Connect with us

Koń źró­dłem natu­ral­nej ener­gii

Koń a ekologia

Koń źró­dłem natu­ral­nej ener­gii

prof. Ryszard Kolstrung
Katedra Hodowli i Użytkowania Koni Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie

Koń pra­cu­ją­cy w polu lub cią­gną­cy nie­wiel­ki wóz to obra­zek, któ­re­mu moż­na przy­pi­sać dwa prze­ciw­staw­ne komen­ta­rze. Jeden - nega­tyw­ny - to pre­zen­ta­cja zaco­fa­nia pol­skiej wsi i bie­dy rol­ni­ka, nie­ste­ty zbyt czę­sto wyko­rzy­sty­wa­ny przez media. Drugi - pozy­tyw­ny - to pod­kre­śle­nie zacho­wa­nia tra­dy­cji, pra­cy zgod­nej z natu­rą i metod upraw w peł­ni eko­lo­gicz­nych.

Negatywny ste­reo­typ, uku­ty w cza­sach real­ne­go socja­li­zmu, stał się pro­pa­gan­do­wym hasłem łączo­nym z zaco­fa­niem pol­skiej wsi w cza­sach, gdy w Polsce ewi­den­cjo­no­wa­no pra­wie trzy milio­ny koni, z któ­rych zde­cy­do­wa­na więk­szość to były konie robo­cze. Pracowicie speł­nia­ły funk­cję pod­sta­wo­wej siły pocią­go­wej w rol­nic­twie pry­wat­nym, któ­re mogło prze­trwać m.in. dzię­ki koniom. Ale w tam­tych latach rów­nież w pań­stwo­wych gospo­dar­stwach rol­nych, a tak­że w służ­bach miej­skich konie pra­co­wa­ły w trans­por­cie i obsłu­dze.
Od tego cza­su zmie­ni­ło się wszyst­ko. Żyjemy w innych realiach poli­tycz­nych, a przede wszyst­kim tech­no­lo­gicz­nych. Wydawać by się mogło, że nie ma miej­sca dla koni pocią­go­wych. W trans­por­cie cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wa­ły je samo­cho­dy, w rol­nic­twie zastą­pi­ły trak­to­ry i maszy­ny samo­bież­ne. Ale pro­duk­cja rol­ni­cza nie może, nie powin­na zostać ode­rwa­na od natu­ry, bo jest jej czę­ścią. Jeszcze w latach 80. nowo­cze­sne rol­nic­two było nasta­wio­ne na wyso­ko wydaj­ną pro­duk­cję wspo­ma­ga­ną wiel­ką ilo­ścią nawo­zów sztucz­nych i che­micz­nych środ­ków zwal­cza­nia szkod­ni­ków i chwa­stów. Jakość żyw­no­ści ogrom­nie się obni­ży­ła, a prze­twór­stwo wpro­wa­dzi­ło duże ilo­ści środ­ków kon­ser­wu­ją­cych i tzw. ulep­sza­czy.
