Connect with us

Zdrowie i weterynaria

Gzawice koni

lek. wet. Grzegorz Nowak

…Obłąkana, bez rozu­mu. Doprowadzona do sza­leń­stwa przez gza uprzy­krzo­ne­go,
Który jak bicz boży, ata­ko­wał z fur­ko­tem skrzy­deł…

(Ajschylos, „Prometeusz sko­wa­ny”)

Tymi sło­wy 2,5 tysią­ca lat temu grec­ki poeta opi­sy­wał cier­pie­nia pięk­nej Io, kochan­ki Zeusa, prze­mie­nio­nej w jałów­kę i ści­ga­nej przez wiel­kie­go gza Ojstrosa. I dzi­siaj zwie­rzę­ta nęka­ne w peł­ni lata ata­ka­mi uprzy­krzo­nych gzów, instynk­tow­nie reagu­ją na pastwi­sku wyraź­nym nie­po­ko­jem i panicz­ną uciecz­ką z miej­sca poja­wie­nia się tych owa­dów. Wydawać by się mogło, że współ­cze­sna hodow­la koni uwol­ni­ła się już od cho­rób, któ­re były utra­pie­niem wie­lu poko­leń hodow­ców przez całe stu­le­cia. I to nie tyle groź­nych, zakaź­nych i zaraź­li­wych infek­cji wiru­so­wych czy bak­te­ryj­nych, ale przede wszyst­kim inwa­zji prze­róż­nych paso­ży­tów wewnętrz­nych i zewnętrz­nych. Tak jed­nak nie jest a w latach podob­nych do obec­ne­go (suchych i upal­nych), konie sta­ją się szcze­gól­nie nara­żo­ne na zara­że­nia sta­dia­mi inwa­zyj­ny­mi gzów koń­skich.

Gzy to dokucz­li­we, paso­żyt­ni­cze owa­dy wywo­łu­ją­ce u koni cho­ro­by zwa­ne gza­wi­ca­mi: żołąd­ko­wo-jeli­to­wą oraz noso­wo-gar­dło­wą.

Gzawica żołąd­ko­wo-jeli­to­wa koni, zwa­na gaste­ro­fi­lo­zą (gaste­ro­phi­lo­sis) to para­zy­to­za o dużej eks­ten­syw­no­ści wystę­po­wa­nia w Polsce (od 30 do ponad 80%). Przyczyną scho­rze­nia jest zara­że­nie się zwie­rząt jed­nym z kil­ku gatun­ków kosmo­po­li­tycz­nych gzów z rodza­ju Gasterophilus, a mia­no­wi­cie: gzem jeli­to­wym - Gasterophilus inte­sti­na­lis (de Geer, 1776), gzem dwu­nast­ni­cy - Gasterophilus nasa­lis (Linné, 1758) s. G. vete­ri­nus (Clark, 1797), gzem odbyt­ni­cy - Gasterphilus haemor­r­ho­ida­lis (Linné, 1758) lub gzem kol­co­gło­wym - Gasterophilus peco­rum (Fabricius, 1794). Zarażenia tymi paso­ży­ta­mi mogą być jed­no lub wie­lo­ga­tun­ko­we (mie­sza­ne).

rys. 1

Rozwój i bio­lo­gia wszyst­kich gzów jest podob­na i zbli­żo­na do naj­czę­ściej wystę­pu­ją­ce­go gatun­ku - gza jeli­to­we­go (ryc. 1). Tułów i odwłok tego dość duże­go owa­da (12-15 mm) jest gęsto owło­sio­ny i żół­to-bru­nat­no-czar­no zabar­wio­ny. Przezroczyste skrzy­dła pokry­wa deseń zło­żo­ny z ciem­nych plam; któ­rych zresz­tą wystę­po­wa­nie i licz­ba jest róż­na u poszcze­gól­nych gatun­ków; u wyżej opi­sa­ne­go gza wystę­pu­ją dwie ciem­ne pla­my w pobli­żu wierz­choł­ków skrzy­deł. Wszystkie gzy nato­miast posia­da­ją po trzy przy­ocz­ka a ich narzą­dy gębo­we są moc­no uwstecz­nio­ne. Długie pokła­deł­ko G. inte­sti­na­lis jest cha­rak­te­ry­stycz­nie zagię­te pod odwłok (do oko­ło 1/3 jego dłu­go­ści - ryc. 2). Znajdowane w żołąd­ku koni lar­wy III sta­dium tego paso­ży­ta mają dłu­gość oko­ło 20 mm, zwę­żo­ne w przed­nim koń­cu 12-seg­men­to­we­go cia­ła i uzbro­jo­ne na brze­gach w dość licz­ne, duże kol­ce (ryc. 3). Średnio odno­to­wy­wa­no oko­ło 200 larw przy­cze­pio­nych do ślu­zów­ki żołąd­ka a w skraj­nych przy­pad­kach ponad 1000 (1610!). Żywicielami gza jeli­to­we­go są zwie­rzę­ta konio­wa­te: koń, osioł i muł.

