nar­nej i wystą­pie­niach doty­czą­cych ogól­nych pro­ble­mów dobro­sta­nu zwie­rząt w Polsce i Unii Europejskiej oraz roli leka­rzy wete­ry­na­rii w jego utrzy­ma­niu wygła­sza­nych przez przed­sta­wi­cie­li Komisji Europejskiej, euro­po­słów i gości z Wielkiej Brytanii, odby­ła się część teo­re­tycz­na poświę­co­na poszcze­gól­nym gatun­kom zwie­rząt – bydłu, koniom, świ­niom, zwie­rzę­tom nie­udo­mo­wio­nym – utrzy­my­wa­nym w ogro­dach zoo­lo­gicz­nych. Prezentowano regu­la­cje praw­ne w zakre­sie dobro­sta­nu, narzę­dzia oce­ny dobro­sta­nu zwie­rząt oraz inne kwestie.
W Sekcji Dobrostanu Koni zaję­cia pro­wa­dzi­li: Jo White (Wielka Brytania), Kathalijne Visser, lekarz wete­ry­na­rii (Holandia) i Jacek Łojek, Pracownia Hodowli Koni SGGW. Jo ma ponad­trzy­dzie­sto­let­nią prak­ty­kę przy koniach – przy tre­nin­gu, pie­lę­gna­cji, edu­ka­cji jeź­dziec­kiej, mana­ge­men­cie, pra­cy w koń­skich mediach. Ostatnie 13 lat poświę­ci­ła pra­cy w sek­to­rze dobro­sta­nu koni. Obecnie jest kon­sul­tan­tem orga­ni­za­cji cha­ry­ta­tyw­nej, gdzie opra­co­wu­je instruk­cję przy­go­to­wa­nia koni do trans­por­tu. Służyła swo­ją wie­dzą Animal Welfare Foundation w pro­jek­cie tej orga­ni­za­cji pro­wa­dzo­nym w Polsce, stąd zna sytu­ację, jaka panu­je w naszym kra­ju w kwe­stii dobro­sta­nu koni, Brooke Edinburgh University, Redwings, NEWC oraz World Horse Welfare, gdzie zaj­mo­wa­ła się trans­por­tem koni.
Obecnie pro­wa­dzi pra­ce nad popra­wą dobro­sta­nu koni w Rumunii. Ujmowała mnie tak­tow­ność jej podej­ścia do kwe­stii dobro­sta­nu koni w naszym kra­ju. Prezentowała kon­kret­ne, prak­tycz­ne podej­ście do dobro­sta­nu, zastrze­ga­jąc, że pro­ble­my w tym zakre­sie wystę­pu­ją tak­że w Anglii. To nie­co inny typ dzia­ła­cza ochro­ny zwie­rząt niż to, do cze­go przy­zwy­cza­ili nas nasi kra­jo­wi akty­wi­ści. Z kolei Kathalijne to pra­cow­nik uni­wer­sy­te­tu rol­ni­cze­go w Wageningen, gdzie owoc­nie pra­co­wa­ła m.in. w dzie­dzi­nie zacho­wa­nia koni, publi­ku­jąc wie­le cie­ka­wych prac na ten temat.
O czym trak­to­wa­ły wykła­dy na temat wygło­szo­ne w cza­sie warsz­ta­tów, a tak­że o narzę­dziu, jakie wyko­rzy­sta­li­śmy do oce­ny dobro­sta­nu koni – w następ­nym nume­rze HiJ.

Więcej w Hodowla

Na górę