Connect with us

Skąd się wzię­ła pod­ko­wa

Historia i sztuka

Skąd się wzię­ła pod­ko­wa

inż. Konrad Michalski, dr inż. Ewa Jastrzębska

Sprawność konia w bar­dzo dużym stop­niu uza­leż­nio­na była – i jest – od sta­nu jego kopyt. Już w sta­ro­żyt­no­ści wła­ści­cie­le koni gło­wi­li się nad stwo­rze­niem ochra­nia­czy na koń­skie nogi, dzię­ki któ­rym trwa­łość kopyt była­by więk­sza.

Problem z nad­mier­nym ście­ra­niem rogu kopy­to­we­go nasi­lił się wraz z budo­wą utwar­dza­nych, kamie­ni­stych nawierzch­ni dróg. Wielu sta­ro­żyt­nych auto­rów z tego okre­su, jak Homer, Wergiliusz, Warro, opi­su­je meto­dy utrzy­my­wa­nia rogu kopy­to­we­go w nale­ży­tym zdro­wiu oraz spo­so­by lecze­nia nie­któ­rych ura­zów, jed­nak żaden z nich nie wspo­mi­na o pod­ko­wach, co świad­czy o bra­ku ich uży­wa­nia. Z tymi wiel­ki­mi pro­ble­ma­mi bory­ka­li się tacy wodzo­wie, jak Aleksander Wielki czy Hannibal, któ­rzy pod­czas swo­ich pod­bo­jów w trak­cie dłu­go­trwa­łych mar­szów oraz prze­pra­wia­nia się przed górzy­ste tere­ny pozo­sta­wi­li wie­le koni nie­mo­gą­cych masze­ro­wać dalej z powo­du znacz­ne­go zdar­cia rogu kopy­to­we­go. Przykładem zabie­gów chro­nią­cych kopy­ta mogą być san­da­ły wyko­ny­wa­ne z wie­lu róż­nych surow­ców, takich jak: kora, skó­ra, sło­ma, sito­wie, łyko, któ­re następ­nie moco­wa­no do pusz­ki kopy­to­wej. W póź­niej­szym cza­sie dla zwięk­sze­nia wytrzy­ma­ło­ści pod­szy­wa­no je skó­rą. Niestety wytrzy­ma­łość tego rodza­ju zabez­pie­czeń oka­za­ła się nie­wy­star­cza­ją­ca, więc zaczę­to myśleć nad inny­mi roz­wią­za­nia­mi.
Rewolucją oka­za­ło się wyna­le­zie­nie meta­lu, któ­ry w I w. p.n.e. został uży­ty do pro­duk­cji san­da­łów, zwa­nych solea fer­rea lub ina­czej hip­po­san­dals. Były one tak popu­lar­ne, że nosi­ły je nawet konie takich oso­bi­sto­ści, jak cesarz Neron i jego mał­żon­ka. Sandały były wyko­na­ne z meta­lo­wej płyt­ki z otwo­rem, a tak­że posia­da­ły licz­ne dziur­ki i haczy­ki, dzię­ki któ­rym przy­wią­zy­wa­no je do pęci­ny za pomo­cą tro­ków lub rze­mie­ni. Wyróżnić moż­na rów­nież san­da­ły boga­to zdo­bio­ne, czę­sto wyko­ny­wa­ne z dro­go­cen­nych krusz­ców jak zło­to czy sre­bro. Nie były jed­nak uda­ną kon­struk­cją, bo mimo dużej ilo­ści przy­trzy­mu­ją­cych rze­mie­ni, san­dał prze­su­wał się, a rze­mie­nie zna­czą­co unie­ru­cha­mia­ły pęci­nę w efek­cie, cze­go galop był nie­moż­li­wy, powo­du­jąc zara­zem licz­ne otar­cia i ska­le­cze­nia koń­czyn, o czym wspo­mi­na Apsyrtos, wete­ry­narz w woj­sku Konstantyna Wielkiego.

