Connect with us

Sielanka otwar­ta na świat

Wywiad

Sielanka otwar­ta na świat

Wywiad Anny Cuber z Janem Waga wła­ści­cie­lem ośrod­ka „Sielanka” w Warce

Stworzył Pan pięk­ny ośro­dek spor­to­wy, zarów­no pod wzglę­dem este­tycz­nym, jak i funk­cjo­nal­nym. Jaki był cel budo­wy tego ośrod­ka i czy został osią­gnię­ty, a może dziś został zmo­dy­fi­ko­wa­ny?

Chciałbym spro­sto­wać, iż nie ja sam stwo­rzy­łem ten ośro­dek, w tym przed­się­wzię­ciu uczest­ni­czy­ła cała moja rodzi­na oraz ludzie, któ­rzy z nami współ­pra­co­wa­li. Budowę Farmy Sielanka w Warce trak­tu­ję jako zespo­ło­wy wysi­łek wszyst­kich, któ­rzy na prze­strze­ni tych kil­ku lat byli zaan­ga­żo­wa­ni w jej powsta­wa­nie. Jak myślę o ośrod­ku, to nie tyl­ko o miej­scu, lecz tak­że o dzia­łal­no­ści, jaka tu jest pro­wa­dzo­na, o stwo­rzo­nym pew­nym jak gdy­by wła­snym bran­dzie, któ­ry ma indy­wi­du­al­ną cha­rak­te­ry­sty­kę, taką, jaką chcie­li­śmy mu nadać. Nawiązując do wymy­ślo­nej kie­dyś nazwy Sielanka, chce­my, aby był to ośro­dek przy­ja­zny dla koni i ludzi. Od począt­ku zamysł Sielanki był taki, aby stwo­rzyć ośro­dek zwią­za­ny ze spor­ta­mi kon­ny­mi, z jeź­dziec­twem, wkom­po­no­wa­ny w uni­kal­ną natu­rę, któ­ra zosta­ła obję­ta pro­gra­mem „Natura 2000”. Narzuca to pewien reżim inwe­sty­cyj­ny, ale tak­że spra­wia, iż ośro­dek nasz musi być przy­ja­zny nie tyl­ko ludziom i koniom, ale tak­że śro­do­wi­sku. Naszym dodat­ko­wym atu­tem jest to, iż jeste­śmy usy­tu­owa­ni w cen­trum Polski, tyl­ko 50 kilo­me­trów od aglo­me­ra­cji, jaką jest Warszawa i przy­le­ga­ją­ce do niej mia­sta. W  cza­sie ostat­nich kil­ku­na­stu lat aglo­me­ra­cja ta jest jed­nym z naj­więk­szych, dyna­micz­nie roz­wi­ja­ją­cych się miejsc w naszym kra­ju. Jesteśmy tak­że poło­że­ni bli­sko cen­trum komu­ni­ka­cyj­ne­go Polski, a z dru­giej stro­ny w Sielance nie czu­je się indu­strial­nej atmos­fe­ry. Widziałem kil­ka ośrod­ków jeź­dziec­kich na świe­cie, np. Arezzo czy pew­ne miej­sce na Węgrzech (nazwa nie jest istot­na), w pobli­żu któ­rych prze­bie­ga­ły magi­stra­le kole­jo­we czy auto­stra­dy. W Salzburgu, gdzie odby­wa­ły się Mistrzostwa Świata, na pobli­skim lot­ni­sku co chwi­lę samo­lot pod­cho­dził do lądo­wa­nia lub star­tu.
Atmosfera Sielanki jest inna. Jest atmos­fe­rą natu­ral­ne­go śro­do­wi­ska, a wszyst­kie wymie­nio­ne wcze­śniej ele­men­ty spra­wi­ły, iż ten ośro­dek mógł powstać i wciąż się roz­wi­ja. Organizacja licz­nych zawo­dów spor­to­wych oraz nowych imprez, jak np. nie­daw­ne szko­le­nie z Johannem Zinnemannem, powo­du­ją, iż powięk­sza­my moż­li­wo­ści  Sielanki, zwięk­sza­my jej infra­struk­tu­rę, ale sta­ra­my się to czy­nić w spo­sób har­mo­nij­ny.
Jako ośro­dek jeź­dziec­ki zaczy­na­li­śmy od dys­cy­pli­ny sko­ków przez prze­szko­dy, zysku­ją­cej wte­dy w Polsce coraz więk­szą popu­lar­ność. W mia­rę jed­nak jak zdo­by­wa­li­śmy doświad­cze­nie, stwier­dzi­li­śmy, iż inne dys­cy­pli­ny tak­że zasłu­gu­ją na pro­mo­cję, i dla­te­go zało­ży­li­śmy Stowarzyszenie na Rzecz Promocji Sportów Konnych EQUISPORT. Realizując misję tego sto­wa­rzy­sze­nia, zain­te­re­so­wa­li­śmy się inny­mi dys­cy­pli­na­mi. Chronologicznie przy­by­ły nam zaprzę­gi oraz ujeż­dże­nie.
Zaprzęgi w Sielance poja­wi­ły się przez przy­pa­dek - będąc za gra­ni­cą u moje­go przy­ja­cie­la. dyrek­to­ra jed­ne­go z więk­szych ośrod­ków wyści­gów kon­nych, dowie­dzia­łem się o pol­skim zawod­ni­ku, któ­ry kuje konie, a ma talent do powo­że­nia. W ten spo­sób poja­wił się u nas Roman Kusz i tak powsta­ła sek­cja zaprzę­go­wa w Sielance.
Kolejną dys­cy­pli­ną - trze­cią, któ­ra poja­wi­ła się w naszym ośrod­ku było ujeż­dże­nie repre­zen­to­wa­ne przez Agatę Milnerowicz. Zorganizowaliśmy zawo­dy dużej ran­gi w ujeż­dże­niu i wyda­je się, iż impre­za się uda­ła.

