Connect with us

Holandia pach­ną­ca… koń­mi, czy­li infor­ma­cja jest naj­waż­niej­sza

Ze świata

Holandia pach­ną­ca… koń­mi, czy­li infor­ma­cja jest naj­waż­niej­sza

Anna Cuber, Andrzej Stasiowski

Oglądając kolej­ny już raz selek­cję ogie­rów KWPN w ’s-Hertogenbosch, a raczej praw­dzi­wy show, któ­re­go boha­te­rem jest koń, nie­odmien­nie moż­na zazdro­ścić temu związ­ko­wi nie tyle jako­ści koni, ile… świa­do­mo­ści hodow­ców.

Jakość koni jest zwią­za­na wła­śnie z tą wie­dzą, umie­jęt­no­ścią roz­ło­że­nia celów hodow­la­nych na wie­le lat, a nie tyl­ko na naj­bliż­szą kwa­li­fi­ka­cję ogie­rów. Hodowcy KWPN nie godzą się na wszyst­ko, co pro­po­nu­je im zwią­zek hodow­la­ny. Jak powie­dział kie­dyś Wiepke van de Lageweg – jak zwią­zek mówi nie­miec­kim hodow­com, że tą dro­gą nale­ży iść, oni w więk­szo­ści poki­wa­ją gło­wą na tak, nato­miast u nas hodow­ca naj­pierw poki­wa gło­wą na nie. Jednak wszy­scy zgro­ma­dze­ni w wiel­kiej Brabanthallen byli dum­ni z tego, że ich konie wresz­cie są naj­lep­sze. Ta duma wycho­dzi dopie­ro wte­dy, gdy poroz­ma­wia się z ludź­mi, któ­rzy sie­dzą obok cie­bie, a ponie­waż w hali spę­dza się czas od rana do nocy, to moż­na zadzierz­gnąć, powierz­chow­ne bo powierz­chow­ne, ale zna­jo­mo­ści i roz­ma­wiać o koniach.

