Get Adobe Flash player

Aktywnie zabiegać o konie

Rozmawiał: Michał Wierusz-Kowalski

Program przygotowań olimpijskich Rio Plus ogłoszony. w PZJ jest w gronie związków sportowych bezsprzecznym liderem planowania. Są deklaracje dobrej woli i jasno wytyczone cele. Jednak na szczęśliwą realizację scenariusza pod tytułem „medal olimpijski” składa się ogrom czynników, zarówno mozolnej pracy codziennej, jak i skutecznego wdrażania wizji strategicznej. Ponad wybitne konie, utalentowanych zawodników oraz kompetentnych szkoleniowców – co brzmi banalnie – potrzebni są nam życzliwi, silni partnerzy, wśród których znalazła się pani Joanna Mucha, Minister Sportu i Turystyki.

Jeździectwo ma swój bezsprzeczny udział w tworzeniu historii polskiego sportu. Sto lat temu naszemu krajowi przyniosło nawet pierwszy medal olimpijski. Czy i jaki ma to wpływ na obecne pozycjonowanie jeździectwa w resorcie sportu?
– To prawda, jeździectwo ma zapisaną piękną kartę w historii polskiego sportu. I rzeczywiście w ciągu tych stu lat odniosło wiele wspaniałych sukcesów, przytoczę choćby przykład Adama Królikiewicza, brązowego medalisty olimpijskiego w konkursie skoków w 1924 r., czy Karola Rómmla, trzykrotnego olimpijczyka z 1912, 24 i 28 roku. Niestety jest to już czas przeszły. Ostatni dobry wynik w tym sporcie osiągnęliśmy na igrzyskach w Moskwie w 1980 r. i od tego czasu polscy jeźdźcy nie odnoszą podobnych sukcesów. A my musimy jednak skupić się na przyszłych osiągnięciach. Chcielibyśmy, aby kolejne lata przyniosły polskiemu jeździectwu rozkwit zarówno w obszarze sportu wyczynowego, jak też w jego upowszechnieniu. Musimy jednak pamiętać, że ta przyszłość jest jednak przede wszystkim w rękach związku i środowiska, które musi skonkretyzować, zogniskować cele i działania mające wpływ na rozwój tego sportu.

Joanna Mucha

Joanna Mucha – fot. Kris Seklecki

Brązowy koszyk dedykowany jeździectwu w kontekście bieżących problemów całej branży sportowej powinniśmy interpretować w kategoriach sukcesu czy porażki dyscypliny?
– Na pewno nie możemy rozpatrywać tego podziału w kategoriach porażki. Grupa, w której znalazł się PZJ, ma przed sobą duże wyzwania. Chcemy teraz umawiać się ze związkami sportowymi na konkretne efekty sportowe i to rozliczać. Będziemy dofinansowywać te sporty, które dają największe szanse na sukcesy i mają najlepsze plany rozwoju. Czekamy na dobre strategie, czekamy na związki, które przekonają nas, że mają pomysł na swoją dyscyplinę. To związek musi przedstawić plany szkolenia młodzieży, pozyskania wykwalifikowanej kadry trenerskiej, rozbudowy zaplecza, upowszechnienia sportu, jednym słowem pokazać, że ten sport ma potencjał. Podział na dyscypliny strategiczne i te o mniejszym znaczeniu nie jest sztywny i zakłada fluktuację. Związki, które sprostają nowym zadaniom, mają szansę na większe dofinansowanie ze strony ministerstwa, te które nie poradzą sobie z wyzwaniami, niestety nie będą miały takiej możliwości. Sądzę, że uczciwie postawiliśmy sprawę i każdy wie, co ma robić.