Zmiany, jakie zacho­dzą w całej Europie, a tak­że w Polsce od momen­tu przy­stą­pie­nia do Unii Europejskiej, powo­du­ją uni­fi­ka­cję pro­duk­tów spo­żyw­czych. Następuje zalew towa­rów - impor­to­wa­nych z Chin i kra­jów azja­tyc­kich - o obni­żo­nych walo­rach sma­ko­wych i wyka­zu­ją­cych duży sto­pień „ska­że­nia” nawo­za­mi, che­micz­ny­mi środ­ka­mi ochro­ny roślin. W tych warun­kach coraz bar­dziej cenio­ny sta­je się pro­dukt kra­jo­wy wytwo­rzo­ny w mało ska­żo­nym śro­do­wi­sku i o okre­ślo­nych walo­rach sma­ko­wych. Coraz wię­cej wytwór­ców regio­nal­nych spe­cja­łów sta­ra się o cer­ty­fi­ko­wa­ne zna­ki jako­ścio­we.
Ludzie świa­do­mi, wyma­ga­ją­cy żyw­no­ści dobrej pod wzglę­dem walo­rów zdro­wot­nych i sma­ko­wych, coraz czę­ściej poszu­ku­ją żyw­no­ści pro­du­ko­wa­nej natu­ral­nie - eko­lo­gicz­nie. Nie wystar­czy eli­mi­na­cja sztucz­nych nawo­zów i środ­ków che­micz­nych. Prawdziwie eko­lo­gicz­na żyw­ność może pocho­dzić z gospo­darstw posłu­gu­ją­cych się w upra­wach czy­stą ener­gią, któ­rą w zakre­sie siły pocią­go­wej może zapew­nić koń robo­czy.
Obecnie w Polsce ewi­den­cjo­no­wa­nych jest mniej niż 300 tys. koni, część z nich to coraz licz­niej­sze konie wierz­cho­we wyko­rzy­sty­wa­ne w spo­rcie jeź­dziec­kim i rekre­acji kon­nej, część jest utrzy­my­wa­na wyłącz­nie jako zwie­rzę­ta rzeź­ne, a coraz mniej jest koni robo­czych. Wynika to m.in. z fak­tu, że w świa­do­mo­ści spo­łe­czeń­stwa wciąż jest obec­ny ste­reo­typ, że koń w gospo­dar­stwie jest wskaź­ni­kiem zaco­fa­nia. Starszym rol­ni­kom bra­ku­je już sił do pra­cy z koń­mi, odcho­dzą na zasłu­żo­ną eme­ry­tu­rę. U mło­dych nie­chęć do pra­cy koń­mi wyni­ka czę­ścio­wo z nie­słusz­ne­go wsty­du, a tak­że z chę­ci do wygod­nic­twa w pra­cy.
Z całą pew­no­ścią konie, tak jak i inne zwie­rzę­ta w gospo­dar­stwie, wyma­ga­ją sta­łej opie­ki przez cały rok, świą­tek czy pią­tek. Konia nie moż­na wsta­wić do gara­żu i nie zaj­mo­wać się nim. Równocześnie jest to zwie­rzę tak wdzięcz­ne, szla­chet­ne i od wie­ków zwią­za­ne z kra­jo­bra­zem pol­skiej wsi, że nie moż­na pozwo­lić, aby zosta­ło z nie­go wyeli­mi­no­wa­ne.

