Connect with us

Jaki będzie następ­ny krok?

Sport i wyścigi

Jaki będzie następ­ny krok?

Marek Szewczyk

Podsumowanie spor­to­wej czę­ści poznań­skiej Cavaliady wypa­da zacząć od naj­waż­niej­szej kon­ku­ren­cji, czy­li od sko­ków. Na 13 kon­kur­sów zawo­dów 3-gwiazd­ko­wych Polacy wygra­li sie­dem samo­dziel­nie, a ten ósmy, czy­li potę­gę sko­ku, ex aequo.

Gabriela Jaworska-Mazur na Zimbie fot. Małgorzata Sieradzan

Gabriela Jaworska-Mazur na Zimbie
fot. Małgorzata Sieradzan

Jeśli weź­mie­my pod uwa­gę, że Niemcy wygra­li dwa, a po jed­nym Holendrzy i Francuzi, to prze­wa­ga po stro­nie gospo­da­rzy jest zna­czą­ca. Jednak jeśli zacznie­my ana­li­zę od naj­trud­niej­szych kon­kur­sów, czy­li od dużej run­dy, to nie wyglą­da to już tak impo­nu­ją­co. W żad­nym nie usły­sze­li­śmy Mazurka Dąbrowskiego, w Grand Prix nie może­my się docze­kać zwy­cię­stwa od począt­ku tych zawo­dów, czy­li od 12 lat, a do tego kon­kur­su zakwa­li­fi­ko­wa­ło się tyl­ko dwo­je Polaków.
W prze­kro­ju dużej run­dy naj­rów­niej star­to­wał Mściwoj Kiecoń, zaj­mu­jąc w dwóch pierw­szych kon­kur­sach miej­sca 5. (Celana Z w czwar­tek) i 4. (Urbane w pią­tek), z jed­ną zrzut­ką Urbane w GP. Największy suk­ces odno­to­wa­ła Sandra Piwowarczyk-Bałuk, zaj­mu­jąc na Chabento 4. miej­sce w Grand Prix. Jarosław Skrzyczyński bar­dzo kon­se­kwent­nie przy­go­to­wy­wał wał. Crazy Quick do GP, by w nim wyko­nać poło­wę pla­nu: pod­sta­wo­wy par­kur poko­nał bez­błęd­nie, ale zrzut­ka w roz­gryw­ce nie pozwo­li­ła na osią­gnię­cie tego naj­waż­niej­sze­go celu. Pan Jarosław poje­chał bar­dzo szyb­ko, ale dla porząd­ku trze­ba odno­to­wać, że szyb­szy o 0,02 sekun­dy był Holger Wulschner na kl. BSC Cha Cha Cha, tak­że ze zrzut­ką. Ostatecznie Polak zajął 6. miej­sce, a Niemiec 5.
Wygrał jeż­dżą­cy od kil­ku lat w staj­ni Ludgera Beerbauma Christian Kukuk na siwej kl. Carilot (Carinue x Quilot) wyho­do­wa­nej w stad­ni­nie Lewitz, a nale­żą­cej do Paula Schockemoehlego. Dla 25-let­nie­go Niemca było to pierw­sze zwy­cię­stwo w GP na pozio­mie 3 gwiaz­dek. Drugie miej­sce zajął inny Niemiec, jesz­cze mniej zna­ny Maximilian Schmid na pocho­dzą­cym tak­że z Lewitz wał. Chacon (po Chacco-Blue). Warto dodać, że zarów­no Crazy Quick, jak i Chabento też są po og. Chacco-Blue i uro­dzi­ły się w Lewitz, gdy­by więc przy­zna­wać nagro­dę dla naj­lep­sze­go hodow­cy poznań­skiej Cavaliady, to przy­pa­dła­by ona tej stad­ni­nie. Miejsce 3. w GP zaję­ła Czeszka Zuzana Zelinkova na holsz­tyń­skim Calieri II, na któ­rym star­to­wa­ła w ostat­nich ME.
O tym, że duża run­da nie wypa­dła zbyt pomyśl­nie dla Polaków, naj­le­piej świad­czy kla­sy­fi­ka­cja Cavaliada Tour, do któ­rej liczy­ły się dwa kon­kur­sy z Poznania (piąt­ko­wy i GP), a któ­rej osta­tecz­ne­go zwy­cięz­cę pozna­my dopie­ro po GP na Torwarze - na cze­le Niemcy Schmid przed Kukukiem, a naj­lep­szy z Polaków, Kiecoń, jest dopie­ro 9.

