Connect with us

120 i kro­wa sko­czy

Sport i wyścigi

120 i kro­wa sko­czy

Jan Skoczylas

Podwójny dźwięk dzwon­ka, ozna­cza­ją­cy eli­mi­na­cję. TRĄBA! Za co? No, za co? Przepisy okre­śla­ją, że ist­nie­je 26 powo­dów eli­mi­na­cji na par­ku­rze. Najczęściej zda­rza się ona jed­nak na sku­tek… dru­gie­go nie­po­słu­szeń­stwa konia. Nieposłuszeństwo, z kolei, obej­mu­je: odmo­wę sko­ku, wyła­ma­nie, opór, wol­tę lub gru­pę wolt.
Art. 219.1. PZJ Skoki przez prze­szko­dy. Przepisy. Wyd. III 2006

Rzecz wyda­je się oczy­wi­sta. Tak oczy­wi­sta, że głę­biej się nad nią nie zasta­na­wia­my. Stąd pew­nie nawet w Regulaminie sko­ków przez prze­szko­dy moż­na się spo­tkać z błęd­ną ter­mi­no­lo­gią. Zainteresowanych odsy­łam do lek­tu­ry ory­gi­na­łu: Tabela kar za błę­dy w kon­kur­sie licen­cyj­nym. Błędy na prze­szko­dach.
Nieposłuszeństwo. Jakie nie­mi­łe sło­wo. Przypomina, że narzu­ca­my koniom swo­ją wolę, zmu­sza­jąc je do okre­ślo­nych zacho­wań (nie zawsze zgod­nych z instynk­tem samo­za­cho­waw­czym). Nie lubi­my go uży­wać. Zamiast „koń nie­po­słusz­ny” mówi­my: „popsu­ty”. A koń to nie maszy­na, ani urzą­dze­nie. Nie da się go „napra­wić” czy też „sko­ry­go­wać” (korek­ta, korek­cja - popra­wia­nie błę­dów).
Wymienione przy­czy­ny eli­mi­na­cji to nie są „błę­dy konia” - to nie­po­słu­szeń­stwo wobec woli jeźdź­ca. Koń zacho­wu­je się zgod­nie ze swo­ją natu­rą. W tej natu­rze leży pod­da­nie się mądre­mu prze­wod­nic­twu, ale też uni­ka­nie oko­licz­no­ści groź­nych dla tra­wo­żer­nych.
Jeżeli w jaki­kol­wiek spo­sób decy­du­je­my się użyt­ko­wać konie, sta­wia­my im okre­ślo­ne wyma­ga­nia spro­wa­dza­ją­ce się do zaka­zu wywo­ły­wa­nia przez konie sytu­acji zagra­ża­ją­cych zdro­wiu i życiu czło­wie­ka. W warun­kach użyt­ko­wa­nia spor­to­we­go wymo­gi są wyso­kie. Koń musi stop­nio­wo zre­zy­gno­wać z wie­lu zacho­wań, dobrze mu słu­żą­cych w natu­rze, na rzecz czło­wie­ka. Musi „dele­go­wać” na czło­wie­ka-prze­wod­ni­ka swój instynkt. Człowiek nie zawsze potra­fi spro­stać wią­żą­cej się z tym odpo­wie­dzial­no­ści. Zaufanie w jeź­dziec­twie nie pole­ga na dekla­ra­cjach i obiet­ni­cach. Jest rezul­ta­tem wie­lu pozy­tyw­nych doświad­czeń i pły­ną­ce­go stąd prze­ko­na­nia do wła­snych i part­ne­ra umie­jęt­no­ści. Koń nie­uf­ny prze­ko­nał się, że decy­zje czło­wie­ka nie słu­żą dobru wierz­chow­ca. Zebrał złe doświad­cze­nia ze „współ­pra­cy”. Zraził się. Koń nie­uf­ny szyb­ko zda­je sobie spra­wę z wła­snej siły i sta­je się koniem nie­po­słusz­nym a nawet groź­nym.
Okazjonalne nie­po­słu­szeń­stwa mają pra­wo się zda­rzać. Koniom mło­dym, a nawet doświad­czo­nym, ale bar­dzo zasko­czo­nym daną sytu­acją. Jeżeli jed­nak oka­zy­wa­nie nie­po­słu­szeń­stwa prze­ra­dza się w nawyk, to ist­nie­ją tyl­ko trzy wyj­ścia:

  1. Rezygnacja ze sta­wia­nych wymo­gów (np. rezy­gna­cja z użyt­ko­wa­nia sko­ko­we­go konia).
  2. Drastyczne zre­du­ko­wa­nie wymo­gów i odbu­do­wa­nie ufno­ści.
  3. Przejście całe­go pro­ce­su szko­le­nio­we­go od począt­ku bez gwa­ran­cji powo­dze­nia (koń to zwie­rzę i gwa­ran­cji nie pod­le­ga).

Dwa ostat­nie roz­wią­za­nia popu­lar­nie nazy­wa­ne są „odra­bia­niem konia”. W rze­czy­wi­sto­ści jest to ponow­ny pro­ces budo­wy ufno­ści, posłu­szeń­stwa i pew­no­ści sie­bie konia w opar­ciu o wła­ści­wą koniom ten­den­cję do zacho­wań nawy­ko­wych. Naturalnie, im mniej zako­rze­nio­ny „zły” nawyk i cier­pli­wiej pro­wa­dzo­na pra­ca nad wytwa­rza­niem „dobrych”, tym więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo suk­ce­su. Trzeba jed­nak zdać sobie spra­wę, że w przy­pad­ku konia nawy­ko­wo nie­po­słusz­ne­go „roko­wa­nia” nie są naj­lep­sze. Sensowność podej­mo­wa­nia prób przy­wró­ce­nia war­to­ści użyt­ko­wej konia nale­ży sta­ran­nie roz­wa­żyć.
Tendencja do wyła­mań naj­czę­ściej wyni­ka z błę­dów jeźdź­ca i nie­pra­wi­dło­we­go szko­le­nia ujeż­dże­nio­we­go. Prawdopodobieństwo suk­ce­su po przy­wró­ce­niu warun­ków nor­mal­nej pra­cy jest dosyć duże. Nawykowa odmo­wa sko­ku roku­je gorzej. Doświadczenie uczy, że ten nawyk cyklicz­nie powra­ca w raz ze wzro­stem wymo­gów par­ku­ro­wych. Koń, któ­ry raz nauczy się zatrzy­my­wać przy byle trud­no­ści, już raczej nie będzie bez­błęd­nym koniem Grand Prix. Odmowy sko­ku połą­czo­ne z opo­rem i agre­syw­ny­mi zacho­wa­nia­mi wobec czło­wie­ka roku­ją naj­go­rzej. Często naj­roz­sąd­niej­szym wyj­ściem jest rezy­gna­cja z użyt­ko­wa­nia sko­ko­we­go konia.

Jest to frag­ment arty­ku­łu, aby prze­czy­tać peł­ny tekst zapra­sza­my do zaku­pu kwar­tal­ni­ka „Hodowca i Jeździec” Rok V nr 4 (15) 2007 / Rok VI nr 1 (16) 2008.
Pismo dostęp­ne jest w Okręgowych / Wojewódzkich Związkach Hodowców Koni, Biurze PZHK, za pośred­nic­twem pre­nu­me­ra­ty oraz w wybra­nych skle­pach jeź­dziec­kich.

Więcej w Sport i wyścigi

Na górę