Zdrowe czy zatru­te

W kul­to­wej kome­dii fil­mo­wej pre­zen­tu­ją­cej pol­skich rol­ni­ków w poło­wie lat 60. „Nie ma moc­nych” Pawlak mówi do Kargula: Zaprzęgaj te swo­je prze­żyt­ki do wozu, poje­dzie­my dać na zapo­wie­dzi. W ten spo­sób poka­za­no, że waż­ne oko­licz­no­ści rodzin­ne i spo­łecz­ne od zawsze były pod­kre­śla­ne uro­czy­stym prze­jaz­dem zaprzę­giem kon­nym.
Na nasze i zwie­rząt szczę­ście dla wie­lu ludzi koń, tak­że ten robo­czy, na powrót sta­no­wi ele­ment pod­kre­śla­ją­cy waż­ność wyda­rzeń rodzin­nych i lokal­nych. Przy powszech­nym wyko­rzy­sta­niu samo­cho­dów doce­nia­ny jest uro­czy­sty prze­jazd pojaz­dem kon­nym, np. do ślu­bu (nie­daw­no mie­li­śmy tego przy­kład w odnie­sie­niu do potom­ków monar­chii angiel­skiej). Zaprzęgi kon­ne poja­wia­ją się przy oka­zji doży­nek i temu podob­nych uro­czy­sto­ści gmin­nych. Wracają rów­nież konie w doroż­kach na uli­ce sta­ró­wek jako atrak­cja tury­stycz­na i na wsi jako śro­dek trans­por­tu w gospo­dar­stwach agro­tu­ry­stycz­nych. Dla osób z mia­sta, szcze­gól­nie star­szych lub z mały­mi dzieć­mi, któ­re chcą zwie­dzić oko­li­cę, prze­jaz­dy kon­ny­mi zaprzę­ga­mi są wiel­ką atrak­cją i przy­jem­no­ścią. Możliwość takich prze­jaż­dżek jest jed­nym z istot­nych walo­rów w ofer­cie gospo­darstw agro­tu­ry­stycz­nych.
Warto przy­po­mnieć, że koń zaprzę­go­wy w Polsce to nie tyl­ko koń robo­czy, czę­sto koja­rzo­ny z typem zim­no­krwi­stym, ale tak­że konie ras szla­chet­nych, któ­re oprócz przy­dat­no­ści do pra­cy w gospo­dar­stwie rol­nym wyka­zy­wa­ły się uzdol­nie­nia­mi do spor­tu zaprzę­go­we­go. Wyniki pol­skich zawod­ni­ków w dys­cy­pli­nie powo­że­nia, zarów­no w prze­szło­ści, jak i współ­cze­śnie, wie­lo­krot­nie pla­so­wa­ły ich w czo­łów­ce euro­pej­skiej, a nawet świa­to­wej. Znane i cenio­ne w świe­cie są tak­że wytwo­ry pol­skich pro­du­cen­tów pojaz­dów i uprzę­ży spor­to­wych.
Konie na wsi zosta­ły zacho­wa­ne przez ich auten­tycz­nych miło­śni­ków. To zazwy­czaj ludzie bar­dzo przy­wią­za­ni do tra­dy­cji dane­go regio­nu. W Polsce jest wyraź­nie widocz­ny regio­na­lizm zwią­za­ny z typa­mi uprzę­ży i pojaz­dów kon­nych oraz cha­rak­te­ry­stycz­nych ele­men­tów zdo­bie­nia i wypo­sa­że­nia, two­rzą­cy spe­cy­ficz­ny kolo­ryt lokal­nej kul­tu­ry. Jest to jeden z ele­men­tów cemen­tu­ją­cych lokal­ne spo­łecz­no­ści. Imprezy regio­nal­ne o cha­rak­te­rze tra­dy­cyj­nym są oka­zją do pre­zen­to­wa­nia swo­ich koni i naj­pięk­niej­szych zaprzę­gów, do pro­mo­cji i sprze­da­ży wyro­bów rze­mieśl­ni­czych zwią­za­nych z koń­mi i pro­duk­cją rol­ni­czą, a tak­że spe­cy­fi­ków spo­żyw­czych kuch­ni lokal­nej.
Część koni utrzy­my­wa­nych na wsi to mate­riał repro­duk­cyj­ny, ogie­ry i kla­cze uży­wa­ne do roz­ro­du to czę­sto osob­ni­ki o dużej war­to­ści hodow­la­nej i mate­rial­nej. Większość sta­no­wią konie prze­zna­czo­ne do pro­duk­cji mate­ria­łu rzeź­ne­go, cho­ciaż wie­le z nich pre­zen­tu­je walo­ry użyt­ko­we nie zawsze wyko­rzy­sty­wa­ne przez ich wła­ści­cie­li.
Należy przy­po­mnieć i pod­kre­ślić, że konie robo­cze mogą być wiel­kim atu­tem w pro­duk­cji żyw­no­ści eko­lo­gicz­nej, zwa­nej przez kon­su­men­tów „zdro­wą”. Tylko żyw­ność pro­du­ko­wa­ną w ate­sto­wa­nych gospo­dar­stwach eko­lo­gicz­nych, posłu­gu­ją­cych się koń­mi jako siłą pocią­go­wą przy jej upra­wie, moż­na nazy­wać czy­stą. Nie moż­na ukry­wać, że upra­wy pro­wa­dzo­ne nawet w gospo­dar­stwach eko­lo­gicz­nych, ale z zasto­so­wa­niem cią­gni­ków i maszyn napę­dza­nych ole­jem napę­do­wym, są „zatru­te” spa­li­na­mi. Na tej fali ochro­na śro­do­wi­ska jako miej­sca życia czło­wie­ka oraz miej­sca pro­duk­cji żyw­no­ści eko­lo­gicz­nej sta­je się nie tyl­ko mod­na, ale tak­że waż­na ze wzglę­dów zdro­wot­nych i eko­no­micz­nych.

