„Sprzedam, kupię, pohandluję…”"> "Sprzedam, kupię, pohandluję..." | Hodowca i Jeździec
Connect with us

Hodowca i Jeździec

Hodowla

Sprzedam, kupię, pohandluję…”

Barbara Mazur

Reklama dźwi­gnią han­dlu” - każ­de sło­wo w tym banal­nym slo­ga­nie (rów­nież… rekla­mo­wym) jest świę­tą praw­dą. W zale­wie wszech­ogar­nia­ją­cej nas na każ­dym kro­ku rekla­my trud­no jest się oprzeć wra­że­niu, że bez niej han­dlu po pro­stu nie ma.

Każda bran­ża wyko­rzy­stu­je do pozy­ska­nia klien­tów środ­ki naj­bar­dziej spraw­dzo­ne i sku­tecz­ne: ogło­sze­nia w kolo­ro­wych pismach, bil­l­bo­ar­dy, kli­py tele­wi­zyj­ne, ulot­ki, spam inter­ne­to­wy, pro­mo­cje itd. Branża koń­ska z uwa­gi na swą spe­cy­fi­kę jest bar­dziej kon­ser­wa­tyw­na i oszczęd­na w środ­kach wyra­zu - wszak to bar­dzo wyspe­cja­li­zo­wa­na kate­go­ria gospo­dar­ki i eli­tar­na dzie­dzi­na sportu.

Co rekla­mo­wać

Reklamy w naszej bran­ży moż­na chy­ba podzie­lić na trzy kate­go­rie w zależ­no­ści od tego, jakie tre­ści prze­ka­zu­ją: rekla­mo­wa­ne są wyda­rze­nia z koń­skie­go świa­ta, mate­riał hodow­la­ny lub urzą­dze­nia, usłu­gi i pro­duk­ty przy­dat­ne w hodow­li i w użyt­ko­wa­niu koni. Nie będę roz­wo­dzić się nad tą ostat­nią kate­go­rią, bo jest to naj­prost­szy prze­kaz, czy­sto akwi­zy­tor­ski, infor­mu­ją­cy tyl­ko o tym, co kto ma do zaoferowania.

Skupmy się na wyda­rze­niach i rekla­mie hodow­la­nej, nie wni­ka­jąc zanad­to w treść ogło­szeń, ale ana­li­zu­jąc ich for­mę. O ile zda­rza się, że widzi­my rekla­mę zewnętrz­ną w posta­ci pla­ka­tów i bil­l­bo­ar­dów zapo­wia­da­ją­cych jakieś duże wyda­rze­nie spor­to­we, a nawet oglą­da­my jego zapo­wie­dzi tele­wi­zyj­ne i sły­szy­my radio­we, o tyle głów­nym środ­kiem wyra­zu dla hodow­ców i wła­ści­cie­li koni pozo­sta­je tra­dy­cyj­na rekla­ma pra­so­wa, dru­ko­wa­na w spe­cja­li­stycz­nych perio­dy­kach i kata­lo­gach bran­żo­wych. Stopniowo druk uzu­peł­nia­ny jest prze­ka­zem w inter­ne­cie, wciąż jed­nak wyko­rzy­sty­wa­ne są te same ele­men­ty jako narzę­dzie prze­ka­zu: zdję­cie i tekst pisa­ny. Trudno wyobra­zić sobie, że ktoś będzie rekla­mo­wał swo­je­go repro­duk­to­ra na wiel­kich pla­ka­tach w mie­ście lub w pra­sie codzien­nej… Reklama wiel­ko­for­ma­to­wa doty­czy tyl­ko zawo­dów i innych imprez maso­wych i ma na celu przy­cią­gnię­cie tzw. sze­ro­kiej publicz­no­ści. Jest to też ukłon w stro­nę spon­so­rów i dodat­ko­wa dla nich moż­li­wość pre­zen­ta­cji, bowiem zawsze obok infor­ma­cji na temat pro­gra­mu impre­zy poja­wia się logo firm wspie­ra­ją­cych finan­so­wo lub medial­nie dane wydarzenie.

