<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Hodowca i Jeździec</title>
	<atom:link href="http://hij.com.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://hij.com.pl</link>
	<description>Online</description>
	<lastBuildDate>Fri, 06 Jan 2012 23:46:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Szansa na rozwój</title>
		<link>http://hij.com.pl/szansa-na-rozwoj/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/szansa-na-rozwoj/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 08:50:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kadry Przemysłu Konnego]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1967</guid>
		<description><![CDATA[Beata Supeł, Michał Wróblewski Kadry przemysłu konnego to ludzie pracujący na rzecz złożonego kompleksu gospodarczego. To ludzie funkcjonujący w ramach wielu różnych stref ekonomicznych, wykonujący wiele, często unikalnych specjalności zawodowych, których łączy jedno &#8211; działanie na rzecz hodowli i użytkowania koni. Zawody funkcjonujące na świecie w przemyśle konnym to m.in.: hodowca, zawodnik &#8211; jeździec, masztalerz, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>Beata Supeł, Michał Wróblewski</em></p>
<p style="text-align: justify;">Kadry przemysłu konnego to ludzie pracujący na rzecz złożonego kompleksu gospodarczego. To ludzie funkcjonujący w ramach wielu różnych stref ekonomicznych, wykonujący wiele, często unikalnych specjalności zawodowych, których łączy jedno &#8211; działanie na rzecz hodowli i użytkowania koni.<span id="more-1967"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zawody funkcjonujące na świecie w przemyśle konnym to m.in.: hodowca, zawodnik &#8211; jeździec, masztalerz, ujeżdżacz, kowal, podkuwacz, lekarz weterynarii, technik weterynarii, technik laboratoryjny, masażysta koni, luzak, trener, instruktor, powożący, dżokej, producent uprzęży, producent siodeł, chiropraktyk koni, dżokej, fizykoterapeuta koni, specjalista ds. żywienia koni, producent bryczek, policjant konny, menażer stajni, sędzia, agent ubezpieczeniowy ds. przemysłu konnego, organizator imprez jeździeckich, komisarz, woźnica, handlarz końmi, hipoterapeuta, producent zabawek końskich, dentysta koni, gospodarz toru, osoba zajmująca się transportem koni, konwojent, producent przyczep i koniowozów, architekt stajni, producent przeszkód.<br />
W Polsce jeszcze nie wszystkie z tych profesji znalazły się w oficjalnym rejestrze. Z każdym rokiem jest on jednak poszerzany o kolejne zawody z zakresu zawodów przemysłu konnego. W tej chwili w procesie rejestracji znajduje się zawód ujeżdżacza (tzw. bereiter). Rynek przemysłu konnego wciąż rośnie i choć na obecnym etapie jego rozwoju trudno precyzyjnie określić, jaki ma udział w PKB czy ile podatków wpływa do budżetu państwa z firm żyjących z przemysłu konnego, to na podstawie rosnącej liczby koni sportowych, zawodników, sędziów, organizatorów imprez itp. możemy już stwierdzić, że w szybkim tempie zmierzamy w stronę krajów, w których jeździectwo jest jednym z najpopularniejszych sportów, przemysł konny stanowi istotną gałąź gospodarki narodowej, a miejsca pracy dla kadr przemysłu konnego są istotnym elementem rynku pracy.<br />
Z jakich powodów przemysł konny jest interesujący? Atrakcyjność i siłę ekonomiczną przemysłu konnego w krajach Europy Zachodniej dostrzeżono już przed wielu laty. Ze swoją różnorodnością branżową i zawodową, a także usytuowaniem na terenach wiejskich i podmiejskich przemysł ten pod wieloma względami stał się elementem napędowym gospodarki. Hodowla koni wierzchowych i zaprzęgowych jest ważną i rozwojową częścią produkcji rolniczej w Niemczech i innych państwach UE. Powoduje m.in.:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">większe wykorzystanie ziem uprawnych i pastwisk</li>
<li style="text-align: justify;">różnorodne możliwości dla ekonomiki terenów wiejskich i podmiejskich: różne kierunki produkcji &#8211; konie wierzchowe, zaprzęgowe, robocze, kuce; różne typy usług &#8211; turystyka konna, agroturystyka, pensjonaty dla koni, produkcja pasz.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">W Unii Europejskiej przemysł konny znajduje się w uprzywilejowanej sytuacji z kilku powodów:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">hodowla koni nie podlega limitom sektorowym</li>
<li style="text-align: justify;">jest zgodna z polityką UE &#8211; promowania wielofunkcyjnego charakteru gospodarstw wiejskich</li>
<li style="text-align: justify;">zapewnia nowe możliwości rozwoju przedsiębiorczości, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw oraz firm rodzinnych</li>
<li style="text-align: justify;">zapewnia miejsca pracy: każde 3-4 konie to jeden etat</li>
<li style="text-align: justify;">generuje złożoną i zróżnicowaną paletę nowych zawodów, np.: właściciele i menażerowie ośrodków jeździeckich, trenerzy, podkuwacze, ujeżdżacze, lekarze hipiatrzy, konsultanci żywieniowi, organizatorzy imprez, marketingowcy itp.</li>
<li style="text-align: justify;">zapobiega patologiom społecznym przez zwiększanie możliwości zatrudnienia oraz zapewnienie młodzieży czynnego udziału w sporcie i rekreacji konnej</li>
<li style="text-align: justify;">stanowi istotny udział w PKB takich krajów, jak Anglia, Szwecja, Austria, Francja.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Konie i jeździectwo ze swoim otoczeniem zawodowym to jednak nie tylko gospodarka. Dla ludzi zaangażowanych w ten rodzaj sportu, turystyki czy rekreacji stanowią niezwykle ważny czynnik edukacyjny, wychowawczy, zdrowotny, poznawczy, a także proekologiczny, a w niektórych wypadkach także resocjalizacyjny. Jeździectwo w różnych formach jest w niektórych krajach UE jednym z najbardziej popularnych sportów. Poza tym:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">przemysł konny chroni obiekty o wartości zabytkowej: stadniny, stada i tory wyścigowe</li>
<li style="text-align: justify;">do dziedzictwa kulturowego kraju zalicza się: rzadkie rasy koni, unikatowe budownictwo, zabytkowy sprzęt, tradycyjne zawody: masztalerz, siodlarz, rymarz, kołodziej itp.</li>
<li style="text-align: justify;">sport jeździecki i rekreacja konna są przejawem zdrowego stylu życia: kontakt z naturą</li>
<li style="text-align: justify;">jazda konna ma ceniony walor terapeutyczny i rehabilitacyjny: hipoterapia</li>
<li style="text-align: justify;">praca przy koniach może być narzędziem resocjalizacji i leczenia uzależnień</li>
<li style="text-align: justify;">pomaga w pracy wychowawczej</li>
<li style="text-align: justify;">z jeździectwem są związane liczne przykłady patriotyzmu, męstwa, honoru, odpowiedzialności i ofiarności</li>
<li style="text-align: justify;">stanowi ono element tradycji bojowej i budowy etosu Wojska Polskiego w społeczeństwie</li>
<li style="text-align: justify;">Polska ma korzystne warunki środowiskowe do hodowli wielu ras koni</li>
<li style="text-align: justify;">poszczególne regiony kraju ciągle jeszcze cechuje specjalizacja hodowlana</li>
<li style="text-align: justify;">hodowla i imprezy jeździeckie są czynnikiem rozwoju lokalnych rynków zbytu</li>
<li style="text-align: justify;">hodowla koni i sport jeździecki nie niosą za sobą żadnego zagrożenia ekologicznego</li>
<li style="text-align: justify;">koniarze z natury odznaczają się wysoką świadomością ekologiczną</li>
<li style="text-align: justify;">turystyka konna jest jedną z najbardziej przyjaznych środowisku form turystyki</li>
<li style="text-align: justify;">jazda konna może być przydatna w społecznym monitoringu środowiska.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Korzyści ekonomiczne i pozaekonomiczne wynikające z rozwoju przemysłu konnego mają istotne znaczenie nie tylko dla resortu rolnictwa, co wynika z samej natury hodowli i użytkowania koni, ale również dla wielu innych dziedzin naszego życia społecznego i gospodarczego. I tak w dziedzinie odpowiedzialności:</p>
<ol>
<li style="text-align: justify;">Ministerstwa Edukacji Narodowej:
<ul>
<li style="text-align: justify;">hodowla i jeździectwo zapewniają młodzieży różnorodne kierunki kształcenia: szkoły zawodowe, pomaturalne, studia akademickie i uniwersyteckie</li>
<li style="text-align: justify;">zapobiegają patologiom społecznym przez zaangażowanie fizyczne w pracę, szerokie możliwości kariery zawodowej oraz zapewnienie atrakcyjnych form zagospodarowania czasu wolnego</li>
<li style="text-align: justify;">oddziałują wychowawczo przez kształtowanie odpowiedzialności, sumienności, partnerstwa, odwagi, szacunku do przyrody oraz poszanowania tradycji narodowej;</li>
</ul>
</li>
<li style="text-align: justify;">Ministerstwa Sprawiedliwości:
<ul>
<li>jazda konna i praca z końmi jest sprawdzoną na świecie i w Polsce formą resocjalizacji, stosowaną z powodzeniem w niektórych zakładach poprawczych i wartą szerokiej popularyzacji;</li>
</ul>
</li>
<li style="text-align: justify;">Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji:
<ul>
<li>policja konna należy do skutecznych formacji: patrolowanie, zabezpieczanie porządku zgromadzeń masowych, przeciwdziałanie rozruchom chuligańskim</li>
<li>konna policja i straż miejska mogą się stać skutecznym narzędziem patrolowania terenów podmiejskich, wiejskich i leśnych: dla zwalczania kłusownictwa, przemytu, przestępczości zorganizowanej, szkodnictwa, podpaleń, wysypywaniu nieczystości, kradzieży leśnych itp.</li>
<li>hodowla i trening koni policyjnych mogą stać się polską specjalizację eksportową;</li>
</ul>
</li>
<li style="text-align: justify;">Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej:
<ul>
<li>rozwój zawodów związanych z przemysłem konnym powoduje zmniejszenie bezrobocia na terenach wiejskich i podmiejskich.</li>
</ul>
</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Istota przemysłu konnego i najlepszych praktyk związanych z jego rozwojem i funkcjonowaniem będzie dyskutowana w styczniu 2012 roku na forum międzynarodowym podczas konferencji organizowanej przez Polski Związek Jeździecki i Europejską Federację Jeździecką w ramach projektu &#8222;Kadry przemysłu konnego w województwie mazowieckim&#8221;, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego.<br />
W dalszej części materiału przedstawiamy Państwu 13 wybranych zawodów przemysłu konnego prezentowanych piórem ich przedstawicieli.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/szansa-na-rozwoj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z pustymi kieszeniami</title>
		<link>http://hij.com.pl/z-pustymi-kieszeniami/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/z-pustymi-kieszeniami/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 08:43:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sport i wyścigi]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1962</guid>
		<description><![CDATA[Tomasz Mossakowski Zostałem poproszony o ocenę sezonu w dyscyplinie skoków. Zanim jednak przejdę do meritum, pozwolę sobie na kilka uwag natury ogólnej. Byłem przypadkowo świadkiem egzaminu z umiejętności jazdy konnej kandydatów na instruktorów rekreacji. Poziom reprezentowany przez większość z nich był żenująco niski, w związku z czym po raz kolejny naszła mnie refleksja, że budowanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Tomasz Mossakowski</em></p>
<p style="text-align: justify;">Zostałem poproszony o ocenę sezonu w dyscyplinie skoków. Zanim jednak przejdę do meritum, pozwolę sobie na kilka uwag natury ogólnej. Byłem przypadkowo świadkiem egzaminu z umiejętności jazdy konnej kandydatów na instruktorów rekreacji. Poziom reprezentowany przez większość z nich był żenująco niski, w związku z czym po raz kolejny naszła mnie refleksja, że budowanie piramidy szkolenia jeźdźców i selekcji koni jest ciągle przed nami.<span id="more-1962"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego zrobił już sporo, wprowadzając zaczerpnięty z federacji niemieckiej system odznak i licencji dla instruktorów i trenerów. Problem, jak sądzę, tkwi jednak w mentalności i przyzwyczajeniach, które powodują, że często przeceniamy swoje umiejętności. Potrzebujemy takich szkoleń, jak kliniki prowadzone przez Huberta Szaszkiewicza. Powyższy przykład pokazuje, czym powinien zajmować się Zarząd PZJ. Nie jest on mianowicie od rozwiązywania pojedynczych czy indywidualnych problemów, ale od tworzenia warunków i systemów stymulujących rozwój jeździectwa. Chciałbym Szanownych Czytelników zachęcić do dyskusji nad tym &#8211; co ich zdaniem powinno stać się przedmiotem działania zarówno obecnego, jak i następnego Zarządu. Jesteśmy na etapie przygotowywania nowego statutu. Szereg zmian wymusiła nowa ustawa o sporcie (np. wprowadziła obowiązek corocznego zjazdu sprawozdawczego), ale i nasze własne doświadczenia powodują, że proponujemy zmniejszyć liczbę członków Zarządu, wprowadzając jednocześnie możliwość ich wynagradzania. Chcemy też usprawnić system dyscyplinarny. Projekt statutu będzie wkrótce wywieszony na stronie internetowej PZJ.<br />
Krótkie przypomnienie, jak Zarząd PZJ widzi organizację sportu na przykładzie dyscypliny skoków. Dyscypliną zarządza Zarząd, mając do pomocy komisję skoków jako ciało doradcze &#8211; na dziś jest to Krzysztof Koziarowski jako jednoosobowa komisja. Do pomocy pan Krzysztof wybrał sześcioosobową radę szkoleniowców złożoną z najlepszych polskich trenerów. Związek zatrudniał w 2011 roku trzech trenerów: Rudigera Wassibauera prowadzącego kadrę seniorską, Rudolfa Mrugałę odpowiedzialnego za grupę młodzieży i Bartosza Szymborskiego opiekującego się grupą dzieci. Osobiście dobrze oceniam pracę trenerów. Pan Wassibauer otworzył nasze jeździectwo na świat i jest niepoprawnym optymistą, jeśli chodzi o nasze możliwości. Rolą trenerów związkowych jest prowadzenie selekcji, obserwacja par zawodnik &#8211; koń podczas zawodów, organizacja i prowadzenie zgrupowań oraz pomoc w czasie zawodów (zwłaszcza zagranicznych). O wprowadzonym systemie szkolenia wspomniałem wyżej, jednak raz jeszcze chciałbym zachęcić do udziału w oferowanych przez PZJ szkoleniach oraz klinikach.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Z wyciągniętą ręką</h2>