Czysta siła

We współ­cze­snych uwa­run­ko­wa­niach cią­gle rosną­cej ceny pro­duk­tów naf­to­wych: ole­jów napę­do­wych i innych pły­nów nie­zbęd­nych przy eks­plo­ata­cji maszyn, uza­sad­nio­ne jest wyko­rzy­sta­nie alter­na­tyw­nych źró­deł ener­gii. Konie robo­cze jako źró­dło natu­ral­nej ener­gii oka­zu­ją się nie tyl­ko eko­lo­gicz­ne, ale tak­że eko­no­micz­ne. Są one rów­nież pro­du­cen­ta­mi cen­ne­go nawo­zu natu­ral­ne­go.
Nieekonomiczne jest zasto­so­wa­nie dużych cięż­kich cią­gni­ków do sie­wu i zabie­gów agro­tech­nicz­nych z zasto­so­wa­niem lek­kie­go sprzę­tu o małej sze­ro­ko­ści robo­czej i niskim zapo­trze­bo­wa­niu na moc. Często cięż­ki trak­tor wię­cej pali­wa zuży­wa na jaz­dę po upra­wio­nym polu niż na efek­tyw­ny zabieg agro­tech­nicz­ny. Przez zasto­so­wa­nie czy­stej siły pocią­go­wej, jaką dys­po­nu­ją konie robo­cze, moż­li­we jest wyko­na­nie tych prac tań­szym kosz­tem. Należy pod­kre­ślić pre­cy­zję i mały sto­pień znisz­cze­nia roślin pod­czas zabie­gów pie­lę­gna­cyj­nych upraw rzę­do­wych i nasa­dzeń trwa­łych. Szczególnego zna­cze­nia nabie­ra to przy upra­wie małych pole­tek cha­rak­te­ry­stycz­nych dla Polski połu­dnio­wo-wschod­niej. Konie robo­cze dobrze spraw­dza­ją się tak­że przy upra­wia­niu małych dzia­łek pod­miej­skich.
Zmniejszenie zuży­cia paliw napę­do­wych ma zna­cze­nie nie tyko eko­no­micz­ne, ale też wpły­wa na obni­że­nie emi­sji dwu­tlen­ku węgla i innych tok­sycz­nych spa­lin, co ma nie­ba­ga­tel­ne zna­cze­nie dla uzy­ska­nia „czy­stych” pro­duk­tów pocho­dze­nia rol­ni­cze­go i na ogól­ną ochro­nę śro­do­wi­ska natu­ral­ne­go. Negatywne skut­ki uży­wa­nia trak­to­rów doty­czą nie tyl­ko zatru­wa­nia powie­trza i gle­by. Przejazdy dużych cią­gni­ków zagre­ga­to­wa­nych z cięż­ki­mi maszy­na­mi powo­du­ją ugnia­ta­nie roli. W miej­scach prze­jaz­du ze wzglę­du na zmniej­szo­ną prze­pusz­czal­ność wody i powie­trza zamie­ra życie bio­lo­gicz­ne gle­by, a więc jej pro­duk­cyj­ność jest zmniej­szo­na nawet o 60%. Na wio­snę i po inten­syw­nych opa­dach w powsta­łych rowach stoi woda, a przy upa­łach two­rzy się twar­da ska­ła.
Takich efek­tów uni­ka się przy wyko­ny­wa­niu zabie­gów agro­tech­nicz­nych sprzę­ża­jem kon­nym, dzię­ki cze­mu moż­na wcze­śniej wcho­dzić z zabie­ga­mi wio­sen­ny­mi i w trud­nych warun­kach pogo­do­wych. Końmi łatwiej i bez­piecz­niej upra­wiać polet­ka poło­żo­ne na sto­kach o dużym nachy­le­niu. Wykonanie tych prac koń­mi jest bar­dziej eko­no­micz­ne i zdrow­sze zarów­no dla ludzi (warzy­wa), jak i zwie­rząt gospo­dar­skich (sia­no). W wypad­ku uzy­ski­wa­nia sia­na dla koni wyko­na­nie moż­li­wie jak naj­więk­szej czę­ści prac koń­mi wyda­je się naj­bar­dziej logicz­nym, bo nie tyl­ko naj­tań­szym, ale i naj­zdrow­szym spo­so­bem. Równocześnie czy­ni to pra­cę przy sia­no­ko­sach o wie­le przy­jem­niej­szą, gdy w ciszy moż­na wąchać wspa­nia­ły zapach sko­szo­nej tra­wy lub świe­że­go sia­na, a nie słu­chać war­ko­tu sil­ni­ka i wdy­chać spa­li­ny w dusz­nej kabi­nie trzę­są­ce­go trak­to­ra.