Według mnie współ­cze­sny sport nie ist­nie­je bez trzech rze­czy: ludzi, któ­rzy chcą go upra­wiać, pie­nię­dzy, któ­re go finan­su­ją, i tego, co jest czę­sto nie­do­ce­nia­ne, ale sta­no­wi fun­da­ment współ­cze­sne­go spor­tu, czy­li wie­dzy na temat upra­wia­nej kon­ku­ren­cji. Żaden kraj nie posia­da całej mądro­ści w danej dys­cy­pli­nie, nale­ży się tą wie­dzą wymie­niać. Dlatego nasze sto­wa­rzy­sze­nie posta­no­wi­ło orga­ni­zo­wać kon­sul­ta­cje szko­le­nio­we z naj­lep­szy­mi tre­ne­ra­mi na świe­cie i stąd w Warce spo­tka­nie z Johannem Hinnemannem, uzna­nym auto­ry­te­tem w ujeż­dże­niu, czy Achazem von Buchwaldem - zna­nym nie­miec­kim zawod­ni­kiem sko­ko­wym, obec­nie tre­ne­rem kadry duń­skiej. Nieskromnie powiem, iż tak­że dzię­ki naszym wysił­kom uda­ło się pozy­skać Alberta Pointla, obec­ne­go tre­ne­ra kadry i kon­sul­tan­ta pol­skich zaprzę­gow­ców przy­go­to­wu­ją­cych się do tego­rocz­nych Mistrzostw Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi. Pierwsze tre­nin­gi w Polsce Albert Pointl prze­pro­wa­dził wła­śnie w Sielance, na zle­ce­nie dwóch pry­wat­nych osób - Henryka Glinkowskiego i mnie. Konsultacja ta obej­mo­wa­ła szko­le­nie dwóch naszych zawod­ni­ków, potem oka­za­ło się, iż zda­je to egza­min i udo­stęp­ni­li­śmy ten kon­takt pre­ze­so­wi PZJ Marcinowi Szczypiorskiemu − stąd opie­ka Pointla nad naszą kadrą zaprzę­go­wą.
Na ostat­nim Zjeździe PZJ mówi­łem, iż w jeź­dziec­twie powin­ni­śmy poło­żyć duży nacisk na kształ­ce­nie, na budo­wa­nie pod­staw u mło­dych zawod­ni­ków, aby nie powie­rzać wszyst­kie­go łuto­wi szczę­ścia i przy­pad­ko­wi. Wielu naszych jeźdź­ców to swo­iste samo­rod­ki, któ­re powin­ny zostać gdzieś oszli­fo­wa­ne. Tylko w ten spo­sób inne kra­je odnio­sły suk­ces i przed nami tak­że nie ma innej dro­gi. A suk­ces powo­du­je, iż wła­śnie do takie­go kra­ju inni uda­ją się po konie, któ­rych ceny są dwa razy więk­sze niż gdzie indziej. To „nakrę­ca” koniunk­tu­rę w tzw. prze­my­śle koń­skim. Kraje będą­ce potę­ga­mi w jeź­dziec­twie pro­wa­dzą selek­cję i hodow­lę pod kątem spor­tu. Dla przy­kła­du od lat mówio­no o zmia­nie pro­gra­mów ujeż­dże­nio­wych na MŚ, któ­re wresz­cie nastą­pi­ły. Obecnie, w prze­ci­wień­stwie do lat wcze­śniej­szych, moż­na w dys­cy­pli­nie powo­że­nia prze­grać mistrzo­stwa świa­ta w pierw­szym dniu na czwo­ro­bo­ku i stąd kra­je o pręż­nie roz­wi­nię­tej hodow­li i spo­rcie kon­nym od daw­na sta­ra­ły się wyho­do­wać bar­dzo dobrze rusza­ją­ce się konie przy­dat­ne do tej dys­cy­pli­ny. Na takie konie jest zapo­trze­bo­wa­nie, a prze­cież pra­cu­je się pod zapo­trze­bo­wa­nie ryn­ku i klien­ta.

