Connect with us

Kosmetyczka w zagro­dzie

Zdrowie i weterynaria

Kosmetyczka w zagro­dzie

Tekst i zdję­cia: Martyna Wolska i Ewa Jastrzębska

W celu pro­pa­go­wa­nia koni zim­no­krwi­stych orga­ni­zo­wa­ne są róż­ne­go rodza­ju poka­zy i czem­pio­na­ty. Duża licz­ba koni bio­rą­cych w nich udział jest naj­lep­szym mier­ni­kiem powo­dze­nia tych imprez wśród hodow­ców. Wciąż jed­nak ist­nie­ją roz­bież­no­ści na temat przy­go­to­wa­nia konia do wysta­wy. Nie wszy­scy hodow­cy zda­ją sobie spra­wę, że czas poświę­co­ny na jego przy­go­to­wa­nie i pie­lę­gna­cję ma odbi­cie w licz­bie punk­tów przy­zna­wa­nych przez komi­sję oce­ny. Dlatego w tym arty­ku­le daje­my wska­zów­ki doty­czą­ce przy­go­to­wa­nia zwie­rzę­cia do poka­zu.

Najważniejsze jest pierw­sze wra­że­nie! Aby wła­ści­wie przy­go­to­wać konia do poka­zu, nale­ży odpo­wied­nio wcze­śnie wyko­nać kil­ka „zabie­gów spa” dla nasze­go zwie­rza­ka. Zacznijmy od pozby­cia się zbęd­ne­go kurzu oraz zakle­jek – dokład­nie wyczesz­my sierść, ogon oraz grzy­wę. Zabieg ten powin­ni­śmy wyko­ny­wać codzien­nie, ale obo­wiąz­ko­wo przed samym poka­zem. Zaklejki na sier­ści, sło­ma wiszą­ca spod brzu­cha czy dre­dy zamiast grzy­wy nie są dobrą wizy­tów­ką wła­ści­cie­la konia. Aby pozbyć się nad­mia­ru kurzu, któ­ry pozo­stał po szczot­ko­wa­niu, w dniu poka­zu moż­na prze­trzeć konia lek­ko zwil­żo­ną ście­recz­ką. W celu pod­kre­śle­nia i powięk­sze­nia oczu, a tak­że nada­niu bla­sku chra­pom ich oko­li­ce może­my posma­ro­wać oliw­ką. Pamiętajmy, że po wysta­wie maki­jaż trze­ba koniecz­ne zmyć.
Nasi pod­opiecz­ni powin­ni być zdro­wi, zadba­ni, peł­ni ener­gii, mieć

pięk­ną i lśnią­cą sierść.

Aby to uzy­skać, nie­zbęd­ne jest racjo­nal­ne, dobrze zbi­lan­so­wa­ne i odpo­wied­nie dla kon­kret­ne­go konia żywie­nie. Można np. odpo­wied­nio wcze­śniej doda­wać koniom do paszy suple­men­ty mine­ral­no-wita­mi­no­we lub natu­ral­ne dodat­ki: jaj­ka kurze, zapa­rzo­ne nasio­na sie­mie­nia lnia­ne­go lub olej lnia­ny. Jednak w peł­ni nie­zbęd­na zwie­rzę­ciu daw­ka pokar­mo­wa jest zależ­na od masy cia­ła, wie­ku, sta­nu fizjo­lo­gicz­ne­go oraz wyko­ny­wa­nej pra­cy. Pamiętajmy, że nad­miar poszcze­gól­nych skład­ni­ków jest rów­nie szko­dli­wy jak ich nie­do­bór. Na przy­kład nad­miar biał­ka w die­cie nie­po­trzeb­nie obcią­ża ner­ki i wątro­bę, zaś jego nie­do­bór powo­du­je zaha­mo­wa­nie wzro­stu i roz­wo­ju oraz spa­dek ape­ty­tu, cze­go skut­kiem jest ogól­ne nie­do­ży­wie­nie zwie­rzę­cia.
Woda jest bar­dzo waż­nym skład­ni­kiem orga­ni­zmu koń­skie­go i sta­no­wi aż 60% jego wagi. Wszystkie funk­cje życio­we odby­wa­ją się przy udzia­le odpo­wied­niej ilo­ści wody, nato­miast jej brak powo­du­je naru­sze­nie rów­no­wa­gi wewnętrz­nej. Woda jest środ­kiem trans­por­tu­ją­cym skład­ni­ki odżyw­cze przez naczy­nia krwio­no­śne i chłon­ne do wszyst­kich czę­ści cia­ła, poma­ga w wyda­la­niu z orga­ni­zmu osta­tecz­nych pro­duk­tów prze­mia­ny mate­rii, odgry­wa tak­że waż­ną rolę w wydzie­la­niu nad­mia­ru cie­pła przez orga­nizm, a dokład­niej przez skó­rę. Zrozumiałe jest więc, iż nie­do­sta­tecz­ne poje­nie pro­wa­dzi do zabu­rzeń zarów­no w prze­mia­nie mate­rii, jak i w ogól­nym sta­nie zdro­wia.
Bardzo sku­tecz­ną meto­dą pozby­cia się zakle­jek i kurzu jest