Towarzysz czło­wie­ka

Konie, otrzy­mu­jąc w pra­cy daw­kę ruchu na świe­żym powie­trzu, są zdrow­sze i na swój spo­sób szczę­śliw­sze niż pozo­sta­ją­ce w bez­ru­chu w staj­ni nagrza­nej let­nim słoń­cem lub na wysu­szo­nym, czę­sto bar­dzo ogra­ni­czo­nym wybie­gu. Koń to gatu­nek naj­bar­dziej ze wszyst­kich zwie­rząt gospo­dar­skich wyma­ga­ją­cy ruchu dla dobre­go samo­po­czu­cia, mod­nie nazy­wa­ne­go dobro­sta­nem. Oczywiście naj­przy­jem­niej­szy jest ruch na swo­bo­dzie, ale gdy nie moż­na go zapew­nić, dobrze jest uży­wać koni do lek­kich i śred­nich prac.
Oczywiście koń do pra­cy musi być przy­zwy­cza­jo­ny i wyko­rzy­sty­wa­ny w zaprzę­gu regu­lar­nie, co zapew­nia bez­pie­czeń­stwo jego użyt­ko­wa­nia (nie­oswo­jo­ny może się prze­stra­szyć pra­cu­ją­cej maszy­ny i zro­bić krzyw­dę sobie lub czło­wie­ko­wi). Związane jest to tak­że z wła­ści­wą fizjo­lo­gią wysił­ku; koń użyt­ko­wa­ny od cza­su do cza­su ma nie­wy­tre­no­wa­ny układ rucho­wy (mię­śnie i ścię­gna) oraz krą­że­nio­wo-odde­cho­wy, co przy gwał­tow­nym lub dłu­go­trwa­łym obcią­że­niu pra­cą może pro­wa­dzić do ura­zów lub cięż­kich scho­rzeń. Dlatego nawet gdy pra­ca koniem nie jest gospo­da­rzo­wi nie­zbęd­na, dla zdro­wia konia i utrzy­ma­nia jego spraw­no­ści nale­ży go zaprzę­gać go pojaz­du i zapew­nić ruch, co i gospo­da­rzo­wi może wyjść na zdro­wie. W zimie może być to źró­dłem dodat­ko­wych docho­dów, np. przy orga­ni­za­cji kuli­gów.
Silny i spraw­ny koń pocią­go­wy jest bar­dzo przy­dat­ny w gospo­dar­ce leśnej. Choć to pra­ca trud­na i cięż­ka, z jego pomo­cą moż­na wyko­nać selek­tyw­ną zryw­kę drze­wa. Szczególnie uza­sad­nio­ne jest to w tere­nach, gdzie nale­ży uni­kać hała­su lub by zmi­ni­ma­li­zo­wać znisz­cze­nia ściół­ki leśnej, co ma miej­sce przy uży­ciu maszyn i cią­gni­ków. W wie­lu kra­jach na obsza­rach chro­nio­nych, a szcze­gól­nie w par­kach naro­do­wych, pra­ce leśne mogą być wyko­ny­wa­ne wyłącz­nie koń­mi. Oczywiście wła­ści­we ich wyko­rzy­sta­nie pole­ga m.in. na tym, że wycią­ga­nie drzew z głę­bi lasu wyko­ny­wa­ne jest sys­te­mem pod­wie­sza­nym, czy­li z wyko­rzy­sta­niem przod­ków na kołach lub pło­zach, co zmniej­sza zarów­no wysi­łek koni, jak i nisz­cze­nie ściół­ki wle­czo­ną kło­dą drze­wa. Konie na miej­sce zryw­ki są dowo­żo­ne.