<p style="text-align: justify;">Sprawa finansowania sportu to najtrudniejszy temat. Przy środkach, jakie związek otrzymuje z ministerstwa, główny ciężar muszą ponieść właściciele koni oraz zawodnicy. Udało się co prawda uruchomić program Ministerstwa Sportu &#8222;Talent&#8221;, pozwalający finansować sport dzieci i młodzieży, ale jest on adresowany do dość wąskiego grona kadrowiczów dyscyplin olimpijskich. W związku z tym zakłada się, że codzienne szkolenie odbywa się w klubach i jest prowadzone przez &#8222;osobistych&#8221; trenerów, a większość kosztów związanych z udziałem w zawodach pokrywana jest z prywatnych kieszeni. Związek zabiega o sponsorów, ale jest to wyjątkowo trudne ze względu na ogólnoświatowy kryzys gospodarczy. Pomysł pozyskania środków na starty kadry zagranicą przez opodatkowanie zawodników startujących na zawodach krajowych, zgłoszony na konferencji przez Bartka Goszczyńskiego, nie spotkał się z pozytywnym odzewem. Jako wiceprezes ds. sportu wyrażam niniejszym podziękowanie wszystkim, którzy finansują polskie jeździectwo &#8211; zwłaszcza tym, którzy zaangażowali znaczne własne środki na wyjazdy naszych ekip na zawody międzynarodowe. Polski Związek Jeździecki dofinansował dyscyplinę skoków kwotą przekraczającą 600 tys. złotych.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Bez zachwytów</h2>
<p style="text-align: justify;">Teraz trochę konkretów. Sezon 2011 nie był zachwycający, ale udało się uzyskać kilka znaczących rezultatów. Najistotniejszymi wynikami polskich skoków w tym sezonie letnim są: III miejsce reprezentacji w kwalifikacji olimpijskiej w Akwizgranie, III miejsce trzyosobowej ekipy w norweskim Pucharze Narodów oraz IV miejsce i zwycięstwo w eliminacjach Pucharu Świata Andrzeja Lemańskiego (Bratysława). Bardzo wartościowym wynikiem jest także III miejsce Jacka Bobika na koniu Chacco-Fly (własności Zdzisława Mikuły) w kategorii koni 5-letnich na Mistrzostwach Świata Młodych Koni w Lanaken (Belgia). Takiego sukcesu nigdy nie mieliśmy, choć gwoli sprawiedliwości należy dodać, że koń jest hodowli niemieckiej. Jeśli chodzi z kolei o nasze występy zagraniczne ekipą seniorską, to uzyskując ostatecznie III miejsce w końcowej klasyfikacji FEI Nations Cup &#8211; Challengers League, awansowaliśmy do finału FEI Promotional League rozgrywanego w Barcelonie. Zwycięstwo dawało awans do przyszłorocznej edycji Top League. Niestety występ w finale wypadł słabo &#8211; na siedem startujących ekip zajęliśmy miejsce szóste. Również bardzo słabo wypadł start na Mistrzostwach Europy w Madrycie. Na wynik niewątpliwie miały wpływ kontuzje dwóch koni z pięciu wyselekcjonowanych (Bischof i Caballus Z). Gdyby nie te kontuzje, z pewnością bylibyśmy wyżej sklasyfikowani. Istotne jest to, że zdołaliśmy przygotować ekipę, czego nie było w stanie zrobić wiele krajów europejskich. Ważny jest też stały kontakt i próby nawiązywania walki z czołówką światową. Od lat jest to jeden z priorytetów naszej polityki w inspirowaniu rozwoju polskich skoków. Ciekawie układa się za to kariera Aleksandry Lusiny, która obecnie jest na 127. miejscu w rankingu Rolexa. Okoliczności tak wysokiego miejsca są dość specyficzne, ale w niczym to nie umniejsza osiągniętego sukcesu. W Mistrzostwach Europy Dzieci w Comporcie (Portugalia) Karolina Stańczak na Noble Lady zajęła V miejsce &#8211; medal był blisko (zdecydował 1 pkt za przekroczenie normy czasu).<br />
Trudno przytaczać wyniki z całego sezonu &#8211; podam przykładowe z ostatniego okresu. Na początku września nas zawodnicy uzyskali dobre rezultaty na czterogwiazdkowych zawodach w Doniecku: Krzysztof Ludwiczak na Londonie 32 był 10. w GP, punkty rankingowe zdobyła wspomniana Aleksandra Lusina, a Maksymilian Wechta na Zulusie wygrał konkurs 140 cm. Alicja Grygier na trzygwiazdkowych CSI w Pezimok (Słowacja) uzyskała III miejsce w konkursie 160 cm, będącym eliminacją Pucharu Świata. Rezultaty te mniej więcej pokazują, jakich wyników możemy oczekiwać.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Perfekcyjne mistrzostwa</h2>
<p style="text-align: justify;">Krótko o Mistrzostwach Polski, które w tym roku zostały zorganizowane przez Klub Agrohandel w Olszy. Mistrzostwa były zorganizowane perfekcyjnie. Mistrzem Polski został zawodnik gospodarzy Mściwoj Kiecoń na Urbane (tym samym obronił tytuł zdobyty rok wcześniej), srebro przypadło Michałowi Kaźmierczakowi na Idalgo, a brąz Andrzejowi Lemańskiemu na Bishofie L. Tuż za podium znaleźli się Jarosław Skrzyczyński na klaczy Quintera, Krzysztof Ludwiczak na Torrado i Piotr Morsztyn na Osadkowski Van Halen. O wielkim pechu może mówić Bogusz Dąbrowski, który prowadził w MP przed drugim nawrotem, a błąd w szeregu i zatrzymanie się Riviera L zaprzepaściło dorobek poprzednich dni. Mistrzostwa Polski Juniorów wygrała Paulina Januszewska na Dragonie, srebro przypadło reprezentantowi Polski w tegorocznych ME &#8211; Krzysztofowi Retkce na Don Roberto, a brązowy medal wywalczyła Marta Okólska na Santiago. Kolejne miejsca zajęli zawodnicy, których od medali dzieliła jedna zrzutka &#8211; Maksymilian Wechta na Zulusie, Katarzyna Bobrowska (Ulisses), Krzysztof Okła (Euforia), Antoni Strzałkowski (Aviata) oraz Weronika Wilska (M Carano). W Mistrzostwach Polski Młodych Jeźdźców złoto przypadło Michałowi Tyszce na Legolasie. Zrzutka i punktowe ułamki wynikające z przelicznika po I półfinale dały pozostałe miejsca na podium &#8211; II Wojciechowi Dahlke na Vandamme, a III Paulinie Wielogórskiej na Pi Quator. Kolejne trzy miejsca w końcowej klasyfikacji zajęli znani z dobrej strony jeźdźcy Jarosław Koziarowski, Arkadiusz Fimmel i Monika Jackiewicz. Nazwiska najwyżej sklasyfikowanych zawodników przytoczyłem celowo, ponieważ moim zdaniem to na nich głównie powinniśmy budować ekipy wysyłane na CSIO. W składzie kadry A mamy jeszcze Aleksandrę Lusinę, Antoniego Tomaszewskiego i Piotra Sawickiego. Często skład ekipy był uzupełniany zawodnikami z kadry B (sporo startów, i to z dobrymi wynikami, miał Łukasz Wasilewski) i raz jeszcze chciałbym im podziękować za współfinansowanie wyjazdów.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Mamy potencjał</h2>
<p style="text-align: justify;">Sporo emocji wzbudziły Mistrzostwa Polski Młodych Koni rozgrywane we Wrocławiu. Mało elastyczne podłoże i upał niepozwalający wypocząć koniom w stajniach namiotowych wywołały gorącą dyskusję. Gospodarz toru Łukasz Jankowski starał się jak mógł zniwelować te niedogodności poprzez dobór przeszkód. Absolutnie rozumiem właścicieli koni, którzy chcą zapobiec kontuzjom. Pojawiły się jednak i takie opinie, że MPMK to impreza odmienna od innych i ma ona odpowiedzieć, które konie radzą sobie nawet w tak trudnych warunkach &#8211; bo to takie linie hodowlane powinniśmy preferować. Przypomnę też, że o wyborze miejsca nie decydował PZJ, lecz PZHK w drodze przetargu. Po mistrzostwach odbyło się spotkanie wspólnej komisji PZJ &#8211; PZHK w celu uniknięcia podobnych problemów w latach następnych. Jednym z wniosków jest wzmocnienie funkcji delegata technicznego, który nie tylko na MPMK, ale też na wybranych imprezach sprawowałby nadzór nad przygotowaniami i ich przebiegiem z ramienia PZJ.<br />
Organizacja dużych zawodów to kolejny trudny temat. Mamy sprawdzonych organizatorów, takich jak np. Janusz Sołtysiak, Antoni Chłapowski czy Szymon Tarant, firmy &#8211; jak Hipodrom w Sopocie czy Stowarzyszenie Nickel. Tutaj, wydawałoby się, nadzór nie jest konieczny &#8211; ale przecież podobną sytuację mieliśmy w katowickim Spodku, gdzie poprzednie imprezy były zorganizowane dobrze. Instytucję nadzoru nad ważnymi imprezami sprawuje przecież również FEI, wysyłając kilkakrotnie swojego przedstawiciela, który ma nawet prawo kontrolowania finansów organizatora. Zawody zorganizowane na Torwarze, mimo że generalnie udane, skończyły się dla organizatora bardzo źle finansowo. W nowych umowach będziemy chcieli zagwarantować sobie prawo do nadzoru również nad tą stroną zawodów. Chciałbym też wyjaśnić, dlaczego PZJ wydał komunikat o tym, że nie ma nic wspólnego z imprezami typu Gala Jeździecka w Łodzi. Osobiście nie mam nic przeciw takim imprezom, bo promują jeździectwo. Jednak ponieważ związek nie ma wpływu na ich przeprowadzenie, a użyta w reklamach nazwa CSI mogłaby sugerować, że zawody są normalnymi zawodami, wydało się nam za wskazane uświadomienie zawodnikom, że tak nie jest.<br />
Oceniając cały sezon, mogę podkreślić, że mamy potencjał &#8211; zwłaszcza jeśli chodzi o wyszkolenie jeźdźców, i to we wszystkich grupach wiekowych. Dotarło do mnie parę bardzo pozytywnych opinii na ten temat od trenerów zagranicznych. Myślę, że trochę gorzej jest, jeśli chodzi o selekcję koni do wysokiego wyczynu. Mistrzostwa Polski Młodych Koni to tylko jeden ze sposobów na taką selekcję. Wielki sport w Niemczech wykreowali i sfinansowali głównie hodowcy. Potrzeba nam jeźdźców, którzy zawodowo przygotowywaliby młode konie i wstępnie wyselekcjonowane przekazywali naszym najlepszym jeźdźcom. To oczywiście żadne odkrycie, bo tak się dzieje w krajach, gdzie istnieje prawdziwy przemysł jeździecki. To bardziej moja rada dla hodowców, aby spróbowali sprzedawać konie nie surowe, ale po wstępnej selekcji pozwalającej dobre konie sprzedawać za dobre pieniądze.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując, uważam za konieczne kontynuowanie obecnej polityki zmierzającej do otwarcia się na świat i uczestniczenia w zawodach na najwyższym poziomie. Tylko w ten sposób zawodnicy zdobędą niezbędne doświadczenie i będą mogli je przekazać swoim uczniom, co mam nadzieję przyniesie owoce w niedalekiej przyszłości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/z-pustymi-kieszeniami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sewilla pełna koni</title>
		<link>http://hij.com.pl/sewilla-pelna-koni/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/sewilla-pelna-koni/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 08:40:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hodowla]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1963</guid>
		<description><![CDATA[Jacek Łojek W Sewilli w dniach 24-27 października odbyło się doroczne zgromadzenie ogólne wraz z seminariami World Breeding Federation For Sport Horses (Światowej Federacji Hodowców Koni Sportowych), zrzeszającej organizacje ksiąg stadnych koni sportowych z całego świata. Obrady otworzył przewodniczący organizacji Jan Pedersen wraz z przewodniczącym organizacji księgi stadnej koni Pura Raza Española Javierem Conde Cerrato. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Jacek Łojek</em></p>
<p style="text-align: justify;">W Sewilli w dniach 24-27 października odbyło się doroczne zgromadzenie ogólne wraz z seminariami World Breeding Federation For Sport Horses (Światowej Federacji Hodowców Koni Sportowych), zrzeszającej organizacje ksiąg stadnych koni sportowych z całego świata.<span id="more-1963"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Obrady otworzył przewodniczący organizacji Jan Pedersen wraz z przewodniczącym organizacji księgi stadnej koni Pura Raza Española Javierem Conde Cerrato. Pierwsza część seminarium była poświęcona prezentacji wybranych elementów hiszpańskiego sektora hodowli koni. Otworzył ją referat na temat bazy danych identyfikacyjnych koni (M.C. Gonzalez). System bazy danych koni w Hiszpanii obejmuje zarówno zwierzęta, jak i gospodarstwa, które je utrzymują. Trwają prace nad kartą identyfikacyjną konia zawierającą jego ogólną charakterystykę, opis i wszystkie dane o koniu, jakie znajdują się w paszporcie, a wszystko to na czipie wmontowanym w plastikową kartę. Zgromadzone w bazie dane na temat gospodarstw utrzymujących konie zawierają ich położenie (długość i szerokość geograficzna) oraz wizualizację na mapie satelitarnej. W momencie tworzenia system był drogi i angażował wielu ludzi, jednak koszty jego utworzenia pokrywało państwo. Obecnie utrzymanie systemu i przepływ informacji nie generuje już tak dużych kosztów.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Trochę statystyki</h2>
<p style="text-align: justify;">Referat opisujący sytuację ras koniowatych w Hiszpanii i narodowy plan promocji sektora końskiego (M. Castellanos) zwracał szczególną uwagę na konieczność integracji działań, ponieważ kompetencje w sprawach dotyczących koni rozproszone są w wielu resortach. Oprócz ministerstwa rolnictwa sektorem końskim zajmują się ministerstwa edukacji, sportu, handlu i turystyki, finansów oraz spraw wojskowych. W styczniu 2011 r. w Hiszpanii było 669 070 koni i 159 007 farm je utrzymujących; średnio przypada 14,2 konia na 1000 mieszkańców. W Andaluzji, która gościła tegoroczne obrady WBFSH, znajduje się 34% koni i 42,6% gospodarstw, które je utrzymują. Około 35% pogłowia to konie rasowe, rejestrowane w księgach stadnych. Najbardziej charakterystyczną i reprezentatywną dla Hiszpanii rasą koni jest Pura Raza Española. Na konie tej rasy jest największy popyt na rynkach zagranicznych. W 2010 r. do Hiszpanii importowano 5527 koni, a wyeksportowano do krajów UE 38 865. W sporcie czynnych jest 20 411 koni. Realizowane są cztery programy:</p>
<ol>
<li style="text-align: justify;">zootechniczny i sanitarny, obejmujący m.in. bazy danych i systemy identyfikacyjne oraz ochronę zdrowia koni;</li>
<li style="text-align: justify;">program promocji i rozwoju sektora końskiego, służący rozwojowi produkcji koni, modernizacji farm i rozwojowi turystyki konnej przez stymulowanie produkcji koni jako sposobu dywersyfikacji produkcji zwierzęcej, zwłaszcza na terenach o złych warunkach gospodarowania. Elementem tego programu jest także promocja eksportu koni hodowlanych, rekreacyjnych i rzeźnych;</li>
<li style="text-align: justify;">program uzupełniający, promujący &#8211; przez informację i edukację &#8211; znajomość sektora końskiego w społeczeństwie oraz zainteresowanie sportem, rekreacją i turystyką jeździecką, hipoterapią, spożyciem mięsa końskiego itp.;</li>
<li style="text-align: justify;">program hodowli i ochrony ras koni ukierunkowany na ich doskonalenie. Na pytanie o to, jak państwo wspomaga przemysł koński, padła mało precyzyjna odpowiedź, że tak jak w innych gatunkach zwierząt gospodarskich. Rozwijany przez ministerstwo rolnictwa Narodowy Program Ochrony Ras, promocji i doskonalenia zwierząt domowych obejmuje 19 ras koni i 6 rodzimych ras osłów, którymi zajmują się związki hodowlane.</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Kolejny referat prezentował program hodowlany koni Pura Raza Española (A. Rodriguez Sainz i P.J. Azor). Konie PRE to najstarsza rasa na Półwyspie Iberyjskim, z ośrodkiem hodowli nad rzeką Gwadalkiwir. Oficjalna księga stadna koni tej rasy istnieje od 1912 r. Pogłowie koni PRE wynosi obecnie ponad 180 000 sztuk w 52 krajach. Głównym celem programu hodowlanego jest doskonalenie pokroju i użytkowości koni PRE. Poza nim realizowanych jest pięć celów szczegółowych:</p>
<ol>
<li style="text-align: justify;">poprawa zdrowotności populacji i eliminacja defektów genetycznych;</li>
<li style="text-align: justify;">doskonalenie cech budowy, zgodnych ze standardem jakości ustalonym dla koni PRE;</li>
<li style="text-align: justify;">doskonalenie pokroju w powiązaniu z użytkowością;</li>