Ostra selek­cja

Wielokrotnie w gro­nie „koń­skich” przy­ja­ciół zasta­na­wia­li­śmy się, dla­cze­go Holendrzy wyra­zi­li zgo­dę na prze­pro­wa­dza­nie tak ostrej selek­cji, któ­ra obec­nie, po dwu­dzie­stu kil­ku latach, zaowo­co­wa­ła pierw­szy­mi miej­sca­mi na listach ran­kin­go­wych WBFSH w sko­kach przez prze­szko­dy i ujeż­dże­niu. Doszliśmy do wnio­sku, że oni są naro­dem hodow­ców od wie­lu, wie­lu lat, a mając na wzglę­dzie wiel­kość ich pań­stwa i fakt, że co roku wydzie­ra­ją morzu metr wybrze­ża, widać, że potra­fią cier­pli­wie cze­kać na efek­ty. Nigdy nie osią­gnę­li­by takiej pozy­cji na ryn­ku kwia­to­wym czy w hodow­li krów mlecz­nych, gdy­by nie ostra selek­cja i świa­do­mość, że okre­ślo­ne decy­zje hodow­la­ne zaowo­cu­ją dopie­ro za kil­ka­na­ście, kil­ka­dzie­siąt lat, a zacząć trze­ba natych­miast.
Podczas roz­mo­wy z pol­ski­mi hodow­ca­mi czy wła­ści­cie­la­mi koni spor­to­wych moż­na wyczuć jed­no: ostrość selek­cji i sło­wa kry­ty­ki – tak, ale nie wte­dy, gdy to doty­czy moje­go ogie­ra czy kla­czy. Nie nale­ży jed­nak ukry­wać, że coraz więk­sza licz­ba hodow­ców (ale wciąż rela­tyw­nie bar­dzo mała) chce usły­szeć praw­dę o jako­ści swo­ich koni. Jednak wła­śnie ci wła­ści­cie­le chcą usły­szeć tę praw­dę, ale… od inspek­to­rów zagra­nicz­nych związ­ków hodow­la­nych. Pytanie, dla­cze­go? Przez dłu­gi czas moż­na było uwa­żać, że my się też świet­nie zna­my na hodow­li koni wierz­cho­wych, tyl­ko sys­tem jest zły. Jednak to nie do koń­ca tak jest. Końska wie­dza spor­to­wo-hodow­la­na poszła tak szyb­ko do przo­du, a pod­czas selek­cji zachod­ni inspek­to­rzy zwra­ca­ją uwa­gę na takie szcze­gó­ły, któ­rych my nie doce­nia­my albo o nich nie wie­my… Ale dla­cze­go tak jest? Otóż wie­lu człon­ków zagra­nicz­nych komi­sji pod­kre­śla, że wie­lo­krot­nie spo­ty­ka­ją się na zawo­dach czy poza zawo­da­mi i dys­ku­tu­ją, dys­ku­tu­ją i jesz­cze raz dys­ku­tu­ją. Rozmawiają nie tyl­ko mię­dzy sobą, ale tak­że z hodow­ca­mi czy wła­ści­cie­la­mi koni spor­to­wych. Nie tyl­ko zwią­zek, tak­że oni sami zasta­na­wia­ją się, cze­go bra­ku­je ich koniom, i są to roz­mo­wy na ogrom­nym pozio­mie uszcze­gó­ło­wie­nia. Jak poka­zu­je życie, takie związ­ki hodow­la­ne jak KWPN czy BWP, korzy­sta­ją­ce z obce­go mate­ria­łu, przez dwa­dzie­ścia kil­ka lat zdą­ży­ły stwo­rzyć wła­sny pro­dukt lep­szy niż mate­riał wyj­ścio­wy. Nie od para­dy w Niemczech mówi się, że z ich ingre­dien­cji obcy pro­dukt final­ny (w tym wypad­ku holen­der­ski czy bel­gij­ski koń spor­to­wy) jest lep­szy niż skła­do­we. To może budzić zazdrość. Warto się od nich uczyć, ponie­waż… stra­ci­li wie­le wybit­nych koni na sku­tek błę­dów w wycho­wie czy tre­nin­gu. Dla wie­lu Polaków sło­wa Francuza Jeana Fourcart, sędzie­go ze sko­ko­wych Mistrzostw Polski Młodych Koni, człon­ka zespo­łu orga­ni­zu­ją­ce­go aukcję Fences, mogą budzić zdzi­wie­nie. Zadałam mu pyta­nie – jak popra­wić kiep­ską jakość kopyt u naszych koni sp? Odpowiedział, że każ­dy, kto wybie­ra klacz czy ogie­ra do hodow­li, musi pamię­tać, jakie kopy­ta mie­li ich ojciec i mat­ka. Znajomość jako­ści kopyt do dru­gie­go poko­le­nia obo­wiąz­ko­wa! I może ska­kać pod nie­bo mło­dy ogier, a jak nie ma porząd­nych kopyt, nie powi­nien zostać dopusz­czo­ny do hodow­li, jeże­li popu­la­cja kla­czy nie cha­rak­te­ry­zu­je się kopy­ta­mi jak tale­rze. Nie ma sen­ty­men­tów w hodow­li, to powta­rzał mi wie­lo­krot­nie Hubert Szaszkiewicz – wcho­dzi Pani do staj­ni i sen­ty­men­ty się koń­czą. To jest praw­da oczy­wi­sta, ale nie jest to łatwe do prze­pro­wa­dze­nia.
To, że boga­ci hodow­cy odcho­dzą ze swo­imi kla­cza­mi do obcych związ­ków, jest już obec­nie pro­ble­mem PZHK oraz OZHK. To wła­śnie oni są majęt­ni i na tyle zde­ter­mi­no­wa­ni, że kupu­ją nasie­nie dobrych ogie­rów czy spro­wa­dza­ją kla­cze, wie­dząc wcze­śniej, jaką war­tość ma ich rodzi­na żeń­ska, nie patrząc tyl­ko na ojca przy­szłej kla­czy mat­ki. Są to prze­my­śla­ne decy­zje, a nie tyl­ko infor­ma­cja od pośred­ni­ka, że nada­rzy­ła się wspa­nia­ła oka­zja… Dlatego tacy ludzie mogą poku­sić się o wyho­do­wa­nie dobre­go mate­ria­łu, któ­ry na rodzi­mym ryn­ku będzie popra­wiał jakość koni już pol­skiej hodow­li mniej zamoż­nych hodow­ców. Wiadomo, że Holendrzy nie prze­ży­li kil­ku­dzie­się­ciu lat byle­ja­ko­ści, ucie­ka­nia od odpo­wie­dzial­no­ści i nega­cji wszyst­kie­go, co jest pań­stwo­we. Ale to wła­śnie wte­dy dosta­wa­li­śmy zapro­sze­nia na wiel­kie zawo­dy w Akwizgranie i mogli­śmy być pew­ni, że wsty­du nie będzie. Więc odpo­wiedź na pyta­nie – dla­cze­go obec­nie dzie­li nas tak duży dystans od hodow­li zachod­nio­eu­ro­pej­skiej, nie jest taka pro­sta. Przed laty hodow­la w Polsce szła dwu­kie­run­ko­wo: w pań­stwo­wej selek­cja była prze­pro­wa­dza­na w stad­ni­nach, a w tere­no­wej do księ­gi wpi­sy­wa­no nie­mal wszyst­ko i uzna­wa­no ogie­ry na pod­sta­wie tego, że wła­ści­ciel miał wizję…