rys. 2

rys. 3

Dojrzałe gzy wystę­pu­ją w peł­ni lata. Zapłodnione sami­ce ata­ku­ją konie i skła­da­ją oko­ło 900 do 1500 cha­rak­te­ry­stycz­nych jaj, przy­le­pia­jąc je do wło­sów (ryc. 4) na przed­nich koń­czynach (ryc. 5) oraz w oko­li­cy bar­ków (ryc. 6) i na bokach cia­ła. Jaja G. inte­sti­na­lis są dość duże (dłu­go­ści do 1,25 mm), stoż­ko­wa­te­go kształ­tu, poprzecz­nie prążko­wane i zaopa­trzo­ne w wiecz­ko (ryc.7b). W cią­gu l-2 tygo­dni roz­wi­ja się w nim lar­wa I sta­dium (ryc. 8), zacho­wu­ją­ca żywot­ność do trzech mie­się­cy. Do zara­że­nia paso­ży­tem docho­dzi w momen­cie ogry­za­nia przez konia swę­dzą­cych miejsc na skó­rze. W jamie ust­nej nastę­pu­je maso­we wylę­ga­nie się larw, któ­re wni­ka­jąc w bło­nę ślu­zo­wą języ­ka pozo­sta­ją tam przez 21-28 dni, odby­wa­jąc w tym cza­sie pierw­szą lin­kę i prze­kształ­ca­ją się w lar­wę II sta­dium. Larwy te opusz­cza­ją ślu­zów­kę języ­ka i zosta­ją połknię­te przez żywi­cie­la. Umiejscawiają się w bło­nie ślu­zo­wej czę­ści wpu­sto­wej żołąd­ka, gdzie prze­by­wa­ją oko­ło 9-10 mie­się­cy. W tym cza­sie rosną i roz­wi­ja­ją się osią­ga­jąc dłu­gość od 4-5 do 18-24 mm. Po kolej­nej lin­ce osią­ga­ją III sta­dium lar­wal­ne (ryc. 9, 10). Dojrzałe lar­wy III sta­dium opuszcza­ją w koń­cu wio­sny lub na począt­ku lata prze­wód pokar­mo­wy żywi­cie­la wraz z kałem. W śro­do­wi­sku zewnętrz­nym ule­ga­ją prze­po­czwar­cze­niu. Okres poczwar­ki trwa, w zależ­no­ści od warun­ków kli­ma­tycz­nych, od 3 do 7 tygo­dni. Już w kil­ka godzin póź­niej nastę­pu­je kopu­la­cja a zapłod­nio­ne sami­ce zbie­ra­ją się w roje szu­ka­ją­ce ofia­ry do zło­że­nia jaj. Loty tego gza obser­wu­je się przede wszyst­kim w lip­cu i sierp­niu (a nawet w gorą­ce dni wrze­śnia).

rys. 4

rys. 5

rys. 6

rys. 7

rys. 8

rys. 9

rys. 10

Giez dwu­nast­ni­cy jest nie­co mniej­szy od poprzed­nie­go (dłu­gość cia­ła wyno­si do 13 mm) i jest pra­wie cały czar­no zabar­wio­ny. Dość sze­ro­kie skrzy­dła są rów­nież prze­zro­czy­ste, ale z żół­tym użył­ko­wa­niem i pozba­wione pla­mek. Pokładełko dość gru­be, czar­no zabar­wio­ne. Larwy III sta­dium dłu­go­ści oko­ło 20 mm, uzbro­jo­ne są w jeden rząd kol­ców na przed­nich kra­wę­dziach nie­któ­rych seg­men­tów. Żywicielem tego gatun­ku jest koń i osioł. Pasożyt umiej­sca­wia się w dwu­nast­ni­cy, rza­dziej w żołąd­ku ofia­ry. Samice G. nasa­lis skła­da­ją oko­ło 500 jaj, przy­kle­ja­jąc je na wło­sach oko­li­cy mię­dzy­żu­chwo­wej (ryc. 7c). Po 18-24 dniach wylę­ga­ją się lar­wy I sta­dium, któ­re wędru­ją po wło­sach i skó­rze do jamy ust­nej konia, umiej­scawiają się na dzią­słach oraz pod­nie­bie­niu i tu osią­ga­ją II sta­dium lar­wal­ne. Po prze­łknię­ciu loka­li­zu­ją się w dwu­nast­ni­cy, gdzie pasoży­tują i prze­kształ­ca­ją się w lar­wę III sta­dium. Okres poczwar­ki trwa do 24 dni. Dojrzałe ima­go odby­wa­ją loty od czerw­ca do sierp­nia.