kąpiel konia

(oczy­wi­ście przy odpo­wied­nich warun­kach atmos­fe­rycz­nych). Najpierw nale­ży namo­czyć całe cia­ło let­nią wodą, począw­szy od koń­czyn w górę kło­dy. Ma to na celu przy­zwy­cza­je­nie zwie­rzę­cia do wody i jej tem­pe­ra­tu­ry. Następnie uży­wa­my odpo­wied­nie­go szam­po­nu dla koni lub sza­re­go mydła. Na ryn­ku jest sze­ro­ki wybór pre­pa­ra­tów myją­cych, np. szam­pon z dzieg­ciem, któ­ry ma wła­ści­wo­ści prze­ciw­bak­te­ryj­ne, prze­ciw­grzy­bi­cze i prze­ciw­pa­so­żyt­ni­cze, albo szam­pon pie­lę­gna­cyj­no-nabłysz­cza­ją­cy, któ­ry nada­je sier­ści jedwa­bi­stą mięk­kość i lśnią­cy połysk. Siwe konie może­my wyką­pać, uży­wa­jąc pre­pa­ra­tu myją­ce­go prze­zna­czo­ne­go wyłącz­nie do tego typu umasz­cze­nia. Usuwa on zanie­czysz­cze­nia, brud, odży­wia i przy­wra­ca zdro­wą kon­dy­cję sier­ści, wydo­by­wa­jąc jej natu­ral­ne pięk­no. Pozostawia wło­sy czy­ste i jedwa­bi­ste w doty­ku, uła­twia ich roz­cze­sy­wa­nie. Następnie musi­my dokład­nie spłu­kać pia­nę z cia­ła zwie­rzę­cia i ścią­gnąć nad­miar wody. Do wyko­na­nia tej czyn­no­ści przy­dat­na będzie spe­cjal­na ścią­gacz­ka.
W celu przy­spie­sze­nia cza­su wyschnię­cia wyką­pa­ne­go konia naj­le­piej wziąć na spa­cer, tzn. opro­wa­dzać stę­pem w bez­piecz­nym miej­scu. Siwemu koniu po cał­ko­wi­tym wyschnię­ciu moż­na dodat­ko­wo wetrzeć w grzy­wę i ogon kre­dę, któ­ra pozwo­li na utrzy­ma­nie pięk­nej bie­li.

Pielęgnacja grzy­wy i ogo­na

to pod­sta­wa pięk­ne­go wyglą­du konia. Długość grzy­wy zale­ży od naszych upodo­bań – nie­któ­rzy wolą u koni zim­no­krwi­stych dłu­gą grzy­wę, inni krót­ką. Należy pamię­tać, że nie­któ­re ele­men­ty pie­lę­gna­cji róż­nią się w zależ­no­ści od dłu­go­ści wło­sia. W przy­pad­ku dłu­giej grzy­wy waż­na jest sys­te­ma­tycz­ność jej roz­cze­sy­wa­nia. Gdy na co dzień zwią­zu­je­my koń­ską grzy­wę, powin­ni­śmy wyko­ny­wać to na tyle luź­no, by nie łamać wło­sów. Przerywanie dłu­gie­go wło­sia nie jest wska­za­ne, gdyż dla peł­ne­go efek­tu dłu­giej roz­wia­nej grzy­wy liczy się każ­dy włos. Trzeba jed­nak pamię­tać o wyrów­ny­wa­niu jej dłu­go­ści, aby nadać ład­ny kształt. Częstym zabie­giem popra­wia­ją­cym wygląd krót­kiej grzy­wy jest prze­ry­wa­nie, czy­li prze­rze­dze­nie i skró­ce­nie wło­sów. Polega ono na ode­pchnię­ciu w górę krót­szych wło­sów, nawi­ja­niu dłuż­szych dooko­ła grze­bie­nia lub kopyst­ki i wyry­wa­niu nie­wiel­kich pasm szyb­kim, zde­cy­do­wa­nym ruchem. Pamiętajmy jed­nak, żeby za jed­nym razem wyry­wać nie­wiel­ką ilość wło­sów, a w razie potrze­by (np. gdy koń się nie­cier­pli­wi i nie chce stać spo­koj­nie) roz­ło­żyć zabieg na kil­ka dni. Po skoń­cze­niu zabie­gu grzy­wę zacze­su­je­my na stro­nę, na któ­rą ukła­da się natu­ral­nie.