Polskie jeź­dziec­two od wie­lu lat nie otrzy­ma­ło zgo­dy na orga­ni­za­cję tak waż­nej impre­zy, jaką są mistrzo­stwa świa­ta. Kiedy zro­dził się pomysł tego przed­się­wzię­cia w Warce? Jak dłu­ga i jak żmud­na była dro­ga do zdo­by­cia pra­wa do orga­ni­za­cji tych mistrzostw? Czy meda­le naszych zawod­ni­ków zdo­by­te w tej dys­cy­pli­nie w ostat­nich latach przy­czy­ni­ły się do uzy­ska­nia tej zgo­dy?
Jak w wie­lu ludz­kich dzia­ła­niach, decy­du­je plan i zbieg oko­licz­no­ści. Naszą kon­cep­cją było, aby w Sielance orga­ni­zo­wać zawo­dy na świa­to­wym pozio­mie. Nie inte­re­so­wa­ło nas bycie naj­lep­szy­mi w Polsce. Uważamy, iż jako kraj jeste­śmy czę­ścią glo­bal­nej wio­ski i nie może­my się porów­ny­wać wyłącz­nie lokal­nie. Mimo iż w tej czę­ści Polski nigdy nie było tra­dy­cji dys­cy­pli­ny powo­że­nia (dys­cy­pli­na ta była naj­bar­dziej popu­lar­na w Wielkopolsce, na Śląsku czy Pomorzu), roz­po­czę­li­śmy orga­ni­za­cję zawo­dów zaprzę­go­wych i przy­ję­li­śmy zasa­dę, iż na tych zawo­dach zawsze będzie mini­mum jeden sędzia zagra­nicz­ny. Nie tyl­ko w celu obiek­ty­wi­za­cji ocen kole­gium sędziow­skie­go, lecz rów­nież w celu uzy­ski­wa­nia przez nas nowych doświad­czeń. Po każ­dych zawo­dach rodzin­nie spo­ty­ka­my się z sędzia­mi i słu­cha­my ich opi­nii, suge­stii. Nie ukry­wam, iż od dru­gich zawo­dów w powo­że­niu sędzio­wie zaczę­li suge­ro­wać, że powin­ny­śmy ubie­gać się o orga­ni­za­cję dużej, pre­sti­żo­wej impre­zy. Chcieliśmy poka­zać, że nasz ośro­dek jest goto­wy do przy­ję­cia impre­zy ran­gi mistrzostw świa­ta. Jak tyl­ko w Sielance poja­wi­ły się zaprzę­gi, zawsze ktoś z naszej rodzi­ny był obec­ny na mistrzo­stwach świa­ta, czy to w parach, czy sin­glach.
Mniej wię­cej od MŚ w Astorp roz­po­czę­li­śmy pro­mo­cję tego miej­sca. Na zawo­dy do Sielanki zaczę­ło przy­jeż­dżać coraz wię­cej zawod­ni­ków z zagra­ni­cy. Ważne było to, iż nasze zawo­dy oby­wa­ły się bez pro­te­stów, a zawod­ni­cy byli zado­wo­le­ni z orga­ni­za­cji i rze­tel­ne­go sędzio­wa­nia. Nie ukry­wam, iż wła­śnie sędzio­wie namó­wi­li nas na sta­ra­nie się o orga­ni­za­cję MŚ. Przed MŚ w Salzburgu odby­li­śmy akcję pro­mo­cyj­ną, przy­go­to­wa­li­śmy dobrą pre­zen­ta­cję ośrod­ka, a na samych mistrzo­stwach otrzy­ma­li­śmy infor­ma­cję, iż liczy­my się w gro­nie tych, któ­rzy sta­ra­ją się o MŚ w powo­że­niu zaprzę­ga­mi paro­kon­ny­mi. Wraz z nami o tę impre­zę rywa­li­zo­wa­ły same potę­gi, takie jak: Niemcy, Duńczycy i Węgrzy. Należy dodać, iż więk­szość imprez ran­gi mistrzostw świa­ta odby­wa się w ośrod­kach danej Federacji Jeździeckiej lub w miej­scach obję­tych patro­na­tem Federacji, a nie w ośrod­kach pry­wat­nych, jak Sielanka. Ponadto dla nasze­go regio­nu w tym cza­sie nie było sprzy­ja­ją­cej atmos­fe­ry, po tym jak Moskwa w ostat­niej chwi­li, zre­zy­gno­wa­ła z orga­ni­za­cji mistrzostw Europy w ujeż­dże­niu. Podoba mi się poli­ty­ka FEI, któ­ra sta­ra się włą­czać do gro­na orga­ni­za­to­rów pre­sti­żo­wych imprez kra­je, któ­re lokal­nie mogą być ośrod­kiem pro­mo­cji danej dys­cy­pli­ny. Polska, choć­by z tytu­łu poło­że­nia, jest zaple­czem dla takich kra­jów, jak: Czechy, Słowacja czy kra­je nad­bał­tyc­kie. Może w przy­szło­ści tak­że Rosji. Kiedyś wszak byli­śmy potę­gą w dys­cy­pli­nie powo­że­nia.

