Connect with us

Po co kan­gu­ro­wi kapu­sta - czy­li dro­ga do zebra­nia

Sport i wyścigi

Po co kan­gu­ro­wi kapu­sta - czy­li dro­ga do zebra­nia

Jan Skoczylas

Wiedza ujeż­dże­nio­wa i pra­co­wi­tość pro­cen­tu­ją. Pełny roz­wój i wyko­rzy­sta­nie moż­li­wo­ści rucho­wych konia, nie tyl­ko przy­no­szą oso­bi­stą satys­fak­cję, ale dają wymier­ny efekt eko­no­micz­ny, bowiem bbrak „kapu­sty” może ozna­czać… brak pie­nię­dzy.

Pieniądze musi­my prze­zna­czyć na zakup, utrzy­ma­nie i pie­lę­gna­cję konia; na sprzęt sta­jen­ny i jeź­dziec­ki; na trans­port, na wyso­kie opła­ty zwią­za­ne z uczest­nic­twem w zawo­dach. Trzeba też uwzględ­nić wydat­ki na codzien­ny tre­ning konia - pra­ca oraz czas tre­ne­ra i zawod­ni­ka mają swo­ją cenę, nawet gdy zaj­mu­je­my się tym sami. Ponieważ wydat­ki są w mia­rę sta­łe (nie­za­leż­ne od war­to­ści konia) zachę­ca to, a przy­naj­mniej powin­no zachę­cać, do zaku­pu koni dys­po­nu­ją­cych dużym poten­cja­łem, czę­sto dosyć kosz­tow­nych. Tym więk­sza stra­ta, jeże­li na sku­tek nad­mier­nych oszczęd­no­ści lub/i nie­fa­cho­we­go tre­nin­gu, koń utra­ci swą war­tość spor­to­wą, czy też nie zre­ali­zu­je swo­je­go poten­cja­łu. „Portki zdzie­ra się tak samo” czy jeź­dzi się dobrze, czy źle, czy jeź­dzi się na koniu dobrym, czy mar­nym. Koszta są sta­łe - rezul­ta­ty finan­so­we mogą się bar­dzo róż­nić.

Podstawowa prak­tycz­na war­tość racjo­nal­ne­go zaj­mo­wa­nia się tre­nin­giem ujeż­dże­nio­wym leży w ogrom­nym zwięk­sze­niu praw­do­po­do­bień­stwa osią­gnię­cia suk­ce­su spor­to­we­go - a co za tym idzie - real­ne­go zysku (czy to na dro­dze sprze­da­ży wyszko­lo­ne­go i odno­szą­ce­go suk­ce­sy konia, czy też dzię­ki wyso­kim wygra­nym w zawo­dach). Ważniejsza jesz­cze jest dru­ga stro­na meda­lu - zła pra­ca ujeż­dże­nio­wa gwa­ran­tu­je szyb­ką utra­tę poten­cja­łu konia i nie­od­wra­cal­ną utra­tę wszel­kich ponie­sio­nych nakła­dów! Czasem nasu­wa mi się smut­na i zło­śli­wa reflek­sja: czyż­by ogrom­ny pro­cent użyt­ko­wa­nych spor­to­wo ogie­rów i kla­czy w sto­sun­ku do wała­chów wyni­kał z ukry­te­go zało­że­nia „gdy już szyb­ko zmar­nu­ję konia, to może jesz­cze będzie miał war­tość hodow­la­ną”?

Owoce jako­ści pra­cy ujeż­dże­nio­wej zbie­ra się bar­dzo szyb­ko. Niedawno mia­łem oka­zję obser­wo­wać to zja­wi­sko na fina­łach Mistrzostw Polski Młodych Koni w sko­kach (przyp. red. SO Łąck 2007). Było wyraź­nie widać, że war­tość koni wybit­nych (źle jeż­dżo­nych) i koni prze­cięt­nych („pra­co­wa­nych” popraw­nie) już zaczy­na się zrów­ny­wać. Co będzie w przy­szło­ści?

