Connect with us

Hodowca i Jeździec

Próby dziel­no­ści koni zaprzę­go­wych - ana­chro­nizm czy koniecz­ność?

Hodowla

Próby dziel­no­ści koni zaprzę­go­wych - ana­chro­nizm czy koniecz­ność?

Marian Kaproń, Wiesław Niewiński

Jeśli chce­my mieć łagod­ne, spo­koj­ne i chęt­ne do pra­cy konie zim­no­krwi­ste, musi­my je odpo­wied­nio selek­cjo­no­wać. Próby zaprzę­go­we dosko­na­le słu­żą temu celo­wi. Warto je mody­fi­ko­wać i dosko­na­lić.

Zainteresowanie „dziel­no­ścią użyt­ko­wą” koni zaprzę­go­wych wyraź­nie datu­je się dopie­ro od cza­sów śre­dnio­wie­cza - cho­ciaż wów­czas konie nie były zwie­rzę­ta­mi powszech­nie wyko­rzy­sty­wa­ny­mi w głów­nych sfe­rach egzy­sten­cji ówcze­snych spo­łecz­no­ści - i obja­wia­ło się m.in. w for­mie jar­marcz­nych poka­zów pocią­go­wych uzdol­nień koni w napi­na­niu postron­ków zacze­pia­nych do drzew. Następnie w wie­lu kra­jach świa­ta (tak­że na zie­miach pol­skich) nadal oko­licz­no­ścio­wo prak­ty­ko­wa­no cały sze­reg spraw­dzia­nów oraz kon­kur­sów dla koni zaprzę­go­wych (aż do dziś, bo spo­ra­dycz­nie moż­na je oglą­dać na nie­któ­rych zagra­nicz­nych kana­łach tele­wi­zyj­nych), lecz jed­nym z pierw­szych „nauko­wych poczy­nań” w tym zakre­sie były Doświadczenia nad siłą koni i nad poru­sza­niem wozów Artyllerycznych i Saperskich próż­nych i obła­do­wa­nych (ory­gi­nal­ny tytuł publi­ka­cji z 1830 r.) pro­wa­dzo­ne przy uży­ciu spe­cjal­nej machi­ny przez porucz­ni­ka arty­le­rii A. Krauza (1828-1829) z armii Królestwa Polskiego.
Kolejne doświad­czal­ne pró­by ucią­gu, pole­ga­ją­ce na stop­nio­wym zwięk­sza­niu opo­ru przez dokła­da­nie wor­ków z pia­skiem aż do zatrzy­ma­nia koni, prze­pro­wa­dzo­no w roku 1928 oraz 1939, przy czym w 1939 po raz pierw­szy zasto­so­wa­no pró­bę ucią­gu koni na „grzę­dzie pia­sko­wej” (o dłu­go­ści 20 m oraz miąż­szo­ści pia­sku ok. 25 cm). Polegała ona na prze­je­cha­niu grzę­dy wozem gospo­dar­skim (na obrę­czach żela­znych i łącz­nej masie 200% indy­wi­du­al­nej masy pró­bo­wa­ne­go konia) z dwu­krot­nym zatrzy­ma­niem i ponow­nym rusza­niem, przy czym pod­sta­wą do jako­ścio­wej (subiek­tyw­nej) oce­ny cią­gli­wo­ści bada­nych koni było ich zacho­wa­nie się w trak­cie pró­by ucią­gu i dłu­gość odcin­ka prze­by­tej grzę­dy. W nie­zmie­nio­nym ukła­dzie wpro­wa­dzo­no ofi­cjal­nie tę pró­bę po II woj­nie świa­to­wej do oce­ny pocią­go­wych uzdol­nień ogie­rów uzna­nych w hodow­li tere­no­wej (zarów­no ras wszech­stron­nie użyt­ko­wych, jak i pocią­go­wych) i była ona prak­ty­ko­wa­na do 1962 r. Z kolei pań­stwo­we ogie­ry ras i typów pocią­go­wych prze­cią­ga­ły w zakła­dach tre­nin­go­wych, na tra­sie o dł. 100 m, tzw. sanie Wojejkowa (obcią­ża­ne do 100% masy okre­ślo­ne­go osob­ni­ka) po twar­dej nawierzch­ni (lecz posy­pa­nej war­stwą pia­sku o gru­bo­ści ok. 5 cm), a pod­sta­wą do ich ofi­cjal­nej oce­ny był poko­na­ny dystans oraz zacho­wa­nie w trak­cie pró­by cią­gli­wo­ści.