Podkowa

zdję­cie Shutterstock

Zapowiedzią zna­nych nam dziś pod­ków były san­da­ły zwa­ne wrap-aro­und hip­po­san­dals. Różniły się one kształ­tem, moco­wa­ne były na zim­no do pode­szwy kopy­ta za pomo­cą spe­cjal­nych uchwy­tów zapew­nia­ją­cych sta­bil­ność, co w zna­czą­cym stop­niu odcią­ży­ło pęci­ny i nie powo­do­wa­ło ura­zów. Z bie­giem cza­su san­da­ły zaczę­ły ewo­lu­ować ze swo­jej nie­wy­god­nej for­my przy­po­mi­na­jąc coraz bar­dziej kształ­tem kopy­to i współ­cze­sną pod­ko­wę. W tym cza­sie oprócz tak popu­lar­nych san­da­łów sto­so­wa­no rów­nież ochra­nia­cze na kopy­ta podob­ne do butów sto­so­wa­nych dziś u koni pra­cu­ją­cych na mokra­dłach, słu­żą­ce prze­ciw­ko grzęź­nię­ciu zwie­rząt. Pomimo, że kucie koni w póź­niej­szych wie­kach było powszech­nie zna­ne to w nie­któ­rych kul­tu­rach takich jak Indianie pół­noc­no­ame­ry­kań­scy san­da­ły i ochra­nia­cze na kopy­ta w róż­nej for­mie użyt­ko­wa­ne były jesz­cze do począt­ku XIX wie­ku.

Pierwsze wzmian­ki w lite­ra­tu­rze śre­dnio­wiecz­nej na temat pod­ków przy­bi­ja­nych gwoź­dzia­mi pocho­dzą z roku 480 naszej ery z dzie­ła „O sztu­ce wojen­nej” napi­sa­nej przez Publiusza Flaviusza Vegetiusza Renatusa. Również w Koranie znaj­du­je się wpis z 632 roku by zakła­dać koniom pod­ko­wy na gwoź­dziach, by ustrzec je od kamie­ni. Natomiast w Europie wzmian­ka o pod­ku­wa­niu za pomo­cą gwoź­dzi pocho­dzi dopie­ro z 910 roku.
Niektórzy bada­cze datu­ją na rok 900 naszej ery poja­wie­nie się pierw­szych pod­ko­wia­ków, powo­łu­jąc się na trak­tat spi­sa­ny przez Leona IV – impe­ra­to­ra Konstantynopola, zaty­tu­ło­wa­ny Taktyki woj­sko­we. Kolejnym źró­dłem wie­dzy na temat pod­ko­wia­ków jest cel­tyc­ka tabe­la praw spi­sa­na w 940 roku naszej ery, któ­ra przed­sta­wia ceny koni w zależ­no­ści od gwoź­dzi, jaki­mi zosta­ły pod­ku­te. Jednak te wszyst­kie źró­dła nie mówią nic o miej­scu wyna­le­zie­nia pod­ko­wia­ka, któ­re do dziś jest owia­ne tajem­ni­cą. Prawdopodobnie pod­ko­wiak pocho­dzi z tere­nów cen­tral­nej Azji z cza­sów przed roz­sze­rze­niem się impe­rium osmań­skie­go.
Za naj­star­sze pod­ko­wy, zbli­żo­ne wyglą­dem do dzi­siej­szych, uzna­je się pod­ko­wy cel­tyc­kie. Ich nazwa pocho­dzi od miej­sca ich zna­le­zie­nia, a mia­no­wi­cie cel­tyc­kich kur­ha­nów. Wykonywano je nie­udol­nie, brze­gi nie były pro­ste, jak w dzi­siej­szych pod­ko­wach, lecz pofał­do­wa­ne. Miały one taki kształt na sku­tek wybi­ja­nia otwo­rów na pod­ko­wia­ki elip­tycz­nym pobi­ja­kiem.