<li style="text-align: justify;">poprawa użytkowości koni w różnych dyscyplinach;</li>
<li style="text-align: justify;">poprawa cech zachowania.</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Program hodowlany realizowany jest w pięciu fazach: pierwsza to identyfikacja, weryfikacja pochodzenia (badania DNA) i rejestracja źrebięcia w rejestrze urodzeń koni PRE, co stanowi gwarancję solidności danych rodowodowych, a zarazem podstawę oceny genetycznej konia; druga faza to wpis do rejestru koni hodowlanych PRE, po przejściu w wieku trzech lat oceny podstawowej, obejmującej ocenę rodowodową wraz z oceną współczynnika inbredu, spokrewnienia, wpływu linii krwi i głównych reproduktorów rasy, badaniami genetycznymi w kierunku chorób dziedzicznych dla wyeliminowania zwierząt noszących te cechy; trzeci etap to ocena pokroju i próby dzielności w kierunku zdolności do ujeżdżenia; czwarta faza to szacowanie wartości hodowlanej przy wykorzystaniu procedury BLUP &#8211; przy ocenie wartości hodowlanej wykorzystuje się 29 cech pokrojowych i wartość użytkową koni w ujeżdżeniu w wieku 4-6 lat; piąta faza realizacji programu hodowlanego to utworzenie katalogu koni hodowlanych PRE z uwzględnieniem różnych kategorii, które odnotowuje się na karcie identyfikacyjnej konia.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Wyższa szkoła jazdy</h2>
<p style="text-align: justify;">Kolejny referat dotyczył charakterystyki pokroju koni PRE w aspekcie jego funkcjonalności w ujeżdżeniu (I. Bravo). Standard jakości pokroju jest bardzo ważny dla koni PRE jako sztandarowej, rodzimej rasy hiszpańskiej. Dodajmy, rasy doskonale zaaklimatyzowanej w szczególnych warunkach środowiskowych, z okresami o dużej ilości paszy i okresami jej niedoborów. Koń ten powinien mieć ekspresję i doskonały charakter oraz sylwetkę w kwadracie. Bardzo dużą uwagę zwraca się na połączenie głowy z szyją. Szyja powinna być solidna i dobrze przekazywać ruch na tylną część ciała konia. Ważną cechą koni PRE jest ich waleczność, jakże istotna przy wykorzystaniu sportowym. Charakterystyczną cechą rasy są spektakularne, ekspresyjne, swobodne i elastyczne chody, w doskonałej równowadze, przy swobodnej pracy łopatek, elastycznym grzbiecie, charakterystycznym sposobie podnoszenia kończyn, z wyraźną fazą zawieszenia i efektywną pracą w chodach wyciągniętych. Cechy budowy predestynują konie PRE do pracy w zebraniu i w wysokich chodach.<br />
Prezentację hodowli hiszpańskiej zakończył referat na temat kierunków użytkowania koni w tym kraju (J. Medina). Oprócz standardowych sposobów wykorzystania koni została zaprezentowana historia rozwoju i różnych stylów Hiszpańskiej Dworskiej Szkoły Jazdy oraz typowy dla Andaluzji kierunek użytkowania &#8211; <em>doma vaquera</em>, w którym często biorą udział konie PRE. Jest to specjalny rodzaj ujeżdżenia, z pracą w różnych chodach, zatrzymaniami, przejściami, lotną zmianą nogi, cofaniem, chodami bocznymi, piruetami w galopie i w stępie na zadzie i przodzie. Są też elementy charakterystyczne dla pracy konia w walkach byków. Niektóre ewolucje przypominają elementy jazdy westernowej, np. zatrzymanie podobne do sliding stopu. Koń do doma vaquera musi być szybki, uważny i spokojny. Jeźdźcy mają eleganckie stroje w poważnych, zwykle szarych lub brązowych kolorach oraz charakterystyczne dla tej dyscypliny siodła. Koń prowadzony jest w jednym ręku.<br />
Kolejna sesja seminarium dotyczyła przyszłości dobrostanu koni i etyki w sporcie jeździeckim. Przedstawiciele Holandii, Danii, Niemiec, Belgii, Francji, Irlandii, Anglii i Hiszpanii prezentowali stan legislacji i zamierzenia na przyszłość w zakresie doskonalenia warunków dobrostanu koni. Sesja wydawała się ważna z uwagi na fakt, że powinniśmy zdawać sobie sprawę, jak zaawansowane jest prawodawstwo w krajach, których standard hodowli staramy się dogonić. Cynizmem wobec naszych pupili byłoby nie doskonalić warunków utrzymania koni w pogoni za doskonaleniem genetycznym. Jedną z przesłanek sesji było, by koniarze stosowali do koni takie standardy, jak dla ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród ciekawszych projektów zmian prawa określającego warunki utrzymania i użytkowania koni były:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">w Holandii (J. Knaap) od stycznia 2017 r. zabronione będzie utrzymywanie koni w stajniach stanowiskowych na uwięzi, a od stycznia 2013 r. używanie drutu kolczastego do grodzenia pastwisk; zabronione jest kompletne pozbawianie konia włosów czuciowych, a także strzyżenie włosów z wnętrza końskiego ucha &#8211; można przystrzygać jedynie włosy, które wystają z muszli usznej na zewnątrz; konie urodzone po 2004 r. z kurtyzowanym ogonem nie mogą brać udziału w zawodach, o ile zabieg ten nie był uzasadniony względami weterynaryjnymi; nie rekomenduje się utrzymywania pojedynczego konia w gospodarstwie, o ile nie ma on codziennego kontaktu z innymi końmi;</li>
<li style="text-align: justify;">w Danii (K. Christiansen) od 2008 r. konie muszą mieć możliwość ruchu na wybiegu lub pastwisku co najmniej 2 godz./dzień przez 5 dni w tygodniu; od 2011 r. nie można trzymać koni w stajniach stanowiskowych. Dopuszcza się utrzymywanie koni w tych warunkach maksymalnie do 2 godzin dziennie; od 2016 r. wszystkie konie muszą mieć dostęp do pastwiska o powierzchni co najmniej 800 m² (nie więcej niż 4 konie na raz). W 2010 r. zostało założone Duńskie Forum Dobrostanu Koni doradzające ministerstwu sprawiedliwości w kwestii dobrostanu koni. Obecnie pracuje ono nad &#8222;Regułami utrzymania koni&#8221;. Dania nie poparła regulacji FEI, dopuszczającej pracę maks. 10 min rollkurem na rozprężalni. W 2008 r. zbadano 7 koni pod kątem stresu, jaki przeżywa koń podczas piętnowania gorącym żelazem w stosunku do aplikowania mikroczipa. Po opublikowaniu tych badań media i opinia publiczna zmusiły polityków do zabronienia stosowania paleń od 2010 r. Stosowanie mikroczipów okazało się mniej stresujące i mniej ryzykowne od wypalania piętn. Ciekawe, co na to powiedzą Niemcy, u których tradycyjne palenia rasowe mają nieporównanie większe znaczenie niż w innych krajach europejskich?</li>
<li style="text-align: justify;">w Niemczech (K. Miesner) okazało się, że konie zupełnie inaczej niż w Danii reagują na wypalanie piętn. Na poparcie tego stwierdzenia przytoczono badania, wykonane przez uniwersytety w Wiedniu i Kilonii na 30-40 źrebakach, które wykazały, że nie ma różnicy w stresie przeżywanym przez konie poddane wypalaniu czy czipowaniu. Mało tego, przytaczano przypadki ukazujące złe strony czipowania. W Niemczech politycy i samorządy lokalne podtrzymują wykorzystywanie wypalania piętn. Podobnie jak w Danii, w Niemczech trudno przyjąć regulacje FEI w sprawie rollkuru;</li>
<li style="text-align: justify;">w Anglii (J. Sheffield, C. Clarke) trwa dyskusja na temat bezpieczeństwa biologicznego w czasie igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r. podczas ujeżdżenia, podobnie jak w innych krajach dyskutowana jest kwestia rollkuru oraz nadmiernej eksploatacji młodych koni w treningu; w skokach problemem jest uwrażliwianie kończyn koni i barowanie; w WKKW &#8211; upadki i wyczerpanie koni; w hodowli koni sportowych &#8211; przekarmianie młodzieży i produkcja nierejestrowanych koni;</li>
<li style="text-align: justify;">w Belgii (R. Eerdekens) od 2000 r. zabronione jest kurtyzowanie ogonów i piętnowanie koni gorącym żelazem. Konie takie nie mogą być prezentowane na pokazach i zawodach.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Kwestie dobrostanu koni i rozbieżności w niektórych sprawach (wypalanie piętn) między członkami WBFSH nie były niestety dyskutowane. Dyskusja została odłożona na czas rozmów kuluarowych i wycieczki do Jerez de la Frontera, ale nie zauważyłem, by ktoś wracał do tych niepolitycznych problemów.<br />
Zgromadzenie wysłuchało też sprawozdania z obrad Komisji Hodowli Koni dorocznego kongresu Europejskiej Federacji Zootechnicznej w Stavanger (J. Flanagan). Głównym tematem sesji końskiej był sport kłusaczy w Skandynawii i w Niemczech.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Nieco teorii</h2>
<p style="text-align: justify;">Seminaria podczas tegorocznego zgromadzenia WBFSH zakończyła sesja przygotowana przez reprezentantów gospodarzy. W doniesieniu dotyczącym biotechnologii w rozrodzie koni (C. Serres) wskazano ich szczególne zastosowanie w wypadku koni po karierze sportowej włączanych do hodowli. Ich zaawansowanie wiekowe sprawia problemy w rozpoczęciu kariery hodowlanej. Autor scharakteryzował takie technologie stosowane w rozrodzie koni, jak sztuczne unasiennianie klaczy (AI), seksowanie nasienia (rozdział plemników na frakcję X i Y), embriotransfer (przenoszenie zarodków) (ET), kriokonserwację zarodków i oocytów, zapłodnienie in vitro (IVF), przenoszenie oocytów (OT), przenoszenie gamet do lejka jajowodowego (oocyty i plemniki umieszczane są bezpośrednio w lejku jajowodu &#8211; GIFT), metoda zapłodnienia mikrochirurgicznego polegająca na wstrzyknięciu tylko jednego plemnika do oocytu (ICSI) i klonowanie.<br />
Referat dotyczący kucia korekcyjnego źrebiąt i dorosłych koni (J.C. Blazquez) poruszył także problem ochwatu, biomechaniki kopyta (rozkładu sił na zewnętrznej i wewnętrznej części kopyta) oraz wpływu kucia na ruch konia.<br />
Doniesienie na temat zastosowań genetyki molekularnej w utrzymaniu i doskonaleniu ras koni (M. Rey) wskazywało na możliwości genomiki w hodowli koni. Tradycyjne procedury hodowlane zależą od intuicji hodowcy i jego studiów rodowodowych koni. Ma to często znamiona poszukiwań na zasadzie prób i błędów. Zdobycze genomiki mają za zadanie oprzeć ten proces na obiektywnych przesłankach i uczynić hodowlę tańszą. Nowy system selekcji polega na analizie genotypu zwierzęcia &#8211; jego DNA, czyli bezpośrednio jego genetycznej struktury, a nie na tradycyjnej analizie fenotypu, czyli cech zewnętrznych zwierzęcia.<br />
Seminarium zakończył referat na temat żywienia klaczy stadnych i źrebiąt w aspekcie osteochondrozy (R. Krabbenborg).</p>
<p style="text-align: justify;">Po części seminaryjnej miała miejsce część sprawozdawcza zgromadzenia. Sprawozdanie z działalności WBFSH w 2011 r. i plan działania na rok 2012 przedstawił Jan Pedersen, podsumowując tegoroczne Mistrzostwa Świata Młodych Koni oraz poruszając problem nadmiernej eksploatacji młodych koni w treningu sportowym. Przedstawił ideę European Horse Network i zaangażowania WBFSH w działania tej nowej organizacji. Poinformował także o spotkaniu pięciu lekarzy weterynarii z różnych krajów w kwestii ustalenia standardu badań radiograficznych w osteochondroziw (OCD) dla krajów członkowskich WBFSH. Chodzi o ustalenie wspólnego protokołu badania, projekcji, w jakich miałyby być robione zdjęcia rtg., określenia liczby kategorii przypadków OCD i ich opisu oraz uzgodnień w sprawie interpretacji radiogramów. Kolejnym zagadnieniem była kwestia rankingów koni i organizacji hodowlanych oraz krytyki, z jaką się one spotykają. Przewodniczący poinformował też Zgromadzenie o współpracy z nowym sponsorem WBFSH &#8211; firmą HKM produkującą odzież jeździecką. Sprawozdania przedstawiły też poszczególne wydziały WBFSH &#8211; hodowlany, współpracy, promocji, rozwoju i finansowy.<br />
C. Clarke złożyła sprawozdanie z tegorocznych Mistrzostw Świata Młodych Hodowców. Impreza, której patronuje WBFSH, odbywa się co dwa lata, a biorą w niej udział hodowcy w wieku 16-25 lat reprezentujący, indywidualnie lub zespołowo, którąś z organizacji ksiąg stadny należących do WBFSH. W tym roku została zorganizowana w lipcu we Francji przez księgę stadną koni <em>selle français</em>. Wzięli w niej udział reprezentanci 21 ksiąg stadnych (w 2009 było ich 17). Sędziowie pochodzili z Niemiec, Irlandii i Francji. Testowano znajomość młodych hodowców w ocenie chodów i skoków luzem, ocenę pokroju klaczy stadnych, umiejętność prezentowania koni w ręku. Zawody wygrali młodzi hodowcy z Niemiec, a najlepsi okazali się ci ze związku holsztyńskiego.<br />
Zgromadzenie zaakceptowało projekt budżetu organizacji na przyszły rok finansowy, przyjmując do wiadomości informację o spodziewanym spadku dochodów WBFSH za członkostwo. Nie jest to związane z ubywaniem członków, lecz ze spodziewanym spadkiem liczby źrebiąt rejestrowanych w zrzeszonych krajach, a to od ich liczby zależy wysokość składki członkowskiej.<br />
Zadania WBFSH na rok 2012 to zaangażowanie wraz z FEI w organizację Mistrzostw Świata Młodych Koni, praca nad legislacją UE we współpracy z European Horse Network i innymi organizacjami, doskonalenie komunikacji między organizacjami ksiąg stadnych i FEI, zwłaszcza w zakresie wymiany informacji, wprowadzanie informacji hodowlanych na listy startowe i do innych mediów, sponsorowanie przedsięwzięć, uzgadnianie standardów badań radiograficznych, kontakt z krajowymi federacjami, międzynarodową organizacją młodych hodowców, z sekcją Hodowli Koni Europejskiej Federacji Zootechnicznej oraz prace nad strategicznym planem działania na lata 2012-2016. WBFSH chce się także angażować w stymulowanie szczepień koni przeciwko chorobom egzotycznym oraz w koordynację działań w zakresie dobrostanu koni.</p>
<p style="text-align: right;"><em>Jacek Łojek</em><br />
Zakład Hodowli Koni SGGW</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/sewilla-pelna-koni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pereł coraz więcej</title>
		<link>http://hij.com.pl/perel-coraz-wiecej/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/perel-coraz-wiecej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 08:34:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hodowla]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1966</guid>
		<description><![CDATA[Tadeusz Kodź Tegoroczne MPMK odbyły się w ostatniej chwili, niejako rzutem na taśmę, w dniach 14-16 października w Bydgoszczy. Zostały rozegrane według nowych zasad, obowiązujących we wszystkich dyscyplinach Mistrzostw Polski Młodych Koni. Po raz pierwszy oceniane były konie, ich jakość, przydatność do dyscypliny i stopień przygotowania adekwatny do wieku i rozwoju. Należy zaznaczyć, że zostały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Tadeusz Kodź</em></p>