Godne pozaz­drosz­cze­nia

Ale wra­ca­jąc do selek­cji koni w Holandii. Nie wszy­scy wie­dzą, że KWPN to nie jest jed­no­li­ta księ­ga, jak hano­wer­ska czy holsz­tyń­ska. W jej skład wcho­dzą:

  • księ­ga koni wierz­cho­wych (Dutch Warmblood)
  • księ­ga parad­nych koni zaprzę­go­wych (Dutch Harness Horses – Tuigpaard)
  • księ­ga rodzi­mych koni Gelder (Gelderland).

Te ostat­nie konie są przez KWPN trak­to­wa­ne podob­nie jak my trak­tu­je­my nasze konie mało­pol­skie. Nie zmie­nia to fak­tu, że porów­nu­jąc je to tych oglą­da­nych przed kil­ku laty, w tym roku moż­na się było moc­no zdzi­wić. Są to konie w nie­co cięż­szym typie niż wierz­cho­we KWPN, ale o ruchu, któ­re­go wie­le naszych rodzi­mych koni mogło­by im pozaz­dro­ścić. Nie od wczo­raj wia­do­mo, że miło­śnik ama­tor koni i ich poten­cjal­ny nabyw­ca potrze­bu­je konia ład­ne­go (w obrę­bie danej rasy), z dobrym ruchem, potra­fią­ce­go poko­nać w dobrym sty­lu nie­wiel­ki par­kur, z odpo­wied­nim cha­rak­te­rem. Bo jed­nak waż­na jest eko­no­mia, a jak mówi porze­ka­dło – czy koń dobry, czy kiep­ski, jeść woła… Zrozumieli to Holendrzy i w swej rodzi­mej rasie gel­der wpro­wa­dza­ją ostrą selek­cję. Dodatkowo konie na teście 100-dnio­wym są oce­nia­ne pod kątem cech zaprzę­go­wych.
Konie każ­dej z tych ksiąg pod­le­ga­ją innym zasa­dom selek­cji, ich przed­sta­wi­cie­le byli obec­ni w Den Bosch. Jednak w kra­ju tuli­pa­nów i na świe­cie naj­więk­szą popu­lar­no­ścią cie­szą się konie spor­to­we i im poświę­co­no naj­wię­cej cza­su pod­czas II i III tego­rocz­nej selek­cji w ’s-Hertogenbosch.
Tradycyjnie pierw­szym eta­pem selek­cji jest spo­tka­nie komi­sji i oce­na wszyst­kich mło­dych ogie­rów zgło­szo­nych w Ermelo pod koniec ubie­głe­go sezo­nu. Warto wie­dzieć, że ogie­ry dzie­lo­ne są na ujeż­dże­nio­we i sko­ko­we, a do jed­nej z grup kla­sy­fi­ku­je je wła­ści­ciel.