Metodologia

Odrębny roz­dział sta­no­wią kra­jo­we doświad­czal­ne pró­by kon­tro­li i oce­ny pocią­go­wych uzdol­nień koni - sto­so­wa­ne głów­nie do celów nauko­wo-badaw­czych - któ­re obej­mo­wa­ły zasto­so­wa­nie niżej wymie­nio­nej meto­do­lo­gii, opar­tej na wyko­rzy­sty­wa­niu spe­cjal­nie skon­stru­owa­nej apa­ra­tu­ry bądź na adap­ta­cji już ist­nie­ją­cych roz­wią­zań, a mia­no­wi­cie:

  • opa­ten­to­wa­ny kie­rat (z prąd­ni­cą prą­du sta­łe­go, pozwa­la­ją­cą na pre­cy­zyj­ne regu­lo­wa­nie sta­wia­ne­go opo­ru) wyko­rzy­sty­wa­ny w fizjo­lo­gicz­nych bada­niach nad koń­mi,
  • obcią­ża­ne sanie drew­nia­ne połą­czo­ne z wałem beto­no­wym, któ­rych opór był reje­stro­wa­ny przy uży­ciu dyna­mo­gra­fu (czy­li dyna­mo­me­tru samo­pi­szą­ce­go),
  • obcią­ża­ne sanie drew­nia­ne połą­czo­ne z dyna­mo­me­trem sprę­ży­no­wym, gdzie sta­wia­ny przez nie opór reje­stro­wa­no wzro­ko­wo,
  • samo­chód oso­bo­wy z wmon­to­wa­nym wska­zów­ko­wym dyna­mo­me­trem hydrau­licz­nym oraz ze wzro­ko­wą reje­stra­cją poko­ny­wa­ne­go opo­ru.

Ponadto w innych kra­jach świa­ta opra­co­wa­no sze­reg roz­wią­zań, któ­re obej­mo­wa­ły czte­ry gru­py metod i urzą­dzeń sto­so­wa­nych w kon­tro­li i oce­nie pocią­go­wych pre­dys­po­zy­cji koni:

  • pró­by prze­pro­wa­dza­ne w zwy­kłych wozach gospo­dar­skich - na sze­ro­ką ska­lę wyko­rzy­sty­wa­ne w byłym ZSRR; ich isto­ta pole­ga­ła na suk­ce­syw­nym dokła­da­niu wor­ków z pia­skiem oraz reje­stra­cją prze­by­te­go dystan­su z okre­ślo­nym obcią­że­niem; pozwa­la­ły na rów­no­cze­sną oce­nę mak­sy­mal­nej siły ucią­gu koni oraz ich wytrzy­ma­ło­ści w cią­gnię­ciu;
  • pró­by prze­pro­wa­dza­ne w nośni­kach pło­zo­wych (czy­li w saniach) - ich meto­dy­ka rów­nież zosta­ła szcze­gó­ło­wo opra­co­wa­na w byłym ZSRR, a oprócz wymie­nio­ne­go kra­ju sto­so­wa­no je w Czechosłowacji, na Węgrzech, w Austrii oraz w Szwecji;
  • pró­by prze­pro­wa­dza­ne przy zasto­so­wa­niu spe­cjal­nie kon­stru­owa­nych wozów oraz plat­form dyna­mo­me­trycz­nych -wpro­wa­dzo­ne w USA (Collins i Caine), we Włoszech (prof. Vitali), Finlandii (prof. Terho), Szwajcarii (Brunner) i Szwecji (Gallwitz), przy czym meto­dy­ka ich sto­so­wa­nia była z regu­ły dość skom­pli­ko­wa­na;
  • pró­by sto­so­wa­ne przy wyko­rzy­sta­niu urzą­dzeń spe­cja­li­stycz­nych, do któ­rych nale­ża­ły: pod­ko­wa pomia­ro­wa Bjorcka (opar­ta na zasa­dzie współ­za­leż­no­ści mię­dzy siłą naci­sku kopy­ta konia na pod­ło­że i prze­ja­wia­ną przez nie­go siłą ucią­gu) oraz urzą­dze­nie fran­cu­skie (wyko­rzy­stu­ją­ce auto­ma­tycz­ną pro­gre­sję opo­ru liny roz­wi­ja­nej ze spe­cjal­ne­go wał­ka).