Wielu bada­czy wyna­le­zie­nie pod­ko­wy przy­pi­su­je Hunom, któ­rzy mie­li­by ją przy­wieźć do Europy pod­czas swo­ich wędró­wek. Inne źró­dła poda­ją, iż pod­ko­wa wzię­ła swój począ­tek w Chinach, a Hunowie miesz­ka­ją­cy na tere­nach sąsia­du­ją­cych prze­ję­li ten wyna­la­zek i przy­wieź­li ze sobą do Europy. Świadczyć o tym może rów­nież fakt, iż pod­ko­wy przy­wie­zio­ne przez Hunów są bar­dzo podob­ne do tych, jakich Chińczycy uży­wa­li do XIX wie­ku.
Najstarsze pol­skie pod­ko­wy dato­wa­ne na X w., pocho­dzi­ły z obsza­rów Śląska, gdzie znaj­do­wa­ło się cen­trum pro­duk­cji i obrób­ki żela­za. Pierwsze wzmian­ki w pol­skiej lite­ra­tu­rze na ten temat znaj­du­ją się w dzie­łach Wincentego Kadłubka i Jana Długosza, któ­rzy opi­su­ją legen­dę o Leszku II, któ­ry pod­czas wyści­gu jechał na ruma­ku pod­ku­tym w żela­zne pod­ko­wy. Również w rachun­kach Władysława Jagiełły pocho­dzą­cych z roku 1399 wska­za­ne są sumy, jakie wyda­wał on na kucie koni.
W wie­ku XII pod­ko­wa była coraz bar­dziej powszech­na, wytwa­rza­no tak­że pierw­sze pod­ko­wy orto­pe­dycz­ne z roz­sze­rzo­ny­mi bądź prze­dłu­żo­ny­mi ramio­na­mi. Podkowa prze­cho­dzi­ła swo­ją ewo­lu­cję: Najstarsze pod­ko­wy mia­ły oce­le ufor­mo­wa­ne przez zagię­cie lub zgru­bie­nie koń­ca ramion pod­ko­wy (XI – XII w.), póź­niej­sze mia­ły oce­le wyku­te (XII – XIII w.), Pierwszy typ jest nazwa­ny sta­ro­cel­tyc­kim, a dru­gi nowo­cel­tyc­kim. Podkowy typu sta­ro­hisz­pań­skie­go mają ramio­na zwę­ża­ją­ce się ku tyło­wi i nie­co szer­szy przód a oce­le usta­wio­ne pod kon­tem pro­stym w sto­sun­ku do ramion pod­ko­wy, któ­rej przy­ziem­na część była gład­ka (XIV – XV w.). Podkowy typu nowo­hisz­pań­skie­go mają po stro­nie przy­ziem­nej wzdłuż ramion wyraź­ny rowek, w któ­rym mie­ści­ły się dziur­ki na pod­ko­wia­ki (XII w.). Podkowy typu szwedz­kie­go były więk­sze i cięż­sze od poprzed­nich i posia­da­ły wyraź­nie wyku­te oce­le oraz zębiec. Przeznaczone były dla koni „cięż­szych” (Kruszewska 1999).

Na zie­miach pol­skich począt­ko­wo uży­wa­no pod­ków pła­skich, z cza­sem jed­nak pozna­no mecha­ni­kę pra­cy kopy­ta, co spo­wo­do­wa­ło wpro­wa­dze­nie pod­ko­wy mode­lo­wa­nej. Dość dłu­go trwa­ło upo­wszech­nie­nie się nowo odkry­tej wie­dzy, a wraz z nią pod­ko­wy mode­lo­wa­nej, o czym świad­czy pra­wie dwu­stu­let­nie wystę­po­wa­nie obu tych rodza­jów pod­ków na zie­miach pol­skich. Wraz z upły­wem cza­su zmie­niał się rów­nież kształt pod­ków, naj­star­sze zna­le­zi­ska dato­wa­ne na dru­gą poło­wę X wie­ku wska­za­ły, iż pierw­sze pod­ko­wy mia­ły kształt wydłu­żo­ny, któ­ry następ­nie ewo­lu­ował w wie­ku XI do for­my wybrzu­szo­ne­go pół­owa­lu i w takiej posta­ci ist­nia­ły do poło­wy XII wie­ku. Od dru­giej poło­wy XII wie­ku zaczy­na­ją powsta­wać pod­ko­wy zde­cy­do­wa­nie bar­dziej owal­ne. W wie­ku XIV i XV to zja­wi­sko nabie­ra na sile, co powo­du­je wypar­cie pod­ko­wy w poprzed­nim kształ­cie.

