Connect with us

Garść infor­ma­cji o sia­no­ki­szon­ce

Zdrowie i weterynaria

Garść infor­ma­cji o sia­no­ki­szon­ce

Joanna Ślachetka

Na zje­dze­nie 1 kg paszy tre­ści­wej koń poświę­ca oko­ło 10 minut, na 1 kg paszy struk­tu­ral­nej oko­ło 40 – 50 minut. W przy­pad­ku paszy tre­ści­wej w bar­dzo krót­kim cza­sie nastę­pu­je pobór wyso­ko­ener­ge­tycz­ne­go poży­wie­nia, na co koń­ski układ tra­wien­ny nie jest wystar­cza­ją­co przy­go­to­wa­ny, a koń poświę­ca znacz­nie mniej cza­su na prze­żu­wa­nie.

Dla zapew­nie­nia pra­wi­dło­we­go funk­cjo­no­wa­nia prze­wo­du pokar­mo­we­go oraz moż­li­wo­ści wyra­ża­nia wła­ści­we­go beha­wio­ru pokar­mo­we­go konie w dzien­nej daw­ce pokar­mo­wej powin­ny otrzy­my­wać włók­no suro­we w ilo­ści 10 g/kg masy cia­ła.

Pasze obję­to­ścio­we w die­cie koni

Miliony lat adap­ta­cji do życia na tere­nach tra­wia­stych spra­wi­ły, że współ­cze­sne żywie­nie koni zgod­nie z ich natu­rą jest dużym wyzwa­niem. Zarówno ich beha­wior pokar­mo­wy, jak i układ pokar­mo­wy zosta­ły przy­sto­so­wa­ne do pobie­ra­nia dużych ilo­ści poży­wie­nia boga­te­go we włók­no. W warun­kach natu­ral­nych konie pobie­ra­ją paszę obję­to­ścio­wą przez więk­szość doby, w warun­kach sta­jen­nych zazwy­czaj są pozba­wio­ne takiej moż­li­wo­ści, co skut­ku­je zabu­rze­nia­mi tra­wie­nia, zmniej­szo­ną ście­ral­no­ścią zębów i wystę­po­wa­niem ste­reo­ty­pii. Wzrost popu­lar­no­ści i inten­syw­ny roz­wój rekre­acji kon­nej oraz spor­tu wyczy­no­we­go dopro­wa­dzi­ły do znacz­nych zmian w posta­ci skar­mia­nych pasz i ryt­mie dobo­wym ich pobie­ra­nia. W żywie­niu let­nim zwie­rzę­ta zazwy­czaj mało cza­su spę­dza­ją na pastwi­skach lub ich powierzch­nia i zasob­ność są nie­wy­star­cza­ją­ce. Żywienie zimo­we sta­no­wi więk­szość roku, a nie­rzad­ko nawet jego całość – jak w przy­pad­ku koni spor­to­wych, któ­rych die­ta jest wyso­ko­ener­ge­tycz­na i skon­cen­tro­wa­na w małych daw­kach paszy gra­nu­lo­wa­nej.

Dlatego poszu­ku­je się roz­wią­zań łago­dzą­cych skut­ki jed­no­stron­ne­go żywie­nia. Obok sia­tek spo­wal­nia­ją­cych pobra­nie sia­na, dodat­ków włók­ni­stych do pasz coraz wię­cej mówi się o sia­no­ki­szon­kach. Zwłaszcza że zimo­we żywie­nie koni wyma­ga kon­ser­wa­cji i skła­do­wa­nia pasz odpo­wied­niej jako­ści i w ilo­ści zabez­pie­cza­ją­cej cały ten trud­ny okres.