Opisane meto­dy mia­ły jed­nak cały sze­reg róż­no­rod­nych man­ka­men­tów, do któ­rych nale­ża­ły m.in.: skom­pli­ko­wa­na kon­struk­cja oraz trud­na obsłu­ga (plat­for­my i wozy dyna­mo­me­trycz­ne, „kie­ra­ty”), brak moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia w warun­kach polo­wych (urzą­dze­nia oraz meto­dy sta­cjo­nar­ne), uza­leż­nie­nie pomia­ru siły pocią­go­wej zwie­rząt od sta­nu pod­ło­ża, po któ­rym się prze­miesz­cza­ją (wspo­mnia­ne wozy oraz plat­for­my dyna­mo­me­trycz­ne, prze­kon­stru­owa­ne samo­cho­dy, nośni­ki pło­zo­we, a głów­nie wozy gospo­dar­skie prze­cią­ga­ne po grzę­dach pia­sko­wych itp.), zmien­ność warun­ków prze­pro­wa­dza­nia prób (zacie­ra­ją­ca ich obiek­ty­wizm, np. przez zróż­ni­co­wa­ny spo­sób naci­sku na hamul­ce samo­cho­do­we itp.) i wie­le innych utrud­nień.

System kon­tro­li

W związ­ku z powyż­szym w warun­kach nasze­go kra­ju - gdzie w latach powo­jen­nych (pra­wie do poło­wy lat 80. XX w.) konie sta­no­wi­ły pod­sta­wo­we źró­dło siły pocią­go­wej w indy­wi­du­al­nych gospo­dar­stwach rol­nych - zaist­nia­ła wyraź­na potrze­ba dosko­na­le­nia hodow­li koni zaprzę­go­wych, do cze­go nie­zbęd­ny stał się obiek­tyw­ny sys­tem kon­tro­li i oce­ny ich war­to­ści użyt­ko­wej, uwzględ­nia­ją­cy nie tyl­ko siłę pocią­go­wą, ale tak­że rucho­wą wydol­ność. Został on opra­co­wa­ny w ówcze­snym Zakładzie Hodowli Koni Wyższej Szkoły Rolniczej (dziś Katedra Hodowli i Użytkowania Koni Uniwersytetu Przyrodniczego) w Lublinie i obej­mo­wał opra­co­wa­nie meto­dy­ki oraz skon­stru­owa­nie odpo­wied­nich apa­ra­tów i urzą­dzeń do prze­pro­wa­dze­nia prób mak­sy­mal­nej siły ucią­gu koni (w któ­rych zasto­so­wa­nie miał apa­rat opo­ro­wy pomy­słu prof. dr. hab. Ewalda Sasimowskiego w posta­ci trzech wer­sji roz­wo­jo­wych) oraz prób szyb­ko­ścio­wych na dystan­sie jed­ne­go kilo­me­tra (któ­rych dosko­na­le­niem zaj­mo­wał się prof. dr hab. Marian Budzyński). Obydwaj naukow­cy wyko­na­li sze­reg prac nauko­wo-badaw­czych, któ­rych efek­tem było ofi­cjal­ne zatwier­dze­nie opra­co­wa­nych roz­wią­zań do prak­ty­ki hodow­la­nej - obo­wią­zu­ją­cych pra­wie do poło­wy lat 80. XX wie­ku - zmo­dy­fi­ko­wa­nych dopie­ro przez wpro­wa­dze­nie pod­kła­dek opo­ro­wych (w oce­nie chę­ci cią­gnię­cia u koni) na począt­ku lat 90. tegoż wie­ku.
