Connect with us

Powozy i pojaz­dy kon­ne, cz. 6. Od pusz­ty i nizin Panonii do pagór­ko­wa­tych łąk Anglii

Historia i sztuka

Powozy i pojaz­dy kon­ne, cz. 6. Od pusz­ty i nizin Panonii do pagór­ko­wa­tych łąk Anglii

Andrzej Jankowiak

Te dwie odle­głe od sie­bie kra­iny, jak­że od sie­bie pod wie­lo­ma wzglę­da­mi róż­ne, łączy to, że obie potra­fi­ły wytwo­rzyć bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ne dla sie­bie, acz odmien­ne sty­le zaprzę­gu. Do dziś mówi się „zaprzęg w sty­lu węgier­skim” lub „zaprzęg w sty­lu angiel­skim”. Czym róż­nią się zatem te zaprzę­gi, sko­ro nie­ja­ko intu­icyj­nie wyczu­wa­my, że te dwa sty­le dzie­li tak wie­le, iż moż­na by powie­dzieć, że pra­wie wszyst­ko.

W pró­bie roz­wa­ża­nia tej kwe­stii nale­ży uzmy­sło­wić sobie fakt, że na rodzaj i spo­sób uży­wa­nia konia w zaprzę­gu, a w kon­se­kwen­cji na powsta­nie całe­go zaprzę­gu wraz z pojaz­dem, uprzę­żą, spo­so­bem powo­że­nia, deko­ra­cyj­no­ścią wyko­naw­czą itp., ogrom­ny wpływ mia­ła kul­tu­ra regio­nu, i to kul­tu­ra rozu­mia­na w jak naj­szer­szym poję­ciu, jak rów­nież wzglę­dy prak­tycz­ne.
Nizina węgier­ska, zwa­na pusz­tą, to rów­nin­ne, jak okiem się­gnąć, tere­ny poro­słe tra­wa­mi i zie­lem, z rzad­ka zadrze­wio­ne. Bujna roślin­ność sama nasu­wa­ła potrze­bę gospo­dar­ki paster­skiej. W ten kra­jo­braz roz­le­głej pusz­ty w spo­sób natu­ral­ny wpi­sał się koń i czło­wiek, któ­ry go kochał, hodo­wał i użyt­ko­wał. Burzliwa histo­ria tych tere­nów, nawie­dza­nych czę­sto przez hor­dy tatar­skie i łupio­nych w cza­sie najaz­dów oto­mań­skich oraz upo­rczy­wa i twar­da wal­ka z nimi odci­snę­ła swe pięt­no na kul­tu­rze dziel­nych Madziarów.
Jednym z prze­ja­wów tego pięt­na z pew­no­ścią było doce­nie­nie zalet i pięk­na koni orien­tal­nych. Koni dziel­nych, szyb­kich, wytrzy­ma­łych, o tzw. bukie­cie i szla­chet­nej uro­dzie. Myślę, że wiel­kie prze­strze­nie roz­le­głej pusz­ty, żywio­ło­wy tem­pe­ra­ment jej miesz­kań­ców, umi­ło­wa­nie swo­bo­dy i pięk­ny chy­ży koń to jak­by róż­ne rodza­je mate­rii, któ­re zla­ne w jed­ną całość legły u pod­staw naro­dzin węgier­skie­go zaprzę­gu.

Zbudowana w pra­cow­ni auto­ra repli­ka angiel­skie­go pojaz­du myśliw­skie­go typu Dogcart