Krótko o sia­no­ki­szon­ce

Podstawową paszą obję­to­ścio­wą sto­so­wa­ną w żywie­niu koni jest sia­no z traw, roślin motyl­ko­wa­tych lub ich mie­szan­ki. Jednak kie­dy warun­ki atmos­fe­rycz­ne w cza­sie zbio­rów nie sprzy­ja­ją pra­wi­dło­we­mu susze­niu zie­lon­ki, sia­no moż­na zastą­pić sia­no­ki­szon­ką, któ­ra łączy zale­ty sia­na i kiszon­ki, a jed­no­cze­śnie eli­mi­nu­je wady tych pasz obję­to­ścio­wych.

Sianokiszonka defi­nio­wa­na jest jako kiszon­ka o zawar­to­ści suchej masy powy­żej 500 g/kg. Pasza ta jest bar­dzo roz­po­wszech­nio­na w wie­lu kra­jach, gdzie hodow­la koni stoi na wyso­kim pozio­mie, jak Niemcy, Holandia, Irlandia i Szwecja. W Polsce jed­nak nadal wzbu­dza dużo kon­tro­wer­sji. Hodowcy i wła­ści­cie­le koni trwa­ją w prze­ko­na­niu, że to co dobre dla bydła, nie może być jed­no­cze­śnie dobre dla koni. Jednak sia­no­ki­szon­ka dobrej jako­ści, wła­ści­wie przy­go­to­wa­na może z powo­dze­niem zastą­pić sia­no. Ten rodzaj paszy jest rów­nież bar­dzo chęt­nie pobie­ra­ny przez konie, co potwier­dza­ją donie­sie­nia pol­skie i zagra­nicz­ne.

Zalety skar­mia­nia koni sia­no­ki­szon­ka­mi

  • szyb­szy, łatwiej­szy zbiór mate­ria­łu paszo­we­go
  • mniej­sze stra­ty czę­ści roślin­nych, jak to ma miej­sce w przy­pad­ku susze­nia zie­lon­ki na sia­no
  • utrzy­ma­nie na nie­zmien­nym pozio­mie jako­ści paszy, któ­ra jest wyż­sza niż sia­na
  • wyjąt­ko­wa sma­ko­wi­tość – konie bar­dzo chęt­nie pobie­ra­ją tę paszę
  • prze­cho­wy­wa­nie nie wyma­ga wiat, maga­zy­nów
  • ogra­ni­cza zapy­le­nie staj­ni, któ­re jest wyso­kie w przy­pad­ku sto­so­wa­nia sia­na i przy­czy­nia się do cho­rób ukła­du odde­cho­we­go (np. prze­wle­kle obtu­ra­cyj­ne zapa­le­nie oskrze­li – RAO) oraz aler­gii
  • nie dopro­wa­dza do nad­mier­ne­go obni­że­nia pH tre­ści prze­wo­du pokar­mo­we­go, jak ma to miej­sce w przy­pad­ku kiszon­ki
  • wzglę­dy eko­no­micz­ne – zaki­sza­nie roślin prze­więd­nię­tych i pod­su­szo­nych ogra­ni­cza stra­ty pokar­mo­we o 50 proc., a nakła­dy ener­ge­tycz­ne o 14 – 23 proc. w porów­na­niu do zaki­sza­nia mate­ria­łu świe­że­go
  • obni­że­niu ule­ga zuży­cie suple­men­tów mine­ral­nych i wita­mi­no­wych oraz pobra­nie wody.

Wady

  • bele sia­no­ki­szon­ki są pra­wie dwu­krot­nie cięż­sze niż sia­na, co wpły­wa na moż­li­wość trans­por­tu, wyma­ga­ją­ce­go też spe­cjal­ne­go sprzę­tu chwy­ta­ją­ce­go, któ­ry nie uszka­dza folii
  • ist­nie­je sze­reg zagro­żeń zwią­za­nych ze skar­mia­niem sia­no­ki­szon­ką
  • naj­groź­niej­sza tok­sy­na botu­li­no­wa nie ma zapa­chu i nie zmie­nia struk­tu­ry paszy, nie moż­na więc stwier­dzić jej obec­no­ści na pod­sta­wie wyglą­du czy zapa­chu, dla­te­go zale­ca się szcze­pie­nie koni na botu­lizm przed roz­po­czę­ciem skar­mia­nia sia­no­ki­szon­ką.