Na indek­sie

Pod koniec sezo­nu 2010 komi­sja obej­rza­ła 539 ogie­rów i jak poda­je maga­zyn IDS, mimo że było ich o 80 mniej niż rok wcze­śniej, ich jakość się nie pogor­szy­ła. Wśród nich były 204 ujeż­dże­nio­we, z któ­rych zie­lo­ne świa­tło do kolej­nych eta­pów otrzy­ma­ło 58, wię­cej niż jed­na czwar­ta wszyst­kich zapre­zen­to­wa­nych. Spośród 334 ogie­rów sko­ko­wych 118 zapro­szo­no do dal­szej rywa­li­za­cji (nie­co wię­cej niż 1/3 zgło­szo­nych w tej dys­cy­pli­nie). Ponadto komi­sja dopu­ści­ła do kolej­nej oce­ny dwa star­sze ogie­ry ujeż­dże­nio­we, trzy sko­ko­we i jed­ne­go peł­nej krwi. Ogółem 182 ogie­ry mia­ły pra­wo przy­stą­pić do następ­nej tury selek­cji. Jak wypo­wie­dział się prze­wod­ni­czą­cy komi­sji oce­ny Arie Hamoen (rów­nież spe­cja­li­sta od krów mlecz­nych!): mie­li­śmy oka­zję w Ermelo oglą­dać wie­le ogie­rów od wybit­nych matek, a duża licz­ba tytu­łów umiesz­cza­nych przy nazwach stro­ny żeń­skiej świad­czy­ła, że one same bra­ły udział w spor­to­wej rywa­li­za­cji. W gru­pie sko­ko­wej domi­no­wa­ło potom­stwo holsz­tyń­skie­go ogie­ra Berlin oraz ogie­rów Canturano, Mr. Blue i Vigaro. Ujeżdżenie repre­zen­to­wa­ła w więk­szej licz­bie pro­ge­ni­tu­ra ogie­rów Wynton, Vivaldi i Jazz.
Konie sko­ko­we były pre­zen­to­wa­ne w kory­ta­rzu oraz w ruchu luzem (kłus i galop), obo­wiąz­ko­wo każ­dy był oce­nia­ny tak­że za umie­jęt­ność, szyb­kość zmia­ny nogi w galo­pie (luz), gięt­kość w poko­ny­wa­niu zakrę­tów, przy­spie­sze­nie czy balans. Stęp tra­dy­cyj­nie był oce­nia­ny po sko­kach luzem w ręku. Istotna w tej oce­nie była nie tyl­ko mecha­ni­ka ruchu, ela­stycz­ność sta­wów, prze­kra­cza­nie, ale tak­że pra­ca grzbie­tu i szyi. Warto dodać, jak wiel­ką wagę przy­wią­zu­je komi­sja do eks­te­rie­ru ogie­ra, ponie­waż każ­dy był pre­zen­to­wa­ny w pozy­cji stój przed ruchem luzem i przed oce­ną stę­pa. Ogiery ska­ka­ły tra­dy­cyj­ny kory­tarz skła­da­ją­cy się z dwóch sta­cjo­nat, ale ostat­nim czło­nem kory­ta­rza był okser, a nie double­barr.
Nikt mło­de­mu konio­wi nicze­go nie uła­twiał. Czasem zbyt szyb­kie­mu osob­ni­ko­wi mię­dzy prze­szko­da­mi poło­żo­no drą­żek. Ogiery poko­ny­wa­ły 6 – 7 razy cały sze­reg, w tym kil­ka razy, gdy ostat­nia prze­szko­da była pod­nie­sio­na do wyso­ko­ści ok. 130 cm. Komisja zwra­ca­ła szcze­gól­ną uwa­gę, aby ska­ka­ły natu­ral­nie, czy­li każ­dy, któ­ry ska­kał dużo powy­żej drąż­ków okse­ra, był „na indek­sie”. W ten spo­sób został wyrzu­co­ny ogier po poko­na­niu jeden raz kory­ta­rza – jego sko­ki świad­czy­ły o ogrom­nym stra­chu i ostroż­no­ści w sze­re­gu. Komisja w jego przy­pad­ku nie mia­ła żad­nych wąt­pli­wo­ści. Warto dodać, że 5 – 6 lat temu wie­le ogie­rów KWPN ska­ka­ło 1 – 1,5 metra nad ostat­nią prze­szko­dą, co wzbu­dza­ło wiel­ki aplauz publicz­no­ści.
Ze wzglę­du na selek­cję koni sko­ko­wych, w wie­lu kra­jach warun­ki kwa­li­fi­ka­cji są coraz trud­niej­sze. Nikt nie pusz­cza konia z ręki (tyl­ko Holandia w wyjąt­ko­wych wypad­kach), czy to koń wiel­ki czy nie­co mniej­sze­go kali­bru, musi w sze­re­gu sam umieć się skró­cić. W Belgii odle­gło­ści w kory­ta­rzu są małe, a konie ogrom­ne, jak przy­sta­ło na przed­sta­wi­cie­li BWP.