Jak Pani widzi przyszłość tego sportu bez pomocy państwa? Sprzętu, typu koń czy samochód do jego transportu, Ministerstwo Sportu i Turystyki nie sfinansuje, więc na co środowisko jeździeckie może liczyć?
– Z uwagi na to, że koszty uprawiania jeździectwa, zwłaszcza na poziomie wyczynowym, są ogromne, państwo może wspierać ten sport w bardzo ograniczonym zakresie. Środki corocznej dotacji budżetowej PZJ może przeznaczać na realizację przygotowań kadry narodowej do udziału we współzawodnictwie sportowym, w tym udział zawodników w zawodach sportowych, konsultacjach i zgrupowaniach krajowych oraz zagranicznych, badania diagnostyczne, wypłaty stypendiów sportowych, doszkalanie, zakup suplementów diety i odżywek, sprzętu sportowego i specjalistycznego, wynagrodzenia kadry szkoleniowej. Bez zaangażowania w sport jeździecki innych partnerów, m.in. związanych z przemysłem jeździeckim, dalszy rozwój jeździectwa sportowego może być bardzo trudny.

Relacje MSiT z PZJ – proszę o ich ocenę z perspektywy szefa resortu.
– Uważam, że są to dobre relacje. Ostanie spotkanie z prezesem Polskiego Związku Jeździeckiego Łukaszem Abgarowiczem potwierdza moją ocenę. Obydwoje zgadzamy się, że jeździectwo jest specyficznym sportem i potrzebuje dużych nakładów finansowych na rozwój. Pan prezes przedstawił mi plany związku co do sposobu pozyskiwania dodatkowych środków od sponsorów. Związek opracowuje bardzo ambitną strategię, która pozwoli uzyskać fundusze na rozwój, promocję i marketing. Uważam, że jest to bardzo dobry przykład na profesjonalne zarządzanie związkiem i budowanie rynku jeździeckiego w Polsce. Takie działania jak najbardziej wpisują się w naszą strategię rozwoju sportu.

Jeździectwo to nie tylko sport wyczynowy, ale i szeroki obszar kultury jeździeckiej w odniesieniu do tradycji narodowej. Czy walor edukacyjno-wychowawczy tej dyscypliny ma dla resortu jakieś znaczenie?
– Jeździectwo jest sportem posiadającym ogromne walory edukacyjno-wychowawcze. Od wieków zdawano sobie sprawę z niezwykłych możliwości jeździectwa w kształceniu silnego charakteru i sprawności fizycznej. To szkoła charakteru i samodoskonalenia, wymagająca ogromnego zdyscyplinowania. Kto chce jeździć konno, musi przełamać lęk i niepewność, wyrobić w sobie opanowanie, cierpliwość i systematyczność, musi nauczyć się odpowiedzialności za powierzone zwierzę. Jeździectwo to również obyczaje, etyka i kultura. Mój resort docenia ten wymiar jeździectwa i odnosi się do niego z najwyższym uznaniem.

Czy w kontekście społecznym jeździectwo może – w kontrze do piłki nożnej – przy aprobacie ministerstwa przeciwdziałać złym zjawiskom subkulturowym?
– Oczywiście, że tak. I nie tylko jeździectwo może przyczynić się do przeciwdziałania takim złym zjawiskom społecznym. W ideę sportu wpisane są przecież działania eliminujące zarówno patologie, jak i agresję. Nie od dziś wiadomo, że w środowiskach zagrożonych bądź zdemoralizowanych sport może pełnić bardzo ważną funkcję, jest bowiem znakomitym narzędziem w procesie socjalizacji i dziedziną powszechnie akceptowaną przez młodych ludzi. A pamiętajmy, że negatywne zachowania są jednak domeną młodego pokolenia. Młodzież, nie mogąc realizować swoich potrzeb, szuka ujścia własnych frustracji w różnych formach buntu, który bardzo często przeradza się w burdy stadionowe, uliczne i inne agresywne działania. Dlatego, aby zredukować poziom agresji i patologii młodego pokolenia, musimy stworzyć takie warunki, by młodzież mogła wyżyć się w różnych formach aktywności fizycznej w tym dobrym sportowym znaczeniu. I tu widzę ogromną rolę zarówno ministerstwa, jak i związków sportowych w tworzeniu programów i inicjatyw, które pozwolą na eliminację patologicznych zachowań. Proszę zauważyć, że podjęte przeze mnie działania, zmieniające strukturę finansowania, też idą w kierunku upowszechniana sportów. Związki, które poradzą sobie z zadaniem dotarcia ze swoją ofertą do jak najliczniejszego odbiorcy, zachęcą do uprawiania sportu i wypromują go tak, że stanie się sportem masowym, mogą liczyć na ministerialne dofinansowanie. Tak więc jeździectwo jak najbardziej wpisuje się w ten plan popularyzacji sportu i budowania nowej strategii.