Przygotowanie obiek­tu do tak waż­nej impre­zy, jaką są mistrzo­stwa świa­ta, jest nie­wąt­pli­wie bar­dzo pra­co­chłon­ne. Od kie­dy roz­po­czę­ły się przy­go­to­wa­nia? Co już zosta­ło zro­bio­ne, a co cze­ka na „dopię­cie”?
Na prze­strze­ni ostat­nich dwóch lat podwa­ja­my nie­mal wszyst­ko w ośrod­ku! Zyskuje on dwu­krot­nie więk­sze moż­li­wo­ści - począw­szy od miejsc hote­lo­wych, poprzez czwo­ro­bo­ki, par­ku­ry, aż po warian­ty i wiel­kość prze­szkód. Uważam, że warun­ki do przy­ję­cia koni, ludzi i samo­cho­dów Sielanka posia­da. Dysponujemy dobrym hote­lem, wła­sny­mi prze­wiew­ny­mi staj­nia­mi o dużych bok­sach, dobrą infra­struk­tu­rą cam­pin­go­wą. Po dru­giej stro­nie Pilicy powsta­je cam­ping z praw­dzi­we­go zda­rze­nia, zwięk­sza­ją­cy zdol­no­ści loka­cyj­ne osób towa­rzy­szą­cych zawod­ni­kom oraz kibi­ców przy­by­łych na mistrzo­stwa.