Produkcja sia­no­ki­szon­ki o jako­ści odpo­wied­niej dla koni jest obar­czo­na bez­wa­run­ko­wym prze­strze­ga­niem pew­nych zasad:

  • nie moż­na skar­miać sia­no­ki­szon­ki z balo­tów, któ­rych folia ule­gła uszko­dze­niu
  • wpro­wa­dze­nie sia­no­ki­szon­ki do daw­ki pokar­mo­wej wyma­ga okre­su przej­ścio­we­go
  • sia­no­ki­szon­ka złej jako­ści, zbyt moc­no uki­szo­na, zgni­ła, pora­żo­na grzy­bem będzie mia­ła gor­szy wpływ na zdro­wie konia niż złej jako­ści sia­no
  • klu­czo­we jest zasto­so­wa­nie wła­ści­wej tech­no­lo­gii zaki­sza­nia.

Technologia pro­duk­cji

W zaki­sza­niu zie­lo­nek wyko­rzy­sty­wa­ny jest pro­ces bez­tle­no­wej fer­men­ta­cji z udzia­łem bak­te­rii kwa­su mle­ko­we­go. Wymaga on uwzględ­nie­nia wie­lu czyn­ni­ków, zaczy­na­jąc od spo­so­bu upra­wy i wytwo­rze­nia odpo­wied­niej ilo­ści surow­ca, przez zbiór, prze­cho­wy­wa­nie, na skar­mia­niu koń­cząc. Duże zna­cze­nie na war­tość pozy­ska­nej kiszon­ki ma też skład bota­nicz­ny runi łąko­wo-pastwi­sko­wej. Aby pro­ces zaki­sza­nia prze­bie­gał pra­wi­dło­wo, a uzy­ska­na pasza była war­to­ścio­wa, nale­ży speł­nić przy­naj­mniej dwa warun­ki:

  • prze­rwać utle­nia­nie
  • wstrzy­mać pro­ce­sy che­micz­ne i dzia­łal­ność nie­wła­ści­wych szcze­pów bak­te­rii.

Odpowiednie ubi­cie (zagęsz­cze­nie) zaki­sza­ne­go mate­ria­łu pozwo­li na zaha­mo­wa­nie roz­wo­ju szko­dli­wych mikro­or­ga­ni­zmów tle­no­wych, a umoż­li­wi roz­wój bak­te­rii kwa­su mle­ko­we­go i odpo­wied­nio szyb­kie obni­że­nie pH. Następnie nale­ży balot ści­śle owi­nąć folią lub szczel­nie przy­kryć nią pry­zmę. Fermentacja mle­ko­wa zacho­dzi szyb­ciej w zie­lon­ce cię­tej, roz­drob­nio­nej niż z całych roślin. Bakterie kwa­su mle­ko­we­go prze­twa­rza­ją cukier dostęp­ny w rośli­nach na kwas mle­ko­wy, obni­ża­jąc pH kiszon­ki do 5,0. Szybkie obni­że­nie pH jest isto­tą pro­ce­su zaki­sza­nia, ponie­waż w zaki­sza­nej masie prze­bie­ga­ją bar­dzo dyna­micz­ne pro­ce­sy, wywo­ły­wa­ne przez róż­ne typy bak­te­rii, droż­dży i ple­śni, znaj­du­ją­ce się natu­ral­nie na powierzch­ni roślin, wśród nich znaj­du­ją się tak­że mikro­or­ga­ni­zmy nie­po­żą­da­ne.