Trudnością w użyt­ko­wa­niu pod­ków był spo­sób przy­twier­dze­nia pod­ko­wy do koń­skie­go kopy­ta. Technika przy­bi­ja­nia pod­ków i nie­wiel­ka wie­dza doty­czą­ca ana­to­micz­nej budo­wy kopy­ta ówcze­snych rze­mieśl­ni­ków powo­do­wa­ła, iż pierw­sze pró­by wbi­cia gwoź­dzi w koń­skie kopy­to czy­nio­ne były intu­icyj­nie. W dodat­ku gwoź­dzie wyko­py­wa­ne przez arche­olo­gów mają zaostrzo­ne koń­ce i nie posia­da­ją zna­mion pró­by ich skra­ca­nia, co może świad­czyć, że po wbi­ciu pod­ko­wia­ka przy­gnia­ta­no go i pozo­sta­wia­no wzdłuż pusz­ki kopy­to­wej. Jakość wyko­ny­wa­nia tego zabie­gu była bar­dzo mizer­na, a kon­se­kwen­cje źle wyko­na­ne­go pod­ku­cia były zde­cy­do­wa­nie poważ­niej­sze niż te wyni­ka­ją­ce z bra­ku pod­ków, co pocią­ga­ło za sobą brak zain­te­re­so­wa­nia pod­kow­nic­twem ze stro­ny wła­ści­cie­li koni.

Na roz­prze­strze­nie­nie się pod­ko­wy przy­bi­ja­nej gwoź­dzia­mi duży wpływ miał Wilhelm Zdobywca, któ­ry mia­no­wał w 1066 roku jed­ne­go ze swych hra­biów na swe­go nadwor­ne­go dorad­cę mają­ce­go w swych obo­wiąz­kach pod­ku­wa­nie koni oraz pro­pa­go­wa­nie i roz­wój tech­nik kucia tych zwie­rząt. Dał tym samym pod­wa­li­ny pod roz­wój cechu kowal­skie­go. Jednak dopie­ro okres wypraw krzy­żo­wych uka­zu­je jak sze­ro­kim zja­wi­skiem sta­ło się kucie koni. Z upły­wem cza­su wzmian­ki o kuciu koni sta­ją się coraz częst­sze. W 1492 r. spo­sób kucia koni opi­sy­wał Ruffus, w 1531 r. Laurencjusz Russius spi­sał wska­zów­ki, w jaki spo­sób obcho­dzić się z bosy­mi koń­mi i jak je kuć, nato­miast w 1539 r. Cezary Fiucci szcze­gó­ło­wo opi­sał i zilu­stro­wał wie­le rodza­jów pod­ków użyt­ko­wa­nych w ówcze­snym cza­sie.
Za pierw­szych sta­ro­żyt­nych kowa­li uwa­ża się galij­skich duchow­nych, zwa­nych dru­ida­mi, któ­rzy jako jedy­ni mie­li dostęp do meta­lu. Fach kowal­ski z począt­ku zare­zer­wo­wa­ny dla sta­ny duchow­ne­go, miał mistycz­ną natu­rę owia­ną wiel­ką tajem­ni­cą, dzię­ki cze­mu mógł korzy­stać z wie­lu hono­rów i przy­wi­le­jów, jak rów­nież ze spe­cjal­nych praw. Jednak kucie koni nie mogło być zare­zer­wo­wa­ne jedy­nie dla sta­nu duchow­ne­go, dla­te­go wkrót­ce sztu­ka kowal­ska roz­wi­nę­ła się wśród świec­kich oby­wa­te­li.
W wie­lu kra­jach oso­by zaj­mu­ją­ce się kuciem koni otrzy­my­wa­ły tytu­ły szla­chec­kie i nada­nia ziem­skie. Takie wła­śnie pocho­dze­nie ma angiel­ski ród Ferrers i fran­cu­ski de Ferrieres. Z tego wła­śnie powo­du w wie­lu her­bach szla­chec­kich wid­nie­je sym­bol pod­ko­wy.
W tym cza­sie tak­że na zie­miach pol­skich wie­lu ludzi zaczę­ło parać się kuciem koni, zrze­sza­jąc się w cech kowal­ski. Pierwsza infor­ma­cja o takiej struk­tu­rze zazna­cza się w doku­men­tach z roku 1335, a świę­ci któ­rzy patro­no­wa­li tej pro­fe­sji to św. Eligiusz i św. Marcin.

Do głów­nych zajęć śre­dnio­wiecz­nych kowa­li nale­ża­ło pie­lę­gno­wa­nie kopyt, poprzez regu­lar­ne oczysz­cza­nie nara­sta­ją­cej strzał­ki. Inne obo­wiąz­ki leżą­ce w ich kom­pe­ten­cjach to kon­tro­lo­wa­nie sta­nu ściół­ki w staj­niach oraz sucho­ści rogu kopy­to­we­go. Doskonale uka­zu­ją to sło­wa Dorohostajskiego:

Potym powin­ność iego ta iest: rano zawsze wstaw­szy, gdy konie chę­do­żą, doy­źrzeć aby się z nimi łaska­wie obcho­dzo­no, każ­de­go obey­źrzeć ieśli nie obra­żo­ny, dowie­dzieć się trze­ba­li któ­re­mu kowa­nia nowe­go, Abo nie przy­pa­dło li nań co tako­we­go prze­ciw­ne­go, aby iaka szko­dli­wa cho­ro­ba od któ­ry­by się i dru­gie zara­zić mogły, aby tako­we­go na osob­nym miej­scu posta­wiw­szy pil­no­ści koło nie­go czy­nio­no (…).