Konie ujeż­dże­nio­we oglą­da­ła inna komi­sja, tyl­ko prze­wod­ni­czą­cym był wspo­mnia­ny wcze­śniej Arie Hamoen, któ­ry prze­wod­ni­czył tak­że oce­nie ogie­rów sko­ko­wych. Młode ogie­ry ujeż­dże­nio­we pre­zen­to­wa­no tyl­ko w ruchu luzem oraz w stę­pie w ręku.
Po okre­ślo­nej licz­bie poje­dyn­czo poka­zy­wa­nych ogie­rów na halę wkra­cza­ła dana staw­ka. Każdy ogier zatrzy­my­wał się przed komi­sją i prze­wod­ni­czą­cy na głos oma­wiał jego wady i zale­ty, a w hali były tysią­ce widzów. W Holandii już daw­no wła­ści­cie­le zgo­dzi­li się na takie komen­ta­rze i nie boją się tej oce­ny, mimo że były oma­wia­ne ogie­ry zgło­szo­ne na aukcję. Dla publicz­no­ści jest to wyjąt­ko­wa oka­zja do nauki oraz… spraw­dze­nia facho­wo­ści komi­sji. Ponadto fakt, że ogier nie został zakwa­li­fi­ko­wa­ny na tre­ning 70-dnio­wy do Ermelo, nie prze­kre­śla jego karie­ry jako konia spor­to­we­go czy nawet ogie­ra, ponie­waż będąc star­szy, może się roz­wi­nąć na korzyść, chy­ba że ma wady dys­kwa­li­fi­ku­ją­ce go z hodow­li.
Warto dodać, że w Holandii konie sko­ko­we pre­zen­to­wa­ły róż­ny kali­ber i ramy, ale więk­szość była pro­por­cjo­nal­nie zbu­do­wa­na, o pra­wi­dło­wej poty­li­cy oraz… ład­nym oku. Natomiast ogie­ry ujeż­dże­nio­we były podob­ne do ślicz­nych lale­czek. Wszyscy wie­my, a kobie­ty w szcze­gól­no­ści, że kupu­je­my ocza­mi, a jak powie­dział Mark Todd – koń powi­nien mieć ład­ne oko i ład­ną gło­wę, bo nie od dzi­siaj wia­do­mo, że chce­my się ota­czać pięk­ny­mi isto­ta­mi czy rze­cza­mi.
Ostatecznie do ZT w Ermelo zakwa­li­fi­ko­wa­no 40 ogie­rów sko­ko­wych, 26 ujeż­dże­nio­wych, 8 har­ness oraz 2 gel­der­sy. Selekcja w Den Bosch trwa­ła od śro­dy do sobo­ty, od świ­tu do nocy. Prezentowano nie tyl­ko mło­de ogie­ry, odby­wa­ły się tak­że zawo­dy dla star­szych koni, aukcja koni KWPN, kli­ni­ki oraz tar­gi. Na pew­no był to czas dla zapa­leń­ców, ponie­waż sie­dzieć tak dłu­go i oglą­dać konie mogli tyl­ko naj­wy­tr­wal­si. Podczas tej selek­cji odby­ła się tak­że spe­cjal­na kon­fe­ren­cja pra­so­wa z przed­sta­wi­cie­lem mini­ster­stwa rol­nic­twa, komi­sją oce­ny i zapro­szo­ny­mi gość­mi, na któ­rej oznaj­mio­no, że KWPN oraz sie­dem innych orga­ni­za­cji powo­ła­ło do życia Holland National Horse Foundation (HNHF). Fundacja ta ma na celu wypro­mo­wa­nie Holandii jako kra­ju jeź­dziec­kie­go w innych roz­wi­ja­ją­cych się pań­stwach będą­cych poten­cjal­ny­mi nabyw­ca­mi ich koni. Do takich kra­jów nale­żą głów­nie Chiny i Rosja. Podczas tej kon­fe­ren­cji wspo­mnia­no, że koń KWPN stal się jed­ną z ikon Holandii, obok tuli­pa­nów i sera. A cenę osią­gnię­tą za sprze­daż ogie­ra Totilas (10 – 15 mln euro) moż­na porów­nać do cen za zawo­do­wych pił­ka­rzy. Konferencję zakoń­czo­no sło­wa­mi: Bez koni jeste­śmy tyl­ko zwy­kły­mi ludź­mi, ale one bez nas są tyl­ko zwie­rzę­ta­mi. Dlatego czło­wiek i koń razem jest czymś wyjąt­ko­wym.
Podczas ostat­niej selek­cji KWPN do Polski zosta­ły zaku­pio­ne trzy ogie­ry, z któ­rych dwa nie dosta­ły bile­tu do Ermelo. Jednego komi­sja wymie­nia­ła jako poten­cjal­nie wyjąt­ko­we­go skocz­ka i zakwa­li­fi­ko­wa­ła go do Ermelo.