<p style="text-align: justify;">Tegoroczne MPMK odbyły się w ostatniej chwili, niejako rzutem na taśmę, w dniach 14-16 października w Bydgoszczy. Zostały rozegrane według nowych zasad, obowiązujących we wszystkich dyscyplinach Mistrzostw Polski Młodych Koni.<span id="more-1966"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Po raz pierwszy oceniane były konie, ich jakość, przydatność do dyscypliny i stopień przygotowania adekwatny do wieku i rozwoju. Należy zaznaczyć, że zostały wprowadzone nowe programy ujeżdżeniowe, zawierające wyłącznie elementy, które młode, 4- i 5-letnie konie są w stanie prawidłowo wykonać. Programy te dzięki zrozumieniu Komisji Powożenia, a przede wszystkim woli świadomej części środowiska zostały po zawodach we Wrocławiu wprowadzone jako obowiązujące w klasie L i N i &#8222;wypróbowane&#8221; w ciągu sezonu przez zawodników i sędziów.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Z pomocą wolontariuszy</h2>
<p style="text-align: justify;">Organizacji MPMK, Mistrzostw Polski w Singlach oraz Mistrzostw Polski Amatorów podjął się nieoceniony Mariusz Machnik wraz z ekipą Caritasu diecezji bydgoskiej. Od kwietnia tego roku większość czasu poświęcili na remonty i naprawy obiektów w ośrodku jeździeckim Myślęcinek w Bydgoszczy. Zadanie było niełatwe, gdyż ostatnie zawody w Bydgoszczy odbyły się przed pięciu laty, przeszkody maratonowe zdążyły się w tym czasie rozsypać, sponsorzy zdążyli zapomnieć, jak kosztowna jest organizacja zawodów zaprzęgowych, a władze miasta z rezerwą patrzyły na poczynania &#8222;Mańka&#8221; po doświadczeniach organizacji imprez jeździeckich poprzednika Caritasu na tym obiekcie. Zaangażowanie pracowników ośrodka z Karoliną Guścior na czele, szefem Caritasu księdzem Wojciechem Przybyłą i grupą wolontariuszy z nieocenionym &#8222;Czesterem&#8221; pozwoliło przygotować obiekt i odbyć mistrzostwa mimo wszelkich przeciwności. Należą się im podziękowania i gratulacje, zrobili udaną imprezę na przekór niedowiarkom. Wypada im życzyć, aby plany organizacji mistrzostw świata mogli realizować w większym komforcie czasowym i finansowym.<br />
Na starcie do MPMK stanęło 16 koni. W kategorii koni 4-letnich było ich 7, w kategorii 5-latków 6 oraz 3 konie 6-letnie. Wielka szkoda, że kilka koni nie dojechało; znając niektóre z nich z wcześniejszych startów, można przypuszczać, że miały szanse na dobry występ i wysokie miejsca.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Bez zagranicznych</h2>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie próby zgodnie z nowym regulaminem dla koni 4- i 5-letnich rozgrywane &#8222;na styl&#8221; oceniała komisja, której zadaniem była ocena chodów konia, jego przydatności do powożenia, w tym chęci i umiejętności ciągnięcia, oraz wrażenia ogólnego. Po występie każdego konia podawano uzyskane noty, a werdykt był szczegółowo omawiany przez sędziego komentatora. W roli oceniających wystąpili: Agnieszka Lulis, Janusz Lawin i Edward Trzemżalski. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do kompetencji członków komisji, po mistrzostwach na pewno zostały one rozwiane. Przejazdy koni komentowali wszyscy jurorzy stylu, a ich komentarze trafnie charakteryzowały poszczególne konie.<br />
W szranki stanęły konie wszystkich ras półkrwi hodowanych w Polsce &#8211; wystąpiły cztery konie śląskie (2 miały rodowody z udziałem xx), cztery konie rasy wielkopolskiej hodowli SK Pępowo (2 po Akcencie i 2 po Agarze). Najwięcej koni &#8211; bo aż siedem &#8211; było szlachetnej półkrwi, w tym troje potomków holenderskiego ogiera zaprzęgowego Wolf’s Panter. Pokazał się także małopolski ogier Batalion, syn zasłużonego Berlin Beja. Tym razem nie było żadnego konia hodowli zagranicznej.<br />
Pokaz na trójkącie koni 4-letnich wygrał bieliński srokaty ogier Rejent, uzyskując 1,20 pkt., drugi był wielkopolski wałach Morawiec hodowli SK Pępowo z 1,17 pkt., a trzecie miejsce zajął śląski ogier Palermo hodowli Doroty Szorc z dorobkiem 1,16 pkt.<br />
W próbie ujeżdżenia wśród koni 4-letnich najlepiej prezentował się ogier Palermo z dorobkiem 7,98 pkt., uzyskując od sędziów ósemki za jakość stępa i kłusa oraz ocenę 7,98 pkt. za wrażenie ogólne. Drugie miejsce zajęła wielkopolska klacz Irsza z 7,8 pkt., obdarzona znakomitym stępem, za który otrzymała 8,5 pkt. Trzecią lokatę uzyskała klacz Czarda z punktacją 7,73 pkt., otrzymując od sędziów ósemkę za kłus.<br />
Z grupy 7 koni 5-letnich na czworoboku najlepiej wypadła klacz Druja, oceniona na 8,4 pkt. Ta kasztanowata córka holenderskiego Pantera i matki pełnej krwi uzyskała 8,8 pkt. za kłus, 8,8 za wrażenie ogólne i 9 za przydatność do powożenia. Ta wszechstronna klacz pokazała swoje walory wierzchowe, wygrywając w roku 2010 ZT w Białym Borze z oceną bardzo dobrą i drugą lokatą za skoki luzem. Drugą lokatę i 7,68 pkt. uzyskał pępowski wałach Igielin, charakteryzujący się bardzo dobrym kłusem ocenionym na 8 pkt. Trzeci był wałach Kadet z punktacją 7,30. Kary Kadet to zeszłoroczny zwycięzca ZT w Gnieźnie. Na czwartym miejscu oceniony został małopolski ogier Batalion z dorobkiem 7,20 pkt. Batalion to zeszłoroczny uczestnik MPMK w Gogolewie, gdzie zajął miejsce trzecie i uzyskał licencję ogiera.<br />
Konie 6-letnie wykonywały program ujeżdżenia nr 6 PZJ i były oceniane przez komisję pod przewodnictwem sędziego głównego mistrzostw Polski Stefana Kęszyckiego. Próbę ujeżdżenia w tej grupie wygrał doświadczony śląski wnuk Alpineksa xx &#8211; ogier Niger z dorobkiem 47,36 pkt., drugi był syn Wolf’s Pantera i nowielickiej Czantorii &#8211; Czako, uzyskując 56,45 pkt., a trzeci również śląski wałach Ares, potomek znanych na powożeniowych hipodromach saksońskich &#8222;warmblutów&#8221; Ewento i Eliota, który otrzymał notę 67,97 pkt.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Właściwy wybór</h2>
<p style="text-align: justify;">Próba terenowa odbywała się w Parku Wypoczynku i Kultury, jednym z najpiękniejszych miejsc do rozgrywania zawodów w powożeniu. Odcinek A wiódł przez tereny leśne, stęp odbywał się na łące o niezbyt równej, trawiastej nawierzchni. Przeszkody maratonowe w liczbie 4 dla koni 4-letnich, 5 dla 5-latków i 7 dla koni najstarszej kategorii wiekowej były te same co w mistrzostwach Polski. Komisja oceniała młode konie w trzech pierwszych przeszkodach, wystawiając po uzgodnieniu jedną wspólną ocenę za następujące elementy: dążność do ruchu naprzód i odwaga, rytm i elastyczność, posłuszeństwo i praca na pomocach oraz umiejętność i chęć ciągnięcia.<br />
W grupie koni 4-letnich najwyżej oceniony został śląski Palermo &#8211; 7,83 pkt., druga była wielkopolska Irsza, a na trzecim miejscu komisja umieściła srokatego Rejenta. Wśród koni 5-letnich najwyższą notę 7,43 pkt. uzyskała Druja, drugi był Kadet z 7,30 pkt., a trzeci Igielin z wynikiem 7,13 pkt. Konie 6-letnie pokonywały te same przeszkody i z tą samą liczbą bramek co w mistrzostwach Polski. Zwyciężył w pięknym stylu śląski Ares z notą 59,62 pkt., drugi w maratonie był uczestnik zawodów rangi CAI B, również śląski ogier Niger, który uzyskał 61,50 pkt., a trzeci wałach Czako z wynikiem 74,26 pkt.<br />
Niektórym koniom z grupy 5-latków spore kłopoty sprawił odcinek stępa, narażając je na utratę szans na dobry wynik w próbie terenowej. Nierówne podłoże i tempo 7 km/h przy braku naturalnych uzdolnień do wydajnego, aktywnego stępa spowodowały duże spóźnienia. Jednemu z koni zabrakło punktów bonitacyjnych po dwóch dniach, a innemu nawet po trzech uzyskany wynik musiał być wyrażony w punktach ujemnych.<br />
Stęp jest chodem, który bardzo trudno poprawić treningiem. Problemy z wydajnym stępem często mają konie charakteryzujące się efektownym, lekkim kłusem, a co za tym idzie &#8211; problemem z ciągnięciem. Przy wyborze koni do sportu zaprzęgowego należy brać to pod uwagę, aby nie narażać się na rozczarowanie podczas zawodów.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Okazja do oceny</h2>
<p style="text-align: justify;">Ostatnia próba MPMK &#8211; konkurs zręczności powożenia &#8211; został rozegrany również &#8222;na styl&#8221;, a sędziowie oceniali i komentowali te same elementy co w próbie terenowej. Parkur liczył 14 bramek dla koni 4-letnich i 5-letnich, zmianom uległ rozstaw kegli. Wśród 4-latków najlepszy wynik 7,50 pkt. uzyskał Palermo, 7,40 pkt. otrzymała Czarda, a trzecia była Irsza. W grupie koni 5-letnich komisja jednakowo oceniła 3 konie &#8211; Druja, Igielin i Bel-Maximus-BH &#8211; dając im po 7,70 pkt. Większość koni uzyskała oceny powyżej 7 pkt. Konie 6-letnie pokonywały parkur powiększony o czteroczłonowy &#8222;zygzak&#8221;, przy rozstawie kegli szerszym o 20 cm od rozstawu kół bryczki. Zwycięzcą i mistrzem Polski koni 6-letnich został Niger, drugi był Czako z tytułem wicemistrza, a trzeci &#8211; II wicemistrz &#8211; siwy Ares.<br />
Mistrzem Polski koni 5-letnich została Druja z wynikiem po trzech próbach 23,53 pkt., tytuł wicemistrza przypadł pępowskiemu Igielinowi &#8211; 22,51 pkt., drugim wicemistrzem został Kadet, ubiegłoroczny tryumfator ZT zaprzęgowego w Gnieźnie, uzyskując 21,94 pkt.<br />
Mistrzem Polski koni 4-letnich został śląski Palermo &#8211; wynik po trzech dniach 24,47 pkt., wicemistrzem Czarda z 23,00 pkt., a tytuł II wicemistrza przypadł Irszy.<br />
Mistrzostwa Polski Młodych Koni w Bydgoszczy zgromadziły liczną grupę interesujących koni, większość pokazała bardzo dobre i dobre chody. Stopień przygotowania koni należy ocenić pozytywnie, zwłaszcza tych, które zajęły czołowe lokaty. Były prezentowane przez specjalistów w pracy z młodymi końmi, wielokrotnych laureatów MPMK. Słowa uznania należą się Bartłomiejowi Kwiatkowi prezentującemu dwa zwycięskie ogiery, Alicji Chodkiewicz, która przygotowała i pokazała trzy konie, zajmując jedno pierwsze i dwa drugie miejsca, a także Weronice Kwiatek z końmi Igielin i Irsza.<br />
Jakość koni to przede wszystkim hodowcy i ich właściciele. Udział koni w MPMK jest okazją dla hodowcy oceny koncepcji hodowlanej i efektu kilku lat pracy, a dla właściciela &#8211; potwierdzeniem słuszności wyboru lub czasami ostrzeżeniem przed dalszym ponoszeniem kosztów związanych z treningiem nabytego konia.<br />
Nowa formuła rozgrywania mistrzostw daje możliwość analizy wyników w poszczególnych próbach, prześledzenia dobrych i słabszych stron konia, a także wyciągnięcia wniosków.<br />
Mistrzostwa pokazały, że dobre konie można znaleźć w Polsce wśród wszystkich ras półkrwi. Jak w każdej populacji są zwierzęta bardziej i mniej uzdolnione, tak i wśród koni w Holandii, Niemczech czy Czechach można znaleźć perły i przeciętniaki. W moim przekonaniu w Polsce jest więcej pereł, co doceniają na przykład Francuzi, jeżdżąc polskimi końmi w małych i wielkich konkursach. Szkoda, że nasi właściciele zaprzęgów tego nie wiedzą lub nie chcą wspierać polskich hodowców, lecz kupują konie zaprzęgowe za granicą. Liczę, że hasło TERAZ POLSKIE KONIE jest wciąż aktualne i utoruje sobie drogę do świadomości i serc ludzi związanych z polskim sportem zaprzęgowym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/perel-coraz-wiecej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siwek górą czyli ślązaki w ZT</title>
		<link>http://hij.com.pl/siwek-gora-czyli-slazaki-w-zt/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/siwek-gora-czyli-slazaki-w-zt/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 08:23:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hodowla]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1968</guid>
		<description><![CDATA[Paulina Peckiel Do tegorocznej kwalifikacji ogierów rasy śląskiej zostało zgłoszonych 39 koni w wieku 2-5 lat, wyselekcjonowanych wcześniej przez inspektorów okręgowych związków hodowców koni. Podobnie jak w zeszłym roku ogiery były oceniane przez komisję na płycie w pozycji stój oraz w ruchu w stępie i kłusie na trójkącie. Ostatecznie 9 sierpnia 2011 r. komisji w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Paulina Peckiel</em></p>
<p style="text-align: justify;">Do tegorocznej kwalifikacji ogierów rasy śląskiej zostało zgłoszonych 39 koni w wieku 2-5 lat, wyselekcjonowanych wcześniej przez inspektorów okręgowych związków hodowców koni.<span id="more-1968"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie jak w zeszłym roku ogiery były oceniane przez komisję na płycie w pozycji stój oraz w ruchu w stępie i kłusie na trójkącie. Ostatecznie 9 sierpnia 2011 r. komisji w składzie: Janusz Lawin, Dorota Müller oraz Piotr Helon, zostało przedstawionych 36 ogierów, z których 11 nie uzyskało wymaganych 78 punktów bonitacyjnych, a jeden był przygotowany do pracy w zaprzęgu w niewystarczającym stopniu. Do 60-dniowego treningu w ZT Książ pod okiem czujnego i świetnie zorganizowanego Czesława Koniecznego pozostały więc 24 ogiery, w tym 6 w nowym typie (Fantazjer po Basior, Evir po Iner, Eureko po Jordan, Luksus po Santiago, Algier po Bajarz i Ramzes po Bulwar). Trzeba dodać, że już piąty rok z rzędu 70% kosztów takiego treningu w ZT jest dofinansowane przez PZHK, zgodnie z programem dotowania oceny wartości użytkowej ogierów poddawanych stacjonarnemu treningowi, zaakceptowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.<br />
Nabór pozytywnie przeszło 7 spośród 13 ogierów z rodu Gambo, 4 z 8 z rodu Edelman, 3 z 5 z rodu Condor, 3 z 5 z rodu Gido, 2 z 3 z rodu Roland, wszystkie trzy zaprezentowane ogiery po przodkach pełnej krwi angielskiej oraz oba pokazane Rutery. Trzy ogiery były reprezentowane przez 3 synów (Bulwar, Hutor i Lokan), a kolejny miał 2 synów (Santiago). Zdecydowana większość przyjętych ogierów miała 2,5 roku, zakwalifikowano też trzy 3-latki (Evir po Iner, Ramzes po Nokturn i Ramzey po Bulwar) i przedstawianego już trzeci rok z rzędu 5-letniego og. LIBAN (Arsenał &#8211; Latria po Lansjer) hod. Władysława Salwy, wł. Ryszarda Kraciuka. Naboru nie przeszedł ogier pochodzący bezpośrednio po Evento rasy schweres warmblut ani żaden z 3 ogierów z matek po ojcach pełnej krwi angielskiej.<br />
Na płycie najwyżej ocenione zostały: ARLO (Lokan &#8211; Ara po Nefryt) Leszka Tyki, DENAR (Bulwar &#8211; Dina po Lapis) Andrzeja Pasternaka i RAMZEY (Bulwar &#8211; Rostala po Szwadron) Dariusza Śmichury, które uzyskały po 82 pkt. bonitacyjne. Trzy ogiery: FANTAZJER (Basior &#8211; Furora po Jogurt), RAMZES (Nokturn &#8211; Rolosa po Literat) &#8211; oba hodowli i własności Tadeusza Pazia &#8211; oraz Ramzey uzyskały maksymalna notę w ocenie głowy z szyją (po 5 pkt.), zaś w chodach wyróżniały się wspomniany już Denar (9 pkt. w stępie) i LA PAZ (Santiago &#8211; Łupawa po Palant), hodowli i własności Beaty Kapicy, oceniony na 9 pkt. w kłusie. Fantazjer i Ramzes były już prezentowane w tym roku podczas Ogólnopolskiej Wystawy Koni Rasy Śląskiej w Pajęcznie, gdzie (w nielicznej co prawda stawce) uzyskały odpowiednio tytuły czempiona i wiceczempiona.<br />
Tydzień przed ostatecznym egzaminem odbył się test obcego powożącego, którym w tym roku ponownie był Krzysztof Rembowski. Najwyższymi ocenami nagrodził ogiery La Paz, BAZYLI (Lokan &#8211; Bazylia po Palant) hod. SO Książ, wł. Doroty Szorc i LUKSUS (Santiago &#8211; Łubnica po Harcer) hod. i wł. Szczęsnego Szymańskiego, docenił też og. BARD (Nefryt &#8211; Barbórka po Liton) hod. Grzegorza Konarskiego, wł. Pawła Konarskiego oraz wymienionego wcześniej ogier Ramzey.<br />