Autentyczną zale­tą oma­wia­ne­go sys­te­mu prób dziel­no­ści była - w zasad­ni­czym stop­niu zobiek­ty­wi­zo­wa­na - pró­ba mak­sy­mal­nej siły ucią­gu i chę­ci cią­gnię­cia, prze­pro­wa­dza­na w spo­sób zapew­nia­ją­cy auto­ma­tycz­ną pro­gre­sję opo­ru i sta­wia­ją­cy koniom nader wyso­kie wyma­ga­nia w zakre­sie pre­dys­po­zy­cji pocią­go­wych. Była ona sto­so­wa­na (ale z wyraź­ny­mi opo­ra­mi) do wspo­mnia­ne­go wcze­śniej okre­su, a głów­ny­mi argu­men­ta­mi zwią­za­ny­mi z jej zanie­cha­niem były: a) zasad­ni­cze trud­no­ści w naby­wa­niu i wła­ści­wej eks­plo­ata­cji apa­ra­tów opo­ro­wych oraz b) zde­cy­do­wa­ne ogra­ni­cze­nie wyko­rzy­sty­wa­nia koni robo­czych do naj­cięż­szych prac polo­wych (przez co ich selek­cja na poziom mak­sy­mal­nej siły ucią­gu sta­ła się - zda­niem nie­któ­rych spe­cja­li­stów - cał­ko­wi­cie bez­za­sad­na). Podobnych kon­tro­wer­sji nie budzi­ły nato­miast pró­by szyb­ko­ścio­we (na dystan­sie 1 km), któ­re zakła­da­ły ruch w stę­pie w gra­ni­cach nor­mal­nej siły pocią­go­wej (czy­li przy opo­rze rzę­du 10-13% masy oce­nia­ne­go konia), przez co sto­so­wa­no koła opo­ro­we dla wozów na obrę­czach żela­znych lub tar­cze opo­ro­we dla wozów na kołach ogu­mio­nych, jed­nak wyko­rzy­sty­wa­nie apa­ra­tów opo­ro­wych pomy­słu prof. E. Sasimowskiego zosta­ło cał­ko­wi­cie zanie­cha­ne, mimo iż stwa­rza­ły one dosko­na­łe oraz wymier­ne pod­sta­wy do gene­tycz­nej ame­lio­ra­cji pocią­go­wych uzdol­nień koni, cho­ciaż ilo­ścio­we rezul­ta­ty ich sto­so­wa­nia (w posta­ci wyni­ków abso­lut­nej i względ­nej siły ucią­gu ogie­rów) moż­na było­by obec­nie opra­co­wy­wać nawet gene­tycz­no-popu­la­cyj­ny­mi meto­da­mi BLUP AM (lub BLUP SM - uzna­wa­ny­mi za naj­lep­sze w pra­cy hodow­la­nej nad róż­ny­mi gatun­ka­mi zwie­rząt gospo­dar­skich). Z kolei zastą­pie­nie oma­wia­nych apa­ra­tów pod­kład­ka­mi opo­ro­wy­mi jest tema­tem na odręb­ne roz­wa­ża­nia nad dosko­na­le­niem koni zaprzę­go­wych.

O zale­tach prób zaprzę­go­wych

Trzeba jed­nak udzie­lić jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi co do przy­dat­no­ści prób dziel­no­ści w zaprzę­gu w dosko­na­le­niu kra­jo­wych ras oraz typów koni pocią­go­wych, przy­ta­cza­jąc argu­men­ty uza­sad­nia­ją­ce potrze­bę dal­sze­go ich sto­so­wa­nia. Należą do nich niżej wymie­nio­ne aspek­ty, uza­sad­nia­ją­ce oma­wia­ną potrze­bę:

  1. Krajowe pogło­wie koni (w tym głów­nie robo­czych) zma­la­ło do roz­mia­rów wska­zu­ją­cych na fak­tycz­ne potrze­by w zakre­sie ich wyko­rzy­sty­wa­nia w agro­tech­ni­ce i trans­por­cie rol­nym.
  2. Robocze wyko­rzy­sty­wa­nie koni powin­no być moż­li­wie naj­bar­dziej efek­tyw­ne oraz tanie, przez co utrzy­my­wa­ne pogło­wie musi skła­dać się głów­nie z osob­ni­ków przy­ja­znych czło­wie­ko­wi i cechu­ją­cych się wyso­kim pozio­mem przy­dat­no­ści do pra­cy w zaprzę­gu.
  3. Wymienione cechy cha­rak­te­ry­zu­ją się - z regu­ły - sto­sun­ko­wo wyso­kim stop­niem dzie­dzicz­no­ści, co nale­ży w peł­ni wyko­rzy­sty­wać we wła­ści­wej (czy­li zaprzę­go­wej) selek­cji ogie­rów repro­duk­to­rów i kla­czy matek o pożą­da­nych pre­dys­po­zy­cjach użyt­ko­wych oraz eks­plo­ata­cyj­nych.
  4. Wspomniany pożą­da­ny zakres pocią­go­wych pre­dys­po­zy­cji koni nie jest moż­li­wy do kon­tro­li i oce­ny bez sto­so­wa­nia prób dziel­no­ści w zaprzę­gu - nie­za­leż­nie od tego, czy obej­mu­ją one tyl­ko ilo­ścio­we, czy też wyłącz­nie jako­ścio­we aspek­ty oce­ny użyt­ko­wej oraz eks­plo­ata­cyj­nej przy­dat­no­ści koni - któ­rych rezul­ta­ty powin­ny być uwzględ­nia­ne w dal­szych eta­pach pra­cy hodow­la­nej nad ich dosko­na­le­niem.
  5. Należy jed­nak przy­pusz­czać - głów­nie na pod­sta­wie doświad­czeń kra­jów roz­wi­nię­tych - że zaprzę­go­we użyt­ko­wa­nie koni nie będzie nadal ule­ga­ło postę­pu­ją­ce­mu regre­so­wi, lecz zapew­ne dozna nawet okre­ślo­ne­go posze­rze­nia (ale nigdy do roz­mia­rów z XIX oraz I poło­wy XX w.). Wynika to z fak­tu, że w oma­wia­nych kra­jach w ramach tzw. zrów­no­wa­żo­ne­go oraz eko­lo­gi­zu­ją­ce­go się rol­nic­twa czy­nio­ne są dość inten­syw­ne sta­ra­nia o roz­sze­rze­nie zakre­su robo­cze­go wyko­rzy­sty­wa­nia koni.
  6. Wspomniane roz­sze­rza­nie zakre­su robo­cze­go wyko­rzy­sta­nia koni w żad­nym wypad­ku nie powin­no opie­rać się na powro­cie do wcze­śniej­szych roz­wią­zań, sto­so­wa­nych nie­gdyś w rol­nic­twie tra­dy­cyj­nym, lecz musi mieć racjo­nal­ny i nowo­cze­sny cha­rak­ter.
  7. Nowoczesny i racjo­nal­ny cha­rak­ter robo­cze­go użyt­ko­wa­nia koni pole­ga na sto­so­wa­niu tzw. przod­ków trans­por­to­wych, któ­re z regu­ły są wypo­sa­ża­ne w spa­li­no­we sil­ni­ki do napę­du czę­ści robo­czych prze­miesz­cza­nych maszyn rol­ni­czych, co zde­cy­do­wa­nie polep­sza warun­ki pra­cy użyt­ko­wa­nych koni robo­czych (wydat­ku­ją­cych znacz­nie mniej ener­gii, np. przy pra­cy w kosiar­kach i innych maszy­nach, któ­rych czę­ści robo­cze posia­da­ły nie­gdyś tyl­ko napęd od kół jezd­nych).
  8. Omawiane przod­ki w zasad­ni­czy spo­sób zwięk­sza­ją rów­nież ergo­no­mię pra­cy powo­żą­ce­go (np. wznie­sie­nie nad poziom kurzu z gle­by, sie­dze­nie, a nie prze­miesz­cza­nie się na pie­cho­tę w trak­cie pra­cy itp.) i nada­ją jej nawet pewien kom­fort, przez co współ­cze­sne użyt­ko­wa­nie koni robo­czych może być uwa­ża­ne za quasi-roz­ryw­kę, a nie za ewi­dent­ną uciąż­li­wość.
  9. Tradycyjne robo­cze użyt­ko­wa­nie koni w Polsce z pew­no­ścią nie ule­gnie zasad­ni­cze­mu posze­rze­niu, wydat­nie może się zwięk­szyć przez ich zasto­so­wa­nie do zaprzę­go­we­go wyko­rzy­sty­wa­nia rekre­acyj­ne­go (głów­nie w gospo­dar­stwach agro­tu­ry­stycz­nych) oraz w agro­tech­ni­ce gospo­darstw eko­lo­gicz­nych (gdzie uży­wa­nie trak­cji mecha­nicz­nej, któ­ra ugnia­ta pod­gle­bie, roz­le­wa pali­wo, pły­ny, ole­je, sma­ry itp., jest wręcz nie­sto­sow­ne). Wydaje się ponad­to, że aktu­al­nie maso­we zasto­so­wa­nie przod­ków trans­por­to­wych w pol­skim rol­nic­twie raczej nie jest moż­li­we, ponie­waż gospo­dar­stwa utrzy­mu­ją­ce konie praw­do­po­dob­nie nie dys­po­nu­ją wystar­cza­ją­cy­mi środ­ka­mi na ich zakup lub samo­dziel­ną kon­struk­cję.
  10. Na koniec nale­ży jed­no­znacz­nie stwier­dzić, że pró­by dziel­no­ści koni w zaprzę­gu nie są ana­chro­ni­zmem, lecz auten­tycz­ną potrze­bą ich dosko­na­le­nia w pra­cy hodow­la­nej.