Giez odbyt­ni­cy jest owa­dem śred­niej wiel­ko­ści (9-11 mm) o ciem­no­brą­zo­wym zabar­wie­niu cia­ła. Skrzydła prze­zroczyste, z brą­zo­wym użył­ko­wa­niem. Smukły od­włok jest wydłu­żo­ny a pokła­deł­ko się­ga 1/3 jego dłu­gości. Larwy III sta­dium (dłu­go­ści oko­ło 18 mm) posia­da­ją po brzusz­nej stro­nie nie­któ­rych seg­men­tów dwa rzę­dy kol­ców. Żywicielem tego gza jest koń. Pasożyt umiej­sca­wia się głów­nie w żo­łądku a przed opusz­cze­niem żywi­cie­la prze­miesz­cza się do prost­ni­cy (stąd nazwa). Samice tego gatun­ku skła­da­ją na wło­sach warg konia oko­ło 200 dużych (1,34 mm), czar­nych jaj zaopa­trzo­nych w prąż­ko­wa­ny przy­da­tek czep­ny (ryc. 7a). Wylęgające się lar­wy prze­do­sta­ją się na bło­nę śluzo­wą jamy ust­nej, a następ­nie do żołąd­ka. Okres poczwar­ki trwa od 16 do 28 dni. Loty Gasterophilus haemor­r­ho­ida­lis odby­wa­ją się w lip­cu i sierp­niu.

Ostatni z obser­wo­wa­nych w naszych warun­kach kli­ma­tycz­nych giez - giez kol­co­gło­wy - jest dosyć dużym (13-16 mm) owa­dem o jasno­brą­zo­wym tuło­wiu i czar­nym odwło­ku. Skrzydła lek­ko przy­dy­mio­ne, z trze­ma jaśniej­szy­mi pla­ma­mi u sam­ca. Pokładełko krót­kie. Żywicielami są koń i osioł a przy­pad­ko­wo bydło i uwa­ga: tak­że czło­wiek! Pasożyt loka­li­zu­je się naj­czę­ściej w żołąd­ku, rza­dziej w dwu­nast­ni­cy. Przed opusz­cze­niem żywi­cie­la umiej­sca­wia się na kil­ka dni w prost­ni­cy. W odróż­nie­niu od poprzed­nich gatun­ków sami­ca tego gza skła­da po kil­ka jaj poza żywi­cie­lem - na liściach traw. W sumie jed­na sami­ca może zło­żyć do 2500 - dość charakterystycz­nych jaj (dłu­go­ści oko­ło 0,9 mm), czar­no zabar­wio­nych i zaopa­trzo­nych w pędzel­ko­wa­ty przy­da­tek czep­ny. Po oko­ło 7 dniach w jajach wykształ­ca­ją się lar­wy, któ­re zacho­wu­ją żywot­ność bar­dzo dłu­go, bo nawet przez 9 mie­się­cy. Są one w sta­nie prze­zi­mo­wać, a tak­że zacho­wać zdol­no­ści inwa­zyj­ne w dobrze wysu­szo­nym sia­nie. Konie ule­ga­ją zara­że­niu pod­czas zja­da­nia tra­wy lub sia­na z jaja­mi tego gatun­ku gza. Larwy w jamie ust­nej loka­li­zu­ją się u nasa­dy języ­ka, rozwi­jają się do II sta­dium, a następ­nie - po prze­łknię­ciu - paso­ży­tu­ją w dwu­nast­ni­cy jako lar­wy III sta­dium. Okres poczwar­ki trwa 12-24 dni. Dojrzałe gzy kol­co­gło­we odby­wa­ją loty w lip­cu.

W Basenie Morza Środziemnego wystę­pu­je jesz­cze żół­to­bru­nat­ny giez policz­ko­wy - Gasterophilus iner­mis (Brauer, 1858) o skrzy­dłach zdob­nych ciem­ny­mi pla­ma­mi i krót­kim pokła­deł­ku oraz mały, czar­no ubar­wio­ny giez czar­no­ro­gi - Gasterophilus nigri­cor­nis (Löw, 1863) o prze­zro­czy­stych, żół­to-brą­zo­wo użył­ko­wa­nych skrzy­dłach. Ich żywi­cie­la­mi są konie a w przy­pad­ku ostat­nie­go gatun­ku, tak­że osły i zebry.

Okres życia doj­rza­łych gzów jest krót­ki, waha się bowiem w gra­ni­cach 14-20 dni i spro­wa­dza się wyłącz­nie do speł­nie­nia funk­cji pro­kre­acyj­nych. Gzy koń­skie cechu­ją się dużą swo­isto­ścią co do żywi­cie­li i tyl­ko przypad­kowo napa­sto­wać mogą - w celu zło­że­nia jaj - inne gatun­ki zwie­rząt. W naszym kli­ma­cie poja­wia­ją się w peł­ni lata, budząc wyraź­ny nie­pokój u ata­ko­wa­nych koni. Larwy gzów są obli­ga­to­ryj­ny­mi paso­ży­ta­mi a ich okres paso­ży­to­wa­nia jest dłu­gi i waha się w gra­ni­cach 8-10 mie­się­cy.