Polacy wyso­ko

Pozostałe kon­kur­sy (poza DR) zdo­mi­no­wa­li pol­scy jeźdź­cy. W śred­niej run­dzie wyróż­nił się Marek Lewicki. Przywiózł do Poznania tyl­ko jed­ne­go konia, kl. Codetia VDL, i jeden kon­kurs wygrał, w dru­gim zajął 2. miej­sce, a w tym naj­waż­niej­szym (Speed & Music) par­kur poko­nał bar­dzo szyb­ko, ale przy­pła­cił to zrzut­ką. Skuteczna była też Aleksandra Słuszniak-Marchwicka na kl. Casablanca: zwy­cię­stwo dru­gie­go dnia i nie­złe 7. miej­sce w sobot­nim kon­kur­sie z muzy­ką (choć zali­cza­ny do śred­niej run­dy, dawał punk­ty do ran­kin­gu FEI). W tym kon­kur­sie naj­lep­szy z Polaków był Jakub Krzyżosiak na kl. Nicole, zaj­mu­jąc 5. miej­sce, a wygrał w impo­nu­ją­cym sty­lu Felix Hassmann na siwym wał. SL Brazonado.
Trzeci z czte­rech kon­kur­sów ŚR wygrał Skrzyczyński na Aresie. Triumfował też w pierw­szym kon­kur­sie małej run­dy na wał. Zazou Szumawa. W innym naj­lep­szy był Andrzej Opłatek na kl. Light My Fire (dobrze też poka­zał się na El Campie w dwóch pierw­szych kon­kur­sach DR), wyróż­ni­ła się jesz­cze Agnieszka Olszewska ze Skarbcem. Poza tym Łukasz Brzóska po raz dru­gi z rzę­du wygrał kon­kurs Wenus kon­tra Mars (kolej­nych eli­mi­na­cji), tym razem na kl. Carrera SJ. Kamil Grzelczyk zdo­łał odbu­do­wać Wibaro po nie­uda­nym star­cie w DR i wygrał na nim kon­kurs ostat­niej szan­sy, a Paweł Jurkowski (For Me) i Hubert Kierznowski (Denver Z) do spół­ki z Niemcem Andre Plathem (AFP Chantal) zaję­li 1. miej­sce w kon­kur­sie potę­gi sko­ku. Tym razem skoń­czy­ło się na dru­giej roz­gryw­ce i skrom­nej wyso­ko­ści 190 cm poko­na­nej na czy­sto w pierw­szej.