Siła foto­gra­fii

Jakie zatem moż­li­wo­ści stwa­rza pra­sa bran­żo­wa i mate­ria­ły dru­ko­wa­ne? Pierwsze, co mnie oso­bi­ście ude­rza, to rodzaj uży­te­go zdję­cia. Konie, któ­rych głów­ną war­to­ścią jest ich użyt­ko­wość, pre­zen­to­wa­ne są zwy­kle „w akcji”, np. wyści­gow­ce w momen­cie minię­cia celow­ni­ka lub wal­cząc w dystan­sie, skocz­ki w fazie lotu nad prze­szko­dą, konie ujeż­dże­nio­we w kłu­sie wycią­gnię­tym itd. Jeśli już pre­zen­to­wa­ne są bez jeźdź­ca, to w całej „zoo­tech­nicz­nej” oka­za­ło­ści: usta­wio­ne na pły­cie jako maszy­ny do bie­ga­nia lub ska­ka­nia. Rzadkie są rekla­my, gdzie pre­zen­to­wa­na jest tyl­ko gło­wa konia peł­nej krwi lub por­tret skocz­ka jako zasad­ni­czy ele­ment rekla­my. Wykorzystuje się raczej bar­dziej kon­kret­ny i suro­wy prze­kaz − koń, któ­re­go wyni­ki lub rodo­wód mówią same za sie­bie plus namiar na właściciela.

Mało jest tu dzia­ła­nia na pod­świa­do­mość, cho­ciaż takie rekla­my się zda­rza­ją i mają ogrom­ną siłę wyra­zu. Pięknym przy­kła­dem jest rekla­ma świa­to­wej sła­wy ogie­ra Cigar, do któ­rej posłu­ży­ła foto­gra­fia tlą­ce­go się cyga­ra. Oglądając tę rekla­mę, moż­na pra­wie „poczuć” pew­ność suk­ce­su, jak zapach dymu widocz­ne­go na zdję­ciu. Innym przy­kła­dem jest rekla­ma naj­słyn­niej­sze­go na świe­cie ogie­ra Saddler’s Wells, któ­ra „nokau­tu­je” wido­kiem pię­ści odzia­nej w ręka­wi­cę bok­ser­ską. Obydwa pomy­sły genial­ne, spraw­dza­ją­ce się jed­nak wyłącz­nie w przy­pad­ku koni o usta­lo­nej repu­ta­cji, któ­rych nie trze­ba już wpro­wa­dzać na rynek, a tyl­ko zazna­czyć ich nie­usta­ją­cą dominację.

Inaczej jest z ara­ba­mi, któ­re koja­rzo­ne są z towa­rem luk­su­so­wym, a przy tym czymś ulot­nym i pięk­nym. Te może­my oglą­dać w prze­róż­nych pozach, prze­waż­nie na tle natu­ry, kwia­tów, pia­sku pusty­ni lub we wnę­trzach eks­klu­zyw­nych staj­ni, nie­rzad­ko w oto­cze­niu zdo­by­tych tro­fe­ów i wstęg i w towa­rzy­stwie dum­nych i szczę­śli­wych wła­ści­cie­li… Dużo jest tu ele­men­tów, któ­re mają wpro­wa­dzić odbior­cę w świat uzna­ne­go pięk­na i przy­jem­nych doznań i wzbu­dzić w nim pra­gnie­nie, aby stać się czę­ścią tego świa­ta poprzez posia­da­nie okre­ślo­ne­go konia arabskiego.

Ważną rolę odgry­wa­ją tu też wymyśl­ne hasła i slo­ga­ny rekla­mu­ją­ce hodow­ców i osią­gnię­cia ich pupi­li. Można więc prze­czy­tać o tym, „gdzie zaczy­na się suk­ces” lub „gdzie rodzą się czem­pio­ny”. „Czy możesz wyobra­zić sobie życie pozba­wio­ne barw? Dajemy Ci praw­dzi­we kolo­ry. - To rekla­ma ogie­ra True Colours… i tak dalej w tym sty­lu. Wszystkie tek­sty są lek­ko napu­szo­ne i ocie­ra­ją się o prze­sa­dę, ale to działa!

Jest to frag­ment arty­ku­łu, aby prze­czy­tać peł­ny tekst zapra­sza­my do zaku­pu kwar­tal­ni­ka „Hodowca i Jeździec” Rok V nr 1 (12) 2006.
Pismo dostęp­ne jest w Okręgowych / Wojewódzkich Związkach Hodowców Koni, Biurze PZHK, za pośred­nic­twem pre­nu­me­ra­ty oraz w wybra­nych skle­pach jeź­dziec­kich.

Więcej w Hodowla

Na górę