Jednym z pod­sta­wo­wych obo­wiąz­ków orga­ni­za­to­ra MŚ jest przy­go­to­wa­nie odpo­wied­nie­go do ran­gi impre­zy toru. W Warce budow­ni­czym jest jeden z naj­lep­szych spe­cja­li­stów w tej dzie­dzi­nie - Wolfgang Asendorf z Niemiec, a jego asy­sten­tem został Wojciech Ganowicz. Współpraca ta z pew­no­ścią zaowo­cu­je w przy­szło­ści. Wolfgang Asendorf został przez nas wybra­ny nie tyl­ko dla­te­go, iż pra­cu­je przy naj­waż­niej­szych zaprzę­go­wych impre­zach na świe­cie, lecz tak­że z tego powo­du, iż jest komu­ni­ka­tyw­ny, życz­li­wy, posia­da­ją­cy umie­jęt­ność współ­pra­cy z inny­mi ludź­mi.

Ile osób już teraz pra­cu­je nad orga­ni­za­cją tych mistrzostw? A ile fak­tycz­nie będzie poma­ga­ło już pod­czas jej trwa­nia?
Obecnie nad orga­ni­za­cją mistrzostw świa­ta czu­wa­ją 22 oso­by. Oczywiście pod­czas samej impre­zy będą zaan­ga­żo­wa­ni wszy­scy pra­cow­ni­cy Sielanki, hote­lu, cam­pin­gu oraz wolon­ta­riu­sze będą pra­co­wa­li. Mam nadzie­ję, iż zdo­ła­my zebrać i prze­szko­lić odpo­wied­nią licz­bę wolon­ta­riu­szy. Wolontariat w Polsce tak napraw­dę nie ist­nie­je, jest pię­tą achil­le­so­wą, ale w wie­lu kra­jach jest ogrom­ną pomo­cą dla orga­ni­za­to­rów. Byłem ostat­nio na zawo­dach sko­ko­wych orga­ni­zo­wa­nych w jed­nym z powia­tów holen­der­skich, przy któ­rych pra­co­wa­ła cała wieś - upie­kli cia­sta, przy­go­to­wa­li wie­le potraw, sprze­da­wa­li swo­je wyro­by, a tak­że dba­li o spra­wy orga­ni­za­cyj­ne, pra­co­wa­li spo­łecz­nie we wszyst­kich służ­bach. Moim zda­niem nie da się zro­bić wiel­kiej impre­zy siła­mi jed­ne­go klu­bu. Organizację mistrzostw świa­ta moż­na porów­nać z wiel­ką orkie­strą sym­fo­nicz­ną, wyma­ga­ją­cą dobre­go zgra­nia i dobre­go dyry­gen­ta, tak aby wszyst­ko „zagra­ło”.