Kowale czę­sto zaj­mo­wa­li się też lecze­niem róż­nych jed­no­stek cho­ro­bo­wych, mię­dzy inny­mi zakuć, kula­wizn, pęk­nięć i szcze­lin kopyt, sto­su­jąc do tego łaź­nie ze sło­ną wodą, maści i ocet. Pisali oni rów­nież porad­ni­ki, jak postę­po­wać przy róż­nych koń­skich cho­ro­bach, cze­go przy­kła­dem może być

Sprawa a lekar­stwa koń­skie przez Conrada, kró­lew­skie­go kowa­la doświad­czo­ne, nowo z pil­no­ścią prze­ło­żo­ne, a naj­pierw o pozna­niu dobre­go konia. Kowale udzie­la­li wska­zó­wek i rad, w jed­nej z nich może­my wyczy­tać: nale­ży zwró­cić uwa­gę na jakość i skład jedze­nia poda­wa­ne­go koniom oraz na ich tre­ning wzmac­nia­ją­cy cia­ło. Należy kształ­to­wać ich kopy­ta. Wilgotna i brud­na staj­nia znisz­czy każ­dą nawet naj­zdrow­szą for­mę kopy­ta, dla­te­go naj­lep­szą rze­czą dla unik­nię­cia wil­got­no­ści w staj­ni jest kanał ście­ko­wy. W celu zapo­bie­ga­nia śli­zga­nia się koni nale­ży umie­ścić kamie­nie, poło­żo­ne naprze­ciw­ko sie­bie, roz­mia­rem zbli­żo­nym do kształ­tu kopy­ta. Takie staj­nie wzmac­nia­ją kopy­ta koni, gdyż mają one dostęp do twar­de­go pod­ło­ża, któ­re powo­du­je nie­znacz­ne wysu­sze­nie kopy­ta, przez czo róg sta­je się tward­szy i moc­niej­szy (Anonim 1948).

W począt­kach swo­jej dzia­łal­no­ści kowa­le słu­ży­li głów­nie wiel­kim dostoj­ni­kom i zna­nym oso­bi­sto­ściom, dopie­ro kie­dy wzro­sła licz­ba koni, a dro­gi zaczę­to bru­ko­wać powsta­wa­ły ogól­no­do­stęp­ne warsz­ta­ty kowal­skie, gdzie każ­dy mógł pod­kuć konia.

Jednakże kowa­le nie byli jedy­ny­mi oso­ba­mi para­ją­cy­mi się pod­kow­nic­twem. Podstawową wie­dzę kowal­ską posia­da­ło rów­nież wie­lu ówcze­snych ryce­rzy, któ­rzy pod­czas dłu­gich wypraw wojen­nych sami musie­li dbać o swo­je zwie­rzę­ta. Dowodzi temu rów­nież jed­na z ludo­wych pie­śni z tego okre­su I wszyst­kie domy napeł­ni­ły się męża­mi, bro­nią i koń­mi, każ­dy krzą­tał się woko­ło swe­go heł­mu, miecz swój z krwi ocie­rał, pan­cerz wymy­wał i kuł sobie konie. Bardzo czę­sto zda­rza­ło się rów­nież, że opo­rzą­dza­niem koni, a w tym rów­nież kuciem i lecze­niem ran zaj­mo­wa­li się gierm­ko­wie. Mogli się oni zaj­mo­wać tym, gdyż pod­ku­wa­nie moż­na było wyko­ny­wać nawet w pro­wi­zo­rycz­nym obo­zie, zdo­by­wa­jąc pod­sta­wo­wą wie­dzę na temat budo­wy konia i kopy­ta, jaką moż­na było nabyć prak­ty­ku­jąc pod­kow­nic­two.