W ocenie kierownika ZT Czesława Koniecznego bezkonkurencyjny okazał się og. La Paz, uzyskując maksymalną możliwą do zdobycia liczbę 50 pkt. (charakter i zachowanie, przydatność zaprzęgowa, zdrowie i wykorzystanie paszy, stęp oraz kłus w zaprzęgu)! Nieznacznie ustępowały mu: Luksus, TOLEK (Hutor &#8211; Tratwa po Endemit) hod. i wł. Doroty Szorc, Fantazjer, LAKIER (Nomen &#8211; Lina po Port) hod. i wł. Piotra Szymczyka i Bazyli. Najniżej zostały ocenione RUBIN (Hutor &#8211; Ramira po Rapos) Bolesława Barskiego, Denar oraz Liban.<br />
Po dwóch miesiącach treningu, 7 października, rozpoczęła się dwudniowa próba dzielności. W próbie ujeżdżenia jakością i elastycznością chodów, a także przydatnością zaprzęgową i chęcią współpracy z powożącym zdecydowanie wyróżniały się ogiery Bazyli i La Paz, nieco gorzej wypadły RAMZES (Bulwar &#8211; Ramona po Deport) Stanisława Kasprzyckiego i Bard. Ku zaskoczeniu niektórych najniższy wynik w tym elemencie próby uzyskały najstarszy w grupie Liban oraz BRYTAN (Jarsen &#8211; Beti po Zorro) hod. i wł. Waldemara Wloki &#8211; wiceczempion Krajowego Czempionatu Młodzieżowego 2010 i Czempionatu Źrebiąt Rocznych i Dwuletnich w Porębie 2011. W drugiej tego dnia próbie &#8211; szybkości w kłusie &#8211; znów najlepiej wypadły wspomniane już La Paz i Bazyli, nieźle też poradził sobie og. AGAT (Lokan &#8211; Aria po Palant) hod. i wł. SO Książ. Niespodziewanie dwa ogiery: PEDRO (Balton &#8211; Perła po Lucky) &#8211; zdobywca III miejsca w Krajowym Czempionacie Młodzieżowym 2010 oraz RUBIN (Amigo &#8211; Reba po Rozmaryn) przekroczyły regulaminową normę czasu, przez co zostały zdyskwalifikowane i niedopuszczone do dalszych elementów próby.<br />
Drugiego dnia próby niestety nie dopisała pogoda, od samego rana mżawka co rusz przeradzała się w intensywniejsze opady. Dysponując odpowiednimi zapisami programu hodowli, komisja oceny postanowiła więc uwzględnić złe warunki podłoża i złagodzić normy czasowe w 3-kilometrowej próbie wytrzymałości w kłusie. Próba ta nie sprawiła jednak większych trudności ogierom. Przez ostatni element &#8211; 500-metrowy odcinek stępa &#8211; z najlepszym rezultatem przebrnęły wspomniane już ogiery La Paz, Bard, Ramzey, Ramzes (po Bulwar) oraz EUREKO (Jordan &#8211; Elea po Locarno), hod. i wł. Sławomira Królika.<br />
Wyniki końcowe, liczone już czwarty rok metodą indeksową, potwierdziły widoczną prawie w każdym elemencie przewagę dwóch koni. Ocenę wybitną przy indeksie równym 140 pkt. uzyskał energiczny i chwytający za oko siwy LA PAZ, nieznacznie wyprzedzając karego, niesamowicie ruszającego się og. BAZYLI (ocena bardzo dobra, IWU 137 pkt.). Trzeba tu podkreślić, że LA PAZ nie przyniósł wstydu swemu ojcu i powtórzył jego sukces, bowiem przed 4 laty siwy SANTIAGO (Aron -Sankcja po Eliot old) hod. BWS Technika Budowlana, wł. Doroty Szorc również okazał się bezkonkurencyjny w zakładzie treningowym. Wysokie miejsce og. BAZYLI też nie powinno być zaskoczeniem, bowiem jego ojciec &#8211; og. LOKAN (Largis &#8211; Lokana po Glöckner old) hod. i wł. SO Książ &#8211; jest z kolei zwycięzcą rankingu PZHK na najlepszego konia polskiej hodowli w powożeniu zaprzęgami jednokonnymi w latach 2009-2010, współtwórcą sukcesów Bartłomieja Kwiatka &#8211; pięciokrotnego zwycięzcy rankingu Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej (FEI) w powożeniu zaprzęgami jednokonnymi (2007-2011), zdobywcą tytułu wicemistrza świata w powożeniu zaprzęgami jednokonnymi w Pratoni del Vivaro 2010, mistrzem Polski młodych koni w powożeniu zaprzęgami jednokonnymi w 2007 r. w kategorii 6-latków, a wszystkich jego sukcesów nie sposób wymienić. Także og. BULWAR (Bank &#8211; Buczka po Bojkot) hod. i wł. SO Książ &#8211; ojciec czwartego w klasyfikacji końcowej og. Ramzey oraz ósmego og. Ramzes &#8211; wyróżniał się w ZT 2005, uzyskując wtedy III miejsce w grupie 28 ogierów. Natomiast szósty w tegorocznej próbie og. Eureko oraz jego pełny brat Elegant (VII m. w ZT 2009) poprawiły wynik ojca &#8211; ośmioletniego obecnie og. JORDAN (Szach &#8211; Jedyna po Palant) hod. Waldemara Wloki, wł. Sławomira Królika &#8211; który w ZT 2005 był dopiero 22.<br />
Ostatecznie z wynikiem pozytywnym próbę dzielności ukończyło 20 ogierów (w tym 1 z oceną wybitną i 3 z bardzo dobrą), dwa uzyskały ocenę niedostateczną, a dwa pozostałe nie zostały uwzględnione w wynikach końcowych z powodu dyskwalifikacji w pierwszym dniu próby. Zainteresowanych szczegółowymi wynikami próby zapraszamy na stronę www.pzhk.pl lub do działu WYNIKI tego numeru &#8222;Hodowcy i Jeźdźca&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/siwek-gora-czyli-slazaki-w-zt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Małopolskie do polo</title>
		<link>http://hij.com.pl/malopolskie-do-polo/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/malopolskie-do-polo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 08:19:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1964</guid>
		<description><![CDATA[rozmawiał: Michał Wierusz-Kowalski Nie mieszając do tematu słoni, czasu wojen i okupacji, o tym &#8211; czy gra w polo może stać się sportem masowym, czy też jest i będzie Formułą 1 dla najbogatszych ekscentryków, ponadto czy polski produkt hodowlany może wyjść naprzeciw potrzebom polo XXI wieku &#8211; rozmawiamy z Dariuszem Gardenerem, biznesmenem, autorem sukcesu wielu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>rozmawiał: <em>Michał Wierusz-Kowalski</em></p>
<p style="text-align: justify;">Nie mieszając do tematu słoni, czasu wojen i okupacji, o tym &#8211; czy gra w polo może stać się sportem masowym, czy też jest i będzie Formułą 1 dla najbogatszych ekscentryków, ponadto czy polski produkt hodowlany może wyjść naprzeciw potrzebom polo XXI wieku &#8211; rozmawiamy z <strong>Dariuszem Gardenerem</strong>, biznesmenem, autorem sukcesu wielu przedsięwzięć gospodarczych z obszaru budownictwa i nieruchomości, a nade wszystko prawdziwym polistą na skromnym gruncie swojej pasji do polo.<span id="more-1964"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Od blisko dziewięciu lat grasz w polo. Bierzesz udział w kilkunastu dużych turniejach rocznie. Znalazłeś swój sposób na życie?</strong><br />
- Raczej miłość. Tak się złożyło, że więcej gram za granicą niż w Polsce. A na świecie, przypomnę, polo przeżywa swój renesans, więc naprawdę jest z kim i gdzie grać. U nas tymczasem ludzi o podobnym stażu można policzyć na palcach jednej ręki. Przesadziłem, dwóch, ale niekompletnych… Wniosek &#8211; brakuje chętnych.<br />
Na podbój Europy ruszyłem ponad osiem lat temu. Stopniowo poznawałem nowych i ciut starszych pasjonatów, żeby z czasem zacząć się z nimi przyjaźnić i podtrzymywać wspaniałe relacje oparte na wzajemnym zrozumieniu &#8211; fascynacji polo. Dlatego gramy razem 25 weekendów w sezonie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Polo &#8211; ekstrawaganckie hobby?</strong><br />
- Wiem, że do polo przylgnęła metka sportu dla milionerów, ale ja się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Bowiem zależy na jakim poziomie, z kim i gdzie chce się grać. Dość mieć dwa, trzy zdrowe konie, żeby odnaleźć satysfakcję. Koszt utrzymania koni, trening czy rozgrywane lokalnie mecze to wysiłek finansowy podobny do tego, jaki ponosimy, uprawiając skoki, ujeżdżenie, powożenie tudzież WKKW, lub nawet mniejszy, jeśli dotyczy amatorów. Wszak wszędzie &#8211; we Włoszech, Szwajcarii, Francji czy Niemczech &#8211; spotykam zawodników, którzy nigdy nie wyjeżdżają poza obręb swojego klubu. Wtedy polo nie musi dużo kosztować i szybko staje się sportem masowym, jak w Wielkiej Brytanii. Notabene Anglicy są największymi sympatykami polo w Europie, ergo prawie wyłącznie siedzą w domu, choć rzekomo dlatego, że nikt poza nimi nie umie grać…<br />
W Anglii od pokoleń regularnie grają zarówno mężczyźni, jak i kobiety; co weekend organizuje się turnieje, na które przyjeżdża nawet 20 drużyn, kilkaset koni, tysiące kibiców &#8211; i zaraz koszty spadają. Podobnie byłoby w Polsce &#8211; im więcej osób zainteresowanych, tym mniejsze nakłady, jak z ligą zaprzęgową w powiecie Gostynin &#8211; masowy równa się tani.<br />
W polo koszty rosną, dopiero gdy ruszasz w świat. Jadąc za granicę, raczej nie zabierzesz dwu koni, bo gdyby ci jeden okulał, to nici z turnieju. Drugi aspekt to &#8211; jak wysoko punktowany jest dany turniej. Im wyżej, tym droższe wpisowe i uczestnictwo. Zatem od 200-500 euro do nawet kilkudziesięciu tysięcy, np. z handicapem 15-20 w Saint Tropez czy Sotogrande, ale grać tam to jak… pojeździć na torze w Katalonii w Formule 1.<br />
Żeby zagrać w Windsorze, pomijając wpisowe oraz wydatki na całą ścieżkę przygotowań i kwalifikacji, żeby dojść do finału, trzeba pokonać taką drogę, jak od jazdy gokartem do startów w Formule 1.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy więc umasowienie w Polsce jest możliwe? Kubicę mamy tylko jednego…</strong><br />
- Oczywiście, że tak. Sto lat temu w Polsce grała tylko garstka arystokratów, była to kwestia kastowa, a chłopi mogli co najwyżej końmi się opiekować. Teraz u nas zawodnicy skoków czy ujeżdżenia też nie od razu jeżdżą za granicę &#8211; najpierw startują w zawodach rangi klubowej, okręgowej, regionalnej itd., głównie dla satysfakcji i przyjemności.<br />
Identyczne zjawisko dotyczy polo &#8211; na poziomie regionalnym przychodzą entuzjaści, mają po dwa, trzy konie, grają dla zabawy, bez zaplecza i milionów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak przekonać Polaków do polo?</strong><br />
- Każdy musi tego sam spróbować, ale dosiadając polo pony. To jak BMW wśród samochodów, z rozmysłem selekcjonowane od pokoleń, a nie od wczoraj. Żaden inny koń wierzchowy nigdy nie będzie w obsłudze taki, jak koń do polo. Superspokojne, niesłychanie zrównoważone, nie boją się niczego &#8211; ani strzałów, ani huków, torby foliowej na wietrze, starej opony czy fotela wyrzuconych nielegalnie w lesie, dosłownie niczego. Odczuwają przypływ adrenaliny, dopiero gdy zaczyna się gra, a na polnej miedzy czy leśnym dukcie sprawują się lepiej niż rower.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Konie końmi, a ludzie?</strong><br />
- Ty napiszesz, ktoś spróbuje i wsiądzie, ktoś kupi konia i zacznie regularnie grać. Tak wspólnie odkręcimy mit o sporcie dla milionerów, bo w wymiarze regionalnym to sport dla wszystkich.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Mamy Orliki i boiska przy każdej szkole… tylko nie do polo, więc?</strong><br />
- Golf jest droższym sportem, a tylu ludzi weń gra. Nie powiesz, że 18-dołkowe pole do gry w golfa mniej kosztuje niż boisko do piłki nożnej czy do polo… Brakuje powszechnej świadomości, że każdy może, tylko trzeba chcieć.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy jakąkolwiek z ras rodzimych można w Polsce zaadaptować na użytek amatorskiego polo, miast ściągać konie z Ameryki?</strong><br />
- Owszem, choćby małopolską. Tylko unikajmy w procesie hodowlanym spontaniczności. Liczy się cel, czyli to, co chcemy osiągnąć, i on winien wytyczać drogę dojścia do wyniku, jakim mogłyby być np. konie małopolskie w polo.<br />
Kiedyś szukało się koni bardziej zwrotnych, a dzisiaj bliższych folblutom, bo liczy się szybkość. Na miejsce zwinności pojawiła gorąca krew, którą można okiełznać pracą i selekcją. Może to jest jakaś wskazówka dla polskich hodowców. Potem oczywiście potrzeba fachowców od treningu. Żeby nie odkrywać Ameryki, wypada ich ściągnąć z… Argentyny, bo tak jak korzystamy z konsultacji na wyścigach, w skokach i w ujeżdżeniu, zapraszając gwiazdy z Europy Zachodniej, aby szybciej progresować, tak w polo specjalista z Argentyny szybciej i taniej poprowadzi i pokaże, efektywniej pomoże i nauczy. Przez dwa sezony można dojść do samodzielności. Wszak to nie jest jakaś wielka sztuka, która odbiega od normalnych standardów jazdy konnej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zmieńmy temat. Jesteś organizatorem jednego z dziewięciu na świecie turniejów polo na śniegu w Zakopanem. Jak się robi duże turnieje w tak niszowym sporcie?</strong><br />
- Generalnie jestem raczej uczestnikiem turniejów, a nie ich organizatorem. Poza tym, że kiedyś ściągnąłem do Polski pewną dużą imprezę w ramach europejskiej formuły Central Polo Association &#8211; Berlin, Praga, Budapeszt, Wiedeń, Warszawa. Jednak wówczas chodziło o to, żeby Warszawa wpisała się w łańcuch europejskich stolic uczestniczących w polo. Potem projekt zawieszono, i może dobrze, gdyż to duży wysiłek organizacyjny, który w naszym kraju z uwagi na niewielką popularność tej dyscypliny właściwie był niezauważony. Dzisiaj polo zimowe gości tylko w dziewięciu krajach świata. U nas to Zakopane, pod Wielką Krokwią, w porozumieniu z panem burmistrzem nawiązuje do przedwojennej tradycji, czyli zawodów konnych na śniegu. Przyznam nieskromnie, że to taki mój autorski pomysł. Zainspirował mnie Adam Małysz, bo dzięki niemu zobaczyłem, że pod Wielką Krokwią można stworzyć fajną atmosferę i ściągnąć tysiące ludzi. Potem jednak życie zweryfikowało moje spojrzenie, bowiem polo to nie skoki narciarskie, ale ja z Zakopanego nigdy się nie wyleczyłem i będziemy tradycyjnie grać w pierwszy weekend lutego 2012 roku już V edycję Zakopane Snow Polo w międzynarodowym składzie. Wszystkich serdecznie zapraszam, tym razem na Równię Krupową. Mamy miejsce, mamy sponsorów, mamy już zgłoszonych uczestników, mamy patronów medialnych, więc… tylko grać, krzewić życie towarzyskie, popularyzować polo.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ile masz dzisiaj polo ponies?</strong><br />
- Dziewięć, i wszystkie są w treningu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ile taki koń średnio kosztuje?</strong><br />
- Koń kupiony w Argentynie to około 10 tysięcy dolarów plus koszty transportu &#8211; kilka tysięcy. Całe wyposażenie: siodło itd. &#8211; 400 dolarów, kij 90. Jak się zsumuje koszt konia i całego wyposażenia do skoków lub dresażu, to jest to minimum 13 tysięcy euro, więc nie ma o czym mówić.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A zawodnicy nad Wisłą?</strong><br />
- W Polsce osób grających w miarę regularnie jest może 15, jednak nie więcej niż 20. Ponadto sześć, siedem osób poświęca temu sportowi bardzo dużo czasu, energii i zaangażowania. To ich pasja, wyczyn, który się uprawia do sześciu razy w tygodniu. Jeden dzień &#8211; poniedziałek &#8211; to na całym świecie odpoczynek dla koni i zawodników.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ile jest klubów w Polsce?</strong><br />