Kontrastowe dodatki w grzywie i ogonie podkreślają urodę prezentowanego konia

Kontrastowe dodat­ki w grzy­wie i ogo­nie pod­kre­śla­ją uro­dę pre­zen­to­wa­ne­go konia

Na czas poka­zu war­to zadbać o efek­tow­ny wygląd grzy­wy, zapla­ta­jąc ją. Na krót­kich wło­sach moż­na zapleść tzw. korecz­ki. Aby je wyko­nać, nale­ży dobrze roz­cze­sać i deli­kat­nie zwil­żyć grzy­wę, następ­nie uło­żyć ją pła­sko i rów­no­mier­nie podzie­lić na kosmy­ki goto­we do zapla­ta­nia. Łatwiej będzie to wyko­ny­wać, gdy sze­ro­kość kosmy­ków będzie rów­na gru­bo­ści grzy­wy. Najlepszym zakoń­cze­niem zaple­cio­nych war­ko­czy­ków jest baweł­nia­na lub jedwab­na nit­ka, któ­rą trze­ba zabez­pie­czyć przed zsu­nię­ciem się, prze­cią­ga­jąc ją przez war­ko­czyk, a następ­nie nawi­jać jak na szpul­kę u pod­sta­wy. Łatwiejszym spo­so­bem, lecz mniej trwa­łym, jest uży­cie gumek do war­ko­czy­ków.
Na dłu­giej grzy­wie może­my wyko­nać tzw. sza­chow­ni­cę lub wpleść kolo­ro­wą wstąż­kę w roz­pusz­czo­ne wło­sy. Należy jed­nak pamię­tać, że grzy­wy nie moż­na zosta­wiać zwią­za­nej na dłu­żej niż 24 godzi­ny. Zbyt dłu­go zwią­za­ne wło­sy mogą ule­gać uszko­dze­niom, co w kon­se­kwen­cji może dopro­wa­dzić do ich łam­li­wo­ści i wypa­da­nia.
Zanim zacznie­my roz­cze­sy­wać ogon konia, pamię­taj­my, że każ­dy jego włos rośnie trzy lata, nim osią­gnie odpo­wied­nią dłu­gość! Regeneruje się nie­zwy­kle dłu­go, dla­te­go tak istot­ne jest, aby nie nisz­czyć jego struk­tu­ry. Przed uży­ciem szczot­ki dobrze jest roz­cze­sać ogon pal­ca­mi. Można do tego użyć odżyw­ki, któ­ra uła­twia roz­cze­sy­wa­nie i zapo­bie­ga wyry­wa­niu wło­sów. Pamiętajmy jed­nak, by pod­czas szczot­ko­wa­nia trzy­mać ogon konia powy­żej miej­sca roz­cze­sy­wa­nia i zawsze zaczy­nać szczot­ko­wa­nie od dołu ogo­na, stop­nio­wo kie­ru­jąc się ku górze. Najlepiej uży­wać spe­cjal­nej szczot­ki do roz­cze­sy­wa­nia lub szczot­ki ryżo­wej. Aby wyrów­nać dłu­gość ogo­na, nale­ży przy­ciąć koń­ców­ki wło­sów nożycz­ka­mi nie kró­cej niż do poło­wy nad­pę­cia koń­czy­ny tyl­nej. Powinniśmy popro­sić o pomoc dru­gą oso­bę, któ­ra lek­ko unie­sie ogon tuż poni­żej nasa­dy – lek­kie pod­nie­sie­nie ogo­na jest koniecz­ne, gdyż konie poru­sza­jąc się, uno­szą ogon ku górze.