W puli mikro­flo­ry epi­fi­tycz­nej wyróż­nia się:

  • bak­te­rie kwa­su octo­we­go – roz­wi­ja­ją­ce się szyb­ko w pierw­szej fazie zaki­sza­nia; przyj­mu­je się, że w dobrej jako­ści kiszon­ce sto­su­nek kwa­su mle­ko­we­go do octo­we­go powi­nien wyno­sić 3:1
  • bak­te­rie kwa­su masło­we­go – pro­duk­ta­mi ich dzia­ła­nia są dwu­tle­nek węgla, ace­ton i wodór – te pro­duk­ty, a zwłasz­cza ace­ton, odpo­wia­da­ją za spe­cy­ficz­ny zapach zepsu­tej kiszon­ki, ponad­to przy­czy­nia­ją się do gnil­ne­go roz­kła­du biał­ka, co unie­moż­li­wia skar­mia­nie paszy
  • pałecz­ki okręż­ni­cy i bak­te­rie gnil­ne
  • droż­dże – odpo­wia­da­ją za roz­kład cukrów do alko­ho­lu, któ­re­go zbyt duże ilo­ści w paszy ujem­nie wpły­wa­ją na mikro­flo­rę prze­wo­du pokar­mo­we­go oraz tok­sycz­nie na orga­nizm zwie­rząt
  • ple­śnie – roz­wi­ja­ją się w warun­kach tle­no­wych, obni­ża­ją kwa­so­wość zaki­sza­nej bio­ma­sy przez roz­kład węglo­wo­da­nów, biał­ka i kwa­sów orga­nicz­nych.

Na war­tość i jakość kiszon­ki wpły­wa:

  • odpo­wied­nia zawar­tość cukrów, okre­śla­na jako mini­mum cukro­we – zapew­nia wytwa­rza­nie kwa­su mle­ko­we­go w ilo­ści nie­zbęd­nej do obni­że­nia pH zie­lon­ki do 4,2 – 4,8
  • odpo­wied­ni sto­pień wil­got­no­ści– zbyt duża utrud­nia zaki­sza­nie, zbyt mała hamu­je roz­wój bak­te­rii kwa­su mle­ko­we­go
  • utrzy­ma­nie odpo­wied­niej tem­pe­ra­tu­ry dla roz­wo­ju bak­te­rii kwa­su mle­ko­we­go, tj. 25 – 35 st. C
  • czy­stość mate­ria­łu zaki­sza­ne­go – zanie­czysz­cze­nie zie­mią obni­ża war­tość odżyw­czą otrzy­ma­nej kiszon­ki i wpro­wa­dza bak­te­rie wywo­łu­ją­ce szko­dli­wą fer­men­ta­cję.

Dobrą sia­no­ki­szon­kę uzy­sku­je się z runi koszo­nej rano przy bar­dzo dobrej pogo­dzie (ok. 27 – 30 st. C). Koszenie prze­pro­wa­dza się kosiar­ką rota­cyj­ną wypo­sa­żo­ną w spulch­niacz poko­sów, prze­trzą­sa­nie prze­bie­ga w połu­dnie lub po połu­dniu. Proces pod­su­sza­nia powo­du­je zwięk­sze­nie kon­cen­tra­cji cukrów roz­pusz­czal­nych i obni­że­nie pojem­no­ści bufo­ro­wej, a w efek­cie warun­ki sprzy­ja­ją­ce roz­wo­jo­wi bak­te­rii kwa­su mle­ko­we­go.

Wysokość kosze­nia powin­na wyno­sić 5 – 6 cm; niż­sze cię­cie powo­du­je utrud­nio­ną rege­ne­ra­cję i odrost roślin, nato­miast wyż­sze skut­ku­je stra­ta­mi zie­lo­nej masy. Najważniejszym czyn­ni­kiem decy­du­ją­cym o jako­ści sia­no­ki­szon­ki jest zawar­tość cukrów i suchej masy. Materiału, któ­ry zawie­ra powy­żej 60 proc. suchej masy nie powin­no się zaki­szać. Podsuszoną zie­lon­kę o zawar­to­ści suchej masy 35 – 40 proc. moż­na uzy­skać w 1 – 2 dni.