Trudno wyobra­zić sobie spor­tow­ca nie pod­le­ga­ją­ce­go tre­nin­go­wi kon­dy­cyj­ne­mu. Dlaczego zatem ujeż­dże­nie jest postrze­ga­ne jako nie mają­ce nic wspól­ne­go z kon­dy­cją? Teoria spor­tu mówi, że tre­ning kon­dy­cyj­ny to kształ­to­wa­nie zdol­no­ści moto­rycz­nych. Zdolności moto­rycz­ne dzie­li­my na kon­dy­cyj­ne: siłę i wytrzy­ma­łość oraz koor­dy­na­cyj­ne: ryt­mi­za­cję, orien­ta­cję prze­strzen­ną, zdol­ność róż­ni­co­wa­nia napię­cia mię­śni, rów­no­wa­gę, szyb­kość reak­cji. Połączenie zdol­no­ści kon­dy­cyj­nych i koor­dy­na­cyj­nych daje zdol­no­ści hybry­do­we: szyb­kość, zwin­ność, skocz­ność. Tyle teo­rii z „ludz­kie­go” spor­tu. Jeździectwo posłu­gu­je się spe­cy­ficz­nym języ­kiem, ale nie zmie­nia to fak­tu, że ujeż­dże­nie jest pod­sta­wo­wą skła­do­wą pra­cy nad zdol­no­ścia­mi koor­dy­na­cyj­ny­mi konia. Wywiera też zna­czą­cy wpływ na siłę i wytrzy­ma­łość.

Celem pra­cy ujeż­dże­nio­wej jest uzy­ska­nie peł­nej prze­pusz­czal­no­ści konia. Przepuszczalność to nie tyl­ko brak zakłó­ceń w prze­pły­wie i kon­tro­li ener­gii uwal­nia­nej przez mię­śnie, ale też wdzięk, lek­kość, eko­no­micz­ność i har­mo­nia ruchów wła­ści­wa wszyst­kim spor­tow­com na mistrzow­skim pozio­mie. To peł­na, a jed­no­cze­śnie auto­ma­tycz­na, samo­świa­do­mość wszyst­kich ruchów cia­ła, zwią­za­na z poczu­ciem głę­bo­kie­go zado­wo­le­nia i swo­bo­dy. O tego rodza­ju stan przy­go­to­wa­nia spor­to­we­go trud­no u spor­tow­ca- czło­wie­ka, nawet na mistrzow­skim pozio­mie. Dużo trud­niej swo­imi dzia­ła­nia­mi wywo­łać zbli­żo­ny stan u zwie­rzę­cia.

Cały pro­ces ujeż­dża­nia musi odby­wać się (mimo sil­ne­go pod­po­rząd­ko­wa­nia pole­ce­niom jeźdź­ca) w warun­kach mak­sy­mal­nej moż­li­wej swo­bo­dy ruchów konia. Rozluźnienie, rytm i tem­po nie mogą zani­kać. W żad­nych warun­kach, szcze­gól­nie u konia ska­czą­ce­go, nie może zani­kać natu­ral­na dąż­ność do przo­du. Każde ćwi­cze­nie wywo­łu­ją­ce utra­tę ruchu nale­ży prze­rwać, przy­wró­cić dąż­ność do przo­du, powtó­rzyć ćwi­cze­nia łatwiej­sze i dopie­ro wró­cić do ćwi­cze­nia, któ­re ujaw­ni­ło pro­blem, uła­twia­jąc je, o ile to moż­li­we. Proces ujeż­dża­nia powi­nien prze­bie­gać płyn­nie. Nagle wystę­pu­ją­cy pro­blem pra­wie zawsze dowo­dzi zanie­dbań na wcze­śniej­szym eta­pie.

Koniecznie muszę zazna­czyć, że każ­da z wła­ści­wo­ści ruchu konia pod jeźdź­cem może obja­wiać się w róż­nym stop­niu: od pozio­mu „0” (np. zupeł­na sztyw­ność, zupeł­ny brak zebra­nia i prze­pusz­czal­no­ści) - do pozio­mu mak­sy­mal­ne­go. Koń może być tak roz­luź­nio­ny, że zie­wa i pra­wie zasy­pia (nadal poru­sza­jąc się pil­nie do przo­du), może być tak prze­pusz­czal­ny, że „zga­du­je myśli jeźdź­ca”, może być tak zebra­ny, że krót­sza syl­wet­ka i bar­dziej obni­żo­ny zad są już ana­to­micz­nie nie­moż­li­we. W począt­ko­wych fazach pra­cy z koniem inte­re­su­ją nas pozio­my dosta­tecz­ny lub zado­wa­la­ją­cy. W póź­niej­szych fazach koń powi­nien osią­gać co naj­mniej dobry poziom.