Mimo to wśród hodow­ców ponow­nie oży­ły dys­ku­sje na temat koniecz­no­ści i zakre­su wyko­ny­wa­nia tych prób.

Dla kogo wpis

Zgodnie z aktu­al­nym pro­gra­mem hodow­la­nym, wpro­wa­dzo­nym od 2006 roku, obo­wiąz­ko­we jest zali­cze­nie wstęp­nej, polo­wej pró­by zaprzę­go­wej jako jed­ne­go z warun­ków wpi­su do księ­gi głów­nej, z regu­ły w 2. lub 3. roku życia ogie­ra. Następnie w wie­ku 4-6 lat, aby nie stra­cić dal­szej licen­cji, ogier musi zali­czyć pró­bę zasad­ni­czą.
Próba wstęp­na pole­ga na oce­nie cha­rak­te­ru i przy­dat­no­ści ogie­ra do pra­cy w zaprzę­gu rol­ni­czym. Nie wyma­ga się szczy­to­we­go wysił­ku, lecz punk­tu­je zacho­wa­nie konia przy zaprzę­ga­niu do wozu, jego spo­ko­ju lub ner­wo­wo­ści, chę­ci i spo­so­bu cią­gnię­cia oraz rusza­nia z miej­sca z pustym wozem i pod­kład­ka­mi opo­ro­wy­mi. Próba podzie­lo­na jest na trzy odcin­ki z trze­ma krót­ki­mi prze­rwa­mi. Pierwszy odci­nek 8-9 metrów poko­nu­je się przy pod­ło­żo­nej jed­nej pod­kład­ce opo­ro­wej. Po zatrzy­ma­niu mocu­je się pod­kład­kę pod dru­gie koło i rusza 5-8 metrów. Po kolej­nym zatrzy­ma­niu wyj­mu­je się obie pod­kład­ki i ogier rusza z pustym wozem na odle­głość kil­ku­dzie­się­ciu metrów. W zależ­no­ści od zacho­wa­nia ogie­ra przy­zna­je się od 1 do 5 punk­tów. Jeżeli koń zacho­wu­je się ner­wo­wo, szar­pie, ska­cze, skrę­ca na boki, nie cią­gnie wozu, nastę­pu­je dys­kwa­li­fi­ka­cja. Do pró­by wstęp­nej ogie­ra przy­go­to­wu­je hodow­ca, któ­ry zło­żył wnio­sek o wpis do księ­gi. Do komi­sji księ­gi stad­nej wpły­nę­ły wnio­ski z kil­ku związ­ków o zli­kwi­do­wa­nie tej pró­by i pozo­sta­wie­nie, a nawet zaostrze­nie póź­niej­szej pró­by zasad­ni­czej. Jako argu­ment poda­je się mło­dy wiek ogie­ra, czę­sto nie­wła­ści­we, za krót­kie przy­go­to­wy­wa­nie ogie­ra do pró­by, a tym samym zepsu­cie jego cha­rak­te­ru, wypa­da­nie czę­ści ogie­rów po pierw­szym sezo­nie z roz­ro­du, sto­so­wa­nie róż­ne­go rodza­ju uprzę­ży itp. Komisja nie podzie­li­ła tych obaw i uwa­ża wyko­ny­wa­nie tej pró­by za koniecz­ne. Wpisywanie ogie­rów do ksiąg bez jakiej­kol­wiek oce­ny użyt­ko­wej, a jedy­nie na pod­sta­wie oce­ny zdro­wia, wymia­rów i boni­ta­cji nie wyda­je się wła­ści­we.