Cavaliada inter­dy­scy­pli­nar­na

Dziewięć kon­kur­sów w sko­kach roze­gra­no w innej hali MTP: sześć w ramach zawo­dów CSI* oraz trzy dla mło­dych koni. W tych zawo­dach domi­na­cja Polaków była jesz­cze więk­sza: wygra­li 8 kon­kur­sów. W dużej run­dzie dwa zwy­cię­stwa odnio­sła Djana Pawlicka na Bartino, jed­no Mateusz Kempa na Silvanie, a Jarosław Skrzyczyński wygrał dwa kon­kur­sy na mło­dych koniach (Silver Shine i Quintella). Jedynie w fina­le run­dy dla mło­dych koni trium­fo­wa­li zagra­nicz­ni jeźdź­cy, a wygrał Bert Prouve na kl. Jursa van den Deal.
W tej dru­giej hali roze­gra­no też dwa kon­kur­sy ujeż­dże­nia oraz ujeż­dże­nie i sko­ki do WKKW. Jednak fina­ło­wy kon­kurs ujeż­dże­nia z muzy­ką na pozio­mie Inter I oraz to, co naj­cie­kaw­sze w WKKW, czy­li kros, a tak­że bar­dzo wido­wi­sko­we kon­kur­sy zaprzę­gów dwu­kon­nych zosta­ły roze­gra­ne w głów­nej hali.
Jeśli cho­dzi o rywa­li­za­cję w Halowym Pucharze Polski w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi, to byli­śmy świad­ka­mi spo­rej nie­spo­dzian­ki, jaką była słab­sza posta­wa trium­fa­to­ra z zeszłe­go roku Bartłomieja Kwiatka. Najpierw pomy­lił kolej­ność poko­ny­wa­nia ele­men­tów w prze­szko­dzie kro­so­wej i zre­zy­gno­wał z dokoń­cze­nia prze­jaz­du, a w dru­gim kon­kur­sie też nie błysz­czał. Pierwszy kon­kurs wygrał Adrian Kostrzewa, dru­gi Rafał Wojtacha i taka też jest kolej­ność (Kostrzewa przed Wojtachą) w kla­sy­fi­ka­cji HPP po dwóch eli­mi­na­cjach. Kolejne kon­kur­sy tego cyklu w Lublinie i Warszawie.
Również rywa­li­za­cja w HPP w WKKW roz­ło­żo­na jest na trzy Cavaliady. Jeśli cho­dzi o poznań­ską, war­to pod­kre­ślić nie­ma­ły wysi­łek orga­ni­za­to­rów, by kros bar­dziej przy­po­mi­nał ten z zawo­dów, do jakich przy­wy­kli­śmy na otwar­tych prze­strze­niach. Siedemnaście prze­szkód roz­sta­wio­nych było nie tyl­ko na głów­nej are­nie, ale tak­że w dru­giej jej czę­ści (na roz­prę­żal­ni), dystans liczył aż 800 m. Był nawet typo­wy zeskok i dwa wąskie fron­ty, któ­re zresz­tą moc­no prze­wró­ci­ły koń­co­wą kla­sy­fi­ka­cję. Wygrał Jan Kamiński na Seniorze przed Pawłem Warszawskim na Huzarze i Katarzyną Kokowską na Rosalie, a więk­sze lub mniej­sze pro­ble­my z wąski­mi fron­ta­mi mie­li tak doświad­cze­ni zawod­ni­cy, jak Artur Społowicz (z 6-let­nim Pokerem), Łukasz Kaźmierczak (Godecja) czy Mariusz Kleniuk (Right You Be).
Szybki galop koni, kro­so­we prze­szko­dy skon­den­so­wa­ne na sto­sun­ko­wo małej prze­strze­ni w hali, do tego łatwe do oglą­da­nia na wła­sne oczy albo na tele­bi­mie - to coś, co spra­wia, że jeśli cho­dzi o wido­wi­sko­wość, WKKW kon­ku­ru­je z zaprzę­ga­mi. A może nawet wycho­dzi na pierw­sze miej­sce?
Także finał ujeż­dże­nia dostar­czył emo­cji, ale przede wszyst­kim dla­te­go, że róż­ni­ce w wyni­kach czo­ło­wej trój­ki były mini­mal­ne - szły w dzie­sią­te czę­ści pro­cen­tu. Wygrała Gabriela Jaworska-Mazur na Zimbie przed Ewą Hamkało na Vivaldim i Natalią Organistą na Wento. Jednak uczci­wie trze­ba powie­dzieć, że choć wyni­ki były powy­żej 70 proc., to poziom nie zachwy­cił.