Mówi się potocznie, że jeździectwo to sport trochę z innej bajki… Fakt – kibic jeździecki nie będzie stadionowym chuliganem, nie wyrwie fotelika i nie rzuci nim w policjanta. Tymczasem w dobie szalonej komercjalizacji sportu zatracamy także sens etosu rycerskiego – dobrych manier, dżentelmenerii, etyki – z jakim kojarzona jest ekwitacja. Przejawy kontrkultury pojawiają się dziś we wszystkich nieomal dziedzinach życia jako wyraz swoistego luzactwa, różnych mód, pogoni za tanią rozrywką – i mają jakoby napędzać rynek. Czy sport może przynieść ratunek?
– Proszę zauważyć, że w Polsce już powoli zaczyna tworzyć się również moda na sport. Oczywiście w porównaniu do państw zachodnich jesteśmy jeszcze na początku tej drogi, ale i u nas powoli zmienia się mentalność społeczeństwa. Dziś znacznie więcej ludzi spędza wolny czas na uprawianiu sportu i wcale nie hołduje taniej rozrywce. Naszym zadaniem jest zatem budowanie dobrego klimatu wokół sportu, tak by przekonać pozostałą część naszej populacji do różnych form aktywności fizycznej. Chodzi też o to, by ten kibic stał się czynnym uczestnikiem wydarzeń sportowych. Zwłaszcza że sport to też wychowanie, kształtowanie charakteru, podnoszenie morale. Nie da się przecenić jego roli w budowaniu pozytywnych zachowań i więzi społecznych. W tym miejscu chciałabym przytoczyć słowa Krzysztofa Sas-Nowosielskiego, nauczyciela akademickiego i instruktora wspinaczki sportowej: Sport zawiera olbrzymi potencjał oddziaływań wychowawczych. Aby jednak mogły być one wykorzystane, należy o to aktywnie zabiegać, w przeciwnym razie pozostaną pięknym mitem.

Stadion Narodowy już w Warszawie stoi. Mamy również Filharmonię Narodową, Teatr Narodowy i Bibliotekę Narodową. Tymczasem inne stolice europejskie mają także hipodromy narodowe, służące nie tylko końskiej sprawie. Czy realnym projektem jest przekształcenie warszawskiego Toru Wyścigów Konnych w Hipodrom Narodowy? Można liczyć na Pani pomoc we wdrożeniu takiej inicjatywy?
– Projekt zagospodarowania Służewca na potrzeby sportu jest cenną inicjatywą. Przekształcenie Warszawskiego Toru Wyścigów Konnych w Hipodrom Narodowy o przeznaczeniu ogólnosportowym, ponadto wybudowanie na jego terenie innych wielofunkcyjnych obiektów sportowych, dostosowanych do potrzeb różnych sportów, umożliwiłoby stworzenie na torze służewieckim centrum sportu. Dużym atutem Służewca jest dobra lokalizacja – w centrum miasta, dobry dostęp do infrastruktury komunikacyjnej, w tym do lotniska. Realizacja projektu umożliwiłaby organizację w Warszawie dużych imprez sportowych – poza Stadionem Narodowym miasto nie ma centrum sportowego dostosowanego do przygotowania takich imprez. Inicjatywa przekształcenia Warszawskiego Toru Wyścigów Konnych w Hipodrom Narodowy z pewnością znajdzie moje poparcie.