Sposobów zaki­sza­nia jest wie­le: pry­zmy, silo­sy, ręka­wy folio­we i naj­po­pu­lar­niej­sze w przy­pad­ku sia­no­ki­szo­nek dla koni– bele cylin­drycz­ne lub pro­sto­pa­dło­ścien­ne. Na popu­lar­no­ści zysku­ją tak­że opa­ko­wa­nia kom­pak­to­we o wadze 50 kg przy­dat­ne w gospo­dar­stwach, gdzie utrzy­mu­je się kil­ka koni, nie ma moż­li­wo­ści spo­rzą­dze­nia wła­snej sia­no­ki­szon­ki, dla spo­ra­dycz­ne­go uroz­ma­ice­nia die­ty koni lub po pro­stu w celach wypró­bo­wa­nia.

Podsuszona i zgra­bio­na w wały zie­lon­ka zbie­ra­na jest pra­sa­mi zwi­ja­ją­cy­mi i for­mo­wa­na w bele. Powinny one być sil­nie, rów­no­mier­nie spra­so­wa­ne i odpo­wied­nio zagęsz­czo­ne – 300 kg suchej masy/m³ – zagęsz­cze­nie sta­no­wi czyn­nik decy­du­ją­cy o wiel­ko­ści strat skład­ni­ków pokar­mo­wych. Następnie spra­so­wa­ne bele prze­wo­zi się w miej­sce owi­ja­nia i skła­do­wa­nia. W przy­pad­ku sia­no­ki­szon­ki dla koni zale­ca się, aby bele owi­nąć w cią­gu 2 – 4 godzin, a ilość warstw folii wyno­si­ła od 6 do 8. Pozwoli to na wła­ści­we zabez­pie­cze­nie zaki­sza­nej zie­lon­ki, ogra­ni­czy roz­wój ple­śni, a co za tym idzie – ska­że­nia paszy myko­tok­sy­na­mi. Składowanie wyko­nu­je się z udzia­łem spe­cjal­ne­go chwy­ta­ka, tak aby nie uszko­dzić folii. Baloty usta­wia się pio­no­wo, naj­le­piej jed­no­war­stwo­wo, a powierzch­nia czo­ło­wa powin­na być stycz­na z zie­mią, gdyż jest pokry­ta wie­lo­ma war­stwa­mi folii. Ewentualne uszko­dze­nia powin­ny być nie­zwłocz­nie zakle­jo­ne, a miej­sce skła­do­wa­nia nie może być okre­so­wo zale­wa­ne wodą. Sianokiszonka jest goto­wa do spo­ży­cia przez zwie­rzę­ta po oko­ło 6 – 8 tygo­dniach. Zaleca się, aby roz­pa­ko­wa­na sia­no­ki­szon­ka zosta­ła skar­mio­na w cią­gu doby. Zdolność prze­cho­wal­ni­cza wyno­si oko­ło 12 mie­się­cy, pod warun­kiem że folia na belach nie jest uszko­dzo­na.

Zagrożenia

Ze wzglę­du na oba­wy przed skar­mia­niem koni sia­no­ki­szon­ka­mi nale­ży przy­bli­żyć sze­reg zagro­żeń, mogą­cych mieć wpływ na zdro­wie koni. W środ­kach żywie­nia koni pro­ce­sy powo­du­ją­ce wytwa­rza­nie szko­dli­wych związ­ków che­micz­nych mogą zacho­dzić na eta­pie upra­wy, zbie­ra­nia oraz skła­do­wa­nia czy kon­ser­wa­cji. Takie czyn­ni­ki, jak cho­ro­by roślin, uży­wa­nie środ­ków ochro­ny roślin, dzia­ła­nia owa­dów, warun­ki atmos­fe­rycz­ne w trak­cie zbio­ru, jego czas oraz spo­sób, są poten­cjal­ny­mi źró­dła­mi tok­syn w paszach.

Konie, w porów­na­niu z bydłem, są bar­dziej podat­ne na cho­ro­bo­twór­cze dzia­ła­nie tok­syn spo­ży­tych z paszą. Sianokiszonka przy­go­to­wy­wa­na w gospo­dar­stwie powin­na być każ­do­ra­zo­wo pod­da­wa­na ana­li­zie bio­che­micz­nej, gdyż skut­ki skar­mia­nia paszy złej jako­ści mogą być bar­dzo poważ­ne.