Rekordy

Już po raz dru­gi rywa­li­za­cja spor­to­wa odby­wa­ła się w dwóch halach. Tym razem orga­ni­za­to­rzy przy­ję­li rekor­do­wą licz­bę 475 koni, a i tak wie­lu zawod­ni­kom musie­li odmó­wić. Jeśli do tego doda­my, że w dwóch kolej­nych halach roz­ło­ży­ły się tar­gi (nie tyl­ko jeź­dziec­kie), to widać, że fla­go­wy okręt Cavaliady rośnie w siłę. Wszystkie hale odwie­dzi­ło 37 tys. widzów. W tej edy­cji nastą­pi­ły jesz­cze dwie inne waż­ne zmia­ny w sto­sun­ku do ubie­głych lat. Po pierw­sze rela­cje tele­wi­zyj­ne moż­na było zoba­czyć nie w tele­wi­zji publicz­nej, ale w nc+. Tej zmia­ny z oczy­wi­stych wzglę­dów nie sko­men­tu­ję. A po dru­gie nie było żad­nych rela­cji inter­ne­to­wych ze spor­to­wej czę­ści Cavaliady, co wywo­ła­ło spo­re nie­za­do­wo­le­nie, wie­le osób przy­wy­kło wszak do tego, że mie­li Cavaliadę za dar­mo w domu. Właśnie - to „za dar­mo” jest klu­czo­we. Jeśli orga­ni­za­to­rzy przez wie­le lat pra­co­wa­li na to, że teraz mają mar­ko­wy pro­dukt, to nie moż­na się dzi­wić, że chcą na tym pro­duk­cie zacząć zara­biać. Pamiętajmy, że Cavaliada jest i tak jed­nym z waż­niej­szych nie tyl­ko orga­ni­za­to­rów, ale tak­że spon­so­rów pol­skie­go jeź­dziec­twa. Do zawo­dów w Lublinie przez jakiś czas trze­ba będzie dopła­cać, a i Torwar nie przy­no­si chy­ba jesz­cze docho­dów. Skądś trze­ba na to brać pie­nią­dze. Jako czło­wiek, któ­ry kie­dyś współ­or­ga­ni­zo­wał duże impre­zy, z mistrzo­stwa­mi Polski włącz­nie, rozu­miem orga­ni­za­to­rów i nama­wiam, aby spoj­rzeć na ten pro­blem tak­że od tej stro­ny, a nie tyl­ko od stro­ny widza.
Warto też sobie uzmy­sło­wić, że jeśli cho­dzi o Cavaliadę, to poziom orga­ni­za­cyj­ny prze­wyż­sza poziom spor­to­wy. Tylko jeden tego­rocz­ny uczest­nik zaj­mo­wał miej­sce w pierw­szej set­ce ran­kin­gu FEI. Był nim Felix Hassmann (79. m.), któ­re­mu nie uda­ło się po raz trze­ci z rzę­du (a czwar­ty w ogó­le) wygrać Grand Prix. Choć zna­nych i uzna­nych nazwisk było wię­cej, to jed­nak jeśli chce­my (a wła­ści­wie jeśli chcą tego wła­dze MTP), aby na zawo­dy do Poznania przy­jeż­dża­li zawod­ni­cy z czo­ło­wej pięć­dzie­siąt­ki ran­kin­gu, nie ma innej dro­gi jak zwięk­sze­nie ran­gi do pozio­mu 4 gwiaz­dek. Wiąże się to z pod­nie­sie­niem puli nagród, a więc ze zwięk­sze­niem wydat­ków.
W kulu­arach i w wypo­wie­dziach przed­sta­wi­cie­li MTP dało się sły­szeć, że roz­wa­ża­ją wariant, aby w przy­szłym roku rywa­li­za­cja odby­wa­ła się w trzech halach.
Którą dro­gę wybrać? Czy pozo­stać na pozio­mie 3 gwiaz­dek, ale dalej roz­sze­rzać Cavaliadę obję­to­ścio­wo, czy też pod­nieść poziom spor­to­wy - oto jest pyta­nie. I bynaj­mniej nie twier­dzę, że odpo­wiedź jest tyl­ko jed­na. Każda z tych dróg ma plu­sy i minu­sy. Tylko rze­tel­ny bilans i decy­zja orga­ni­za­to­ra, co ma być dla nich prio­ry­te­tem, może wska­zać kie­ru­nek, jaki nale­ży obrać.

Więcej w Sport i wyścigi

Na górę