W poszu­ki­wa­niu ide­ału

O uży­ciu ogie­rów we współ­cze­snej hodow­li koni spor­to­wych mówi Dan Nanning, czło­nek komi­sji oce­ny koni sko­ko­wych ogie­rów KWPN Den Bosch 2011, były repre­zen­tant Holandii w WKKW i sko­kach, od kil­ku lat dele­go­wa­ny przez swój region do komi­sji, kon­tro­lu­ją­cy tak­że tre­ning mło­dych koni już pod­czas tre­nin­gu 70-dnio­we­go.

Jaki jest dzi­siej­szy koń spor­to­wy, czym się cha­rak­te­ry­zu­je?
Nowoczesny koń spor­to­wy obec­nie musi dys­po­no­wać wręcz atle­tycz­ny­mi moż­li­wo­ścia­mi (ath­le­tic sco­pe). 20 lat temu potrzeb­ne były inne konie spor­to­we. W Akwizgranie 20 lat temu roz­gry­wa­no cał­kiem inne zawo­dy niż te obec­ne. Nie poko­ny­wa­ło się par­ku­rów tak wyso­kich i tak szyb­ko. Można powie­dzieć, że konie potrze­bo­wa­ły „sta­ro­mod­nych moż­li­wo­ści” (old fashion sco­pe). Dziś koń spor­to­wy musi mieć przy­spie­sze­nie, umieć szyb­ko wydłu­żać lub skra­cać foule. Jedną z cech, na któ­re obec­nie KWPN selek­cjo­nu­je mło­de ogie­ry, jest refleks. Jednak pod tym sło­wem kry­je się kil­ka zna­czeń. Wysoka oce­na tej cechy ozna­cza, że ogier posia­da sil­ne, szyb­kie odbi­cie, jest ostroż­ny i uważ­ny w sko­ku. Wcześniej koń miał być tyl­ko pięk­ny, teraz chce­my wyho­do­wać praw­dzi­we­go spor­tow­ca.