Podstawowym zagro­że­niem są pro­ce­sy zacho­dzą­ce w sia­no­ki­szon­ce w trak­cie kisze­nia. Uszkodzone opa­ko­wa­nia lub zaki­sza­nie surow­ca o zbyt wyso­kiej zawar­to­ści suchej masy może pro­wa­dzić do wystą­pie­nia wtór­nej fer­men­ta­cji. W takiej sytu­acji mle­cza­ny meta­bo­li­zo­wa­ne są do kwa­su octo­we­go i masło­we­go, a ami­no­kwa­sy roz­kła­da­ne do amin, amo­nia­ku i dwu­tlen­ku węgla. Procesy te dopro­wa­dza­ją do wzro­stu pH nawet do war­to­ści 8,5, co sprzy­ja roz­wo­jo­wi bak­te­rii z rodza­ju Clostridium. Zepsuta sia­no­ki­szon­ka jest łatwa do roz­po­zna­nia ze wzglę­du na cha­rak­te­ry­stycz­ny zapach amo­nia­ku oraz kwa­su masło­we­go i octo­we­go. Redukcja pH do 4,2 – 4,6, któ­re ogra­ni­cza wzrost pato­gen­nych drob­no­ustro­jów i nie­wła­ści­we pro­ce­sy, jest moż­li­wa, kie­dy war­tość suchej masy mie­ści się w prze­dzia­le 40 – 60 proc.

Rozwój ple­śni w paszach obni­ża jej war­tość odżyw­czą, powo­du­je pro­duk­cję myko­tok­syn i aler­gen­nych spor, któ­re sta­no­wią czyn­ni­ki cho­ro­bo­twór­cze dla zwie­rząt i ludzi. Na wzrost grzy­bów strzęp­ko­wych wytwa­rza­ją­cych śmier­tel­nie nie­bez­piecz­ne dla koni myko­tok­sy­ny wpływ ma tem­pe­ra­tu­ra i wil­got­ność – dobrze roz­wi­ja­ją się w cie­ple i wil­got­nym śro­do­wi­sku. W kiszon­ce zazwy­czaj poja­wia­ją się w zna­czą­cej ilo­ści, gdy ule­gnie sil­ne­mu zepsu­ciu przez droż­dże i bak­te­rie tle­no­we. Z oko­ło trzy­stu jak dotąd pozna­nych rodza­jów tok­syn grzy­bo­wych naj­waż­niej­sze z tok­sy­ko­lo­gicz­ne­go i eko­no­micz­ne­go punk­tu widze­nia to: afla­tok­sy­na, ochra­tok­sy­na, womi­tok­sy­na, fumo­ni­zy­ny, zeara­le­non. Stwarzają one ryzy­ko zatruć ostrych i prze­wle­kłych. Objawy cho­ro­bo­we w przy­pad­ku zatruć myko­tok­sy­na­mi obej­mu­ją: spa­dek masy cia­ła, mniej­sze wyko­rzy­sta­nie biał­ka, ospa­łość, zabu­rze­nia rów­no­wa­gi, nowo­two­ry wątro­by, spa­dek odpor­no­ści, a nawet śmierć. Ponadto mogą powo­do­wać muta­cje genów i zmia­ny w struk­tu­rze chro­mo­so­mów, któ­re ujaw­nią się w okre­sie pre­na­tal­nym lub wcze­snym post­na­tal­nym, wzrost pobra­nia wody, kar­ło­wa­tość, uszko­dze­nia nerek, nie­do­ro­zwój pło­dów, pro­ble­my w roz­ro­dzie, a nawet śmier­tel­ne w skut­kach roz­mięk­cze­nie mózgu (leu­co­en­ce­pha­lo­ma­la­cia).