Inwazje te, pomi­mo czę­ste­go ich wystę­po­wa­nia u koni, są (podob­nie jak roba­czy­ce żołąd­ko­wo-jeli­to­we) powszech­nie lek­ce­wa­żo­ne przez wła­ści­cie­li i hodow­ców a czę­sto tak­że leka­rzy wete­ry­na­rii. Łatwe do zauwa­że­nia jaja paso­ży­ta (zwłasz­cza G. inte­sti­na­lis) powin­ny być nie tyl­ko sygna­łem ostrze­gaw­czym, ale i bodź­cem do wdro­że­nia postę­po­wa­nia lecz­ni­cze­go. W pol­skich warun­kach stwier­dza­no na 1 cm2 skó­ry przed­niej czę­ści nad­garst­ka (obser­wa­cje na koni­kach pol­skich) kla­czy od ok. 4 do 6 jaj a ssą­cych źre­biąt - od 2 do 5 i wię­cej jaj gza jeli­to­we­go. Odnotowywano zło­że­nia na obsza­rze skó­ry wiel­ko­ści dło­ni po 50 i wię­cej jaj. Obraz cho­ro­bo­wy gza­wic u koni nie jest jed­no­znacz­ny i czę­sto wikła inne, rów­no­le­gle obser­wo­wa­ne scho­rze­nia (układ pokar­mo­wy, odde­cho­wy!) utrud­nia­jąc pra­wi­dło­we posta­wie­nie dia­gno­zy i lecze­nie zwie­rzę­cia. U czło­wie­ka oka­zjo­nal­nie, przez kil­ka dni na skó­rze - oprócz zara­żeń jaja­mi gza kol­co­gło­we­go - mogą przy­pad­ko­wo prze­by­wać lar­wy pozo­sta­łych gatun­ków gzów.

Działanie cho­ro­bo­twór­cze oraz obja­wy kli­nicz­ne zale­żą od inten­syw­no­ści inwa­zji oraz od ich sta­dium roz­wo­jo­we­go. Larwy I sta­dium G. iner­mis, wędru­jąc w skó­rze policz­ków do kąta ust, powo­du­ją smu­go­wa­te sta­ny zapal­ne skó­ry, czę­sto pro­wa­dzą­ce w tych miej­scach do utra­ty wło­sów i pokry­cia skó­ry stru­pa­mi. W kącie warg, w wy­niku sku­pie­nia się larw, może dojść do owrzo­dzeń; szcze­gól­nie uciąż­li­wych u koni użyt­ko­wych (wędzi­dło!). Po umiej­sco­wie­niu się w bło­nie ślu­zo­wej jamy ust­nej wywo­łu­ją miej­sco­we, nie­kie­dy roz­le­głe prze­wle­kłe sta­ny zapal­ne, utrud­nia­ją­ce pobie­ra­nie i żucie pokar­mu. Larwy bytu­ją­ce w żołąd­ku wywo­łu­ją kra­te­ro­wa­te uszko­dze­nia ślu­zów­ki, nad­żer­ki i kra­te­ro­wa­te owrzo­dze­nia z lokal­na eozy­no­fi­lią. Większa licz­ba larw paso­ży­tu­ją­ca w gru­czo­ło­wej bądź odźwier­ni­ko­wej czę­ści żołąd­ka upo­śle­dza czyn­no­ści wydziel­ni­cze i pasaż tre­ści pokar­mo­wej, co może stać się przy­czy­ną, poważ­ne­go co do skut­ków, roz­sze­rze­nia żołąd­ka. Osłabienie ślu­zów­ki powo­du­je zmniej­sze­nie jej wytrzy­ma­ło­ści na roz­cią­ga­nie. W skraj­nych przy­pad­kach obser­wo­wa­no per­fo­ra­cję ścia­ny, uszko­dze­nia dużych naczyń krwio­no­śnych, aż do wystą­pie­nia śmier­tel­ne­go krwo­to­ku włącz­nie oraz bak­te­ryj­ne zaka­że­nia na sku­tek ubyt­ku tkan­ki. Nasilone inwa­zje mogą dopro­wa­dzić do mecha­nicz­ne­go zwę­że­nia się odźwier­ni­ka lub dwu­nast­ni­cy. W okre­sie jesien­no-zimo­wym domi­nu­ją obja­wy ze stro­ny prze­wo­du pokar­mo­we­go, wyra­ża­ją­ce się utra­tą ape­ty­tu, zabu­rze­nia­mi tra­wie­nia i postę­pu­ją­cym wychu­dze­niem. Leczenie obja­wo­we nie przy­no­si przy tym pozy­tyw­ne­go efek­tu. Choroba utrud­nia tre­ning i użyt­ko­wa­nie konia a nikt nie koja­rzy jego sta­nu zdro­wia z postę­pu­ją­cą gza­wi­cą. Nierzadko wystę­pu­ją nasi­lo­ne obja­wy morzy­sko­we. Obserwuje się rów­nież zmia­ny w obra­zie krwi (nie­do­krwi­stość), oraz w przy­pad­ku wystę­po­wa­nia dużej ilo­ści larw w odbyt­ni­cy, czę­ste par­cie na kał i świąd odby­tu. Stosowane zazwy­czaj środ­ki prze­ciw­ko obleń­com nie przy­no­szą spo­dzie­wa­nej popra­wy sta­nu zdro­wia a czę­ste i nawra­ca­ją­ce obja­wy kol­ko­we u koni mogą być źró­dłem poten­cjal­ne­go zatar­gu pomię­dzy wła­ści­cie­lem zwie­rząt a leka­rzem wete­ry­na­rii. U źre­biąt inten­syw­na gza­wi­ca może dopro­wa­dzić nawet do śmier­ci wśród obja­wów ogól­ne­go, postę­pu­ją­ce­go wynisz­cze­nia.