Czy w KWPN selek­cja ogie­rów i kla­czy prze­bie­ga dwu­to­ro­wo, czy są oce­nia­ne pod wzglę­dem tych samych cech?
Na począt­ku war­to zazna­czyć, że ogier może pozo­sta­wić po sobie do kil­ku­set sztuk potom­stwa, klacz, jeże­li jest dobrą mat­ką, to uro­dzi do 12 źre­biąt. Logiczne, że ryzy­ko uży­cia w hodow­li ogie­ra złej jako­ści jest dużo wyż­sze niż w przy­pad­ku kla­czy. Jednak hodow­cy muszą zdać sobie spra­wę z tego, że jeśli ich klacz ska­cze kiep­sko, to nie pomo­że nawet naj­lep­szy ogier. Ale wie­lu wła­ści­cie­li kla­czy uwa­ża, że jak zapła­cą za nasie­nie kil­ka tysię­cy euro, to ogier popra­wi wszyst­ko – nie jest to praw­dą. Problemem wie­lu ksiąg na świe­cie, nie tyl­ko KWPN, jest fakt, że wpi­sy­wa­ne są kla­cze mier­nej jako­ści, i takich jest zbyt dużo. Ale dla­te­go w Holandii przy­jął się i bar­dzo dobrze funk­cjo­nu­je sys­tem tytu­łów, któ­ry­mi nagra­dza­ne są zarów­no kla­cze, jak i ogie­ry.
W naszym kra­ju bar­dzo popu­lar­ne są jed­no­dnio­we testy dla kla­czy, zwa­ne IBOP, gdzie przy­szłe mat­ki są pre­zen­to­wa­ne pod jeźdź­ca­mi. Oceniane są nastę­pu­ją­ce ele­men­ty: jakość cho­dów, cha­rak­ter, jezd­ność, ponad­to klacz musi wyko­nać kil­ka sko­ków na nie­wiel­kich wyso­ko­ściach. KWPN jako zwią­zek nie orga­ni­zu­je 60-dnio­wych testów, ponie­waż jest to bar­dzo duży wyda­tek. Kto ma za to pła­cić? Oczywiście oce­na konia, gdy już star­tu­je w kon­kur­sach Grand Prix, jest zde­cy­do­wa­nie wia­ry­god­niej­sza, niż gdy oce­nia się go przez chwi­lę na niskich prze­szko­dach, ale osta­tecz­nie mamy zoba­czyć, czy dana klacz ma talent do sko­ków, i to jeste­śmy w sta­nie oce­nić w cią­gu jed­ne­go dnia. Jeżeli poko­nu­je nie­pra­wi­dło­wo niskie prze­szko­dy, to nie moż­na ocze­ki­wać, że wyż­sze ją zmo­bi­li­zu­ją. Nigdy tak się nie sta­nie i bar­dzo rzad­ko się zda­rza, że jej źre­bię będzie ska­ka­ło ina­czej, nawet gdy pokry­je­my ją naj­lep­szym ogie­rem świa­ta! Próby dziel­no­ści dla kla­czy nie są obo­wiąz­ko­we, ale kwa­li­fi­ku­jąc ogie­ra na tre­ning 70-dnio­wy, zwra­ca się uwa­gę, aby jego mat­ka była spraw­dzo­na użyt­ko­wo. U nas nikt nie zapro­wa­dzi swo­jej kla­czy do kiep­skie­go ogie­ra, dla­te­go złej jako­ści ogie­ry wykru­sza­ją się z hodow­li, bo nikt nimi nie kry­je. Jeżdżąc po zawo­dach, obser­wu­ję konie i na przy­kład widzę, że są za niskie, nie mają wystar­cza­ją­cej wyso­ko­ści w kłę­bie, roz­ma­wiam z kole­ga­mi z KWPN i oni przy­zna­ją mi rację. Dlatego pod­czas kolej­nej selek­cji musi­my szcze­gól­ną uwa­gę zwra­cać na wzrost naszych przy­szłych ogie­rów. Dla nas jako komi­sji istot­ny jest natu­ral­ny roz­wój ogie­ra i obec­ność koni peł­nej krwi w rodo­wo­dzie.

Co jest cha­rak­te­ry­stycz­ne dla KWPN jako związ­ku hodow­la­ne­go?
To, co nas odróż­nia od wie­lu innych związ­ków, to fakt, że jeste­śmy bar­dzo trans­pa­rent­ni. Nasi hodow­cy otrzy­mu­ją od nas wie­le infor­ma­cji i te infor­ma­cje są jaw­ne. Co roku publi­ku­je­my, ile kla­czy pokrył dany ogier, ile się uro­dzi­ło po nim źre­biąt, jakiej są jako­ści, ile dał koni spor­to­wych.
Nie pisze­my tyl­ko o zale­tach, ale zazna­cza­my tak­że wady. Z tej sta­ty­sty­ki widać, któ­ry jest popu­lar­ny, któ­re­go war­to użyć. Co roku jest dostęp­na infor­ma­cja o wyni­kach prze­świe­tleń na OCD. Ta jaw­ność jest tak­że dosko­na­łym spo­so­bem na pogłę­bia­nie wie­dzy naszych hodow­ców. Patrząc na te sta­ty­sty­ki, wła­ści­cie­le nie chcą korzy­stać z usług kiep­skich ogie­rów. Informacja jest naj­waż­niej­sza i co waż­ne – nie pła­cisz za nią! Zasadą nasze­go związ­ku jest brak sekre­tów, jeże­li cho­dzi o ogie­ry.