Zaplatanie ogona

Zaplatanie ogo­na

Na czas trwa­nia wysta­wy może­my ogon zapleść, co będzie dodat­ko­wym atu­tem ogól­ne­go wyglą­du. Aby uła­twić sobie tę czyn­ność, nale­ży deli­kat­nie zmo­czyć wło­sie ogo­na wodą, oczy­wi­ście nie zapo­mi­na­jąc o wcze­śniej­szym jego roz­cze­sa­niu. Prosty, a zara­zem efek­tow­ny splot ogo­na moż­na wyko­nać, zabie­ra­jąc pasem­ka wło­sów z obu boków ogo­na oraz ze środ­ka i zwią­zu­jąc je gumecz­ką lub kolo­ro­wą tasiem­ką. Te czyn­no­ści powta­rza­my przy każ­dym kolej­nym splo­cie, dobie­ra­jąc po kil­ka wło­sów z bocz­nych pasm. Tajemnicą pięk­ne­go splo­tu jest bar­dzo ści­słe zapla­ta­nie oraz wła­ści­we zabez­pie­cze­nie koń­ców­ki. Zapleciona grzy­wa eks­po­nu­je i popra­wia wygląd szyi konia, zaś zaple­cio­ny ogon pod­kre­śla kształt zadu.

Systematyczna pie­lę­gna­cja

cia­ła konia pozwa­la zacho­wać zdro­wy wygląd sier­ści, a tak­że peł­ni funk­cję pro­fi­lak­tycz­ną – proz­dro­wot­ną, bo prze­cież cho­ro­by skó­ry doku­cza­ją całe­mu orga­ni­zmo­wi i nie wpły­ną pozy­tyw­nie na stan zdro­wia konia. Dzięki dokład­ne­mu czysz­cze­niu może­my zaob­ser­wo­wać opu­chli­zny, nie­wiel­kie obtar­cia lub zmia­ny skór­ne, któ­ry­mi musi­my szyb­ko się zająć. Zaniechanie lecze­nia może bowiem spo­wo­do­wać zara­że­nie innych koni w sta­dzie np. grzy­bi­cą. Do zara­że­nia innych osob­ni­ków może tak­że dojść, jeże­li uży­wa­my tych samych szczo­tek do czysz­cze­nia wie­lu koni, dla­te­go naj­le­piej, gdy szczot­ki są prze­zna­czo­ne dla jed­ne­go konia.
Innym scho­rze­niem koń­skie­go orga­ni­zmu jest gru­da. Rozwojowi tej bak­te­ryj­nej cho­ro­by sprzy­ja wil­goć, a więc mokre, błot­ni­ste wybie­gi i pastwi­ska. Bakterie Dermatophilus con­go­len­sis roz­wi­ja­ją się w naskór­ku, wywo­łu­jąc wysię­ko­we rop­ne zapa­le­nie skó­ry, któ­re pro­wa­dzi do rogo­wa­ce­nia naskór­ka i powsta­wa­nia sta­nów zapal­nych. Obowiązkowo musi­my ostrzyc sierść w oko­li­cy infek­cji i roz­po­cząć lecze­nie. Odpowiedni czas reak­cji wła­ści­cie­la pozwa­la na szyb­sze pozby­cie się tego scho­rze­nia, a przy­strzy­żo­na sierść zdą­ży odro­snąć do poka­zu.