- Takie, w których można zagrać mecz polo, są trzy, a treningowych kilka więcej. Większość znajduje się w okolicach Warszawy i Poznania.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego nie ma boisk do polo np. na Mazurach, gdzie jest bogata tradycja jeździecka?</strong><br />
- Parkur dla innych dyscyplin jest dużo łatwiej przygotować, bo teoretycznie robi się go raz na zawsze, a boisko do polo wymaga codziennej pielęgnacji. Czyli trzeba znaleźć równy jak stół plac, trzeba go następnie zagospodarować i starannie pielęgnować. Można oczywiście grać na śniegu i w głębokim piasku, ale wówczas to będzie tylko coś w rodzaju polo.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przecież to punkt wyjściowy do popularyzacji dyscypliny.</strong><br />
- Za dużo byłoby w tym czynników zmiennych. Polo wymaga konia, który nie boi się kija, potrafi pojechać i zatrzymać się tam, gdzie chcemy, do tego piłeczki i kije o ściśle określonych wymiarach, boiska o określonych parametrach i dobrej nawierzchni. Gdy wszystko jest idealne, mamy naprawdę ogromną frajdę z gry. Kluby, które mają warunki do uprawiania tej dyscypliny, nie chcą się bawić w polo, twierdząc, że jest to sport niebezpieczny, bo się zbyt szybko jeździ. Prawda natomiast jest taka, że ilość kontuzji, która zdarza się w polo, nie jest wcale większa niż w innych dyscyplinach jeździeckich. Więcej kontuzji generuje piłka nożna, tenis czy narciarstwo, ale na pewno łatwiej o piłkę, rakietę czy narty…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Możemy zatem hodować konie do polo?</strong><br />
- Moim zdaniem tak. Wymagałoby to odnalezienia preferowanych użytkowo linii, ale gdyby ktoś zechciał poświęcić temu zagadnieniu więcej czasu, konsekwentnie selekcjonować konie, które potencjalnie się do tego nadają, mógłby wyhodować konia do polo. Przecież w jakiś sposób robią to w Anglii, więc i u nas można by się tym zająć.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jakie wyzwania stawiasz sobie na najbliższą przyszłość?</strong><br />
- Biorąc pod uwagę, jak szybko ucieka czas, to muszę bardzo dużo grać. Jestem w dobrej sytuacji, bo mogę sobie już budować drużynę. Może ktoś by jeszcze zechciał dołączyć, ale to nie tylko kwestia umiejętności jazdy, uderzania w piłeczkę itd. Potrzebna jest też taktyka i kultura osobista.<br />
Plany? Niekoniecznie podnieść handicap. Raczej zdobywać umiejętności. Bo lepiej mieć niższy handicap, ale dobrze grać. Cieszę się, że tak długo już w to gram, że naprawdę dotknąłem tego sportu, liznąłem, powąchałem. Bo przecież kiedyś skakałem i nawet mi wychodziło, ale bardzo się cieszę, że polo stanęło na mojej drodze.<br />
Zaraz wyjeżdżamy do Argentyny trochę pograć w kolebce polo. Następnie Zakopane, Słowacja, a potem od kwietnia mamy plany we Włoszech, Francji, Szwajcarii – tam zagramy pierwsze turnieje 2012 roku, gdzie na wiosnę jest ustabilizowana pogoda. Tam wieziemy już własne konie i jak windsurferzy szukamy odpowiedniej aury, fali…<br />
Czasem wybieram wyższe handicapowowo mecze polo, ale na poziomie. Jeśli nie zagrasz raz, dwa razy w roku na poziomie 10-15 hcp, to nie jesteś w stanie podnosić umiejętności i nie poznasz tej żywo zmieniającej się gry. Tam się nie uczysz, tam ciebie uczą grać. Wchodzi się między dobrych zawodników, płaci się za to, jak za dobrą szkołę i prawie nie dotykając piłki, uczymy się &#8211; strategii, jak się rozgrywa, taktyki, kogo się kryje i różnych elementów gry. Zdobywając umiejętności wśród najlepszych na świecie i wykorzystując je w Polsce, możemy pomóc polo w naszym kraju. Łatwiej i szybciej uczyć się od zawodników, którzy mają dłuższy staż i większe doświadczenie. Potem tę zdobytą wiedzę można przenieść na rodzimy grunt.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W Polsce mamy polo od 100 lat i sytuacja prawie nie uległa zmianie.</strong><br />
- Nawet jak weźmiemy pod uwagę historię &#8211; okupację, wojny, powstania, komunizm &#8211; to kondycja polo w Polsce, bez urazy, jest taka jak na początku XX wieku. Ani nie przybyło drużyn, ani poziom specjalnie się nie zmienił. Są inne kryteria, bo to jest bardzo stara gra. Dlaczego nie zmieniła się sytuacja w Polsce? Tyle samo drużyn, tyle samo graczy, a konie… no cóż! Może zbyt ociężale organizujemy taką akcję.<br />
W Europie jest dwa-trzy tysiące graczy polo. Każdy ma najmniej dwa konie. Dobre konie do polo można kupić w Argentynie. Lecz szczerze mówiąc, wolałbym w Polsce kupić konia z linii hodowanych od dziesiątków lat do polo. Jadę sobie w Polskę, szukam, mają w stajni np. 10 koni, to ja sobie te konie testowo przejeżdżam, tak jak jadę dzisiaj do Argentyny i przejeżdżam 50. I wybieram jednego lub dwa. Przecież tam nie jest tak, żeby wszystkie konie były super. Jeden mi pasuje, drugi nie. W normalnych warunkach konia można kupić za kilkaset euro.<br />
Ponadto coraz częściej mówimy o inseminacji oraz o gotowym zarodku, który można przywieźć. Gdybym był 10 lat młodszy, to będąc teraz w Argentynie &#8211; a znam linie tych koni, znam hodowców &#8211; bym ten materiał kupił, przywiózł do Polski i oddał do dobrego hodowcy który się na tym zna.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Na warunki polskie nie nazbyt to skom¬pli¬kowane?</strong><br />
- Na to też są sposoby. Zachęcałbym, żeby się tym zainteresować. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że koń do polo to tak naprawdę koń ogólnego użytku. Doskonały w teren, dla dzieci, niczego się nie boi, więc spokojnie można osiodłać i jechać w siną dal.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Apel do polskich hodowców?</strong><br />
- W ramach wcześniejszych deklaracji zakupu-sprzedaży, ja będę pierwszy. Wołałbym kupić tu niż w Argentynie. Tam jak kupię źrebaka, cztery lata go nie widzę. Biega po łąkach, na tysiącach hektarów. Potem się okazuje, że koń jest pokopany, ze zranionym okiem, z wykręconym stawem. Widać, że z konia nic nie będzie, a ja czekałem cztery lata. To wołałbym to zrobić w Polsce, bo tu mam jakąś kontrolę i nie ma takiej masówki, również świadomość i kultura hodowli koni jest na wyższym poziomie. Tam odbywa się selekcja z tysięcy koni.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A import odsadków z Argentyny?</strong><br />
- Nie. To by było za duże ryzyko. Bo z całym szacunkiem – można z nimi wypić wino, zjeść asado, ale do końca być pewnym, co oni mówią, to nie. Zdecydowanie lepiej kupić embrion z certyfikatem, z określonym pochodzeniem, przywieźć do Polski i skorzystać z możliwości hodowców na chów. Jakby się okazało, że potrafimy takie konie u nas wyhodować, to w Europie z pewnością odbiłoby się echem. Teraz wszystkim proponują bez ograniczeń, ale jakby mieli konkurencję… Kto wie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>PRL hodował konie na tzw. płytę, 30 lat temu Holendrzy zaczęli hodować konie na potrzeby sportu do skoków i ujeżdżenia, z żelazną konsekwencją realizując myśl hodowlaną. Może nasza luka to polo?</strong><br />
- Musimy się tylko odważyć i spróbować. Ja chętnie hodowcom koni małopolskich podpowiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/malopolskie-do-polo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Noga słonia</title>
		<link>http://hij.com.pl/noga-slonia/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/noga-slonia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 07:45:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wolna trybuna]]></category>
		<category><![CDATA[Rok X Nr 1 (32) 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1958</guid>
		<description><![CDATA[Jako dziecko byłem zapewniany, a mój przypadek nie stanowił wyjątku, że niedźwiedź brunatny dosiadający motocykla marki WFM kocha na nim pędzić wokół cyrkowej areny &#8211; w szaliku, czapce pilotce i goglach; od małego o niczym innym nie marzy, jak tylko pokazywać się szerokiej publice w roli motocyklisty. Dłuższy czas wierzyłem w tę historię, w św. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>J</strong>ako dziecko byłem zapewniany, a mój przypadek nie stanowił wyjątku, że niedźwiedź brunatny dosiadający motocykla marki WFM kocha na nim pędzić wokół cyrkowej areny &#8211; w szaliku, czapce pilotce i goglach; od małego o niczym innym nie marzy, jak tylko pokazywać się szerokiej publice w roli motocyklisty. Dłuższy czas wierzyłem w tę historię, w św. Mikołaja też… Upłynęło kilka lat i moja świadomość uległa pewnym przeobrażeniom &#8211; coraz mniej skory jestem do kopania się z koniem.<span id="more-1958"></span><br />
To co państwowe, w Polsce odchodzi, nikt tego procesu nie zdoła już zatrzymać, a przychodzi prywatne, co nie znaczy &#8211; gorsze. Dość zauważyć, że ewentualna jeździecka reprezentacja naszego kraju na igrzyska olimpijskie w Londynie, jeżeli uzyska kwalifikację, będzie bazować na koniach prywatnych. I nie ma co ronić łez &#8211; po prostu państwowe stada i stadniny nie dysponują obecnie wystarczająco dobrym materiałem, ponieważ w odpowiednim momencie środowiskowi decydenci nie raczyli przewidzieć popytu na państwowy &#8222;sprzęt&#8221; do wyczynu…<br />
Podobny los mogą podzielić warszawskie wyścigi – mówi się tylko o potrzebie stworzenia hipodromu narodowego, a zgody na konkretne działania wciąż jak nie było, tak nie ma. Zanim się spostrzeżemy, urośnie blokowisko. Chyba warto, żeby ludzie związani od lat z wyścigami &#8211; hodowcy, właściciele koni, trenerzy, PKWK &#8211; usiedli przy jednym stole z przedstawicielami środowiska jeździecko-hodowlanego (innych ras niż xx oraz oo) i zaczęli rozmawiać na temat wykorzystania służewieckiego toru nie tylko do celów wyścigów, ale i ekwitacji. Trzeba obalić mity, które narosły w ostatnich latach. Chociażby ten, że jeździectwo wyprze wyścigi ze Służewca. Przecież w przeszłości działały tutaj zarówno stajnie wyścigowe, jak i sportowe. Totalizator Sportowy z pewnością zna biznesowy potencjał miejsca. Ponadto ma pieniądze, które może zainwestować. Konieczna jest tylko &#8211; albo aż &#8211; spójna koncepcja zagospodarowania toru dla wszystkich koniarzy. Czy nas na to stać?<br />
Wiem, że u wielu Polaków osoba Winstona Churchilla rodzi mieszane uczucia &#8211; pił whisky, palił drogie cygara i przehandlował nas Stalinowi &#8211; ale wiele sentencji tego premiera i noblisty dzięki swej prostocie trafia w sedno. Na przykład &#8211; jeżeli złapałeś słonia za tylną nogę, a on próbuje się wyrwać, lepiej mu na to pozwól…<br />
Więcej pragmatyzmu! Szukając puenty, życzę Czytelnikom &#8222;Hodowcy i Jeźdźca&#8221; w nowy 2012, by rozum zawsze brał górę!</p>
<p style="text-align: right;">Redaktor Naczelny<br />
<em>Michał Wierusz-Kowalski</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/noga-slonia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie zaczynajmy za wcześnie</title>
		<link>http://hij.com.pl/nie-zaczynajmy-za-wczesnie/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/nie-zaczynajmy-za-wczesnie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Oct 2011 09:01:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Hodowla]]></category>
		<category><![CDATA[Sport i wyścigi]]></category>
		<category><![CDATA[Rok IX Nr 4 (31) 2011]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1934</guid>
		<description><![CDATA[Krzysztof Tomaszewski Zdaje się, że ledwie żegnaliśmy gościnne Partynice po ubiegłorocznym finale i dekoracjach, a już następna edycja MPMK w ujeżdżeniu za nami &#8211; w ostatnią sobotę sierpnia udekorowano najlepsze młode konie w dyscyplinie ujeżdżenia. Tym razem odbyło się to prawie miesiąc wcześniej niż do tej pory i razem z najlepszymi młodymi skoczkami &#8211; w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Krzysztof Tomaszewski</em></p>
<p style="text-align: justify;">Zdaje się, że ledwie żegnaliśmy gościnne Partynice po ubiegłorocznym finale i dekoracjach, a już następna edycja MPMK w ujeżdżeniu za nami &#8211; w ostatnią sobotę sierpnia udekorowano najlepsze młode konie w dyscyplinie ujeżdżenia.<span id="more-1934"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Tym razem odbyło się to prawie miesiąc wcześniej niż do tej pory i razem z najlepszymi młodymi skoczkami &#8211; w jednym miejscu i jednym terminie. Czy koncepcja łączenia dyscyplin MPMK jest dobra i stanie się zwyczajem, nie mnie oceniać. Jako członek komisji sędziowskiej właściwie nie miałem możliwości odwiedzić skoczków w czasie trwania zawodów, ponieważ na czworoboku od rana przez prawie 10 godzin trwały przejazdy 65 młodych koni ujeżdżeniowych. 33 4-latki, w tym 9 hodowli zagranicznej, 20 5-latków (11 zagranicznych) i 12 6-latków (4 zagraniczne) &#8211; w tym roku po raz pierwszy nie mieliśmy w finałach ani jednego konia hodowli stadnin państwowych. To jakiś znak zmieniających się czasów w hodowli koni, a może tylko jednoroczny wyjątek?<br />
W komisji sędziowskiej tegorocznych mistrzostw uczestniczyli: dr Wojciech Markowski &#8211; sędzia główny zawodów, prof. Sławomir Pietrzak, Wacław Pruchniewicz, Agnieszka Majewska, Janusz Lawin, piszący tę relację i sędzia zagraniczny Rolf Beutler-Bath z Niemiec, który już dwukrotnie przed kilku laty uczestniczył w MPMK w Książu.<br />
W tym roku zostały zmienione zasady wystawiania ocen składowych za prezentację na czworoboku. Teraz komisja wystawia oceny z dokładnością co pół punktu, a nie jak wcześniej co 0,1 punktu. Ten pomysł został podpowiedziany przez ubiegłorocznego sędziego zagranicznego mistrzostw dr. Dietera Schülle, który wtedy prowadził też kurs dla sędziów oceny młodych koni. Uznano, że oceny co pół punktu będą klarowniej rozróżniać klasę konia, czyli jakości składowych ocen będą jakby bardziej rozdzielone. W mojej osobistej, dość wstępnej ocenie wielokrotnie brakowało tych pośrednich dziesiętnych, by dokładniej oddać oceną wartość konia, a połówki częściej skłaniają do postawienia oceny o pół punktu niższej niż wyższej. Wydaje się też, że ta idea stoi w sprzeczności z ostatnimi zmianami w zasadach sędziowania w klasycznych konkursach ujeżdżenia, w których od niedawna wprowadzono oceny co pół punktu, czyli poszerzając skalę ocen. Ponadto mała liczba młodych koni przystępujących w Polsce do konkursów kwalifikacyjnych, czyli de facto całej edycji MPMK w ujeżdżeniu, nie sprzyja zaostrzaniu skali ocen. Jestem przekonany, że Komisja Koordynacyjna PZHK-PZJ, Komisja Ujeżdżenia PZJ i Kolegium Sędziów PZJ dokonają analizy tego sposobu sędziowania, tak by nabrać przekonania, że jego wprowadzenie jest z pożytkiem dla tej dyscypliny.<br />