Zasadnicza pró­ba użyt­ko­wo­ści skła­da się trzech czę­ści, tj.: pró­by szyb­ko­ści w kłu­sie, pró­by szyb­ko­ści w stę­pie oraz pró­by ucią­gu. W kłu­sie ogier winien poko­nać jeden kilo­metr w cza­sie od 3 do 4 minut i 10 sekund. Liczba punk­tów za tę część wyno­si od 1 do 7 w zależ­no­ści od uzy­ska­ne­go cza­su. W stę­pie nor­ma cza­su wyno­si od 8 do 10 minut i 30 sekund. Podobnie licz­ba punk­tów do zdo­by­cia od 1 do 7 w zależ­no­ści od szyb­ko­ści poko­na­nia dystan­su.
Trzecią czę­ścią jest pró­ba siły i chę­ci cią­gnię­cia, za któ­rą tak­że moż­na uzy­skać mak­si­mum 7 punk­tów. Opór uzy­sku­je się przez pod­ło­że­nie spe­cjal­nych pod­kła­dek pod tyl­ne koła wozu i obcią­że­nie go np. wor­ka­mi z pia­skiem. Dokładnie obser­wu­je się konia pod­czas zaprzę­ga­nia i wyprzę­ga­nia, obser­wu­je spo­sób rusza­nia pod cię­ża­rem i z pustym wozem, jego spo­kój, reago­wa­nie na komen­dy woź­ni­cy i wkła­da­nie wysił­ku w poko­na­nie opo­ru. Wysiłek musi być bar­dzo duży, a koń winien pra­co­wać bar­dzo spo­koj­nie, aby uzy­skać mak­sy­mal­ne 7 punk­tów. Współczesną pró­bę ucią­gu pre­zen­tu­je zdję­cie po lewj. Łącznie mak­sy­mal­na licz­ba punk­tów moż­li­wych do osią­gnię­cia wyno­si 21. W zależ­no­ści od licz­by punk­tów cało­ścio­wy wynik pró­by oce­nia się jako: wybit­ny (18-21), bar­dzo dobry (14-17), dobry (9-13), dosta­tecz­ny (3-8). Niezaliczenie jed­nej z czę­ści tej pró­by powo­du­je dys­kwa­li­fi­ka­cję cało­ści.
Taki sche­mat prób dziel­no­ści dla koni zim­no­krwi­stych funk­cjo­nu­je od daw­na i na dzień dzi­siej­szy wyda­je się dobry i wła­ści­wy dla tej rasy. W prze­szło­ści były okre­sy, że część związ­ków takich prób nie prze­pro­wa­dza­ła. Obecnie są one koniecz­ne i potrzeb­ne, aby kolej­ne poko­le­nia pol­skich koni zim­no­krwi­stych były coraz lep­sze, a przed wszyst­kim spo­koj­ne, łagod­ne i chęt­ne do pra­cy zaprzę­go­wej. Jest tak­że potrze­ba dal­szej dys­ku­sji i uwag ze stro­ny hodow­ców na temat mody­fi­ka­cji i dosko­na­le­nia prób, a nie na temat ich likwi­da­cji.

Więcej w Hodowla

Na górę