No hoof no hor­se

(bez kopyt nie ma konia) – mówi angiel­skie porze­ka­dło. Bo czym był­by pięk­nie błysz­czą­cy koń na znie­kształ­co­nych kopy­tach, mają­cy pro­blem z poru­sza­niem się? Bezwzględnie zabie­gi pie­lę­gna­cyj­ne kopyt leżą u pod­sta­wy suk­ce­su cen­ne­go i zdro­we­go konia. Zacznijmy od zabie­gu, któ­ry powin­ni­śmy wyko­ny­wać codzien­nie, czy­li czysz­cze­nia kopyt. Jest to czyn­ność tak waż­na jak nasze codzien­ne mycie zębów. Koń dużo cza­su spę­dza w bok­sie, gdzie pod­ło­że jest bar­dzo wil­got­ne. Regularne i czę­ste czysz­cze­nie kopyt uchro­ni nasze konie przed gni­ciem strzał­ki, a tak­że pozwo­li na kon­tro­lo­wa­nie, np. czy w pode­szwę nie wbił się jakiś nie­chcia­ny przed­miot. Dodatkową korzy­ścią jest to, iż przy­zwy­cza­ja­my konia do poda­wa­nia nóg oraz spo­koj­ne­go sta­nia pod­czas wyko­ny­wa­nia zabie­gu czysz­cze­nia bądź roz­czysz­cza­nia.
Aby kopy­ta były zadba­ne i zdro­we, oprócz czysz­cze­nia kopyst­ką musi­my zapew­nić koniom regu­lar­ny ruch na świe­żym powie­trzu. Przebywanie na pastwi­sku przy­no­si wie­le korzy­ści, ponie­waż pozwa­la zwie­rzę­tom zre­lak­so­wać się, odprę­żyć, a co naj­waż­niej­sze – pozbyć nad­mia­ru ener­gii. Czas spę­dzo­ny przez konie na wybie­gach zaspo­ka­ja ich potrze­bę ruchu, przy­na­leż­no­ści do sta­da oraz usta­lo­ne­go miej­sca w hie­rar­chii, a tak­że pozwa­la na natu­ral­ną pie­lę­gna­cję sier­ści – tar­za­nie się w pia­sku bądź śnie­gu. Nasłonecznienie wpły­wa na zwięk­sze­nie ilo­ści hemo­glo­bi­ny i czer­wo­nych cia­łek krwi, syn­te­zę wita­mi­ny D3 oraz dzia­ła zabój­czo na bak­te­rie, grzy­by i paso­ży­ty.
Wracając do pie­lę­gna­cji kopyt – kolej­nym eta­pem jest ich roz­czysz­cza­nie (czy­li korek­cja kształ­tu), któ­re powi­nien wyko­nać wykwa­li­fi­ko­wa­ny kowal. Rozczyszczanie jest nie­zbęd­nym zabie­giem, ponie­waż nie­do­bór ruchu koni utrzy­my­wa­nych w warun­kach sta­jen­nych, ale tak­że zwie­rząt prze­by­wa­ją­cych na mięk­kich wybie­gach i pastwi­skach, ogra­ni­cza natu­ral­ne ście­ra­nie kopy­ta. Im wię­cej zapew­ni­my koniom ruchu na odpo­wied­nim pod­ło­żu, tym rza­dziej może­my wyko­ny­wać ten zabieg, jed­nak – w zależ­no­ści od jako­ści rogu kopy­to­we­go i innych czyn­ni­ków – korek­cji powin­ni­śmy doko­ny­wać regu­lar­nie co 6-8 tygo­dni przez całe życie konia! I nie zna­czy to, iż pierw­sze roz­czysz­cza­nie może­my zro­bić tuż przed wysta­wą, a potem tego zanie­chać. Zbyt dłu­ga prze­rwa mię­dzy roz­czysz­cze­nia­mi spo­wo­du­je bowiem nad­mier­ne wyro­śnię­cie rogu (głów­nie ścian), a co za tym idzie – nad­mier­ne obcią­że­nia koń­czyn, co będzie się wią­za­ło z zabu­rze­niem ruchu. Nieumiejętna korek­cja kopyt powo­du­je pogłę­bia­nie się nie­pra­wi­dło­wej budo­wy kopy­ta, w następ­stwie cze­go zosta­je zabu­rzo­na pra­wi­dło­wa mecha­ni­ka kopy­ta.
Rozczyszczanie kopyt u źre­biąt naj­czę­ściej wyko­nu­je się w 6. mie­sią­cu życia, lecz już od uro­dze­nia musi­my kon­tro­lo­wać budo­wę pusz­ki kopy­to­wej i w razie potrze­by wyko­nać korek­cję. Szybka reak­cja hodow­cy oraz pra­wi­dło­we stru­ga­nie pozwo­li wyeli­mi­no­wać wady posta­wy lub wady budo­wy same­go kopy­ta, bo prze­cież lepiej zapo­bie­gać niż póź­niej leczyć. Nieprawidłowe przy­ci­na­nie kopyt może tak­że dopro­wa­dzić do skrzy­wie­nia koń­czyn, co skut­ku­je niż­szą punk­ta­cją pod­czas oce­ny przez komi­sję. I tyl­ko z naszej win­ny koń dosta­nie sła­bą notę w oce­nie koń­czyn i ruchu, cho­ciaż mógł uro­dzić się z pra­wi­dło­wą posta­wą.
Korekcję kopyt powin­ni­śmy wyko­nać sto­sun­ko­wo wcze­śnie przed poka­zem, aby unik­nąć kom­pli­ka­cji, jaką może być kula­wi­zna, naj­czę­ściej spo­wo­do­wa­na nagłą zmia­ną dłu­go­ści rogu kopy­to­we­go lub pod­bi­ciem pode­szwy kopy­ta. Kulawizna zabu­rza pra­wi­dło­wy ruch konia, a gdy jest sil­na, komi­sja może nie dopu­ścić konia do oce­ny. W dniu poka­zu kopy­ta nale­ży wyczy­ścić, umyć i posma­ro­wać sma­rem, któ­ry nada poły­sku, a tak­że dodat­ko­wo nawil­ży i wzmoc­ni pusz­kę kopy­to­wą.
Na ryn­ku jest sze­ro­ki wybór sma­rów, ale może­my taką maść wyko­nać wła­sno­ręcz­nie – pół litra oli­wy (lub ole­ju roślin­ne­go), pięć 20-gra­mo­wych tubek maści tra­no­wej i waze­li­nę pod­grze­wa­my do uzy­ska­nia jed­no­li­tej kon­sy­sten­cji, na koniec doda­je­my kil­ka kro­pli wita­mi­ny A i pozo­sta­wia­my całość do wysty­gnię­cia. Tak przy­go­to­wa­ną mik­stu­rą może­my śmia­ło sma­ro­wać kopy­ta nie tyl­ko przed poka­zem.
Coraz czę­ściej spo­ty­ka się konie zim­no­krwi­ste, któ­re noszą