Zmiany ana­to­mo­pa­to­lo­gicz­ne w prze­bie­gu gaste­ro­fi­lo­zy stwier­dza się w miej­scach loka­li­za­cji larw (np. bło­nie ślu­zo­wej żołąd­ka czy dwu­nast­ni­cy) w posta­ci okrą­głych kra­te­ro­wa­tych wgłę­bień z ubyt­ka­mi nabłon­ka i ozna­ka­mi wytwór­cze­go zapa­le­nia na obwo­dzie. Niekiedy obser­wo­wać moż­na owrzo­dze­nia się­gające do bło­ny pod­ślu­zo­wej. Bardzo rzad­ko nato­miast stwier­dza się prze­bi­cie ścia­ny żołąd­ka i zapa­le­nie otrzew­nej. Wyjątkowo opi­sy­wa­no przy­pad­ki wypad­nię­cia prost­ni­cy (sku­tek podraż­nie­nia i par­cia spo­wo­do­wa­ne­go obec­no­ścią larw) oraz nie­zdol­ność do kopu­la­cji ogie­rów na sku­tek przy­pad­ko­we­go usa­do­wie­nia się larw gzów w naplet­ku i prą­ciu.

Rozpoznanie tej cho­ro­by bywa zwy­kle przy­padkowe. Na przy­kład w okre­sie wio­sen­nym moż­na stwier­dzić lar­wy gza pod­czas bada­nia per rec­tum, albo też w momen­cie defe­ka­cji konia spo­strzec je w kale lub na bło­nie ślu­zo­wej prost­ni­cy. W okre­sie zimo­wym dia­gno­stycz­ne płu­ka­nie żołąd­ka l-2% roz­two­rem wod­nym kwa­su sol­ne­go pozwa­la nie­kie­dy stwier­dzić obec­ność larw gza w wypłu­czy­nach. W lecie moż­na badać sierść w okre­ślo­nych miej­scach na obec­ność cha­rak­te­ry­stycz­nych jaj (sku­tecz­na i efek­tyw­na meto­da). Niedoświadczony hodow­ca lub lekarz może począt­ko­wo pomy­lić jaja gzów z jaja­mi wszo­łów (Werneckiella equi) lub wszy koń­skich (Haematopinus asi­ni). Pomocnym w takich przy­pad­kach w roz­po­zna­niu róż­ni­co­wym jest okres wystę­po­wa­nia jaj na wło­sach oraz obec­ność cha­rak­te­ry­stycz­nych posta­ci doro­słych paso­ży­tów na skó­rze koni. Próby sto­so­wa­nia aler­gicz­nych metod roz­po­znaw­czych gaste­ro­fi­lo­zy nie zna­la­zły dotych­czas zasto­so­wa­nia w prak­ty­ce.