Styl węgier­ski to lek­ki szla­chet­ny koń o orien­tal­nym bukie­cie, dłu­go­no­gi, szyb­ki i wytrzy­ma­ły, fizycz­nie i wizu­al­nie lek­ka uprząż typu szo­ro­we­go z mister­ny­mi ple­cio­ny­mi ze skó­ry rze­mycz­ka­mi, moco­wa­ny­mi na ogło­wiu i tyl­nych czę­ściach uprzę­ży, zwa­nych sza­lan­ka­mi. Te jak­że zdob­ne sza­lan­ki mają zna­ko­mi­ty walor prak­tycz­ny, mia­no­wi­cie rusza­jąc się w rytm ruchu konia falu­ją, odga­nia­jąc tym samym upo­rczy­we muchy znad koń­skich łbów i zadów. Uprząż szo­ro­wa, któ­rej część cią­gną­cą sta­no­wi jedy­nie pas napier­śny, w mini­mal­nym stop­niu krę­pu­je ruchy konia, zapew­nia­jąc mu swo­bo­dę poru­sza­nia, jak­że nie­zbęd­ną pod­czas jaz­dy po złych dro­gach bądź po bez­dro­żach. Klasyczny zaprzęg węgier­ski to piąt­ka w ukła­dzie trzy konie w lejc z przo­du i dwa w dysz­lu. Taka malow­ni­cza piąt­ka koni cią­gnę­ła zwy­kle lek­ką jesio­no­wą brycz­kę, z ław­ka­mi koniecz­nie na jed­nym pozio­mie, ze skrzy­nią czę­sto wypla­ta­ną wikli­ną lub lipo­wy­mi łoza­mi. Bryczki węgier­skie czę­sto podob­ne bywa­ły do pol­skich bry­czek wło­ściań­skich, szcze­gól­nie tych z rejo­nów daw­nej Galicji. Dowodzi to zja­wi­ska wza­jem­ne­go prze­ni­ka­nia się kul­tur pomię­dzy sąsia­du­ją­cy­mi z sobą regio­na­mi.
Zaprzęg węgier­ski, uroz­ma­ico­ny jesz­cze barw­ny­mi i malow­ni­czy­mi stro­ja­mi powo­żą­cych huzar­ski­mi lub czi­kow­ski­mi, cechu­je swo­bo­da, szyb­kość i lek­kość, co zna­ko­mi­cie har­mo­ni­zu­je z bez­pre­ten­sjo­nal­ną ele­gan­cją lek­kiej jesio­no­wej brycz­ki i peł­ny­mi tem­pe­ra­men­tu koń­mi. Jakże inny od peł­ne­go roman­ty­zmu sty­lu węgier­skie­go jest styl angiel­ski.
Styl angiel­ski powsta­je w jak­że innym kra­jo­bra­zie gospo­dar­czym, kul­tu­ro­wym i men­tal­no­ścio­wym niż styl węgier­ski. Anglia wie­ku XIX to ogrom­ne impe­rium kolo­nial­ne, roz­po­star­te na wszyst­kich kon­ty­nen­tach świa­ta. Imperium, nad któ­rym nigdy nie zacho­dzi słoń­ce. W Anglii jako cen­trum impe­rium szyb­ko postę­pu­ją zmia­ny gospo­dar­cze. Dynamicznie roz­wi­ja się prze­mysł wszel­kich branż. Wraz z prze­my­słem rodzi się kapi­tał. Jednym sło­wem rodzi się w Anglii era prze­my­sło­we­go roz­wo­ju, popar­ta bogac­twa­mi pły­ną­cy­mi z roz­le­głych kolo­nii. Dużego zna­cze­nia nabie­ra­ją miesz­kań­cy miast oraz boga­ta bur­żu­azja prze­my­sło­wa. Te jak­że cha­rak­te­ry­stycz­ne dla XIX-wiecz­nej Anglii uwa­run­ko­wa­nia spo­łecz­ne w połą­cze­niu z bry­tyj­skim tra­dy­cjo­na­li­zmem, wyso­ką kul­tu­rą oraz pury­tań­ską suro­wo­ścią i powścią­gli­wo­ścią two­rzą gusta i potrze­by jej miesz­kań­ców.
Owe gusta i potrze­by odci­snę­ły się rów­nież na spo­so­bie i for­mie użyt­ko­wa­nia kon­nych zaprzę­gów, i to w tak istot­ny spo­sób, że dopro­wa­dzi­ły w koń­cu do powsta­nia jak­że cha­rak­te­ry­stycz­ne­go - sty­lu angiel­skie­go.

Jest to frag­ment arty­ku­łu, aby prze­czy­tać peł­ny tekst zapra­sza­my do zaku­pu kwar­tal­ni­ka „Hodowca i Jeździec” Rok IV nr 4 (11) 2006.
Pismo dostęp­ne jest w Okręgowych / Wojewódzkich Związkach Hodowców Koni, Biurze PZHK, za pośred­nic­twem pre­nu­me­ra­ty oraz w wybra­nych skle­pach jeź­dziec­kich.

Więcej w Historia i sztuka

  • Historia i sztuka

    Tradycyjnie i na ludo­wo

    By

    tekst: Marek Doruch, Tadeusz Kołacz, Krzysztof Szuster zdję­cia: Karol Rzeczycki III Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia o Trofeum...

  • Historia i sztuka

    WAHO i wia­dro kawio­ru

    By

    tekst: Jerzy Milczarek Gdy zimo­wa aura sprzy­ja tęsk­no­cie za słoń­cem i cie­płem lata, powra­cam wspo­mnie­nia­mi do gorą­cej...

  • Historia i sztuka

    Ku dosko­na­ło­ści

    By

    Andrzej Novák-Zempliński Czwarta edy­cja Międzynarodowego Konkursu Tradycyjnego Powożenia w Książu odby­ła się w dniach 23 – 24 lip­ca pod hono­ro­wym...

Na górę