Endofity to rodzaj bak­te­rii i grzy­bów bytu­ją­cych wewnątrz roślin. Grzyby zasie­dla­ją­ce życi­cę trwa­łą i kostrze­wę łąko­wą wytwa­rza­ją meta­bo­li­ty tok­sycz­ne dla koni. Siano z udzia­łem tych gatun­ków traw pora­żo­ne endo­fi­ta­mi i skar­mia­ne kla­czom w trze­cim try­me­strze cią­ży może dopro­wa­dzić do zabu­rzeń akcji poro­do­wej (osła­bie­nie skur­czów maci­cy oraz nie­wła­ści­we uło­że­nie źre­bię­cia). Objawy takie, jak zata­cza­nie, poty­ka­nie i drże­nie mię­śni, ustę­pu­ją po odsta­wie­niu paszy pora­żo­nej tymi grzy­ba­mi. Faktycznie endo­fi­ty wystę­pu­ją rzad­ko i wytwa­rza­ją nie­wiel­kie ilo­ści alka­lo­idów, jed­nak związ­ki te są tok­sycz­ne dla rośli­no­żer­ców.

Alkaloidy piro­li­zy­dy­no­we są natu­ral­ny­mi sub­stan­cja­mi tok­sycz­ny­mi wystę­pu­ją­cy­mi w wie­lu rośli­nach, nale­żą­cych głów­nie do rodzin Compositae, BoraginacaeLeguminosae. Wśród nich znaj­du­ją się tak­że pospo­li­te chwa­sty rosną­ce na łąkach, np. sta­rzec (Senecio), żywo­kost (Symphytum offi­ci­na­le L.), żmi­jo­wiec (Echium vul­ga­re L.) Substancje bio­lo­gicz­nie czyn­ne o dzia­ła­niu szko­dli­wym nale­żą­ce do gru­py alka­lo­idów piro­li­zy­dy­no­wych to m.in.: sene­cio­ni­na, sen­kir­ki­na, mono­kro­ta­li­na, retror­sy­na, ace­ty­lo­kop­sa­mi­na, jako­bi­na, jako­li­na, jako­zy­na i jako­ni­na. Związki te posia­da­ją wła­ści­wo­ści kan­ce­ro­gen­ne, muta­gen­ne i hepa­to­tok­sycz­ne. Pierwszymi obja­wa­mi zatru­cia są zabu­rze­nia żołąd­ko­wo-jeli­to­we, a następ­nie poja­wia­ją­ca się żół­tacz­ka, foto­sen­sy­bi­li­za­cja oraz w skraj­nych przy­pad­kach ence­fa­lo­pa­tia wątro­bo­wa. Mogą wywie­rać wpływ tak­że na inne narzą­dy oraz na układ ner­wo­wy. Najbardziej nie­bez­piecz­nym aspek­tem zatru­cia rośli­na­mi zawie­ra­ją­cy­mi alka­lo­idy piro­li­zy­dy­no­we jest fakt, iż tok­sy­ny ule­ga­ją kumu­la­cji w tkan­ce tłusz­czo­wej, a cho­ro­ba może roz­wi­jać się przez dłu­gi czas bez­ob­ja­wo­wo, co ozna­cza, że w momen­cie wystą­pie­nia pro­ces uszko­dze­nia wątro­by jest już tak dale­ce zaawan­so­wa­ny, że śmierć nastę­pu­je w cią­gu kil­ku następ­nych dni.