Gzawica noso­wo-gar­dło­wa koni, zwa­na rino­estro­zą (rhi­no­estro­sis) to cho­ro­ba koni wywo­ła­na przez lar­wy gza koń­skie­go Rhinoestrus pur­pu­reus (Brauer, 1858). Ten paso­żyt­ni­czy owad, zali­cza­ny do rodzi­ny Oestridae, wystę­pu­je naj­czę­ściej w regio­nach o cie­płym kli­ma­cie (połu­dnio­wa Europa i Azja oraz pół­noc­na Afryka). Stwierdzany jest rów­nież w Polsce. Dojrzały giez jest owa­dem śred­niej wiel­ko­ści (8-11 mm), ską­po owło­sio­nym, bar­wy ruda­wo-pur­pu­ro­wej. Jego odwłok po­kryty jest licz­ny­mi srebr­ny­mi, sza­ry­mi lub zło­ta­wy­mi plam­ka­mi. Wyrośnięte lar­wy, dłu­go­ści do 17,5 mm i sze­ro­ko­ści 7 mm, są zwy­kle łuko­wa­to wygię­te w stro­nę brzusz­ną. Większość seg­men­tów cia­ła uzbro­jo­nych jest w licz­ne kol­ce. Żywicielem tego gatun­ku jest koń, muł a przy­pad­ko­wo tak­że czło­wiek. Inwazyjne lar­wy umiej­sca­wia­ją się głów­nie w błęd­ni­ku kości sito­wej, rza­dziej w gar­dle, zato­ce kli­no­wej i jamach noso­wych. Dojrzałe gzy koń­skie wystę­pu­ją przez całe lato. Żyworodne sami­ce w cza­sie lotów skła­da­ją do 40 larw jed­no­ra­zo­wo bez­po­śred­nio do noz­drzy koni, a nie­kie­dy tak­że do wor­ka spo­jów­ko­we­go. W cią­gu kil­ku­na­stu dni jed­na sami­ca jest zdol­na zło­żyć nawet 700-800 larw. Larwy I sta­dium wędru­ją głów­nie do kości sito­wej, gdzie w cią­gu kil­ku (do 10) mie­się­cy rosną i doj­rze­wa­ją. Następnej wio­sny i w cią­gu lata lar­wy III sta­dium wydo­stają się na zie­mię czyn­nie lub też w trak­cie par­ska­nia zwie­rząt, gdzie ule­ga­ją prze­po­czwar­cze­niu. Dojrzałe owa­dy wylę­ga­ją się po oko­ło 4-5 tygo­dniach. Długość ich życia wyno­si śred­nio 25 dni i spro­wa­dza się pra­wie wyłącz­nie do funk­cji pro­kre­acyj­nych. Obecność larw gza powo­du­je sta­ny zapal­ne, nie­kie­dy nawet krwo­tocz­no-rop­ne, bło­ny ślu­zo­wej w miej­scu ich loka­li­za­cji. Obja­wy zapa­le­nia nie­ży­to­we­go gór­nych dróg odde­cho­wych poja­wia­ją się zwy­kle wcze­sną wio­sną i zaczy­na­ją się utrud­nio­nym oddy­cha­niem na sku­tek obrzę­ku bło­ny ślu­zo­wej nosa i gar­dła. Z noz­drzy poja­wia się wy­pływ ślu­zo­wy lub ślu­zo­wo-rop­ny, nie­kie­dy z domiesz­ką krwi. Czasami mogą wystę­po­wać krwo­to­ki z nosa. Stwierdza się rów­nież obrzęk węzłów chłon­nych pod­szczę­ko­wych. Obecność larw na bło­nie ślu­zo­wej gar­dła może tak­że być przy­czy­ną utrud­nio­ne­go odde­chu oraz kasz­lu. Niekiedy, w przy­pad­kach roz­sze­rze­nia się pro­ce­sów zapal­nych na opo­ny mózgo­we mogą wystę­po­wać rów­nież obja­wy ner­wo­we. U dotknię­tych inwa­zją koni stwier­dza się utra­tę ape­ty­tu i postę­pu­ją­ce wychu­dze­nie. Śmierć może nastą­pić wsku­tek udu­sze­nia. W miej­scu przy­cze­pu larw stwier­dza się kra­te­ro­wa­te zagłę­bie­nia z ubyt­ka­mi nabłon­ka, prze­krwie­nie i obrzęk bło­ny ślu­zo­wej. Niekiedy w miej­scach uszko­dzeń bło­ny ślu­zo­wej stwier­dza się rop­ny stan zapal­ny. Objawy kli­nicz­ne mogą być czę­sto mylo­ne (i są) ze sta­na­mi infek­cyj­ny­mi dróg odde­cho­wych lub zoł­za­mi. Podstawą roz­po­zna­nia powin­no być zatem stwier­dze­nie larw gza w ja­mach noso­wych lub w wypły­wie z nosa i wyklu­cze­nie zaka­żeń bak­te­ryj­nych lub wiru­so­wych ukła­du odde­cho­we­go.