W pra­cy rol­ni­ka, poza wydaj­no­ścią, nie­ma­łe zna­cze­nie ma tak­że przy­jem­ność jej wyko­ny­wa­nia. Nie pod­le­ga dys­ku­sji, że cichy, przy­ja­zny koń umoż­li­wia to bar­dziej niż hała­śli­wy i trzę­są­cy trak­tor.
Dodatkowym, nie­zwy­kle waż­nym aspek­tem jest to, że konie regu­lar­nie pra­cu­ją­ce są przez swo­ich wła­ści­cie­li lepiej trak­to­wa­ne. W pol­skiej dobrej tra­dy­cji koń towa­rzysz pra­cy zasłu­gi­wał na sza­cu­nek. Miał zawsze swo­je imię i bar­dzo czę­sto wią­za­ła go z użyt­kow­ni­kiem nić wza­jem­nej sym­pa­tii. Niejeden gospo­darz roz­ma­wiał z koniem. Koń pra­cu­ją­cy miał zapew­nio­ną nie tyl­ko paszę, ale tak­że wła­ści­wą pie­lę­gna­cję. Nie wypa­da wyje­chać z gospo­dar­stwa koniem nie­wy­czysz­czo­nym. Koń pra­cu­ją­cy ma czę­ściej czysz­czo­ne i roz­czysz­cza­ne korek­cyj­nie kopy­ta niż konie nie­użyt­ko­wa­ne.
Niestety z tro­ską i wsty­dem czę­sto obser­wu­je­my, że gdy konie prze­sta­ją pra­co­wać lub są utrzy­my­wa­ne wyłącz­nie na mię­so, mają zapew­nio­ne wyłącz­nie żywie­nie. Dla wie­lu współ­cze­snych tzw. hodow­ców koni ruch i pie­lę­gna­cja wyda­ją się tyl­ko stra­tą ener­gii, cza­su i pie­nię­dzy. Zbyt czę­sto konie rzeź­ne są tuczo­ne w dusz­nych i ciem­nych staj­niach, w któ­rych przez całe życie oglą­da­ją tyl­ko ścia­nę ze żło­bem, a opusz­cza­ją je tyl­ko po to, aby zała­do­wa­ne w wiel­kim stre­sie na cię­ża­rów­kę do prze­wo­zu zwie­rząt, odbyć swo­ją jedy­ną i ostat­nią, czę­sto bar­dzo dłu­gą podróż - do uboj­ni.
To oczy­wi­ste, że konie są utrzy­my­wa­ne na mię­so, dla wie­lu rol­ni­ków to jedy­na opła­cal­na pro­duk­cja. Taki jest rów­nież los koni wyłą­czo­nych z użyt­ko­wa­nia robo­cze­go, ale nie moż­na pozwa­lać, aby spę­dza­ły życie w spo­sób, któ­ry nie zapew­nia im mak­si­mum moż­li­we­go dobro­sta­nu. Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że naj­lep­szym spo­so­bem odcho­wy­wa­nia koni rzeź­nych jest sys­tem pastwi­sko­wy, z cza­so­wym prze­by­wa­niem w staj­ni, m.in. po to, aby zapew­nić koniom kon­takt z czło­wie­kiem i doko­na­nie przy nich nie­zbęd­nych zabie­gów.