Kto z waż­nych oso­bi­sto­ści FEI zapo­wie­dział już swój pobyt w Warce?
Liczymy na to, że na nasze mistrzo­stwa świa­ta przy­bę­dzie czo­łów­ka oso­bi­sto­ści Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej (FEI). Jeszcze nie moż­na ocze­ki­wać potwier­dze­nia zapro­szeń, więc trud­no powie­dzieć, kto na pew­no zja­wi się w Sielance. Zapraszamy tak­że wie­lu ludzi, któ­rzy są nie­for­mal­ny­mi auto­ry­te­ta­mi w świe­cie jeź­dziec­kim, wpraw­dzie nie peł­nią ofi­cjal­nych funk­cji, ale są oso­ba­mi liczą­cy­mi się, mają­cy­mi auto­ry­tet. Chcemy, aby było to ponadna­ro­do­we świę­to nie tyl­ko zaprzę­go­we, lecz tak­że jeź­dziec­kie. Będzie to świę­to pol­skie­go jeź­dziec­twa. Jeżeli w przy­szło­ści w Polsce zor­ga­ni­zo­wa­ne zosta­ną mistrzo­stwa świa­ta w innych „koń­skich” dys­cy­pli­nach, to rów­nież całe śro­do­wi­sko jeź­dziec­kie powin­no trak­to­wać je jako wyróż­nie­nie i swo­je świę­to.

Czy wyku­pio­ne zosta­ły przez sta­cje tele­wi­zyj­ne trans­mi­sje? Jaka pol­ska sta­cja będzie mia­ła pra­wo do tej trans­mi­sji?
Jest to etap dopi­na­nia wszel­kich kwe­stii trans­mi­syj­nych.
Jesteśmy już po roz­mo­wach z TVP, któ­ra naj­praw­do­po­dob­niej prze­pro­wa­dzi trans­mi­sję. Będziemy mie­li moż­li­wość prze­pro­wa­dze­nia bez­po­śred­niej rela­cji z sobo­ty i nie­dzie­li. Chcielibyśmy, aby te mistrzo­stwa były poka­za­ne nowo­cze­śnie, aby była moż­li­wość nagry­wa­nia prze­jaz­dów z każ­dej prze­szko­dy, cze­go na innych zawo­dach tej ran­gi nie było. Życzylibyśmy sobie, aby była trans­mi­sja w Eurosporcie oraz w inter­ne­cie on-line. Chcemy, aby były to nowo­cze­sne mistrzo­stwa pod wzglę­dem pro­mo­cji jeź­dziec­twa, bo jak powie­dzia­łem sport bez spon­so­rów nie ist­nie­je, a spon­so­rzy bez dobrze zor­ga­ni­zo­wa­nej pro­mo­cji nie chcą łożyć na dys­cy­pli­ny, któ­re nie przy­no­szą im korzy­ści rekla­mo­wych. Sponsorzy prze­li­cza­ją wszyst­ko na koszt dostę­pu do klien­ta. Stąd tak waż­na rola mediów w kształ­to­wa­niu opi­nii o suk­ce­sach pol­skie­go spor­tu. Totalna kry­ty­ka czę­sto upra­wia­na w sto­sun­ku do róż­nych dys­cy­plin zabi­ja sport. Moim zda­niem tak napraw­dę nikt nie doce­nia roli mediów w kształ­to­wa­niu potę­gi spor­to­wej dane­go kra­ju. Dobrze się dzie­je, iż powo­li zaczy­na­ją w Polsce funk­cjo­no­wać kana­ły tema­tycz­ne - spor­to­we, bo takie przed­się­wzię­cia też budu­ją sport wyczy­no­wy. Spektakularne suk­ce­sy ozna­cza­ją więk­sze zain­te­re­so­wa­nie mediów i spon­so­rów daną dys­cy­pli­ną, a doce­lo­wo jest to wię­cej pie­nię­dzy prze­zna­czo­nych na jej upra­wia­nie.