Zawody odbywały się przy upalnej pogodzie i w tym upatruję faktu, że wyniki dużej części koni, szczególnie starszych roczników, ogólnie były niższe od spodziewanych. Inna rzecz, że zawodnicy i trenerzy w wielu przypadkach nie brali tego pod uwagę &#8211; obserwowałem dość długotrwałe i intensywne rozprężanie koni przed startem i później na czworoboku koniom brakowało ekspresji.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Najmłodszy rocznik</strong> został zdominowany przez konie przygotowywane do startu przez doświadczonych jeźdźców, raczej amazonki, bo mężczyzn prawie tam nie było.<br />
Oba półfinały i finał wygrał SAN PAULO (Empire han &#8211; Sparta V po Spartakus han) dosiadany przez Annę Bienias. Wychowanek znanego hodowcy z Płońska Zbigniewa Koperskiego został przeprowadzony przez zawody na wzorowym kontakcie dla konia czteroletniego, tempem chodów dostosowanym do predyspozycji i temperamentu. Stęp (w finale ocena 8,5) i galop były jego silną stroną, do tego stabilny charakter i posłuszne przejścia, a przede wszystkim równa forma we wszystkich trzech konkursach.<br />
Druga była klacz ANNABELL (Campari hol &#8211; Andora po Akreur han) wyhodowana przez Iwonę Szafir, która bardzo płynnie przeprowadziła klacz przez wszystkie próby. Stęp i galop były też najlepsze, ale momenty pojawiającej się nieregularności w kłusie ostatecznie obniżyły ocenę za tzw. przydatność.<br />
Niespodziewanie na trzecie miejsce wysunęła się klacz LORETTA (Landor hol &#8211; Lena po Bas wlkp), której amazonka Katarzyna Muszyńska świetnie finiszowała w finale i poprawiła ocenę z trochę słabszego drugiego startu. Loretta jest niezbyt kalibrową klaczą, ale jej atutem jest duża lekkość chodów.<br />
Czwarte i szóste miejsce zajęły konie prezentowane przez Darię Kobiernik. Amazonka już tradycyjnie prezentuje dobrze przez siebie wyszkolone konie i umiejętność dobrego uwypuklenia ich mocnych stron. Oprócz trzech koni w ujeżdżeniu równolegle prezentowała czwartego w skokach. To świetny przykład profesjonalizmu.<br />
Piąty w klasyfikacji był LEONIDOR L z lubelskiej Elizówki. Podobał mi się już w kwalifikacjach i spodziewałem się dobrego miejsca w finałach. Gdyby nie przespany stęp i kłus i wyraźnie pasywna jazda amazonki Eweliny Kołodyjskiej w drugim dniu, to potencjał konia dawał szansę na medalowe miejsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród <strong>importowanych 4-latków</strong> wyróżniły się trzy konie: klacze CAPTANI hol po Carentan &#8211; I miejsce i SHOSHOLOZA oldb po Sir Donnerhall &#8211; III miejsce, obie własności Katarzyny Milczarek, a prezentowane niezwykle ekspresyjnie i wyraziście przez syna pani Katarzyny &#8211; Tomasza Jasińskiego (obie klacze uzyskały za galop 8 pkt.), oraz drugi w klasyfikacji hanowerski LUXOR (po Londontime). Właścicielem tego konia jest Leszek Szymański, a amazonka Dominika Zdanowicz zaprezentowała kapitalne galopy &#8211; ocena 8,5 za galop w obu przejazdach.</p>
<p style="text-align: justify;">Grupa <strong>polskich 5-latków</strong> była w tym roku mniej liczna niż konie hodowli zagranicznej, niemniej kilka koni wyróżniło się dobrym przygotowaniem i prezentacją we wszystkich trzech startach.<br />
Wygrał BILLY ELLIOT (wł. Remigiusza Makowskiego), syn Wetsteina od Banderola po Dixilend xx, hodowli Magdaleny Jury, która tego konia przygotowała i prezentowała w mistrzostwach. Kapitalny start tej pary &#8211; świetna koncentracja, dużo ekspresji i co najważniejsze &#8211; rytm, regularność i przepuszczalność. Małe nieporozumienie z kontaktem prawej wodzy w pierwszym starcie było jedynym błędem w zawodach. Każdy kolejny konkurs był coraz lepszy, pewniejszy, a w finale aż trzy ósemki! Wynik tej pary to również ciekawa i przyjemna niespodzianka, ponieważ niecałe trzy tygodnie wcześniej na ostatnich konkursach kwalifikacyjnych, które sędziowałem, koń nie miał tak wysokiej formy, a amazonka pewności siebie.<br />
Drugie miejsce DIRTY LADY-P (Corleone Z &#8211; Dyna po Dysk m) hodowli Bogdana Parkitnego nie było zaskoczeniem, bo po tym, jak się prezentowała w konkursach kwalifikacyjnych, była pewną kandydatką do miejsca medalowego, a nawet zwycięstwa. Moim zdaniem przygotowania i udział w Mistrzostwach Świata Młodych Koni w Verden odbiły się jednak na poziomie startów we Wrocławiu. Pewne i precyzyjne prowadzenie klaczy przez Tomasza Kowalskiego musiało przynieść bardzo wysokie miejsce w klasyfikacji, ale nie było tej błyskotliwości, którą widziałem w czerwcu w kwalifikacjach. Klacz bardzo ciekawa, o solidnej mechanice chodów i dobrych podstawach. Stęp i kłus dobre, ale galop jakby nieznacznie stracił na krągłości i lekkości. Teraz tylko okazać cierpliwość.wNa trzecim miejscu klacz ANNABEL hodowli Remigiusza Makowskiego, córka og. Love Affair z matki po hanowerskim Rolandzie, który dał już kilka ciekawych koni w ujeżdżeniu, m.in. znaną ze zwycięstw w mistrzostwach młodych koni klacz Czantorię. Ponieważ na czworoboku znowu pojawiła się Anna Bienias, można było się spodziewać solidnych wyników. Oba konkursy półfinałowe przejechane bardzo dobrze, równo, ze wzorowym kontaktem, regularnością i przejściami &#8211; stąd od razu III i II miejsce. W finale zmęczenie klaczy i być może upał dały się we znaki, bo przejazd był matowy, jednak uzbierany zapas z poprzednich konkursów wystarczył, by utrzymać wynik ponad 20 punktów i brązowy medal. Gratulacje!</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród <strong>zagranicznych 5-latków</strong> był dość wyrównany poziom. Dwa pierwsze konie &#8211; hanowerska BALLEY Andrzeja Sałackiego i oldenburski BENEDICTO Artura Żemły &#8211; wyraźnie na wyższym poziomie. Bardzo dobrze pokazane &#8211; trudno się dziwić, bo przez dwie wielkie postaci naszego ujeżdżenia Żanetę Skowrońską i Justynę Dysarz-Bylicką &#8211; oraz przygotowane przez doświadczonych szkoleniowców Andrzeja Sałackiego i Ryszarda Dysarza. To jest droga do sukcesu z młodymi końmi.<br />
O dużym sukcesie może mówić Katarzyna Porożyńska &#8211; III miejsce, ale przede wszystkim solidna i równa jazda na hanowerskiej DONNA PRIMA. Właśnie ta solidna i równa jazda w trzech startach zaowocowała medalową pozycją.<br />
Sądzę, że piątego WORLD MAGIC GB stać na wyższy wynik, bo to świetny koń, ale dopiero pod tym warunkiem, że zacznie być symetryczny. Ten koń to duże wyzwanie dla jego amazonki i trenera. Należy życzyć sukcesów.<br />
Z pozostałych koni zwróciły moją uwagę: hanowerska WIWIEN pod Magdaleną Zalewską lekkością chodów, STILLOS pod Olgą Michalik świetnymi kłusami i galopami, ale ten kłębek nerwów, dopiero od kilku miesięcy w niezwykły sposób opanowany, ciągle nie może pokazać, że umie stępować. Świetny jest SILVANO, ale ma nieświetne wyniki, bo na razie to on jest przewodnikiem swojej amazonki &#8211; życzę Magdalenie Strąk, by się to zmieniło.</p>
<p style="text-align: justify;">Grupa <strong>6-latków</strong> to jak zwykle w polskich czempionatach słabsza strona zawodów. Niestety ten rok nie przyniósł zmiany na lepsze.<br />
Można i należy wyróżnić Katarzynę Papajak za prezentację małopolskiego EL BONILLO po Berlin Bej, ale tylko w pierwszym półfinale. Pojechała program bez żadnych skrupułów i tremy. Dynamiczna jazda z dobrze pokazanymi przejściami i dużą dynamika chodów dodanych dały dość dobry wynik i jak się później okazało &#8211; zapas do zwycięstwa. Drugiego i trzeciego dnia niestety było przeciętnie, z błędami i usztywnieniem. Zwycięzcy się nie krytykuje, więc gratulacje i mniej tremy w następnych startach.<br />
Potencjalny kandydat do wygrania tej kategorii, CISOŃ (po Curry Son) pod Filipem Poszumskim, w pierwszy półfinale zrobił błędy i był zły w chodach bocznych. To na tyle obniżyło wynik, że mimo pościgu w dwóch następnych konkursach nie uzbierał punktów, by przeskoczyć EL BONILLO.<br />
BRENTINO (po Insider) pod Karoliną Mazurek też zapowiadał się na kandydata do medalu, ale pierwszy start, ledwie na ocenę 6,0, był powodem zajęcia dopiero czwartego miejsca. Sądzę, że ta para chyba nie najlepiej zniosła upalną pogodę, bo pierwszego dnia pojawił się problem z impulsem i trudności z uzyskaniem kadencji w kłusie i galopie. Drugiego i trzeciego dnia było wyraźnie lepiej, ale jeszcze za mało, by móc walczyć o dużo lepszy wynik i miejsce.<br />
Chcę pochwalić Annę Woźnicę dosiadającą klaczy PRINCESSA (po oldenburskim Landor), która przez dwa dni zajmowała drugie miejsce, ale w drugim półfinale pojawiły się błędy i ostatecznie zajęła trzecią lokatę.<br />
Honor 6-latków ratowała Żaneta Skowrońska na hanowerskim RISING STAR, która pokazała, że wszystkie elementy wymagane przez testy dla tej grupy wiekowej można zaprezentować na dobrym poziomie, bez błędów i z zachowaną jakością chodów, a przecież ten ogier nie jest łatwy do wytrenowania i prowadzenia ze względu na swoje niezbyt ujeżdżeniowe proporcje budowy. Czyli znowu kłania się profesjonalizm.<br />
Na koniec mała konkluzja. Coś niedobrego dzieje się ze szkoleniem młodych koni, ponieważ zauważam, że wrodzone predyspozycje 4-latków giną w trakcie procesu treningowego. Znika swoboda i obszerność stępa, pojawiają się problemy z kadencją kłusa i wyniosłością kłusów dodanych, galopy ze sztywnymi szyjami i grzbietami. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale statystycznie można taki wniosek wysnuć.<br />
Czy nie za szybko i za wcześnie, i niezbyt zręcznie podejmowane są próby z pracą na dwóch śladach i dążenie do skrócenia konia? Może trzeba dłużej czekać i gruntować chody, rytm i równowagę. Kształtować i utrwalać bazę. Do tego doskonalić jakość dosiadu i pomocy, czyli technikę jazdy. Zbyt często widzimy za dużo siły, a za mało sztuki jeździeckiej. Jedną z większych bolączek dużej grupy amazonek i jeźdźców są problemy z symetrycznym i zrównoważonym dosiadem. Nie może być mowy o skutecznym szkoleniu młodych koni i progresji wyników przy krzywych dosiadach, asymetrycznym kontakcie itp. podstawowych mankamentach techniki jazdy.<br />
Przypomnę, że znana holenderska amazonka Coby van Baalen przed rozpoczęciem startów na IO w Sydney przez dwa tygodnie jeździła bez strzemion!</p>
<p style="text-align: justify;">Na <a href="http://pzhk.pl/art.php?id=mpmk_2011.htm#ujezdzenie" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/pzhk.pl/art.php?id=mpmk_2011.htm_ujezdzenie&amp;referer=');">stronie PZHK</a> można obejrzeć filmy prezentujące pierwsze 3 miejsca w każdej kategorii wiekowej dla koni hodowli polskiej i zagranicznej. <em>(przyp. red.)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/nie-zaczynajmy-za-wczesnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konno (nie zawsze) znaczy dumnie…</title>
		<link>http://hij.com.pl/konno-nie-zawsze-znaczy-dumnie%e2%80%a6/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/konno-nie-zawsze-znaczy-dumnie%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Oct 2011 08:43:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia i kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Rok IX Nr 4 (31) 2011]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1931</guid>
		<description><![CDATA[Aleksandra Jaworowska Nie ma nic przyjemniejszego dla oka (zwłaszcza koniarza) niż zrównoważona sylwetka jeźdźca na ładnie zebranym wierzchowcu. Cóż, osiągnięcie takiej harmonii wymaga nie tylko ogromnej praktyki i cierpliwości, ale także wiedzy oraz zrozumienia istoty jazdy konnej. Już w starożytności próbowano uporządkować zasady tzw. szkoły klasycznej, opisanej w &#8222;Sztuce jeździeckiej&#8221; przez Ksenofonta już w IV [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Aleksandra Jaworowska</em></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma nic przyjemniejszego dla oka (zwłaszcza koniarza) niż zrównoważona sylwetka jeźdźca na ładnie zebranym wierzchowcu. Cóż, osiągnięcie takiej harmonii wymaga nie tylko ogromnej praktyki i cierpliwości, ale także wiedzy oraz zrozumienia istoty jazdy konnej.<span id="more-1931"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Już w starożytności próbowano uporządkować zasady tzw. szkoły klasycznej, opisanej w &#8222;Sztuce jeździeckiej&#8221; przez Ksenofonta już w IV wieku p.n.e. Do tego traktatu, wymieniającego techniki treningowe koni oraz ćwiczenia fizyczne niezbędne dla jeźdźców, chętnie sięgano zwłaszcza we wczesnym renesansie, dodając kolejne obserwacje i korzystając z doświadczenia następnych pokoleń. W efekcie trening przestał służyć wyłącznie uformowaniu efektywnego wierzchowca do walki, a przyczynił się przede wszystkim do wykształcenia wyrafinowanego stylu jazdy, uważanego za odpowiedni dla szlachetnie urodzonych.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Prezentacja jest najważniejsza</h2>
<p style="text-align: justify;">W 1532 roku, w Neapolu, Federico Grisone otworzył szkołę klasycznej jazdy konnej, która zyskała sławę i uznanie w ówczesnym świecie. Wydarzenie to miało wpływ na powstanie kolejnych ośrodków kształcenia w całej Europie, a opracowany na ich potrzeby system treningów jest wykorzystywany do dziś dnia. Jedną z wyżej wspomnianych szkół była akademia jazdy konnej założona w Antwerpii przez markiza Williama Cavendisha, księcia Newcastle. Ten szanowany hodowca był uważany za jednego z angielskich mistrzów jeździeckich swoich czasów. W 1658 roku opublikował podręcznik w języku francuskim, zatytułowany &#8222;Méthode et invention nouvelle de dresser les chevaux&#8221; (&#8222;Metody i nowe sposoby szkolenia koni&#8221;). Drugą szkołę jeździecką oraz stadninę Cavendish ufundował w swojej posiadłości w Anglii, w Nottinghamshire, tam też po powrocie z Antwerpii wydał po raz drugi, poszerzoną pracę, już w języku angielskim. Z tego właśnie traktatu pochodzi ilustracja Abrahama Diepenbeecka przedstawiająca markiza Newcastle udzielającego lekcji jazdy konnej kapitanowi Mazin. Na rycinie możemy zobaczyć masywnego wierzchowca w typie lipicana, prezentującego poszczególne chody pod wytwornym jeźdźcem. Całość sprawiałaby wrażenie fotograficznej poklatkowej rejestracji treningu, gdyby artysta nie zaplótł grzywy tylko jednemu z przedstawionych koni &#8211; temu galopującemu w prawo. Z dokumentacyjnym zacięciem oddane zostały najdrobniejsze szczegóły nie tylko ubioru obu mężczyzn, ale także wszystkie pomoce treningowe, jak wypinacze czy bat trzymany &#8222;na wędkę&#8221; przez kapitana.<br />