Od dawien daw­na pod­ko­wa oto­czo­na jest wia­rą w jej nie­zwy­kłą moc oraz wie­lo­ma prze­są­da­mi. Oznacza ona szczę­ście i jest sym­bo­lem odstra­sza­ją­cym złe duchy. Wierzenia te się­ga­ją głę­bo­ko a ich korze­nie zależ­ne są od okre­su i regio­nu, w któ­rym wystę­pu­ją.
Samo żela­zo, z któ­re­go wyku­wa­ne były pod­ko­wy, jako wytrzy­ma­ły i nie­znisz­czal­ny mate­riał uzna­wa­ne było za tali­zman. Mówiło się, że oso­by chcą­ce unik­nąć pecha lub chcą­ce zapew­nić sobie powo­dze­nie i szczę­ście powin­ny dotknąć żela­za. Kolejną wła­ści­wo­ścią przy­pi­sy­wa­ną pod­ko­wie była ochro­na bez­cen­nej war­to­ści, jaką było zdro­wie koń­skie­go kopy­ta. Natomiast naj­bar­dziej zdu­mie­wa­ją­cą mocą magicz­ną pod­ko­wy był brak jakich­kol­wiek ran zada­wa­nych konio­wi pod­czas jej użyt­ko­wa­nia w prze­ci­wień­stwie do pier­wot­nych hip­po­san­dals. Najbardziej zachwy­ca­ło ludzi to, że nie rani­ła konia kie­dy roz­grza­na do czer­wo­no­ści przy­kła­da­na była do kopy­ta.
Ludzką inspi­ra­cję budził rów­nież sam kształt pod­ko­wy, szcze­gól­nie uło­że­nie jej ramion. Podkowa z ramio­na­mi skie­ro­wa­ny­mi ku górze koja­rzo­na była z roga­mi sym­bo­li­zu­ją­cy­mi moce pie­kiel­ne. Symboliczne rogi ozna­cza­ły rów­nież potę­gę, moc i siłę, któ­ra w wie­lu cywi­li­za­cjach trak­to­wa­na była jako śro­dek obron­ny trzy­ma­ją­cy wro­ga na dystans. Symbol ten po dziś dzień jest wyko­rzy­sty­wa­ny do odpę­dza­nia pecha. Kiedy ramio­na pod­ko­wy zwró­co­ne były w dół sym­bo­li­zo­wa­ły aure­olę – znak świę­to­ści i znak dobrych duchów. W taki spo­sób czę­sto zawie­sza­no pod­ko­wę na drzwiach śre­dnio­wiecz­nych klasz­to­rów w celu odpę­dze­nia złych duchów. Podkowa usta­wio­na w kształt lite­ry C, jako pierw­sza lite­ra imie­nia Chrystusa, przy­no­sić mia­ła szczę­ście. Niektóre kul­tu­ry utoż­sa­mia­ły kształt pod­ko­wy z rosną­cym księ­ży­cem, któ­ry posia­dał mistycz­ne wła­ści­wo­ści w ich wie­rze­niach. Na uwa­gę zasłu­gu­je rów­nież to, że Grecy i Rzymianie przy­pi­sy­wa­li koń­skim san­da­łom te same atry­bu­ty, jakie obec­nie przy­pi­su­je się żela­znym pod­ko­wom.

inż. Konrad Michalski, dr inż. Ewa Jastrzębska
UWM, Katedra Hodowli Koni i Jeździectwa

Więcej w Historia i sztuka

  • Historia i sztuka

    WAHO i wia­dro kawio­ru

    By

    tekst: Jerzy Milczarek Gdy zimo­wa aura sprzy­ja tęsk­no­cie za słoń­cem i cie­płem lata, powra­cam wspo­mnie­nia­mi do gorą­cej...

  • Historia i sztuka

    Ku dosko­na­ło­ści

    By

    Andrzej Novák-Zempliński Czwarta edy­cja Międzynarodowego Konkursu Tradycyjnego Powożenia w Książu odby­ła się w dniach 23 – 24 lip­ca pod hono­ro­wym...

  • Historia i sztuka

    Rodzina, ach rodzi­na!

    By

    Piotr Dzięciołowski Tomasz Biernawski – czło­wiek od koni i mili­ta­riów w pol­skim fil­mie, bywa sce­no­gra­fem i deko­ra­to­rem, kolek­cjo­ner sprzę­tu...

Partnerzy

Popularne wpi­sy

Ostatnie wpi­sy

Na górę