Należy pamię­tać, iż pro­blem gza­wic to nie tyl­ko bez­po­śred­nie, szko­dli­we oddzia­ły­wa­nie larw paso­ży­ta na zwie­rzę-gospo­da­rza. To rów­nież bar­dzo istot­ny a czę­sto umy­ka­ją­cy uwa­dze pro­blem cią­głe­go nęka­nia zwie­rząt w okre­sie pastwi­sko­wym przez doro­słe owa­dy. Samice gzów zbie­ra­ją się w duże roje, któ­re w locie wywo­łu­ją cha­rak­te­ry­stycz­ny szmer spo­wo­do­wa­ny ruchem skrzy­deł, na któ­ry instynk­tow­nie reagu­ją zwie­rzę­ta. Obecność ima­go na pado­ku pro­wa­dzi do nie­po­ko­ju zwie­rząt, przerw w korzy­sta­niu z wypa­su a czę­sto do panicz­ne­go prze­miesz­cza­nia się koni, w trak­cie któ­re­go może dojść do przy­pad­ko­we­go oka­le­cze­nia bądź kon­tu­zji. U bydła opi­sy­wa­no zja­wi­sko tzw. „gzie­nia się krów” (pani­que des boeufs), praw­do­po­dob­nie zwią­za­ne­go z aktem skła­da­nia jaj przez ata­ku­ją­ce sami­ce i zwią­za­ne­go z nim odgło­su i łasko­ta­nia skó­ry. Cytowany na wstę­pie frag­ment poema­tu Ajschylosa jest dowod­nym przy­kła­dem wystę­po­wa­nia pro­ble­mu gza­wi­cy już 2,5 tysią­ca lat temu i być może jed­nym z pierw­szych zapi­sów doty­czą­cych tej cho­ro­by w histo­rii. U koni może dzia­łać rów­nież instynk­tow­ny lęk przed nie­bez­pie­czeń­stwem zaata­ko­wa­nia przez wol­ny rój psz­czół (zwłasz­cza w przy­pad­ku „psz­czo­ło­po­dob­ne­go” gza jeli­to­we­go).

W zwal­cza­niu gza­wic koni sto­su­je się obec­nie róż­ne środ­ki far­ma­ko­lo­gicz­ne o dużej sku­tecz­no­ści paso­ży­to­bój­czej: m.in. dwu­siar­czek węgla (dzi­siaj już spo­ra­dycz­nie), dichlor­fos, metri­fo­nat (syn. tri­chlor­fon), pyran­tel, iwer­mek­ty­nę czy mok­sy­dek­ty­nę. W celu posze­rze­nia spek­trum dzia­ła­nia pre­pa­ra­ty fos­fo­ro­or­ga­nicz­ne naj­czę­ściej łączy się z inny­mi środ­ka­mi zwal­cza­ją­cy­mi u koni roba­ki obłe lub tasiem­ce (np. meben­da­zol, oks­fen­da­zol czy feban­tel). Takie zło­żo­ne, doust­ne pre­pa­ra­ty prze­ciw­ro­ba­cze zale­ca się do jed­no­cze­snej eli­mi­na­cji mie­sza­nych inwa­zji nicie­ni żołąd­ko­wo-jeli­to­wych i płuc­nych oraz sta­diów lar­wal­nych gzów. O czym zawsze war­to pamię­tać, sto­su­jąc u koni leki zawie­ra­ją­ce środ­ki fos­fo­ro­or­ga­nicz­ne:

  • nie ordy­no­wać ich źre­bię­tom młod­szym niż 3 mie­sią­ce oraz źreb­nym kla­czom a tak­że zwie­rzę­tom osła­bio­nym i cho­rym,
  • rów­no­cze­śnie nie poda­wać innych pre­pa­ra­tów z gru­py środ­ków fos­fo­ro­or­ga­nicz­nych,
  • nie sto­so­wać dożyl­nych ane­ste­ty­ków i mio­re­lak­san­tów bez­po­śred­nio przed i w okre­sie 2 tygo­dni od prze­pro­wa­dze­nia zabie­gu odro­ba­cza­nia,
  • nie poda­wać tych pre­pa­ra­tów koniom prze­zna­czo­nym na rzeź.

Aby w naszych warun­kach kli­ma­tycz­nych sku­tecz­nie uwol­nić konie od larw Gasterophilus spp.Rhinoestrus spp., powin­no się zasto­so­wać wła­ści­we pre­pa­ra­ty lecz­ni­cze w okre­sie jesien­no-zimo­wym (2-krot­nie - we wrze­śniu i grud­niu). Z prak­tycz­ne­go punk­tu widze­nia waż­ne jest, aby postę­po­wa­nie prze­pro­wa­dzić zawcza­su - tak, aby nie doszło do roz­wi­nię­cia peł­ne­go obra­zu inwa­zyj­ne­go i powsta­nia trud­nych do lecze­nia oraz dia­gno­zo­wa­nia zmian i obja­wów cho­ro­bo­wych.