Zachować tra­dy­cję

Istotne jest zacho­wa­nie dla potom­nych nie tyl­ko śro­do­wi­ska natu­ral­ne­go, ale tak­że ele­men­tów kul­tu­ry mate­rial­nej zwią­za­nych z pro­duk­cją rol­ną, w któ­rej koń był od stu­le­ci pod­sta­wo­wą siłą pocią­go­wą. Przypisywany Polakom odwiecz­ny zwią­zek z koniem doty­czył nie tyl­ko chwa­leb­nych wyczy­nów kawa­le­rii na polach bitew, lecz rów­nież wyko­rzy­sta­nia koni w podró­żach, trans­por­cie i pra­cy na roli. W tym zakre­sie Polacy w róż­nych regio­nach kra­ju stwo­rzy­li gamę pojaz­dów, uprzę­ży i sys­te­mów wyko­rzy­sta­nia koni oraz oby­cza­jów o cha­rak­te­rze kul­tu­ro­wym. Wraz ze zmniej­sza­niem się licz­by koni pra­cu­ją­cych na wsi wie­le tych ele­men­tów ule­ga zani­ko­wi. Znikają też zawo­dy zwią­za­ne z wyko­ny­wa­niem sprzę­tu i obsłu­gą koni, jak rymarz, koło­dziej, pod­ku­wacz.
W USA oraz wie­lu kra­jach Europy powsta­ją orga­ni­za­cje zrze­sza­ją­ce użyt­kow­ni­ków koni robo­czych i pro­pa­gu­ją­ce eko­lo­gicz­ny, a rów­no­cze­śnie nowo­cze­sny tech­no­lo­gicz­nie spo­sób ich wyko­rzy­sta­nia w rol­nic­twie, gospo­dar­ce leśnej i komu­nal­nej. Polskie Stowarzyszenie Użytkowników i Przyjaciół Koni Roboczych oraz Konnych Producentów Żywności Ekologicznej zosta­ło zało­żo­ne w 2003 r. w Lublinie. Nosi imię prof. Ewalda Sasimowskiego, pomy­sło­daw­cy i pierw­sze­go pre­ze­sa PSUiPKR. Obecnie ma sie­dzi­bę w Szreniawie (woj. wiel­ko­pol­skie), a jego celem jest pro­pa­go­wa­nie i nobi­li­to­wa­nie robo­cze­go wyko­rzy­sta­nia koni. W cza­so­pi­śmie „Polskie Konie Robocze” oraz na stro­nie inter­ne­to­wej www.konierobocze.pl zamiesz­cza­ne są infor­ma­cje i repor­ta­że z imprez z koniem robo­czym w roli głów­nej, jak poka­zy użyt­ko­wa­nia, kon­kur­sy orki i zryw­ki kon­nej oraz ama­tor­skie zawo­dy zaprzę­gów. Można tam zna­leźć cie­ka­we wia­do­mo­ści i pora­dy doty­czą­ce użyt­ko­wa­nia i pie­lę­gna­cji koni robo­czych oraz infor­ma­cje o histo­rii i nowo­cze­snych roz­wią­za­niach doty­czą­cych sprzę­tu kon­ne­go.