Na rycinie Diepenbeecka wszyscy, łącznie z wierzchowcem, wyglądają pięknie i godnie podczas nauki. Natomiast na obrazie czeskiego malarza Františka Kupki &#8222;Jeździectwo&#8221; z 1894 roku jest odwrotnie. Tutaj ani ludzie, ani zwierzęta nie prezentują się tak zachwycająco. Artysta z dużą dozą humoru przedstawił różne typy jeźdźców krążących wokół wykrzykującego komendy lub korekty, a może tylko ziewającego, instruktora. Pierwszy plan przypadł w udziale zarumienionej z wysiłku amazonce na spiętym, sfrustrowanym wierzchowcu. Para ta została ukazana w sposób potęgujący wrażenie trójwymiarowości, także dzięki wymownemu spojrzeniu, którym nas &#8211; widzów obrzuca zwierzę. Arogancję uczniów symbolizuje amazonka w głębi &#8211; przy lustrze, dosiadającą siwka, która zajęta jest wyłącznie poprawianiem nakrycia głowy. Prezentacja jest przecież najważniejsza!<br />
Obraz ten powstał na rok przed wyjazdem artysty do Paryża, gdzie zarabiał na utrzymanie głównie pracami studyjnymi z natury oraz rysunkami mody. &#8222;Jeździectwo&#8221; zdradza niewątpliwy talent malarza nie tylko w posługiwaniu się pędzlem, ale także bystry zmysł obserwacji oraz umiejętność uchwycenia istoty rzeczy w sposób mocno satyryczny.<br />
Dbając o godną prezentację, należy także zwrócić uwagę na dobranie odpowiedniego wierzchowca, także pod względem fizycznym, o czym przekonuje rysunek zamieszczony na łamach brytyjskiego magazynu &#8222;Punch&#8221;.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Godność sponiewierana</h2>
<p style="text-align: justify;">Przebrnięcie przez etap podstawowego szkolenia jeździeckiego i nabycie niezbędnych umiejętności otwiera przed adeptem tej trudnej sztuki nowe fascynujące możliwości.<br />
Często jednak okazuje się, iż pewność siebie nie idzie w parze z wiedzą, doświadczeniem oraz kwalifikacjami. Efektem takiej kompilacji są często zabawne sytuacje przydarzające się zwłaszcza w terenie, gdzie trudno o niezmienność otoczenia, powtarzalność wykonywanych ćwiczeń czy przewidywalność sytuacji. Zwykle nie przestrzega się tutaj żadnego z góry ustalonego harmonogramu treningu. Dlatego też przyjemny galop czy skok przez niezbyt wysoką przeszkodę w nieznanym terenie może sprawić dosyć niemiłą niespodziankę zarówno jeźdźcowi, jak i jego kopytnemu przyjacielowi. Taki moment zarejestrował na swoim obrazie o tematyce łowieckiej jeden z wiodących XIX-wiecznych angielskich malarzy koni &#8211; James Ward. Każdy, kto choć raz wybrał się w teren, w którym musiał walczyć o godne wyjście z trudnej sytuacji, na pewno doskonale rozumie, co czują człowiek i zwierzę odmalowani na płótnie pod niewinnym tytułem &#8222;Wzniesienie&#8221;. Ich miny mówią same za siebie. Zaskoczony ukształtowaniem terenu koń rozpaczliwie szuka miejsca na bezpieczne lądowanie po skoku, na próżno oczekując wskazówek od nie mniej niż on sam zdziwionego jeźdźca, który jednak wciąż jeszcze pozostaje w siodle. Jest to luksus nieosiągalny dla bohatera akwareli innego Brytyjczyka &#8211; Henry’ego Matthew Brocka &#8211; &#8222;Myśliwy z koniem pełnym temperamentu&#8221;. Czerwony z wściekłości jeździec bezskutecznie próbuje zapanować nad rozbrykanym wierzchowcem, który zdecydowanie odmawia nie tylko współpracy, ale jakiegokolwiek bliższego kontaktu &#8211; im większa agresja ze strony człowieka, tym większy opór ze strony zwierzęcia. Artysta stworzył scenę nie tylko pełną ruchu i dramaturgii, ale przede wszystkim o silnym zabarwieniu komicznym. Jego sprawność rysunkowa w połączeniu z poczuciem humoru sprawiły, iż ilustracje Brocka ukazywały się regularnie w tak popularnych magazynach, jak &#8222;Punch&#8221;, &#8222;Tatler&#8221; czy &#8222;The London Magazine&#8221;, zanim w końcu mogli docenić je czytelnicy książek.<br />
Sytuacja z polowania zilustrowana przez Brocka nie należała do rzadkości. Również w dorobku artystycznym Juliusza Kossaka znalazła się praca, odnotowująca z przymrużeniem oka historie mające miejsce podczas polowania, zatytułowana &#8216;Sporting w Użoku&#8221;. Ten znakomity malarz koni był pogodnym, serdecznym człowiekiem, uwielbianym w towarzystwie nie tylko za swój talent, ale także za dowcip. Dlatego chętnie zapraszano go na wszelkie kuligi, łowy, konne spacery, z których czerpał motywy do swych obrazów i ilustracji. Dzięki niezawodnej pamięci plastycznej, Kossak mógł tworzyć z pełną swobodą, dowolnie komponując sceny. Jego wyrobiony zmysł obserwacyjny pozwalał na dostrzeganie najbardziej charakterystycznych rysów i cech postaci, tych znamiennych i typowych, których przerysowanie dawało zamierzony efekt karykaturalny. Jeden z myśliwych tak scharakteryzował artystę na łamach lwowskiego &#8222;Łowca&#8221;: Cóż to był za miły towarzysz, strzelby nie brał ze sobą, ale do wszystkiego należał, na najwyższe połoniny się drapał przez dziewicze knieje. Wszystko mu było dobre, wszystko go interesowało, wszystko widział i wszystko w tej zacnej i kochanej swej głowie notował. A ten humor złoty! Biada strzelcowi, co kozę ustrzelił albo do niedźwiedzia spudłował. Lepiej by sforami dostać niż przy Kossaku podobnie się spisać. W jednej chwili rzecz uwieczniona ad aeternam rei memoriam, ku radości wszystkich i delikwenta także, bo dla niego rysunek.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Walka o przetrwanie… na grzbiecie</h2>
<p style="text-align: justify;">Niektórzy z doświadczonych jeźdźców mają dar naturalnej równowagi i koordynacji, dzięki któremu nie muszą się zastanawiać nad ustawieniem poszczególnych części ciała w czasie jazdy. To bardzo ważne, zwłaszcza w momencie gwałtownej lub nieprzewidzianej reakcji konia, kiedy ludzkie ciało reaguje instynktownie. Właśnie w takiej sytuacji znalazł się kowboj uwieczniony przez Williama Herberta Duntona na obrazie, którego oryginalny tytuł brzmi &#8222;Bronc rider&#8221;. Zaczerpniętym z hiszpańskiego terminem bronco lub bronc określa się w Stanach Zjednoczonych, ale także w północnym Meksyku oraz Kanadzie, półdzikiego lub nieułożonego konia, który ma skłonność do wierzgania oraz tak zwanych baranich skoków. Bronc odnosi się również do zwierząt selekcjonowanych specjalnie pod kątem skłonności do brykania, nieodzownej podczas dwóch konkursów rodeo (mowa oczywiście o bareback bronc riding i saddle bronc riding).<br />
Takiego właśnie zwierzaka, zawieszonego w powietrzu po wybiciu z czterech nóg, z wygiętym grzbietem, pełnego energii oraz determinacji do zsadzenia jeźdźca, widzimy na płótnie amerykańskiego malarza o przezwisku &#8222;Buck&#8221; (w języku angielskim słowo to oznacza wyskakiwanie konia pionowo w górę z wygiętym grzbietem i ściągniętymi nogami). Dunton był jednym z szóstki założycieli Stowarzyszenia Artystów z Taos &#8211; małej miejscowości w Nowym Meksyku. Malowali oni głównie sceny z życia rdzennych mieszkańców puebla, głównie Indian. Ich twórczość była często krytykowana za stosowanie zbyt jaskrawych barw, infantylność przedstawień, a także przerysowanie niezostawiające pola wyobraźni, co w sumie dawało efekt pewnego usztywnienia, a co za tym idzie &#8211; sztuczności. Szóstka z Taos nic sobie z tego nie robiła, podważając wiarygodność krytyków, którzy nigdy nie poznali ich kolonii, a więc nie mogli obiektywnie ocenić wartości artystycznej prac.<br />
Obraz z jeźdźcem na szalejącym wierzchowcu wpisuje się w styl stowarzyszenia. Malarz starał się uchwycić moment, gdy zaskoczony przez wierzchowca kowboj musi utrzymać się w siodle, ponieważ alternatywą, w najlepszym wypadku, jest długa piesza wędrówka do domu.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Honor uratowany</h2>
<p style="text-align: justify;">Konne portrety zamawiali najwięksi wodzowie, dumnie prężąc pierś na grzbietach pysznych ogierów. Podobizny pięknych dam na pełnych gracji klaczach wypełniają sale największych muzeów sztuki. Czy chęć efektownego prezentowania się na końskim grzbiecie to tylko próżność? Na pewno nie. Choćby z tego powodu, że aby osiągnąć zamierzony efekt, trzeba długo i ciężko trenować. Często wiąże się to niestety ze stresem i bólem fizycznym, a także nieprzyjemnymi upadkami czy wręcz kontuzjami. Oczywiście dzięki poszerzaniu naszej wiedzy o ludzkiej i końskiej anatomii oraz psychice opracowane zostały nowe techniki treningowe, pozwalające nie tylko na wyćwiczenie poprawnego dosiadu, ale lepsze wykorzystanie w praktyce naturalnych predyspozycji jeźdźca i konia. Jednak i w tym wypadku trzeba wykazać się cierpliwością, spokojem i konsekwencją, co w praktyce nie jest proste, zwłaszcza przy niedoskonałych umiejętnościach jeździeckich człowieka w połączeniu z wierzchowcem wykazującym zamiłowanie do, na przykład, baranich skoków. Trudno bowiem zachować spokój czy poprawny dosiad, gdy właśnie ląduje się z efektownym hukiem na twardym podłożu lub, co gorsza, na jakiejś przeszkodzie. Wtedy najlepszą receptą wydaje się skwitowanie całego zajścia śmiechem, który pomaga przetrwać najtrudniejsze, najgorsze, najbardziej nieprzyjemne sytuacje&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/konno-nie-zawsze-znaczy-dumnie%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barwnie, dostojnie, z przymrużeniem oka</title>
		<link>http://hij.com.pl/barwnie-dostojnie-z-przymruzeniem-oka/</link>
		<comments>http://hij.com.pl/barwnie-dostojnie-z-przymruzeniem-oka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Oct 2011 08:36:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Katarzyna Popielska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia i kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Rok IX Nr 4 (31) 2011]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://hij.com.pl/?p=1927</guid>
		<description><![CDATA[Piotr Dzięciołowski - O Boże! Jak oni pięknie wyglądają! &#8211; westchnął wzruszony starszy pan, gdy na warszawskim placu Piłsudskiego w pierwszy wrześniowy weekend ujrzał ponad stu ułanów dosiadających gniadych i siwych koni. &#8211; Toż to jak przed wojną! &#8211; przywoływał wspomnienia i ocierał łzy. Pod wrażeniem pozostawali nie tylko przedstawiciele najstarszego pokolenia. Widok to rzeczywiście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Piotr Dzięciołowski</em></p>
<p style="text-align: justify;">- <em>O Boże! Jak oni pięknie wyglądają!</em> &#8211; westchnął wzruszony starszy pan, gdy na warszawskim placu Piłsudskiego w pierwszy wrześniowy weekend ujrzał ponad stu ułanów dosiadających gniadych i siwych koni. &#8211; <em>Toż to jak przed wojną!</em> &#8211; przywoływał wspomnienia i ocierał łzy.<span id="more-1927"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Pod wrażeniem pozostawali nie tylko przedstawiciele najstarszego pokolenia. Widok to rzeczywiście rzadki, gdy w jednym miejscu i czasie można zobaczyć aż tylu jeźdźców. Byli to ułani, żołnierze Szwadronu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego oraz przedstawiciele pododdziałów skupionych wokół Federacji Kawalerii Ochotniczej, którzy przybyli na plac Marszałka z okazji dwudniowych obchodów Święta Kawalerii Polskiej, odbywającego się pod honorowym patronatem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Ustanowiono je zaledwie dwa lata temu dla upamiętnienia zwycięskiej bitwy, stoczonej 31 sierpnia 1920 roku, przez 1. Dywizję Jazdy gen. Juliusza Rómmla z wojskami legendarnej Armii Konnej Siemiona Budionnego. Półtora tysiąca polskich ułanów rozgromiło doskonale uzbrojoną, sześciotysięczną kawalerię bolszewicką. Było to najwspanialsze zwycięstwo naszych szwoleżerów w XX wieku i jedno z największych w historii polskiej jazdy. Pomysłodawcami obchodów Święta Kawalerii w rocznicę tej bitwy są władze gminy Komarów i Stowarzyszenie &#8222;Bitwa pod Komarowem&#8221;. Uroczystości w Warszawie odbywały się po raz pierwszy. W trakcie apelu uczczono pamięć poległych, złożono wieńce przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Była też defilada, bo jakże inaczej.<br />
Obchody kontynuowano nazajutrz na terenach hipodromu przy ulicy Kozielskiej. Licznie zgromadzona publiczność znów miała okazję podziwiać ułanów, i to nie tylko podczas prezentacji pododdziałów, ale przede wszystkim w trakcie pokazu wyszkolenia żołnierzy szwadronu. &#8222;Stępem po jednemu&#8221;, &#8222;kłusem dwójkami&#8221;, &#8222;kłusem wolta za prowadzącym&#8221;, &#8222;kłusem czwórka w lewo&#8221;&#8230; to tylko niektóre z komend, jakie padały podczas musztry. Jeźdźcy i konie doskonale radzili sobie z wykonywaniem rozkazów, co widzowie nagradzali gromkimi brawami. Ułani &#8211; zarówno ci szwadronowi, jak ci stowarzyszeniowi, kultywujący tradycje pułkowe &#8211; pokazali się też w zawodach kawaleryjskich. Pokonywali parkur z siedmioma przeszkodami, władali lancami i szablami. Cięli gomuły, łozy, ściągali pierścienie… Najlepsi byli przedstawiciele szwadronu. Wygrał st. ułan Łukasz Osiecki.<br />
W ramach obchodów Święta Kawalerii odbył się też przy Kozielskiej Memoriał Armii Krajowej w skokach przez przeszkody. Pierwsze miejsce zajął Jarosław Skrzyczyński z KJ Agro-Handel, Stajnia Olsza. Zawodnicy startowali z biało-czerwonym opaskami AK, honorując w ten sposób bohaterskich żołnierzy podziemnej armii, w tym ułanów-sportowców, olimpijczyków, m.in. tak znanych, jak generał dywizji Tadeusz Komorowski, ps. &#8222;Bór&#8221; i rtm. Henryk Roycewicz, ps. &#8222;Leliwa&#8221;. Pierwszy, Premier Rządu RP na uchodźstwie, dowódca Armii Krajowej, Naczelny Wódz, Komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, startował w konkursie WKKW na igrzyskach w Paryżu w 1924 roku. Dwanaście lat później, w Berlinie, pełnił funkcję szefa naszej olimpijskiej ekipy jeździeckiej, której członkiem był m.in. rtm. Roycewicz, srebrny medalista w konkursie drużynowym WKKW. W Powstaniu Warszawskim rotmistrz dowodził batalionem &#8222;Kiliński&#8221;; po wojnie komuniści skazali go na wieloletnie więzienie.<br />
Warszawiacy mieli okazję sprawdzić swoją historyczną wiedzę, odpowiadając na liczne pytania konkursowe. Obchodom towarzyszyły również dodatkowe atrakcje: pokaz kaskaderski grupy Andrzeja Kostrzewy, jednego z naszych najsłynniejszych kaskaderów filmowych &#8211; ma na koncie udział w blisko 50 produkcjach, w tym tak ważnych, jak &#8222;Ogniem i mieczem&#8221;, &#8222;Quo vadis&#8221;, &#8222;Stara Baśń&#8221;, &#8222;Bitwa Warszawska 1920&#8243;. Znakomity z kolei pokaz ujeżdżenia, nawiązujący stylem i kostiumem do siedemnastowiecznego baroku, dała Marta Sobierajska, amazonka z Akademii Sztuki Jeździeckiej Karoliny Wajdy. Organizatorzy festynu przy Kozielskiej nie zapomnieli również o najmłodszych. Dzieci jeździły na kucykach, uczestniczyły w konkursach rysunkowych, skakały na trampolinie&#8230;<br />
Duże brawa należą się organizatorom obchodów Święta Kawalerii Polskiej nie tylko z racji sprawnie przygotowanych uroczystości, ale za popularyzowanie wiedzy o polskiej jeździe, jej dokonaniach i bohaterskich czynach. Mamy nadzieję, że obchody tego święta w Warszawie wejdą na stałe do stołecznego kalendarza. Do zobaczenia więc za rok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://hij.com.pl/barwnie-dostojnie-z-przymruzeniem-oka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