Zatrucie jadem kieł­ba­sia­nym, ina­czej zwa­ne botu­li­zmem, jest cho­ro­bą wywo­ły­wa­ną przez tok­sy­nę bez­tle­no­wej bak­te­rii Clostridium botu­li­num, któ­rej głów­nym śro­do­wi­skiem byto­wa­nia jest gle­ba. Wyróżnia się kil­ka typów tok­sy­ny botu­li­no­wej, jed­nak u koni stwier­dza się zatru­cia trze­ma z nich A, B (ok. 85 proc.) i C. Zatrucia typem tok­sy­ny A i B są powo­do­wa­ne spo­ży­ciem zanie­czysz­czo­nej paszy, nato­miast typem C powią­za­ne jest ze spo­ży­ciem roz­kła­da­ją­cych się tka­nek zwie­rzę­cych. Do cho­ro­by może pro­wa­dzić nie tyl­ko spo­ży­cie paszy ska­żo­nej już wytwo­rzo­ną tok­sy­ną, ale tak­że spo­ży­cie spor i namno­że­nie grzy­bów w prze­wo­dzie pokar­mo­wym (zazwy­czaj u osob­ni­ków do 6. mie­sią­ca życia) oraz tzw. botu­lizm przy­ran­ny – wni­ka­nie do krwio­obie­gu. Siano lub sia­no­ki­szon­ka skła­do­wa­na w belach sta­no­wią ide­al­ne śro­do­wi­sko do roz­wo­ju Clostriduim botu­li­num. Koty prze­by­wa­ją­ce w bli­sko­ści staj­ni rów­nież mogą być źró­dłem zatruć – ich odcho­dy zawie­ra­ją duże ilo­ści tego gatun­ku bak­te­rii – zatem przez roz­dzie­ra­nie folii na belach sia­na czy kiszon­ki mogą wpro­wa­dzać do nich spo­ry drob­no­ustro­ju. Największe zna­cze­nie w aspek­cie botu­li­zmu u zwie­rząt ma pH kiszon­ki. Clostridium botu­li­num namna­ża się inten­syw­niej powy­żej 4,6 pH, kie­dy mate­riał jest zbyt suchy.

Zatrucie tok­sy­ną botu­li­no­wą u źre­biąt po 6 – 48 godzi­nach po spo­ży­ciu zanie­czysz­czo­nej paszy obja­wia się zale­ga­niem, drże­niem mię­śni, nie­trzy­ma­niem moczu, spo­wol­nie­niem pery­stal­ty­ki jelit, opad­nię­ciem powiek, upo­śle­dze­niem odru­chu ssa­nia. Natomiast u doro­słych koni wystę­pu­je ospa­łość, spo­wol­nie­nie pobie­ra­nia paszy i zabu­rze­nia poły­ka­nia, opad­nię­cie powiek, osła­bie­nie siły mię­śnio­wej, nie­chęć do wsta­nia, niskie usta­wie­nie szyi i gło­wy, obja­wy kol­ko­we.

Dodatkowym zagro­że­niem mogą być środ­ki ochro­ny roślin (o kla­sie tok­sycz­no­ści od I do IV) sto­so­wa­ne w oko­li­cy pastwisk i łąk. Mogą one powo­do­wać zwięk­szo­ną czę­sto­tli­wość wystę­po­wa­nia morzysk, okre­so­we kula­wi­zny, łam­li­wość kości, trud­no­ści w zaźre­bia­niu, ronie­nia w trze­cim mie­sią­cu cią­ży, przy­kur­cze ścię­gien, obrzę­ki sta­wów nad­garst­ko­wych i sko­ko­wych, trud­no­ści z poru­sza­niem i wsta­wa­niem, osła­bie­nie ape­ty­tu, wychu­dze­nie.

Zatem…

Choć uzy­ska­nie sia­no­ki­szon­ki wyso­kiej jako­ści wyma­ga odpo­wied­nie­go zaple­cza tech­no­lo­gicz­ne­go, wie­dzy o pro­ce­sie zaki­sza­nia i zagro­że­niach wyni­ka­ją­cych z nie­pra­wi­dło­wej pro­duk­cji, to mno­gość zalet (m.in. sma­ko­wi­tość i war­tość pokar­mo­wa) zde­cy­do­wa­nie spra­wia, że sia­no­ki­szon­ki powin­ny być wyko­rzy­sty­wa­ne w żywie­niu koni na szer­szą ska­lę, niż ma to miej­sce obec­nie.

Więcej w Zdrowie i weterynaria

Na górę