Koń nie prze­ży­tek

Nienowoczesny jest nie koń, lecz sprzęt kon­ny. Zmiany, przez dosko­na­le­nie maszyn i narzę­dzi kon­nych, muszą iść w kie­run­ku uła­twie­nia pra­cy jego użyt­kow­ni­kom, a przede wszyst­kim w jak naj­więk­szym stop­niu eli­mi­no­wać koniecz­ność cho­dze­nia za narzę­dzia­mi. Technologiczne roz­wią­za­nia powin­ny też mini­ma­li­zo­wać wysi­łek koni potrzeb­ny do wyko­na­nia okre­ślo­ne­go zada­nia.
Na poka­zach użyt­ko­wa­nia koni orga­ni­zo­wa­nych w wie­lu kra­jach Europy pre­zen­to­wa­na jest sze­ro­ka gama nowo­cze­snych roz­wią­zań, któ­re dążą do pod­nie­sie­nia kom­for­tu pra­cy powo­żą­cych koń­mi oraz zmniej­sze­nia ich wysił­ku. Są to m.in. płu­gi z sie­dze­nia­mi, przod­ki do narzę­dzi, na któ­rych powo­żą­cy może sie­dzieć lub stać, roz­wią­za­nia te są wzbo­ga­co­ne o pod­no­śni­ki mecha­nicz­ne lub hydrau­licz­ne. Zastosowanie nie­wiel­kich sil­ni­ków spa­li­no­wych zain­sta­lo­wa­nych na przod­kach kon­nych pozwa­la na zwięk­sze­nie wydaj­no­ści maszyn typu kosiar­ka, prze­trzą­sar­ka, gle­bo­gry­zar­ka przy rów­no­cze­snym zmniej­sze­niu obcią­że­nia koni. Z taki­mi przod­ka­mi mogą współ­pra­co­wać lek­kie maszy­ny trak­to­ro­we. Nowoczesne roz­wią­za­nia wpro­wa­dza­ne są rów­nież w kon­nej zryw­ce drze­wa.
Wszelkie dobre tra­dy­cje zwią­za­ne z koń­mi, jak rów­nież wie­dza i umie­jęt­no­ści ich pra­wi­dło­we­go użyt­ko­wa­nia są jesz­cze w Polsce obec­ne w poko­le­niach ojców i dziad­ków, któ­rzy w spo­sób natu­ral­ny mogą je prze­ka­zać swo­im następ­com. Możemy w naszym kra­ju unik­nąć powsta­nia poko­le­nio­wej prze­rwy, jaka mia­ła miej­sce w USA i kra­jach Europy Zachodniej, w któ­rych koniecz­ne sta­ło się two­rze­nie spe­cja­li­stycz­nych kur­sów dla użyt­kow­ni­ków koni robo­czych. Musi znik­nąć ze świa­do­mo­ści poję­cie „koń prze­ży­tek”, a uzy­skać wspar­cie i uzna­nie każ­dy, kto wyka­że chęć kul­ty­wo­wa­nia tra­dy­cji i rów­no­cze­śnie pod­trzy­my­wa­nia naj­bar­dziej eko­lo­gicz­ne­go sys­te­mu pro­duk­cji żyw­no­ści.
Pracujący koń­mi robo­czy­mi zasłu­gu­ją na to, aby zamiast pobłaż­li­we­go uśmiesz­ku otrzy­ma­li wspar­cie od śro­do­wisk koniar­skich i samo­rzą­dów lokal­nych.
Należy doło­żyć wszel­kich sta­rań, aby pro­duk­ty rol­ne z upraw z wyko­rzy­sta­niem koni jako eko­lo­gicz­ne mia­ły zagwa­ran­to­wa­ną wyż­szą cenę niż z upraw prze­my­sło­wych z zasto­so­wa­niem che­micz­nych środ­ków pie­lę­gna­cji roślin.
Trzeba chro­nić i wspie­rać to, co dobre i pięk­ne. Konie robo­cze powin­ny zostać w pol­skim kra­jo­bra­zie jako ele­ment spój­no­ści tra­dy­cji i eko­lo­gii.

Więcej w Koń a ekologia

Na górę