Bezpośrednim warun­kiem dobrej prze­pusz­czal­no­ści konia jest dobre zebra­nie. Czym jest zebra­nie? Definicja zebra­nia jest opar­ta na wizu­al­nej oce­nie syl­wet­ki konia. Jest to syl­wet­ka skró­co­na, z obni­żo­nym zadem, unie­sio­nym przo­dem, zadni­mi koń­czy­na­mi zaan­ga­żo­wa­ny­mi w kie­run­ku wspól­ne­go środ­ka cięż­ko­ści, z szy­ją prę­żą­cą się w kie­run­ku naj­wyż­sze­go punk­tu w poty­li­cy, z nosem w pio­nie. Można/ trze­ba ina­czej zde­fi­nio­wać zebra­nie: zebra­nie jest sta­nem zakoń­czo­ne­go pro­ce­su sta­bi­li­za­cji dyna­micz­nej rów­no­wa­gi konia w warun­kach pra­cy pod jeźdź­cem; rezul­ta­tem dłu­go­trwa­łe­go wspól­ne­go (konia i jeźdź­ca) dia­lo­gu z siłą gra­wi­ta­cji i bez­wład­no­ści. Tylko takie rozu­mie­nie zebra­nia daje wyobra­że­nie o ilo­ści pra­cy i cza­su jakiej wyma­ga jego osią­gnię­cie. Na pew­no konia w staj­ni ani na stój zebrać się nie da! Można, mniej lub bar­dziej siło­wo, wymu­sić przy­bra­nie przez konia syl­wet­ki przy­po­mi­na­ją­cej zebra­nie. A oto obja­wy pozor­ne­go zebra­nia (w kolej­no­ści od wtór­nych do pod­sta­wo­wych):

  1. Wszelkie skrzy­wie­nia w linii od nasa­dy ogo­na do szczę­ki, w tym skrzy­wie­nie w poty­li­cy, zała­ma­nie szyi w nie­wła­ści­wym miej­scu, wysu­nię­cie żuchwy w jed­ną stro­nę, jed­no­cze­sne zała­ma­nie szyi u nasa­dy i w dru­gą stro­ną w poty­li­cy (zyg­zak); nie­rów­na wydaj­ność ruchu koń­czyn.
  2. Zanik impul­su - rozu­mia­ny zarów­no jako utra­ta wydaj­no­ści ruchu, jak i utra­ta kon­tro­li. Podstawowym obja­wem jest odsta­wio­ny zad.
  3. Brak akcep­ta­cji kieł­zna: prze­rzu­ca­nie wędzi­dła, prze­kła­da­nie języ­ka, suchy zaci­śnię­ty pysk, nos sil­nie przed pio­nem lub za pio­nem, wysu­nię­cie żuchwy; opór wobec wstrzy­mu­ją­cych pomo­cy.
  4. Sztywność jakiej­kol­wiek par­tii cia­ła konia w linii nos-ogon w płasz­czyź­nie pio­no­wej i w rzu­cie z góry: wcią­gnię­cie szyi w nasa­dę, szy­ja-dyszel, sztyw­ny grzbiet.
  5. Gubienie ryt­mu, tem­pa, roz­luź­nie­nia; nie­czy­ste cho­dy, nie­po­żą­da­ne usztyw­nie­nia mię­śni i sta­wów, obja­wy sil­ne­go stre­su, skrę­po­wa­ne ruchy, „para­liż” rucho­wy.

Jeżeli u konia wystę­pu­ją któ­re­kol­wiek nega­tyw­ne obja­wy, nale­ży zacząć pra­cę (w kolej­no­ści od pkt.5 do pkt.1) od miej­sca poprze­dza­ją­ce­go wystą­pie­nie obja­wów naj­bar­dziej pier­wot­nych, choć­by mia­ło­by to ozna­czać pra­cę od począt­ku.

Jest to frag­ment arty­ku­łu, aby prze­czy­tać peł­ny tekst zapra­sza­my do zaku­pu kwar­tal­ni­ka „Hodowca i Jeździec” Rok V nr 3 (14) 2007.
Pismo dostęp­ne jest w Okręgowych / Wojewódzkich Związkach Hodowców Koni, Biurze PZHK, za pośred­nic­twem pre­nu­me­ra­ty oraz w wybra­nych skle­pach jeź­dziec­kich.

Więcej w Sport i wyścigi

Na górę