Warszawa mogłaby cyklicznie być gospodarzem Mistrzostw Świata Młodych Koni w powożeniu czy CSIO i Pucharów Narodów, ale nie ma gdzie tego zorganizować. Czy Pani Minister na fali patronatu honorowego nad imprezą Cavaliada Tour 2012-2013 nie zechciałaby zostać ambasadorem dużych jeździeckich wydarzeń realizowanych na Służewcu?
– Organizacja na służewieckim torze dużych imprez jeździeckich, rozgrywanych w różnych konkurencjach, uwarunkowana jest zrealizowaniem inwestycji, które dostosują go do potrzeb tych zawodów. Z wielką satysfakcją patronuję każdemu wydarzeniu sportowemu, które organizowane jest w naszym kraju, dlatego mam nadzieję, że będę mogła zostać również ambasadorem dużych jeździeckich imprez sportowych. Najważniejsze zawody jeździeckie – mistrzostwa świata lub Europy, czy też zawody z cyklu Pucharu Świata i Europy, jak również inne przedsięwzięcia o dużym znaczeniu dla rozwoju sportu w Polsce zawsze będą mogły liczyć na patronat Ministra Sportu i Turystyki.
Euro 2012 za nami. Teraz potrzebne jest poparcie dla inicjatywy imprezy „Służewiec 2020”. Jeśli dzisiaj z udziałem Ministerstwa Sportu i Turystyki – a dalej m.in. resortów gospodarki, edukacji, obrony narodowej, a także Totalizatora Sportowego, władz Warszawy i Mazowsza, PZJ, PZHK itd. – zaczniemy aplikować u Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej o prawo organizacji Jeździeckich Igrzysk Olimpijskich, może się uda… Czy podjęłaby się Pani zastymulowania takiego ruchu?
Igrzyska jeździeckie, podobnie jak igrzyska olimpijskie, odbywają się w cyklu czteroletnim. Najbliższa, siódma ich edycja, odbędzie się w 2014 r. we Francji. Warszawa mogłaby być w przyszłości ich gospodarzem pod warunkiem dostosowania toru służewieckiego. To w kwestii infrastruktury, a jeśli chodzi o pozostałe kwestie, to obserwuję takie zjawisko, że związki sportowe często podejmują się organizacji międzynarodowych imprez sportowych, nie mając planu, jak taką imprezę sfinansować, jak poszukiwać partnerów do tych przedsięwzięć. Na pewno będę wspierała tego typu inicjatywy, ale szczegółowo zaplanowane i to zaplanowane odpowiedzialnie.

Przy okazji – czy widzi Pani możliwość stałej współpracy z resortem rolnictwa przy zamianie państwowych stad ogierów w ośrodki sportu regionalnego?
– Sport jeździecki jest dobrym sprawdzianem jakościowym koni hodowanych w jednostkach państwowych stad ogierów. Dlatego też łączenie działalności hodowlanej z jeździectwem jest jak najbardziej uzasadnione. Przekształcenie jednostek państwowych stad w ośrodki sportu regionalnego mogłoby znacząco przyczynić się do podniesienia wartości hodowanych koni, a jednocześnie dostarczyć wysokiej klasy koni dla sportu jeździeckiego. Wiem, że prezes PZJ podjął już działania w tym kierunku i bardzo mnie to cieszy.

Polskie jeździectwo a przygotowania olimpijskie – plany Ministerstwa Sportu?
– W 2013 r. rozpoczęliśmy realizację kolejnego cyklu przygotowań do IO w Rio de Janeiro 2016. W jeździectwie program przygotowań olimpijskich zakłada stworzenie zawodnikom optymalnych warunków umożliwiających osiągnięcie przez nich rezultatów na najwyższym poziomie oraz zdobycie kwalifikacji niezbędnych do startu w igrzyskach. Program obejmuje m.in. realizację szkolenia sportowego oraz udział we współzawodnictwie sportowym, w tym starty zawodników w głównych imprezach mistrzowskich. Będziemy dokładać starań, aby przygotowania olimpijskie przebiegały zgodnie z przyjętym harmonogramem i aby polskie jeździectwo było reprezentowane na igrzyskach.

Uprzejmie dziękuję Pani za rozmowę.



Partner przy wydawaniu pisma
Prenumerata "Hodowcy i Jeźdźca" w wyjątkowej cenie! Teraz tylko 44 zł rocznie zamiast 75,96 zł.
Prenumerata "HiJ" się opłaca!

Reklama:

Ubezpieczenia
Ubezpieczenia
Monitoring Stajni
Stajnia Wygoda
LEX HIPPICA
SO Sieraków
Jagodne
Cichondressage