Jak Pan prze­wi­du­je - ile osób, zarów­no zawod­ni­ków, osób ofi­cjal­nych, jak i samej publicz­no­ści, przy­bę­dzie do Warki w dniach roz­gry­wa­nia mistrzostw świa­ta?
To jest trud­ne pyta­nie, ponie­waż w Polsce wie­le zale­ży od pogo­dy. Liczymy, że przy dobrej aurze i pro­mo­cji tych mistrzostw kil­ka­dzie­siąt tysię­cy osób odwie­dzi Farmę Sielanka w cią­gu kil­ku dni trwa­nia tej impre­zy. Dysponujemy 100 hek­ta­ra­mi tere­nu i jeste­śmy goto­wi przy­jąć bar­dzo dużo gości. Trudno dokład­nie powie­dzieć, ile dzie­siąt­ków tysię­cy, oby jak naj­wię­cej, kibi­ców i fanów jeź­dziec­twa przy­by­ło na te zawo­dy.
Od 8 lat jako rodzi­na obser­wu­je­my wszyst­kie mistrzo­stwa zaprzę­go­we i stwier­dzi­li­śmy, iż jest to impre­za będą­ca oka­zją do pik­ni­ków rodzin­nych. Wszędzie na świe­cie zawo­dy zaprzę­go­we odby­wa­ją się na otwar­tym tere­nie i mają cha­rak­ter rodzin­ne­go świę­ta. Poza tym nie trze­ba wie­le rozu­mieć ze spor­tu, jakim są zaprzę­gi, aby dostrzec, jak pięk­nie konie galo­pu­ją czy jak wie­dzie się nasze­mu repre­zen­tan­to­wi. Dlatego mam nadzie­ję, że warun­ki, jakie chce­my stwo­rzyć, będą na tyle atrak­cyj­ne, aby rodzi­ce przy­by­li do Sielanki ze swo­imi pocie­cha­mi i miło spę­dzi­li czas.

Proszę o przed­sta­wie­nie swo­ich zawod­ni­ków zaprzę­go­wych, któ­rzy sta­ra­ją się o kwa­li­fi­ka­cje na mistrzo­stwa świa­ta? Jakimi koń­mi dys­po­nu­ją?
W naszym klu­bie do mistrzostw świa­ta zdo­był już kwa­li­fi­ka­cje Adrian Kostrzewa. Początkowo posta­wi­li­śmy na konie wiel­ko­pol­skie, w naszych zaprzę­gach przez kil­ka lat cho­dzi­ły tyl­ko konie tej rasy. Gdy roz­po­czę­li­śmy przy­go­to­wa­nia do mistrzostw świa­ta, sta­ra­li­śmy się kupić konie w Polsce, ale z róż­nych wzglę­dów zamiar ten się nie powiódł.
Nawet suge­ro­wa­łem wło­da­rzom pol­skiej hodow­li, że mając na wzglę­dzie tak wiel­ką oka­zję do pro­mo­cji pol­skiej hodow­li, jaką są roz­gry­wa­ne w Polsce mistrzo­stwa świa­ta war­to udo­stęp­nić naj­lep­sze konie pol­skim zawod­ni­kom. Nic z tego nie wyszło i Adrian Kostrzewa dys­po­nu­je obec­nie koń­mi, któ­ry­mi w Salzburgu star­to­wał Georg Moser i wygrał nimi ujeż­dża­nie. Mam nadzie­ję, że te mistrzo­stwa świa­ta w powo­że­niu będą praw­dzi­wą pro­mo­cją nie tyl­ko pol­skie­go jeź­dziec­twa, lecz tak­że pol­skiej hodow­li koni i całe­go pol­skie­go prze­my­słu koń­skie­go, a tak­że nasze­go pięk­ne­go i gościn­ne­go kra­ju.

Dziękuję za roz­mo­wę

Więcej w Wywiad

Na górę