Jak prze­ko­na­li­ście hodow­ców do tak ostrej selek­cji?
To była bar­dzo cięż­ka dro­ga. Najlepiej jed­nak to widać w Ermelo pod­czas pierw­szej selek­cji. Komisja widzi wte­dy wie­le pięk­nych ogie­rów, wyśmie­ni­cie ska­czą­cych – ale co z tego, sko­ro nie­je­den jest krzy­wy. I nie­ste­ty wypa­da z gry natych­miast. Wiadomo, że jeże­li uży­li­by­śmy go w hodow­li, to jego potom­stwo tak­że będzie mia­ło taką posta­wę. W zależ­no­ści od tego jak selek­cjo­nu­jesz, takie konie otrzy­mu­jesz w przy­szło­ści! I jeże­li mam być uczci­wy wobec sie­bie, nie mogę się zgo­dzić, aby taki ogier prze­szedł do kolej­ne­go eta­pu selek­cji. Często wła­ści­ciel zło­ści się na nas, ale póź­niej, jak już wró­ci z tym koniem do domu, minie tydzień, emo­cje opad­ną i osta­tecz­nie przy­zna­je nam rację. Na pew­no jest to trud­ne, zarów­no dla wła­ści­cie­la, jak i hodow­cy. Z naszy­mi hodow­ca­mi jestem w cią­głym kon­tak­cie. Kupuję i sprze­da­ję konie, jestem na zawo­dach i poka­zach hodow­la­nych, jeż­dżę po całej Holandii i każ­dy może mi zadać pyta­nie. Mogę roz­ma­wiać z każ­dym na koń­skie tema­ty. Jestem zapra­sza­ny na spo­tka­nia Klubu Hodowców, gdzie odpo­wia­dam na wie­le pytań, np.: dla­cze­go odrzu­ci­li­ście takie­go a takie­go konia? I wte­dy uza­sad­niam naszą decy­zję.

Jaka praw­da o uży­ciu ogie­rów peł­nej krwi w hodow­li koni spor­to­wych i anglo­ara­bów?
Konie tej rasy są nie­zbęd­ne. Nie zgad­nie­cie, ile fol­blu­tów zosta­ło uzna­nych w naszej księ­dze – 143! I w więk­szo­ści nie dały super­re­zul­ta­tów. W ubie­głym tygo­dniu komi­sja poje­cha­ła do Finlandii oglą­dać potom­stwo jed­ne­go z ogie­rów xx, któ­ry został zaku­pio­ny do Holandii. Spodobała się nam jego jezd­ność, cha­rak­ter i jakość sko­ku. Jednak nie jest łatwo prze­ko­nać Holendrów do ogie­rów. W skró­cie moż­na powie­dzieć, że robią to, co im się podo­ba, są bar­dzo nie­za­leż­ni. Tak było z uży­ciem ogie­ra Favoritas xx, któ­ry pokrył mało kla­czy. Sam był nie­wiel­kie­go wzro­stu i się­ga­li po nie­go ci z duży­mi, ramia­sty­mi kla­cza­mi. A star­to­wał wszak w kon­kur­sach 150 cm, jest zwy­cięz­cą Sires of the World z Zangersheide. Ale jed­no jest pew­ne – żad­na księ­ga nie obej­dzie się bez dole­wu fol­blu­ta. Można powie­dzieć, że bez peł­nej krwi nie ma roz­wo­ju. Według naszych obser­wa­cji naj­le­piej w hodow­li koni sko­ko­wych spraw­dza­ją się nie dłu­go­dy­stan­so­we (stay­ery), ale krót­ko­dy­stan­so­we (sprin­te­ry), tak samo u nas nie spraw­dzi­ły ogie­ry sti­plo­we. Nie moż­na ocze­ki­wać po ogie­rze xx, że będzie wyśmie­ni­cie ska­kał. Wszak nigdy nie był selek­cjo­no­wa­ny pod kątem sko­ków! Folblut efekt przy­nie­sie dopie­ro w dru­gim poko­le­niu. Bardzo rzad­ko tra­fia się na fol­blu­ty, któ­re same dawa­ły­by wyśmie­ni­te konie sko­ko­we – do takich nale­ża­ły Rantzau i Ultimate. Oba pocho­dzi­ły z Francji. Obecnie potrzeb­ny jest koń z moż­li­wo­ścia­mi i atle­tycz­ny, a bez peł­nej krwi jest to nie­moż­li­we. Używaliśmy też w naszej hodow­li koni anglo­arab­skich, ale bar­dzo trud­no zna­leźć dobre­go sko­ko­wo ogie­ra anglo­arab­skie­go.

Więcej w Ze świata

Na górę