Dotychczas nie wpro­wa­dzo­no efek­tyw­nych środ­ków repe­len­cyj­nych prze­ciw­ko tym owa­dom. W zapo­bie­ga­niu gza­wi­com ordy­nu­je się te same środ­ki, jakie poda­je się lecz­ni­czo. Bardzo istot­ny jest okres zasto­so­wa­nia tych pre­pa­ra­tów - powin­na to być póź­na jesień i zima. Gwarantuje to nie tyl­ko eli­mi­na­cję posta­ci lar­wal­nych gzów, ale przede wszyst­kim prze­rwa­nie łań­cu­cha roz­wo­jo­we­go paso­ży­tów a co za tym idzie - zmniej­sze­nie eks­ten­syw­no­ści ich wystę­po­wa­nia oraz szans na kolej­ne zara­że­nia (rys. 1). Planowe, regu­lar­ne odro­ba­cza­nie koni przez kil­ka kolej­nych lat jest naj­lep­szym spo­so­bem na wytę­pie­nie gzów w oko­li­cy. W rejo­nach szcze­gól­nie nawie­dza­nych przez te paso­ży­ty zale­ca się ponad­to sta­re, wyprak­ty­ko­wa­ne meto­dy postę­po­wa­nia: ogra­ni­czo­ny czas wypa­su koni i inten­syw­ną opie­kę czło­wie­ka w porze lotów samic gza. Świeżo zło­żo­ne jaja i wyklu­te lar­wy moż­na usu­wać ze skó­ry przez zmy­wa­nie jej cie­płą wodą zakwa­szo­ną octem. Zabieg ten zmu­sza lar­wy gza do przed­wcze­sne­go opusz­cze­nia osłon­ki jajo­wej i roz­pusz­cza sub­stan­cje przy­le­pia­ją­ce jaja do wło­sów. Te ostat­nie moż­na rów­nież deli­kat­nie usu­wać ostrzem noża wraz z wło­sa­mi, ale bez­względ­nie nale­ży to wyko­ny­wać poza staj­nią, pastwi­skiem i wybie­ga­mi oraz z dala od miejsc skła­do­wa­nia pasz a usu­nię­te jaja z wło­sa­mi nie­szko­dli­wie usu­nąć (np. spa­lić). Skutecznego pro­gra­mu zwal­cza­nia doro­słych osob­ni­ków gzów do tej pory nie opra­co­wa­no.

W Polsce zagro­że­nie koni inwa­zja­mi paso­żyt­ni­czy­mi (w tym gza­wi­ca­mi) jest wyso­ce real­ne i praw­do­po­dob­ne. Sprzyjają temu warun­ki pogo­do­we (cie­płe lata), meto­dy hodow­li (cało­do­bo­wy wypas koni na pastwi­skach), powszech­na obec­ność paso­ży­tów w śro­do­wi­sku i sto­sun­ko­wo duża nie­wie­dza a tak­że lek­ce­wa­że­nie tego pro­ble­mu - zarów­no co do samej isto­ty jak i metod sku­tecz­ne­go postę­po­wa­nia pro­fi­lak­tycz­no-lecz­ni­cze­go.

Piśmiennictwo:

  1. Aeschylos. Prometheus Bound. The Internet Classics Archive by Daniel C. Stevenson, Web Atomics 1994-2000. (frag­men­tu tek­stu - mot­to - w tłu­ma­cze­niu auto­ra arty­ku­łu).
  2. Ewald B., Ziegler J. List of spe­cies housed in the DEI, 2003.
  3. Frank W. Parasitologie. Ulmer Stuttgard 1986.
  4. Furmaga S. Choroby paso­żyt­ni­cze zwie­rząt domo­wych. PWRiL W-wa 1983.
  5. Hutyra F., Marek J., Manninger R., Mócsy J. Szczegółowa pato­lo­gia i tera­pia cho­rób zwie­rząt, PWRiL W-wa 1962.
  6. Mair T., Divers T., Ducharme N. Manual of Equine Gastroenterology. Saunders, 2001.
  7. Mock D. Horse Bots, Kansas State University, 2001.
  8. Nowak Grzegorz. Remedia hip­pia­tri­ca 1997. Wyd. Borgis, Warszawa 1997.
  9. Reinemeyer C. R. et al. Efficacy of Moxidectin Oral Gel Against Gasterophilus nasa­lis and Gasterophilus inte­sti­na­lis Infections in Horses. American Association of Veterinary Parasitologists 43rd Annual Meeting Baltimore, 1998.
  10. Romaniuk K., Snarska A. Existence of hor­se bot­fly Gasterophilus inte­sti­na­lis eggs on coats of mares, suc­kling colts and young mares and colts of pri­mi­ti­ve Polish hor­ses, Medycyna Wet. 2002.
  11. Telmin, Telmin plus tri­chlor­fon - dane fir­my Janssen Pharmaceutica.
  12. Wintzer H.J. Krankheiten des Pferdes, Paul Parey Berlin - Hamburg 1982.

lek. wet. Grzegorz Nowak
spe­cja­li­sta cho­rób koni
tele­fon: 0-502-118-531
e-mail: parsko@wp.pl

Więcej w Zdrowie i weterynaria

Na górę