pod­ko­wy.

Kucie czę­sto nazy­wa­ne jest złem koniecz­nym i rze­czy­wi­ście – jeśli koń nie potrze­bu­je „butów”, lepiej nie odbie­rać mu doznań odczu­wa­nych za pomo­cą kopyt. Puszka kopy­to­wa, mimo iż jest twar­dym i moc­nym wytwo­rem rogo­wym naskór­ka, jest żywą tkan­ką. Dzięki cho­dze­niu „boso” koń świet­nie czu­je, po jakiej powierzch­ni się poru­sza, dosto­so­wu­jąc tem­po cho­du. Zdarza się jed­nak, że wystę­pu­ją wady posta­wy, któ­rych samym roz­czysz­cza­niem nie usu­nie­my i koniecz­ne jest kucie orto­pe­dycz­ne zwią­za­ne z zało­że­niem spe­cjal­nej pod­ko­wy. Jej kształt i budo­wa zale­ży od tego, jaką funk­cje ma speł­niać. Również konie pra­cu­ją­ce na utwar­dzo­nych nawierzch­niach musi­my zaopa­trzyć w pod­ko­wy, gdyż w prze­ciw­nym razie doszło­by do nad­mier­ne­go wytar­cia pode­szwy kopy­ta, a następ­nie do kula­wi­zny konia.

*
Dzięki zaan­ga­żo­wa­niu hodow­cy w przy­go­to­wa­nie konia do wysta­wy zysku­je się dużo w oczach komi­sji, widzów oraz poten­cjal­nych kup­ców. Potrzeba tyl­ko chę­ci ze stro­ny wła­ści­cie­la, aby dobrze zapre­zen­to­wać na poka­zie swo­je­go konia zim­no­krwi­ste­go. Czas poświę­co­ny na przy­go­to­wa­nie na pew­no spra­wi, iż efekt koń­co­wy nie zosta­nie pomi­nię­ty w oce­nie komi­sji. Postarajmy się poka­zać jak naj­wyż­szą kla­sę na poka­zach hodow­la­nych, a ste­reo­ty­py przy­go­to­wa­nia koni niech zosta­ną oba­lo­ne! Koń zim­no­krwi­sty jak każ­dy inny koń jest pięk­nym zwie­rzę­ciem i sta­raj­my się uka­zać go z jak naj­lep­szej stro­ny. By tak było, pamię­taj­my o zabie­gach pie­lę­gna­cyj­nych wyko­ny­wa­nych codzien­nie (m.in. wła­ści­we żywie­nie, poje­nie, suple­men­ta­cja w skład­ni­ki mine­ral­ne i wita­mi­no­we, czysz­cze­nie sier­ści i kopyt) oraz okre­so­wo (m.in. odro­ba­cza­nie, szcze­pie­nia, roz­czysz­cza­nie kopyt, kąpie­le).

Więcej w Zdrowie i weterynaria

Na górę